13 września 2012 o godz. 12:16

Nauczyciel tyra jak wół, albo jak dwa woły

/wp-content/uploads/2012/09/nauczyciel-nie-pracuje
„2 godziny i 42 minuty – tyle średnio dziennie pracuje polski nauczyciel przy tablicy. Statystycznie spędza w szkole jeszcze 12 minut
Kolejna edycja badań OECD potwierdza fakt, że polscy pedagodzy mają najmniej zajęć dydaktycznych na świecie. Poza lekcjami spędzają także najmniej czasu w szkołach, zaledwie połowę tego, co ich koledzy po fachu z innych państw UE” – czytam we wczorajszej „Rzeczpospolitej”.
Dalej są tabelki i statystyki. W Polsce nauczyciel pracuje 540 godzin rocznie, dla przykładu w Hiszpanii, gdzie ciepło, sjesta i powszechne rozleniwienie – 1140 godzin, czyli ponad dwa razy tyle, co nasz biedny pracuś, który tyra jak wół albo dwa woły i jeszcze gardłuje do zdarcia strun, że zarabia mało, a stresu to ma, że ho-ho bo dzieci niegrzeczne i niemądre. W USA, gdzie wyzysk i niewolnictwo, nauczyciel w kieracie jest 1381 godzin. Na Islandii pracuje 1650 godzin, ale wiadomo, tam zimno, trzeba pracować żeby nie zamarznąć. W Chile – 1804 godziny, ale tam dyktatura i zamordyzm. Nigdzie nie pracuje tak krótko jak w Polsce. Nigdzie też nie jest tak bardzo niezadowolony jak w Polsce.
Wiadomo jednak, że lenistwo, brak zajęć, prowadzą do frustracji, socjologowie zaobserwowali to już w XIX wieku, u progu rewolucji przemysłowej. Polski nauczyciel swoją frustrację wyładowuje na dzieciach, ucznia traktując jak wroga. Oczywiście, to zapewne dla wielu pedagogów niesprawiedliwe generalizowanie, ale w każdej szkole, w każdej klasie trafia się kilku nauczycieli-frustratów, którzy zamiast cieszyć się, że pracują niespełna 3 godziny dziennie, wyładowują na uczniach swoje niezadowolenie. Zasada powinna być taka – jesteś niezadowolony, to tracisz angaż. Szkoła powinna zatrudniać wyłącznie tych, którzy lubią pracę z dziećmi czy młodzieżą. Jak uważasz, że masz jeszcze za mało wakacji, albo, że za mało ci płacą za 3 godziny nadludzkiego wysiłku z rozwrzeszczaną hałastrą, to idź pracować w bibliotece, tam cisza i spokój, a i czasu na frustrację nie ma bo pracuje się osiem godzin i nie nudzi się trzy miesiące na wakacjach, feriach i innych dniach dla szkoły wolnych, bo szukanie okazji by zrobić dzień wolny to dla nauczyciela wręcz sprawa honoru.
Zdumiewa mnie, skąd lobby nauczycielskie ma w Polsce tak wielką moc? Jak to możliwe, że nauczyciel w Polsce nie pracuje, a wciąż wyciąga rękę po więcej i więcej? Rozumiem, silne związki zawodowe, ale co z tego? Strajkują? I cóż z tego? Przecież i tak pracują niespełna trzy godziny, więc jak nie będą nic pracowali, to nie będzie wielkiej różnicy, dzieci odpoczną, a gminy zaoszczędzą nie wypłacając strajkującym pensji.
Ogłoszony w „Rzeczpospolitej” raport to dobry moment dla wprowadzenia zmian. Narzekasz, tracisz kontrakt, nie lubisz swojej pracy, to szukaj innej. Wystarczy dwukrotnie zwiększyć pensum godzin i zabraknie miejsca dla frustratów, pozostaną pedagogowie z powołaniem. To najprostsza reforma oświaty jaką można przeprowadzić.
Tylko mówienie, że nauczyciel za mało pracuje jest politycznie niepoprawne, nie wypada, to w złym guście, wywrotowe i niemalże grozi zamachem stanu. Dlatego na reformę przyjdzie długo poczekać, wszak politycy uwielbiają uchodzić za dżentelmenów, a na salonach źle mówić o nauczycielach nie uchodzi. Ktoś mógłby pomyśleć, że polityk sam niedouczony.

