14 września 2010 o godz. 20:40

Na Wirtualnej Polsce o książce „Meksyk kraj kontrastów”

Poniżej dwugłos - recenzje książki "Maksyk kraj kontrastów" opublikowane w serwisie książkowym Wirtualnej Polski.

Viva la Mexico!

Czytając książki takie jak Meksyk. Kraj kontrastów Soni Dragi i Łukasza Gołębiewskiego zastanawiam się, jak to jest, że nie każdy, kto jedzie – widzi i umie to opisać. Po lekturze tej publikacji mam ambiwalentne odczucia – bardzo się cieszę, że w centrum zainteresowania autorów pojawił się kraj, który jest zepchnięty na margines naszej kultury i nie należy do uprzywilejowanego centrum. Dzięki procesowi globalizacji jest on mniej odległy i łatwiej dostępny, jednakże – przykro to stwierdzić – nic o nim nie wiemy. Dlatego jestem bardzo wdzięczna autorom za ich ciężką pracę – opis podróży do Meksyku i fotografie, których jest wiele i które obrazują nawet najdrobniejsze i najbardziej prozaiczne aspekty życia Meksykanów. Co więcej, jest to dość unikatowa publikacja – nie znam wielu polskich tytułów, które poświęcone są właśnie tej części świata.

Tekst książki przygotowany jest z dbałością. Rozpisany jest na kilka płaszczyzn. Przede wszystkim jest to opowieść o współczesnym Meksyku, wzbogacona jednak refleksją antropologiczną i historyczną. Dzięki temu, znając losy kraju łatwiej przychodzi zrozumienie mentalności jego mieszkańców. To zaleta. Jednakże próby uchwycenia istoty tego kraju kończą się często na źródłach pisanych; skoro autorzy znaleźli się w Meksyku na dłużej i to kilkakrotnie, wolałabym, aby uzupełnili wiedzę o źródła mówione: informacje zaczerpnięte od napotkanych podczas podróży Meksykanów. To źródło wiedzy, tak bogate, zostało – moim zdaniem – nieco zaniedbane.

Ta niechęć do wejścia w głąb tamtej kultury znajduje odbicie w stosunku do lokalnych praktyk rytualnych. Szczególnie wyraźnie znalazło to swój wyraz w rozdziale poświęconym obrzędom szamanistycznym. Fragment ten jest dla mnie kompletnie niezrozumiały. Niezrozumiały ze względu na protekcjonalny ton, w jakim jest utrzymany. To prawda, że trudno pisać o magicznych obrzędach, a zwłaszcza praktykach, których znaczenia nie rozumiemy, ale warto pamiętać, że np. zjawisko szamanizmu doczekało się wielu publikacji i to pióra takich mistrzów antropologii jak Claude Levi-Strauss. Wydaje się, że przed przystąpieniem do pracy nad zjawiskiem, którego autorzy nie znają, mogliby zadać sobie trochę trudu i sięgnąć po kilka tytułów traktujących o tym zagadnieniu. Odbyłoby się to z większym pożytkiem dla ich publikacji. Może po wcześniejszych badaniach nad tematem byłoby dla autorów oczywiste, że udział w praktykach szamanistycznych opiera się przede wszystkim na wierze uczestników rytuału i postronny, sceptyczny i niewtajemniczony obserwator nie będzie zdolny zrozumieć mechanizmów rządzących rytualnym zachowaniem uczestników obrzędu. A że coś wygląda śmiesznie, brzydko pachnie czy jest po prostu dziwne? Cóż, równie dobrze można prześmiewczo potraktować polską religijność tradycyjną i obrzędy związane chociażby ze świętem Matki Boskiej Gromnicznej czy Matki Boskiej Roztwornej lub nasz kult świętych czy budowanie przydrożnych kaplic – są one przejawem (tak jak szamanizm!) magicznego myślenia, ale nie śmieszny to nikogo. Dlaczego zatem dla autorów śmieszny jest szaman? Nie wiem. Czy warto przeczytać tę książkę? Na pewno. Ale warto zachować dystans i pamiętać, że nie każdy podróżnik umie opisać złożoność kultury, którą poznaje. Ale jeśli potraktujemy tę pozycję jako impresję po podróży do Meksyku, będzie zapewne miłą lekturą dla tych, którzy są ciekawi świata.
Marta Buszko

