8 lutego 2010 o godz. 20:31

Nie wyrosłem z buntu

W numerze 2/2010 "Magazynu Literackiego KSIĄŻKI" ukazała się rozmowa Ewy Tenderendy-Ożóg pt. "Nie wyrosłem z buntu".

Twoje życie jako powieściopisarza ostatnio nabrało rozpędu. Od czasu „Xenny” (2007 rok), ta powieść jest już Twoją czwartą. I wszystkie osadzone są w punkowym środowisku. „Złam prawo” z uwagi na tematykę najbardziej odpowiada ideologii, z którą się utożsamiasz. Czy punkowa formuła jest niewyczerpywalna?– Punkowa dekoracja, bo tak to należy traktować, rzecz jasna jest niewyczerpywalna, tak samo jak dekoracja każda inna – postindustrialna, baśniowa czy orientalna. Ideologii w tej książce nie tak wiele, choć zgoda, na pewno więcej niż w jakiejkolwiek wcześniejszej, ale to dlatego, że bohater w pierwszej części jest bardzo młody, dojrzewa i głowę ma nabitą buntem. Z czasem – w drugiej, trzeciej części powieści – ideologii jest coraz mniej, zastępuje ją czysty hedonizm.
„Złam prawo” jest opowieścią o pewnej generacji, jej buncie. Ci, co wyrośli z jednego punkowego korzenia, dziś już egzystują w innej rzeczywistości i w rozmaitych miejscach. Przeciwko czemu buntuje się współczesny punk, jak wygląda teraz punkowa kontestacja?
 
– Punk nie był nigdy ruchem społecznym, jak np. hippie i nigdy nie skrystalizował ponętnej dla tłumu ideologii. Pozostał na marginesie życia kulturalnego, widać to wyraźnie w muzyce, z punka nie wyrosły nigdy zespoły-przedsiębiorstwa, maszynki do zarabiania pieniędzy jak Rolling Stones, Deep Purple, LED Zeppelin czy później wiele zespołów grających metal. To świadome pozostawanie na marginesie, idee skłotingu czy D.I.Y. (do it yourself, zrób to sam) wciąż są wyznacznikiem dla ludzi utożsamiających siebie ze słowem punk. W warstwie ideologicznej jest to zazwyczaj skłonność ku hasłom anarchistycznym, ruchom pacyfistycznym, faunowyzwoleńczym, wegetarianizmowi, ale bywa różnie, bo przecież punk jest w stanie pomieścić chuligańskie wybryki spod znaku Oi! Dla mnie punk to przede wszystkim bunt, bunt, z którego sam nie wyrosłem.
Ciało, seks, seksualność w polskiej literaturze są chyba wciąż słabo obecne?
– Bez przesady, ostatnie lata cechują się raczej brakiem pruderii. I jest w tym duża rozmaitość – od delikatnej erotyki Marii Nurowskiej po wyuzdanie Michała Witkowskiego. U mnie seksu rzeczywiście jest bardzo dużo, a pod względem estetycznym najbliżej mi chyba do prozy amerykańskiej: Rotha, Millera, Bukowskiego, serwuję czytelnikom ostry seks, choć zwykle bez perwersji.
Skąd nagle pomysł na wplecenie w fabułę zagadki kryminalnej?
– Po trzech powieściach tworzących „Brudną trylogię” miałem świadomość, że muszę zaproponować czytelnikom coś nowego. Dostają zatem innego bohatera, inną konstrukcję fabularną, która obraca się wokół zbrodni, poszukiwania zarówno sprawcy jak i motywów. Pozostawiłem pierwszoosobową narrację, w której czuję się najlepiej i która sprawdziła się w poprzednich książkach.

2 komentarzy dla “Nie wyrosłem z buntu

  1. szukać siebie i prawdy o

    Czym jest bunt, dość interesująco mówi tu o tym pisarz , ciekawe jak jest w życiu …Ja np.się buntuje , przeciw łatwiznie w życiu i jak mam mieć byle jaki seks ,to wolę rzeczywiście zrobić to sama –
    do it yourself. YES O.K
    Choć sam seks , opisany hmmm tak w 1 osobie i z tej optyki ,w życiu seks nie stanowi źródło zepsucia – tylko cala reszta. I to z kim i jak i po co go uprawiamy i jak o tym inni mówią .Można wszystko sprowdzić do pornografii jak ktoś chce i umie . Ja butuje się przeciw ,wykorzystwaniu ludzi to swych celów .Walczy się o zwierzęta ,o to aby ich nie męczyć, nie zjadać a ludzie, ludzi czesto traktują gorzej niż zwierzęta ,bo przedmiotowo .Seks to nie tylko tarcie i banalna przyjemność. Seks to również jakiś przekaz i komunikowanie się ludzi .