30 komentarzy dla “Nauczyciel tyra jak wół, albo jak dwa woły

  1. Szkoła

    Bo najfajniej było w przedszkolu. Rysowanie, tańczenie, śpiewanie, czytanie bajów i w ogóle fajnie, fajnie. A szkoła bleee. Strasznie przeżyłam taki przeskok. I się zgadzam -lenie-pasożyty tam siedzą, i zrzędzą, że im źle. Skoro sami są paskudni, to i uczniowie są wobec nich tacy sami i nie darzą sympatią tudzież szacunkiem. Proste. Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz. A po 2 – zawsze twierdziłam, że potrafię się więcej nauczyć sama niż w szkole. I z pewnością nie tylko ja. Po 3- jak jakiemuś nauczycielowi tak bardzo źle to niech zamiast się męczyć wypierdala popracować w na serio męczącej robocie, to zobaczy co to jest, jak pot po dupie cieknie, bo chyba nie ma porównania.

  2. system

    mamy najlepszy wynik w OECD w kategorii ilość przypadających uczniów na nauczyciela – 10:1. liczba dzieci spada, natomiast liczba nauczycieli nie, więc z roku na rok będziemy jeszcze lepsi, a wszystko dzięki karcie nauczyciela, która ustanawia limity pracy przy tablicy w tygodniu, jednocześnie skutecznie blokuje zwolnienie pedagoga. dlatego system edukacji jest drogi, a mało efektywny, bo nie ma motywacji do pracy ani pieniężnej, ani strachu przed zwolnieniem boś mierny, a wakacje, święta są. ale nie można wszystkich nauczycieli dyskredytować, ja trafiłam na kilku fantastycznych, u których na lekcjach siedziałam z wypiekami na twarzy, otwartą buzią :) zasłuchana, zaciekawiona.., ale też byli tacy, których wolę nie wspominać. system jest do niczego, ale ludzie niekoniecznie, po prostu jak wszędzie – różni. w szkolnictwie niepublicznym nie obowiązuje karta nauczyciela i tam pracują dłużej, więcej zarabiają, frustratów zwalniają, a nauczają pasjonaci :) może czas skończyć z publiczną oświatą, tak jak i z publiczną telewizją.

    • system

      Zamiast finansować nauczycieli jak leci lepiej finansować uczniów – tych zdolnych i tych nie zdolnych, ale biednych i chcących się uczyć. Kto się uczyć nie chce, niech się nie uczy, bo system obowiązkowego kształcenia jest represyjny i demoralizujący. Co do telewizji publicznej, to pisałem niedawno – jak się chce być „publicznym”, to trzeba przede wszystkim myśleć o publiczności. A tego kryterium TVP nie spełnia, nawet meczy EMŚ nie transmitują, a łapę wyciągają po abonament.

        • system

          W klasach 1-3 niech decyduje rodzic, ale rodzic a nie państwo. Jak jesteś sobie Mormonem, to your choice, ucz się składać literki w domu ze swojej mormońskiej Biblii a nie z Abecadła. Czy nauczysz się pisać pierwsze słowo Ala czy Mormon, to nie ma znaczenia. Jak się nie nauczysz, to też nie będziesz należeć do wyjątków, bo wielu, którzy ukończyli podstawówke nie potrafi sklecić zdania, ani pisemnie, ani werbalnie.

  3. statystyki

    Dużo statystyk, ale we wszystkich wymienionych krajach nauczyciele wykonują całą pracę w szkołach, podczas gdy nasi zabierają połowę do domu, rozkłady materiałów, sprawdzanie prac bachorów itp. poza tym za granicami nauczyciele zarabiają 10 razy więcej przy identycznych kosztach życia. Na koniec niemal każda praca z ludźmi jest stresująca, bo ludzie to debile, nauczycieli zresztą nie wyłączając hehe.