Meksyk na własną rękę

Literatura podróżniczo-krajoznawcza to gatunek, który – mam wrażenie – nieprędko się przeżyje, nawet w obliczu rozwoju techniki umożliwiającego zajrzenie w dowolny zakątek kuli ziemskiej za pośrednictwem telewizji lub internetu. Słowna relacja uczestnika wyprawy zawsze będzie bogatsza o jakąś nutę osobistej refleksji, jakąś szczególną perspektywę spojrzenia na opisywane miejsca i spotykanych ludzi. Meksyk Dragi i Gołębiewskiego nie musi więc być identyczny z Meksykiem Cejrowskiego, ani z Meksykiem naszego znajomego, który wybrał się tam z biurem turystycznym, choć każdy z nich będzie w takim samym stopniu prawdziwy.

Autorzy zaplanowali swoją podróż tak, by dotrzeć w regiony rzadko uwzględniane w programach zorganizowanych wycieczek, porozmawiać z kimś więcej niż z przewodnikami, pokosztować miejscowych specjalności w lokalach odwiedzanych raczej przez autochtonów. Relacjonując kolejne jej etapy, nie tylko przekazują swoje wrażenia, ale też dzielą się z czytelnikami posiadaną wiedzą z zakresu geografii, historii, archeologii Meksyku. Gdyby chcieć podsumować ich opowieść jednym słowem, nasuwa się na myśl raczej określenie „solidna” niż „błyskotliwa”; czytana bezpośrednio po pełnych swoistego humoru reportażach Cejrowskiego czy Pawlikowskiej, może wydać się wręcz sucha, ale jeśli chodzi o bogactwo szczegółów, specjalnie im nie ustępuje. Całości dopełnia ładna szata graficzna z mnóstwem fotografii i ciekawą ornamentyką na motywach meksykańskiego wzornictwa ludowego.

Lektura może się okazać przydatna zarówno tym, którzy pragną sami wybrać się do Meksyku, a wcześniej dowiedzieć co nieco o realiach tego kraju, jak i tym, którzy – jak ja na przykład – takiej podróży nie przewidują, ale z przyjemnością odwiedzają w wyobraźni każdy odleglejszy zakątek świata.
Dorota Tukaj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

19 lutego 2019 o godz. 12:16

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 25-001

Ukazał się nowy numer (1/2019) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

17 lutego 2019 o godz. 17:58

Kartka ze Lwowa (12) Restauracja Baczewskich

Restauracja Baczewski we Lwowie (8)

W centrum Lwowa, przy ulicy Szewskiej 8, powstała w 2015 roku restauracja Baczewskich – Ресторація Бачевських. Wchodzi się przez sklepik z oryginalnymi wódkami J.A. Baczewski z Austrii, a także z własnymi nalewkami w butelkach noszących logo restauracji, są tu też: książki, widokówki, kieliszki, gadżety. Zaprezentowano też stare materiały reklamowe oraz oryginalne stare butelki po wódkach Baczewskiego. Przy wejściu do restauracji jest recepcja, a sama sala restauracyjna prezentuje się niezwykle elegancko. Na dole zaś jest koktajl-bar oraz wybór kilkudziesięciu smaków nalewek, które dojrzewają w szklanych zbiornikach od kilku miesięcy do nawet trzech lat. Część smaków dostępnych jest wyłącznie w barze, ale ponad 30 można kupić w firmowych butelkach i w miniaturkach.

