8 czerwca 2008 o godz. 18:34

Moje ulubione płyty

Myślałem ostatnio nad moimi ulubionymi płytami, czyli tymi, do których wracam najczęściej. Chyba trzeba by je podzielić na polskie i zagraniczne i po długim namyśle topka wyglądałaby tak jak poniżej. Oczywiście, jak zacząłem się zastanawiać nad moimi ulubionymi płytami, to co chwila coś skreślałem, dopisywałem, ostatecznie wiele płyt, które często słucham wypadło z zestawienia, a są to: „Hlaskover rock” Analogs, „Klaus Mitffoch” Klaus Mitffoch, „Styropian” Pidżama Porno, „Love Kills” Brudne Dzieci Sida, „Zdarza się” Profanacja, a z zagranicznych: „The Day The Country Died” Subhumans, „Through The Looking Glass” Siouxsie and The Banshees, „Die For Government” Anti Flag, „Punk’s not Dead” Exploited, „City Babys Revenge” G.B.H., „Lust For Life” Iggy Pop, „Album” PIL, „Never Mind The Bollocks” Sex Pistols, „Black and White” Dirt, „The Curse of Zounds” Zounds, „Pure-Mania” Vibrators, „999” 999, „Vitaj!” Ine Kafe... I pewnie jeszcze o wielu zapomniałem...

polskie:
1. Post Regiment – Post RegimentGenialna płyta, niezwykle energetyczna, nigdy się nie nudzi, słucham jej na okrągło, podobnie jak następnej płyty Regimentów „Czar zły”. Tyle lat minęło, a nikt tak nie potrafi wykrzyczeć lęku jak to robiła Nika.
2. Oddział Zamknięty – Oddział ZamkniętySentyment, nostalgia, płyta do której wracam odkąd się ukazała w 1983 roku, którą znam na pamięć, stały element imprez.
3. Siekiera – Nowa Aleksandria
Niepokojąca, pulsująca, mroczna, niczym najlepsze dokonania Killing Joke.
4. Ewa Braun – Love Peace Noise
Bardzo surowa płyta, potem Ewa Braun nagrała kilka znacznie lepiej dopracowanych krążków, ale żaden nie miał takiej siły ekspresji.
5. Włochaty – Zmowa
Najlepsza płyta Włochatego, lubię także inne ich płyty, ale ta jest chyba najbardziej „walcząca”.
6. Strachy na Lachy – Strachy na Lachy
Mój kolejny sentyment, uwielbiam z tej płyty dwa ckliwe kawałki – „Raissę” (z repertuaru Pidżamy) i „BTW (mamy tylko siebie)”. Obydwa są tak cudownie fałszywe.
7. Meble – Paul Pavique & Meble
Kawałek pt. „Hester” puszczam sobie na okrągło, a ten krążek, który chyba nigdy się nie ukazał w innej formie niż insert do „Lampy” wiecznie włożony jest do mojego odtwarzacza CD. „Dopalam jointa i zaraz kładę się spać”… Rozbrajająco garażowa muzyka i świetne teksty Pawła Dunina Wąsowicza.
8. Brygada Kryzys – Brygada Kryzys (czarna)
Kupiłem sobię tę płytę (analogową), kiedy jeszcze słuchałem Perfectu. No i poraziło mnie. Ta płyta brzmi metalicznie, z głuchym pogłosem, jest inna niż reszta nagrań Brygady Kryzys, ale jaką wyzwala energię!
9. Aya RL – Aya RL (czerwona)
Przeciwnie do czarnej Brygady, ta płyta mnie uspokaja. Powolne takty „Księżycowego kroku”, nawet przeszywający głos Kukiza nie wybija mnie z tego spokoju. Najbardziej lubię utwór „Ulica” – za tekst, za aranżację, za sposób, w jaki tych kilka prostych zdań zostało wykrzyczanych.
10. Biała Gorączka – Spokój
Jeśli ktoś powie o załodze z Grudziądza, że to polskie Berurier Noir, nie będzie w tym przesady, a ja akurat uwielbiam Berurier Noir. Płyta zróżnicowana rytmicznie, z dobrymi tekstami, mądrze skomponowana jako jednorodna całość, no i jak zaśpiewana przez podwójny wokal!