    • statystyki

      Ulubiona śpiewka nauczyciela, pracuję drugie tyle (czyli kolejne 3 h) w domu. Większość odwalają w czasie dyżurów w szkole. Poza tym ja też czytam książki w domu, co jest jakby nie patrzeć częścią mojej pracy, i wcale z tego powodu nie narzekam. Jak się lubi, co się robi, to się nie pyskuje. Inna sprawa, że lepiej pracować z książkami niż z bachorami. Ale każdy jest kowalem własnego losu…

      • statystyki

        W moim domu z powodzeniem funkcjonuje model bibliotekarsko-nauczycielski, zdecydowanie antyfrustracyjny i twórczy. Praca z drugim człowiekiem (choćby i bachorem) jest najciekawsza, ale i niełatwa. Jedyne co tak naprawdę dobija nauczyciela to cholerna biurokracja. Wiem to, bo pomagam mężowi różne bzdety pisać.

        • statystyki

          Z człowiekiem może i tak… ale bachorem? :):) Osobiście jednak wolę spędzać czas w towarzystwie książek i moich kotków.

          o! właśnie się obudziły i chcą coś dobrego

            • statystyki

              Ale z bachorem większe ryzyko niż z kotem, że jednak wyrośnie żul albo dresiarz. Dlatego ja kocham koty. A bachorom i nauczycielom mówię NIE.

              • statystyki

                Też się uparłeś…A ja wszystkim dobrym fachowcom, szczególnie PRAWDZIWYM nauczycielom i wychowawcom mówię TAK. Nie wszyscy są tacy, jak ci z artykułu na szczęście 😉

                • statystyki

                  To prawda, nie wszyscy, ale dla zasady mówie nie, bo szkoła to element aparatu represji, jak policja, sądy i wojsko. ;P Dziś mam anarchistyczny nastrój.

                    • statystyki

                      Fuck You szkoła, Fuck You praca, Fuck You system… Zamiast w szkole tracić zdrowie, lepiej z kotem tarzaj się w rowie!

                    • statystyki

                      To ci wierszyk wyszedł 😉 Niestety mam alergię psychiczną na koty.
                      I na koniec dodam coś od bibliotekarzy, bo stereotyp pojawił się nawet w tym artykule. Warto zainteresować się tą branżą, która bardzo ewoluuje. To nie praca dla frustratów, bo poza codziennymi obowiązkami animujemy życie lokalnej społeczności i wieczory spędzane w bibliotece to nie nowość: koncerty, wernisaże, spotkania nie tylko autorskie wiążą się z ich organizacją, pomysłami, targaniem stołów, aranżacją sal, dźwiganiem butelek win zmywanie naczyń po gościach (my mamy zmywarkę ;), którzy przyszli do nas odpocząć słuchając np. jazzu.

                    • statystyki

                      Alergia psychiczna na koty? Jezuniu, to ty lecz się Izuniu, lata w terapii będą trudne, lecz warto podjąć bo bez kota życie nudne.

                • statystyki

                  Prawda, prawda, ja trafiałem fatalnie, nie licząc ostatniej polonistki w LO, no i wspaniałej kadry ze Studium Księgarskiego. Pozostał mi uraz.

                  • statystyki

                    Ja się zgadzam z panem Maćkiem w kwestii pasożytów i leni, no i w kwestii generalizowania. Podobne typy można znaleźć w każdej branży. Mam doświadczenie, bo przez kilka lat też uczyłam w szkole. A z kotami to ciężka sprawa. Kiedyś byłam na Białorusi i miałam miejsce przy stole obok kota rasy chyba gołubaja ruskaja. I to było bardziej strsujące doświadczenie niż słuchanie Łukaszenki w telewizji 😉

                    • statystyki

                      Zazdroszczę wszystkim, którzy mieli fajnych nauczycieli, mi to niestety nie było dane (nie licząc uroczej pani od polskiego z ostatniego okresu nauki w LO). Trafiałem na leni, albo nawiedzonych mitomanów, albo zramolałych skrelotyków.