16 lutego 2019 o godz. 23:36

Kartka ze Lwowa (11) Muzeum Piwa

Browar we Lwowie (2)

Львиварня, czyli Muzeum Piwa we Lwowie, które miastu zafundował Carlsberg, właściciel miejskiego browaru. Pierwsza ekspozycja powstała w 2005 roku (290 lecie powstania browaru) i była dziełem pracowników. Obecnie kompleks jest po gruntownej rekonstrukcji i można go zaliczyć do najnowocześniejszych muzeów na Ukrainie. Zebrano tu eksponaty związane z lwowskim piwowarstwem, ale również z samym miastem i jego biesiadną historią. Szeroko została przedstawiona technologia produkcji. Zwiedzanie jest interaktywne, można niemalże stworzyć własne piwo, wsłuchać się w gwar lwowskiej ulicy, baciarskich melodii. Budynek jest trzykondygnacyjny. Na drugim piętrze stworzono przestrzeń kulturalną z salami wystawienniczymi i konferencyjnymi. Jest tu również obszerna sala degustacyjna. Za niewielką dopłatą do biletu można skosztować czterech piw: Lager (Lvivskie 1715), Unfiltered Lager (Biały Lew), Ale i Dark Lager (Ciemne Lwowskie).

15 lutego 2019 o godz. 20:11

Kartka ze Lwowa (10) Dawna fabryka wódek Jana Muszyńskiego

Muszynski Old Distillery (1)

Na ulicy Drukarskiej, która dochodzi do lwowskiego Rynku, pod numerem 3 znajduje się kamienica „Pod Matką Boską”, która kiedyś należała do lwowskiego kupca Stancla Szolca. W podwórzu budynku mieściły się liczne magazyny towarów. W lokalu parterowym na początku XIX w. mieściła się fabryka likierów i wódek Jana Muszyńskiego.

14 lutego 2019 o godz. 09:10

Kartka ze Lwowa (9) Muzeum Farmacji

Muzeum Farmacji we Lwowie (11)

Przy samym Rynku na ulicy Drukarskiej pod numerem 2 mieści się niezwykłe muzeum. Wejście do sal muzealnych biegnie przez działającą tu od 1775 roku do dziś aptekę. Poszczególne pomieszczenia to interesujące wnętrza apteczne z bogatym wyposażeniem. Trasę kończy się w świetnie zachowanych piwnicach wraz z pracownią alchemiczną. Czynne w godzinach 9.-19.00. Bilet kosztuje 30 hrywien.

13 lutego 2019 o godz. 15:34

Kartka ze Lwowa (8) Muzeum Etnografii i Rzemiosła Artystycznego

Muzeum Etnograficzne (2)

Pod numerem 15 Prospektu Swobody w dawnym budynku Galicyjskiej Kasy Oszczędności, wybudowanej w latach 1874-1891 wg projektu Juliana Zachariewicza, mieści się obecnie Muzeum Etnografii i Rzemiosła Artystycznego. Utworzone w 1951 roku na bazie Muzeum Przemysłu Artystycznego oraz Muzeum Towarzystwa Naukowego im. Szewczenki. Na attyce budynku zauważyć można grupę rzeźb pt. Oszczędność, której autorem był Leonardo Marconi. Wnętrze jest imponujące – monumentalne marmurowe schody, bogato zdobione ściany i sufity. Znajdują się tu zbiory folklorystyczne akcentujące przeszłość Ukrainy. Ciekawa ekspozycja znajduje się na pierwszym piętrze – polski plakat Art Déco, plakaty Alfonsa Muchy, plakaty antyalkoholowe z lat 20. XX wieku, kolekcja starych butelek, w tym z zakładów Baczewski czy Kosecki. Jest też bardzo ładna kolekcja kielichów, kieliszków i karafek z różnych okresów dziejów miasta.

12 lutego 2019 o godz. 08:22

Kartka ze Lwowa (7) Wizyta w fabryce wódek Hetman

Hetman (19)

Горілчаний завод Гетьман ulokowany jest we Lwowie naprzeciwko dawnego zakładu Baczewskiego. Firma odwołuje się zresztą bezpośrednio do tradycji wódek Baczewskiego, w materiałach informacyjnych umieszczona jest data 1782, kiedy powstał zakład Baczewskiego (jeszcze nie ten po drugiej stronie ulicy, ale 44 km od Lwowa), a na butelkach wódek Monopoly jest charakterystyczna rycina przedstawiająca starą fabrykę Baczewskiego w XIX wieku. W rzeczywistości jednak historia marki wódki Hetman sięga 1996 roku, zaś obecny lwowski zakład powstał w 2002 roku w miejscu dawnej rozlewni win owocowych.

