3 lutego 2010 o godz. 13:37

Nie brakuje czytelników, którzy podzielają moje wybory estetyczne

Na stronach internetowych "Książki (nie) tylko z górnej półki" Tomasz Albecki przeprowadza rozmowę na temat powieści "Złam prawo" zatytułowaną: "Nie brakuje czytelników, którzy podzielają moje wybory estetyczne". Link do strony.

Warto czasem złamać prawo?
– Często znajdujemy się w sytuacji moralnych wyborów i czynimy źle, choć niekoniecznie łamiemy prawo. Kiedy indziej z moralnego punktu widzenia nie robimy niczego złego, lecz prawo naruszamy – np. parkując w nieprawidłowym miejscu samochód. Jest wiele ustaw, z którymi jako obywatel nie zgadzam się, ale kładę uszy po sobie i nie łamię prawa, są jednak i takie, kiedy gotów jestem złamać prawo choćby po to, żeby zamanifestować swój bunt, swoją niezgodę na ograniczanie moich wolności. Trudno np. nie buntować się przeciwko niezwykle rygorystycznym przepisom w Polsce dotyczącym palenia marihuany. Ale w mojej książce nie tyle chodzi o łamanie prawa, co o przekraczanie zakazów, wkraczanie na tematy tabu, o konflikt moralny pomiędzy cnotą a występkiem.

W Pana najnowszej książce „Złam prawo” nie widać żadnych pozytywnych uczuć. Wszystko jest ich pozbawione. Dlaczego?
– Nie zgodzę się, jest fascynacja pięknem, jest i miłość, tyle że zawiedziona. Moim zdaniem także bunt jest uczuciem pozytywnym, skłania do działania, wydobywa z marazmu, czego wyrazem jest choćby punk, tak silnie obecny w moich książkach. Ale to prawda, chciałem też pokazać świat zły do szpiku kości, uosobiony tu w drugoplanowej postaci Szeryfa, zwyrodniałego i bezczelnie bezkarnego. Bo brak kary za zło także jest tematem tej powieści.

Także dzieci nie są solą tej ziemi. W „Złam prawo” widzimy, że wyrosły z nich niezłe ziółka. Czy nie ma żadnej nadziei?
– Bez przesady, pokazuję pewien wycinek społecznego życia, a są przecież także inne rodziny, inne podwórka, inne dzieci. Unikam moralizowania czy wskazywania dobrych bądź złych postaw w życiu, wychodząc z założenia, że każdy ma swój rozum i dokona właściwego dla siebie wyboru. Życie to sztuka wyboru, faktem jest, że nieraz w nim błądzimy. Ale także błądzić każdy ma prawo, a przynajmniej nie moja rola w tym, by kogokolwiek pouczać „bądź taki, nie bądź taki”. Wracając do pytania, przedstawiam zły brzydki świat, ale to nie znaczy że cały świat jest taki jak w moich powieściach. Na szczęście nie.

Ile jest Pana autentycznego doświadczenia w „Złam prawo”?
– Wcale nie mało, zwłaszcza w części pierwszej, opisującej młodego bohatera, uwiedzionego erotyką, zbuntowanego, zagubionego, w pewnym sensie odrzuconego, bo postawa outsidera ma przecież jakieś psychologiczne korzenie. Im dalej, tym więcej zmyślałem, z niekłamaną przyjemnością, bo część druga powieści jest momentami bardzo pikantna.

Dlaczego opisane dekadenckie klimaty są ciekawsze w odbiorze niż poprawne historie o miłości?
– Nie wiem czy są ciekawsze? Popatrzmy na listy bestsellerów, królują Grochola, Kalicińska, a więc bardzo sentymentalne ujęcia miłości, tak samo w przypadku telewizji, gdzie największą oglądalność mają telenowele. Telenowela realizuje najskrytsze marzenia o szczęściu, sukcesie, miłości. Ja w realizacje tych marzeń powątpiewam i lubię literaturę, która wątpi, moim ulubionym pisarzem jest Gunter Grass, mistrz stawiania pytań i unikania odpowiedzi. Cieszę się, że nie brakuje czytelników, którzy podzielają moje wybory estetyczne.

Łatwo jest skakać z książki elektronicznej do pisania o świecie bez uczuć, bez przyszłości?
– Jasne, że łatwo, to tylko kwestia wprawy (śmiech). Przez kilkanaście lat byłem dziennikarzem w codziennych gazetach, przez dekadę w „Rzeczpospolitej”. To niezła szkoła pisania, układanie słów w zdania okazuje się być czymś oczywistym, jak smarowanie chleba masłem. Zbudzony w środku nocy mogę usiąść do klawiatury i wystukiwać rzędy prawidłowo skonstruowanych zdań. Jedynym problemem jest czas, którego mi na wszystko nie wystarcza… No i ten moment decyzji, kiedy trzeba usiąść i zacząć zamieniać pomysły na gotową fabułę. Po przełamaniu pierwszej niechęci potem idzie gładko.

Czy „Złam prawo” powtórzy sukcesy Pana poprzednich – równie dobrych książek?
– Nie wiem, mam wiele obaw bo to jednak inna książka, z wątkiem kryminalnym. Nie czuję się tu zbyt mocno, mam świadomość, że np. przy umiejętnościach budowania nastroju przez Marka Krajewskiego moja książka to jakby wprawka licealisty do matury.