    • Bibliotekarze

      A no właśnie! Tak też zawsze myślałem! Może dlatego bibliotekarze nie strajkują i nie opowiadają jaka to ciężka i stresująca praca :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

15 lipca 2018 o godz. 19:47

Piękny finał

8122a612371550e6f5227a6f78c32acb

Francja i Chorwacja, to absolutnie dwie najlepsze drużyny na tym Mundialu, choć Chorwacja, która awansowała na Mistrzostwa po barażach, bynajmniej nie należała do faworytów. Ich finałowy mecz w pełni pokazał wielkość, klasę zawodników i drużyn. Z Mundialem wcześniej pożegnali się Ronaldo, Neymar, Messi, bo nie grali w drużynie, grali dla siebie. Dla mnie Modrić, Mbappe, Mandżukić, Griezman, Perisić czy Lloris – to są prawdziwe gwiazdy. Przynajmniej tego Mundialu. Wygrała Francja, ale Chorwacja grała do końca pięknie.

15 lipca 2018 o godz. 14:20

Francja czy Chorwacja?

World-Cup-trophy-664059

Już za kilka godzin będziemy wiedzieli, kto zostanie mistrzem świata w Rosji, Francja czy Chorwacja? Kibicować będę Chorwatom, ale stawiam na wygraną Francuzów. Luka Modrić to prawdopodobnie najinteligentniejszy piłkarz jaki biega współcześnie po boiskach, ale Mbappe jest dla niego za szybki. Mandżukić potrafi wspaniale wymierzyć strzał, ale Griezman potrafi jeszcze lepiej. Rakitić, Perisić harują jak konie pociągowe, czy to jednak wystarczy na Pogbę, Pavarda, Umtitiego? Subasić jest świetnym bramkarzem, ale Lloris jest najlepszym golkiperem na tym Mundialu. Stawiam na Francję, niezależnie jednak od tego, kto wygra, pewne jest, że w finale rosyjskiego Mundialu spotykają się najlepsze na tym turnieju drużyny. Godne siebie. Mają wspaniałych piłkarzy. Chorwaci mają bardziej zgrabny zespół, Francuzi mają większą szybkość. Z piłkarzy obu zespołów można stworzyć Dream Team, nikogo więcej nie zapraszając. Za trzy godziny czeka nas wielkie widowisko.

14 lipca 2018 o godz. 18:23

Nagi król

maxresdefault

Belgia z brązem. Drugi raz pokonała na rosyjskim Mundialu Anglików. Poprzednio było tylko 1:0, ale grały rezerwowe składy. teraz już wymiar kary był wyższy, choć wygrana 2:0 bardziej była efektem żenującej nieudolności strzeleckiej Anglików, a nie wielkiej gry Belgów. Harry Kane zostanie prawdopodobnie królem strzelców Mundialu w Rosji, strzelił sześć bramek, w tym cztery z rzutów karnych. Gdyby jednak wybierać króla zmarnowanych sytuacji, to Kane miałby szansę na drugą koronę. Angielska młodzież osiągnęła w Rosji i tak bardzo dużo, mieli sporo szczęścia w układzie drabinki, najpierw wygrana w karnych z Kolumbią, potem słabiutka Szwecja, ale kiedy przyszło do gry z naprawdę dobrymi drużynami, okazało się, że angielski król jest nagi. Tyle wart, co jego korona (króla strzelców). A Belgia – cóż, rasowa drużyna, ale jednak nie na wielki finał, trzecie miejsce to jest sprawiedliwa pozycja.