zagraniczne:
1. Conflict – The Final Conflict
Właściwie chyba równie dobrze mogłaby to być płyta „Against All Odds” bo obydwie jednakowo lubię – za zmiany nastroju, a dokładnie tempa, które narasta niczym burza, by eksplodować jak wybuch bomby. To filharmonia punk rocka!
2. Crass – The Feeding of The 5000
Asynchroniczny, arytmiczny, właściwie amuzyczny, anarchistyczny, prosty i konkretny przekaz. Łup, łup, i już nie jesteś taki sam jeśli z uwagą wysłuchałeś tej płyty.
3. Patti Smith – Horses
Patti to poetka punk rocka, uwielbiam każdą jej płytę, nawet wczesne nagrania wydane na płycie „Land”, ale „Horses” to materiał szczególny. Na okładce młodziutka (płyta z 1975 roku) Patti, dumna i piękna. Krążek otwiera „Gloria”, utwór z repertuaru Vana Morrisona, z inwokacją wykrzyczaną przez Patti, a potem są m.in. nastrojowe „Land” i „Elegie”.
4. Joy Division – Unknown Pleasures
I tu mógłbym wymienić dowolną płytę Joy Division, każda niosła przecież ten sam psychodeliczny, niepokojący, pulsujący rytm, słuchając tej muzyki można odlecieć… i nie wrócić. Nikt tak wcześniej nie grał, wielu potem próbowało naśladować, ale oni są nie do pobicia.
5. Lou Reed – Berlin
Moja ulubiona płyta Lou Reeda, choć tak po prawdzie wszystkie jego płyty są dość podobne (nie wyłączając tych, w których grał jako Velvet Underground). Zachrypnięty głos i bogactwo dźwięków, echa miasta, odgłosy knajp, płacz dziecka, gitara i pianino. Bardzo nastrojowy, przemyślany, osobisty album.
6. Bauhaus – In the Flat FieldMroczna, nerwowa, drgająca muzyka, szkoda że w większości idiotyczne teksty, ale jeśli ktoś lubi Bauhaus to przede wszystkim ze względu na głęboki, śmiertelnie poważny, głos Petera Murphy’ego.
7. Cocteau Twins – Victorialand
Cudowna płyta, przy której lubię odpoczywać, spokojna, brzmiąca lasem, rzeką, łąką, morzem, górami i ten niepokojący głos Elizabeth Fraser, która śpiewa niezrozumiałe, wymyślone przez siebie słowa.
8. Clash – Sandinista
Punky reggae party, klasyka punka, jednocześnie niezwykle zróżnicowany materiał – zarówno muzycznie, jak i tekstowo. Niektóre teksty bardzo zaangażowane, lewackie, ale większość to zabawne komiksowe opowiastki. Oryginalnie wyszło to na trzech winylach, pamiętam że jako szczeniak wydałem fortunę na ten album, do dziś mam winylowe wydanie i jestem bardzo do niego przywiązany.
9. Cock Sparrer – Bloody Minded
Nigdy nie lubiłem Cock Sparrera! Odmieniło mi się jednak na stare lata i teraz mam ich całą dyskografię, zresztą ten zespół od lat gra na jedno kopyto, więc w zasadzie wystarczyłoby mieć jakąś składankę typu „The best of…”. Ta płyta w gruncie rzeczy właśnie jest autorską składanką, znalazły się na niej głównie wcześniejsze utwory – ale te najlepsze: „Because you’re Young”, „Where are they now”, „Running riot” czy „England belongs to me”. Kwintesencja Oi!
10. Berurier Noir – AbracadabrumTen zespół jest jak ekipa cyrkowa, potrafią zrobić show na scenie, słychać to doskonale na ich płytach koncertowych. Oni się bawią muzyką, słowami, widać że są zgraną grupą wesołych skłotersów, niczego nie traktują serio, choć śpiewają o całkiem poważnych sprawach, jak choćby często powracający temat wojen i kolonializmu. Nie licząc najnowszej płyty, nagranej po bardzo długiej przerwie, byli absolutnie „surowi”, ale taki właśnie powinien być punk – spontaniczny, niedopracowany, jak nieheblowana deska, jak Berurier Noir.

5 komentarzy dla “Moje ulubione płyty

  1. Ehh

    Łukasz współczuję czasami otwartości a zarazem gratuluję odwagi.
    Współczuję bo widzę, że kogoś boli Odział Zamknięty i Crass na jednej liście ulubionych.
    Osobiście męczę Kata już 15 lat i pierwsze wydanie 666 na winylu nie gryzie się na półce ani z Czarną Brygady Kryzys ani z ruską składanką The Doors, po które równie często sięgam.
    Pozdrawiam

  2. Pawik

    Rozwalasz tym doborem, z Pawikiem wśród najlepszych płyt i łączeniem razem Crassa z Cock Sparrerem… i te Strachy na Lachy, i OZ, Lombardu do pełni szczęścia brakuje

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

22 września 2018 o godz. 09:42

Kartka ze Speyside – Dunnottar Castle

Dunnottar Castle (37)

Kiedy spytać Szkota, dlaczego nie czuje pokrewieństwa z Irlandczykami, choć to podobna kultura, podobny język i podobne zamiłowanie do spokojnego wiejskiego życia ze szklaneczką whisky, odpowie, że z Irlandczykiem w ogóle nic go nie łączy, bo oni są celtami, a Szkoci to piktowie. Dla mnie tyle samo w tym sensu, co w stwierdzeniu, że nic mnie nie łączy z ludźmi z południa Polski, bo oni to Wiślanie, a my to Polanie. Ale tak całkiem serio, kulturowa tożsamość w Szkocji i Irlandii jest bardzo wysoka, a nawiązania do kultury piktów i celtów są jej częścią.