    Autor pisze – U mnie seksu rzeczywiście jest bardzo dużo, a pod względem estetycznym najbliżej mi chyba do prozy amerykańskiej: Rotha, Millera, Bukowskiego, serwuję czytelnikom ostry seks, choć zwykle bez perwersji.
    Ja myślę ,że jest jednak dużo perwersji ,jest to sepecyficzna perwersja ,ale nie będę o tym pisać ,nie mój to interes , niech sobie ludzie poczytają ,każdy ma trzecież inny smak i gust .
    Co do Roth ,które b.lubie ,bo on pokazuje, kobiety mądrzejsze bardziej cwane i świadome siebie ,takie które z czasem zyskują siłę i zaczynają kierować się własnymi przyjemnościami i są czasem hedonistkami ale świadomymi siebie (nie są tylko dymane ) bo wiedzą ,ze ciało zachowuje=zapamietuje historię życia w tym samym stopniu co umysł …wiec zarządzają nim troche mądrzej niż bohaterki u Millera, Bukowskiego czy Gołębiewskiego .Każdy jednak patrzy z innego punktu widzenia -autor to mężczyną więc na swoją perspektywę .Każdy ma swój margines i to jest ciekawe …ta wolnośc bycia w prawdzie o sobie …obojetnie jaka ona jest

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

10 grudnia 2018 o godz. 08:44

Wizyta w Palírna Samotišky

Samotisky (6)

Na obrzeżach Ołomuńca w 1996 roku została otwarta nowoczesna destylarnia przetwarzająca owoce – Palírna Samotišky. Lokalni sadownicy mogą tu przedestylować własne owoce, ale firma ma w ofercie także pięć własnych destylatów oraz prowadzi skład podatkowy.

9 grudnia 2018 o godz. 18:38

Wizyta w destylarni Palírna U Zeleného Stromu

U Zeleneho Stromu 2018-11-28 10-47-59

Uwieczniona na etykietach data założenia firmy, to 1518 rok. To by znaczyło, że Palírna U Zeleného Stromu (Gorzelnia Pod Zielonym Drzewem) jest najstarszą destylarnią nie tylko w Czechach, ale w ogóle na świecie. Na pewno są drugim pod względem wielkości producentem mocnych alkoholi w Czechach, po Stocku. Co do historii, to jak zwykle sporo tu marketingu, ale oficjalnie w 2018 roku świętowali pięćsetlecie, wypuszczając m.in. bardzo limitowaną edycję wódki Stará Myslivecká, która leżakowała przez osiem lat w beczkach z amerykańskiego dębu. Na rynek trafiło 299 numerowanych karafek.

9 grudnia 2018 o godz. 15:49

Porady markiza z Griñón

„Dobre wino jest sztuką, która rozkwita wraz z wolnością; dobre wino jest zatem radosną esencją wolności” (Carlos Falcó „Wino. Porady markiza z Griñón)

7 grudnia 2018 o godz. 16:38

Znów u Jana Kleinera

Jan Kleiner 2018-11-28 21-27-19

Wizyty u Jana Kleinera zawsze są dużym wydarzeniem. Jest to arcymistrz destylacji, z owocowej pulpy potrafi wyczarować cuda. Od mojej poprzedniej wizyty bardzo dużo się tutaj zmieniło. Przede wszystkim Jan nie jest już właścicielem destylarni, sprzedał ją w 2017 roku grupie Palírna U Zeleného Stromu. – Tak jest łatwiej, nie muszę martwić się o podatki, urzędników celnych, sprawy papierkowe. Skupiam się na tym, co lubię najbardziej, czyli na produkcji alkoholu – mówi Jan Kleiner. W destylarni w Žešov urządził elegancką przestrzeń degustacyjną w leżakowni. Sprzedał dwa aparaty destylacyjne i teraz ma jeden, ale nowe wkrótce zostaną uruchomione w pobliskim Prostějov, gdzie swój zakład produkcyjny ma Palírna U Zeleného Stromu. Tam też napełniane będą nowe beczki. W starej destylarni pozostaną beczki do eksperymentów, dodatkowego finiszowania – np. beczki po koniaku, porto czy sherry.

6 grudnia 2018 o godz. 17:09

Recenzja „Irlandzkiej Whiskey” w „Rynkach Alkoholowych”

W grudniowym numerze „Rynków Alkoholowych” ukazała się recenzja książki Łukasza Gołębiewskiego pt. „Irlandzka Whiskey” (M&P, Marki 2017). Autor recenzji pisze:

5 grudnia 2018 o godz. 17:20

Jeszcze o wodzie i winie

„Wino pobudza do śpiewu, woda w winie do gniewu”. ~Peter Matuška

4 grudnia 2018 o godz. 22:49

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 24

Ukazał się nowy numer (6/2018) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

4 grudnia 2018 o godz. 13:54

Winna latorośl

„Nie znam niczego poważniejszego na tym padole niż uprawa winorośli”. ~Voltaire

3 grudnia 2018 o godz. 13:54

Lepiej niż wodę w wino :) Alchemia

„Najgorsze wina zawsze można przedestylować na najlepsze wódki”. ~Thomas Jefferson

2 grudnia 2018 o godz. 21:21

Przyjaźń i wino

„Starzy przyjaciele są jak stare wina: tracą drapieżność, ale zyskują łagodne ciepło”. ~Charles-Augustin Sainte-Beuve