14 lipca 2018 o godz. 14:18

Chyba Belgia?

thumb2-england-vs-belgium-4k-group-g-football-28-june-2018

Gin czy Genever? Komu mam kibicować dziś wieczorem? Mimo historyczno-kulturowych związków między narodami, piłkarsko to są obecnie jakby inne kontynenty. Naszpikowana gwiazdami Belgia przypomina mi inną narodową reprezentację na B – z Ameryki Południowej. Młoda i nieopierzona Anglia zaś… cóż, nie pamiętam żebym z taka przyjemnością oglądał grę Anglików. Robią błędy, marnują sytuację, Kane to jeszcze ani nie Lineker, ani nie Shearer, ani nawet nie Rooney, ale uczy się dopiero, a już jest królem strzelców Mundialu z dorobkiem sześciu goli. Anglia jednak już raz grała na tym Mundialu z Belgami i poległa 0:1, pomimo dobrej gry. Myślę, że przez te dwa tygodnie sporo się zmieniło w mentalności każdej z drużyn, obydwie są bardziej doświadczone, mądrzejsze. O ile jednak przybyło cennych doświadczeń, to przecież nie przybyło umiejętności. Belgia tak samo jak na początku turnieju, tak i teraz jest zespołem zwyczajnie lepszym. Będę kibicował młodym Anglikom, ale jeśli mam uczciwe obstawiać wynik, to jednak ten mecz raczej wygrają Belgowie. Stawiam na 1:0 dla Belgów. Czyli raczej jednak Genever

11 lipca 2018 o godz. 23:03

Chorwacja w finale!

croatia_england

Tym razem Modrić i spółka nie musieli czekać do rzutów karnych, rozstrzygnęli wynik w dogrywce. Emocjonujący mecz, w którym Chorwacja rosła z minuty na minutę. Zaskakujące, że motorycznie chorwaccy weterani okazali się być lepsi od angielskiej młodzieży.

11 lipca 2018 o godz. 19:18

Jestem za Chorwacją

maxresdefault

Jeśli nie teraz, to nigdy. Najlepszym chorwackim piłkarzom blisko już do zakończenia kariery. Przemawiają za nimi doświadczenie i zgranie. Ale i Anglii nie brakuje atutów – młodość, świeżość, szybkość. Podoba mi się nowa angielska drużyna, to zespół, nie indywidualności. Szczerze mówiąc szanse w tym meczu są bardzo wyrównane. Chorwaci mają za sobą dogrywki i rzuty karne, na pewno mieli trudniejszą drogę do półfinału, więc są bardziej zmęczeni, ale podczas meczu o taką stawkę to nie powinno mieć znaczenia, bo każdy da z siebie wszystko. Obie drużyny grają podobnie, ofensywnie, skrzydłami, bardziej z przodu niż w środku pola. To będzie dawało okazję do kontr, a pod tym względem doświadczeni Chorwacji są groźniejsi. Będę im kibicował, więc nie mogę stawiać na Anglię. Ponieważ jednak Chorwaci w fazie play-off obydwa mecze zremisowali, to dlaczego nie miałoby być i tak samo teraz? Stawiam na 2:2 i rzuty karne. Dla Chorwacji, rzecz jasna.

10 lipca 2018 o godz. 22:05

Francja w finale!

france

Świetny mecz. Od początku szybka, agresywna gra obu drużyn. Świetną okazję Belgia miała w 22. minucie, ale fenomenalnie broni Lloris, kto wie, czy to nie najlepszy bramkarz tego Mundialu. Dla równowagi, w 40. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Pavard, Courtois obronił akrobatycznie wyciągniętą nogą. Druga połowa równie fantastyczna jak pierwsza, mecz wart finału. W 51. minucie po rzucie rożnym bramkę głową strzelił Umtiti. Ile już takich bramek padło na tym Mundialu? Cóż jednak to ma za znaczenie, czy gol jest piękny, czy pospolity, pamiętamy tylko o wyniku. A tu więcej goli nie było. Mimo to mecz był równie pasjonujący jak ten Francja-Argentyna, gdzie mieliśmy pięć bramek. W ostatnich sekundach na 2:0 powinien był strzelić Tolisso, ale to już nie miało żadnego znaczenia. Francja wygrała, bo jest lepiej poukładana. W Belgach jest moc, ale muszą się jeszcze nauczyć pokory. Dzisiaj obydwie drużyny zaprezentowały równy poziom i wspaniałą grę w każdej formacji. W meczu o trzecie miejsce Belgia jest faworytem, zaś Francja powinna sięgnąć po mistrzostwo świata.