11 lutego 2019 o godz. 08:46

Kartka ze Lwowa (6) Lwowski Zakład Likierów i Wódek

Lvivski Gorichanyi Zavod (2)

Львівський лікеро-горілчаний завод mieści się w starym kompleksie fabrycznym, firma powstała w 1931 roku, jako gorzelnia i rektyfikacja. Kontynuowała działalność wcześniejszych Zakładów Produkcji Wódek nr 10 we Lwowie, działających w innej lokalizacji od 1842 roku. Znacjonalizowana w 1939 roku, w latach ZSRR była jednym z trzech największych zakładów produkujących alkohol na Ukrainie (mimo zlikwidowania własnej rektyfikacji), oferując wódki i likiery oraz ocet, działając wówczas jako Lwowski Zakład Likierów i Wódek nr 2. Obecnie firma jest własnością grupy Ukrspirt. W latach 1995-1996 zakład został zmodernizowany i rozbudowany. Mają osiem własnych sklepów firmowych, zatrudniają 360 osób. Ich oferta obejmuje ok. 70 produktów alkoholowych, w tym wiele rodzajów wódek i likierów. Wódki poddawane są filtracji węglem drzewnym i piaskiem kwarcowym. Firma nadal jest jednym z głównych na Ukrainie producentów octu.

10 lutego 2019 o godz. 09:54

Kartka ze Lwowa (5) Z dawnej fabryki Baczewskiego pozostały ruiny

Baczewski old distillery (2)

Brama pomalowana na mało gustowny łososiowy róż a nad nią napis Almazinstrument, za nią budynek dawnego dworu, na szczycie poddasza ozdobiony datą 1782, przy bramie tablica pamiątkowa – tutaj swoją fabrykę miał Layb Baczeles, który do historii przeszedł jako Józef Adam Baczewski. Na tablicy pamiątkowej, założonej całkiem niedawno, lakoniczna informacja, że w 1782 roku powstała fabryka alkoholi we wsi Wybranówka (to ok. 44 km od Lwowa), że obecne budynki fabryczne w większości powstały w 1908 roku według projektu architekta Władysława Sadłowskiego, a wcześniej Baczewski zakupił we Lwowie dwór hrabiów Cieleckich. Po II wojnie światowej mieścił się tutaj zakład Almazinstrument, produkujący narzędzia ścierne z diamentową warstwą roboczą. Wtedy też kolejny raz kompleks był przebudowany.

9 lutego 2019 o godz. 09:56

Kartka ze Lwowa (4) Nalewki ze Lwowa

Nalewki zi Lwowa (6)

Наливки зі Львова to sieć sklepów i barów oraz marka nalewek. Mają swoje punkty we Lwowie, Kijowie, Odessie, Charkowie, Dnieprze i w Warszawie w Blue City. Oryginalny wystrój, pastelowe kolory, grafiki w stylu galicyjskich karykatur, bańki z nalewkami, butelki różnych objętości, od setki zaczynając, możliwość degustacji także w formie „desek degustacyjnych” (4×30 ml dowolnych smaków) – to tworzy klimat. Za koncept odpowiada Holding Akurat – sieć sklepów, restauracji, kawiarni, barów, parków rozrywki, usługi hotelarskie, łowieckie i nalewkarnie. Poza nalewkami robią wina owocowe. Nalewki zestawiane są z naturalnych komponentów na: trawach, ziołach, korzeniach, jagodach, owocach i warzywach, a także kawowe i czekoladowe nalewki. To ponad 30 smaków, moc od kilkunastu procent do ponad pięćdziesięciu, w tym np.: na czerwonych burakach, dyni, korzeniu żeń-szenia, płatkach róż, liściach melisy. Jest kilka oryginalnych kompozycji ziołowych: Karpatski, 12 Ziół, Stary Lwów.