Kiedy możemy spodziewać się kryminalnej historii w Pańskim wykonaniu?– Jak już powiedziałem, nie czuję się mocno w tym gatunku, może dlatego, że nigdy specjalnie nie lubiłem powieści kryminalnych – może poza kilkoma wyjątkami, w tym znakomitego Krajewskiego. Chciałbym napisać powieść zupełnie inną od dotychczasowych, myślę o książce o wilku-omega, takim który został wyrzucony ze stada i musi sobie poradzić. Książka o zwierzęciu to spore wyzwanie… no i nie będzie w niej ani seksu, ani alkoholu, ani punk rocka, czyli tego wszystkiego, co najbardziej lubią moi czytelnicy (śmiech).

2 komentarzy dla “Nie brakuje czytelników, którzy podzielają moje wybory estetyczne

  1. zmierzch dekadencji

    Ale wilk-omega jest najbardziej seksy od punkowego sztafarzu ,jest podniecający -wzbudza już moja ciekawość jak Wampir Edward ze zmierzchu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

10 grudnia 2018 o godz. 08:44

Wizyta w Palírna Samotišky

Samotisky (6)

Na obrzeżach Ołomuńca w 1996 roku została otwarta nowoczesna destylarnia przetwarzająca owoce – Palírna Samotišky. Lokalni sadownicy mogą tu przedestylować własne owoce, ale firma ma w ofercie także pięć własnych destylatów oraz prowadzi skład podatkowy.

9 grudnia 2018 o godz. 18:38

Wizyta w destylarni Palírna U Zeleného Stromu

U Zeleneho Stromu 2018-11-28 10-47-59

Uwieczniona na etykietach data założenia firmy, to 1518 rok. To by znaczyło, że Palírna U Zeleného Stromu (Gorzelnia Pod Zielonym Drzewem) jest najstarszą destylarnią nie tylko w Czechach, ale w ogóle na świecie. Na pewno są drugim pod względem wielkości producentem mocnych alkoholi w Czechach, po Stocku. Co do historii, to jak zwykle sporo tu marketingu, ale oficjalnie w 2018 roku świętowali pięćsetlecie, wypuszczając m.in. bardzo limitowaną edycję wódki Stará Myslivecká, która leżakowała przez osiem lat w beczkach z amerykańskiego dębu. Na rynek trafiło 299 numerowanych karafek.

9 grudnia 2018 o godz. 15:49

Porady markiza z Griñón

„Dobre wino jest sztuką, która rozkwita wraz z wolnością; dobre wino jest zatem radosną esencją wolności” (Carlos Falcó „Wino. Porady markiza z Griñón)

7 grudnia 2018 o godz. 16:38

Znów u Jana Kleinera

Jan Kleiner 2018-11-28 21-27-19

Wizyty u Jana Kleinera zawsze są dużym wydarzeniem. Jest to arcymistrz destylacji, z owocowej pulpy potrafi wyczarować cuda. Od mojej poprzedniej wizyty bardzo dużo się tutaj zmieniło. Przede wszystkim Jan nie jest już właścicielem destylarni, sprzedał ją w 2017 roku grupie Palírna U Zeleného Stromu. – Tak jest łatwiej, nie muszę martwić się o podatki, urzędników celnych, sprawy papierkowe. Skupiam się na tym, co lubię najbardziej, czyli na produkcji alkoholu – mówi Jan Kleiner. W destylarni w Žešov urządził elegancką przestrzeń degustacyjną w leżakowni. Sprzedał dwa aparaty destylacyjne i teraz ma jeden, ale nowe wkrótce zostaną uruchomione w pobliskim Prostějov, gdzie swój zakład produkcyjny ma Palírna U Zeleného Stromu. Tam też napełniane będą nowe beczki. W starej destylarni pozostaną beczki do eksperymentów, dodatkowego finiszowania – np. beczki po koniaku, porto czy sherry.

6 grudnia 2018 o godz. 17:09

Recenzja „Irlandzkiej Whiskey” w „Rynkach Alkoholowych”

W grudniowym numerze „Rynków Alkoholowych” ukazała się recenzja książki Łukasza Gołębiewskiego pt. „Irlandzka Whiskey” (M&P, Marki 2017). Autor recenzji pisze:

5 grudnia 2018 o godz. 17:20

Jeszcze o wodzie i winie

„Wino pobudza do śpiewu, woda w winie do gniewu”. ~Peter Matuška

4 grudnia 2018 o godz. 22:49

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 24

Ukazał się nowy numer (6/2018) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

4 grudnia 2018 o godz. 13:54

Winna latorośl

„Nie znam niczego poważniejszego na tym padole niż uprawa winorośli”. ~Voltaire

3 grudnia 2018 o godz. 13:54

Lepiej niż wodę w wino :) Alchemia

„Najgorsze wina zawsze można przedestylować na najlepsze wódki”. ~Thomas Jefferson

2 grudnia 2018 o godz. 21:21

Przyjaźń i wino

„Starzy przyjaciele są jak stare wina: tracą drapieżność, ale zyskują łagodne ciepło”. ~Charles-Augustin Sainte-Beuve