10 lipca 2018 o godz. 19:40

Oczywiście, że Francja

France-squads-match-schedule-fifa-2018-563x353

Za chwilę mecz Francja-Belgia, walka o finał. Belgia ma znakomitych piłkarzy, Francja ma na dokładkę świetny zespół. Belgowie grają z nonszalancją, wychodzą na boisko w przekonaniu, że wygrana i tak przyjdzie. Dotąd im się udawało, ale w meczu z Japonią byli bliscy kompromitacji. Na mecz z Francja wyjdą pewnie z nieco większym respektem, droga Francuzów do półfinałów imponuje. Jest niezwykle szybki Mbappe, ale jest też Griezmann, który potrafi i z daleka i z bliska, i z boku i z wyskoku strzelać gole. Na pewno będzie pasjonujący mecz. Stawiam na 2:1 dla Francji. Bo dla mnie to oczywiste, że wygra Francja.

9 lipca 2018 o godz. 17:07

Wizyta w zakładzie R. Jelínek

Jelinek 2018-014

Region Vizovicki od wieków słynie z wyrobu śliwowicy i innych owocowych destylatów. Podobnie jak nasze Łącko, obfituje w sady owocowe, szczególnie zaś śliwki różnych odmian, także sprowadzanych tu z: Niemiec, Austrii, Węgier czy Serbii. Z najstarszych dokumentów wynika, że co najmniej w XVII wieku wypalano tu śliwkowe okowity. Przed wojną działało tu kilka destylarni, z których największą była gorzelnia Karela Singera na północnych obrzeżach miasteczka. Singer odkupił w 1895 roku zakład od Simona Frischa i zaczął go rozbudowywać. W podobnym czasie swoją niewielką destylarnię otworzył Zygmunt Jelínek, który prowadził w Vizovicach gospodę. W tym czasie w miasteczku działały także gorzelnie: Moryca Weissa, Jana Haby, Franciszka Kalendy, Antoniego Kalendy i Jozefa Bajera. Około 1894 roku sadownicy i gorzelnicy utworzyli w Vizovicach spółdzielnię, zbudowali własny młyn i nową destylarnię Razov, by lepiej konkurować na rynku ówczesnego imperium Austro-Węgierskiego. W latach 20. XX wieku synowie Zygmunta Jelínka – Rudolf i Vladimir – zbudowali bocznicę kolejową prowadzącą do destylarni, podpisali umowę z francuskim producentem koniaków J. Denis na licencyjny wyrób winiaku w Vizovicach, rozpoczęli też eksport, m.in. do USA. W 1926 roku bracia się rozstali, Vladimir prowadził gospodę i otworzył nową, małą destylarnię, Rudolf zaś budował imperium oparte na śliwowicy. Strzałem w dziesiątkę okazało się być wprowadzenie koszernych wyrobów, najpierw śliwowicy i jałowcówki, potem kolejne okowity zyskiwały certyfikaty koszerności, bardzo cenione na rynku amerykańskim.

8 lipca 2018 o godz. 19:20

Wizyta w destylarni Metelka

Metelka 1-001

Metelka to jeden z najbardziej cenionych na Morawach producentów absyntów i jeden z czołowych czeskich wytwórców likierów, w szczególności emulsyjnych – jajecznych i mlecznych. Sami nie destylują, kupują gotowy alkohol. Ich zakład w Vizovicach znajduje się po sąsiedzku z ich głównym inwestorem, czyli znaną ze śliwowicy firmą R Jelinek. Mają tu linię do butelkowania (butelkują także na czeski rynek licencyjne rumy i giny), zestawialnię i mieszalnię likierów, perkolatory do maceracji ziół na absynty.