21 września 2018 o godz. 09:24

Kartka ze Speyside – Benromach

_DSC8756

Niewielka szkocka gorzelnia whisky, działająca w regionie Speyside, w miasteczku Forres od 1898 roku. Wielokrotnie zmieniała właścicieli, a w latach 1983-1998 stała zamknięta. Obecnie jest własnością Gordon & MacPhail. Używają głównie torfowanego jęczmienia, o poziomie natorfienia 12 ppm i 47 ppm, a także nietorfowanego jęczmienia organic. Kadź zacierna ma pojemność 1,5 tony. Mają 13 kadzi fermentacyjnych z sosny oregońskiej, stosują dwa rodzaje fermentacji – krótsza trwa 62-67 godzin, wydłużona – 110 godzin, stosują drożdże browarnicze. Alembik pierwszej destylacji ma pojemność 7500 l, drugiej destylacji – 4250 l. Alembiki Forsyths z zewnętrznym kondensatorem. Odbierają alkohol o mocy 70%, przed wlaniem do beczek obniżają moc do 63,5%. Cały proces produkcji jest sterowany ręcznie. Rocznie produkują ok. 700 tys. l alkoholu. Destylarnia ma w swoich magazynach ok. 18 tys. beczek. Używają tylko beczek first fill po bourbonie, poza tym beczek po sherry z bodegi Williams & Humbert, a do whisky z jęczmienia organic – dziewiczych beczek z białego dębu z Missouri. W 2018 roku uruchomili osobną mikro-destylarnię, w której produkują gin Red Door.

20 września 2018 o godz. 08:37

Kartka ze Speyside – Glen Moray

SONY DSC

Glen Moray to ogromna destylarnia whisky ze Speyside, powstała w 1897 nad brzegiem rzeki Lossie, na przedmieściach Elgin, w ostatnich latach całkowicie przebudowana do przemysłowych rozmiarów. Wcześniej, od 1828 roku, w tym samym miejscu działał browar West Brewery. Zaczynali z jedną parą alembików, które zrobiono z przebudowanych kadzi warzelniczych. Te stare alembiki przepadły w pożarze. Kilkakrotnie zamykana, kilkakrotnie też zmieniała właścicieli. W 1920 roku przejęta przez spółkę Macdonald & Muir (ówczesnego właściciela Glenmorangie). Przebudowana w 1958 roku, w 1979 roku wprowadzono dwa nowe alembiki. Pod koniec lat 70. zaprzestano własnego słodowania. W 2008 roku właścicielem Glen Moray został francuski potentat na rynku alkoholowym, grupa La Martiniquaise. Obecnie rocznie produkują 5 mln l alkoholu. Gigantyczne kadzie fermentacyjne, a jest ich 14, usytuowane są na zewnątrz. Z jednego zacieru robią ok. 52 tys. l przefermentowanego alkoholu, stalowa kadź zacierna ma pojemność 11 ton. Fermentacja jest dość krótka, trwa 60 godzin, alkohol ma 8,5%. Po przebudowie w 2016 roku alembiki pierwszej destylacji są w innym budynku niż drugiej, nie działają w parach. Te do pierwszej destylacji mają bardzo nietypowy kształt, szyja jest odwrócona do przodu, przed każdym alembikiem jest podwójny kondensator, który nie wpływa wprawdzie na czas destylacji czy moc alkoholu, ale daje oszczędność energii. Wszystko jest sterowane komputerowo, pierwsza destylacja trwa ok. 5 godzin i daje alkohol o mocy ok. 25%. Nowe alembiki powstały we Frili, sprowadzono je z Włoch. W drugim budynku jest dziewięć alembików. Sześć Forsyths, z czego trzy kiedyś działały jako wash stills w parach ze spirit stills. Przerobiono je na spirit stills, dodano jeszcze trzy włoskie, więc teraz serce destylarni wyposażone jest w aparaty o różnej pojemności, różnych kształtów. Moc alkoholu po drugiej destylacji to 72%. Firma dysponuje też starą kadzią zacierną i pięcioma starymi kadziami fermentacyjnymi. Być może będą w przyszłości wykorzystywane do eksperymentalnych edycji. Planowane jest dodanie jeszcze dwóch alembików i zwiększenie produkcji nawet do 9 mln l (przed inwestycją La Martiniquaise moce produkcyjne wynosiły 2,2 mln l rocznie). Glen Moray ma obecnie 12 magazynów, w których leżakuje whisky w ok. 140 tys. beczek. Visitors center rocznie odwiedza ok. 24 tys. osób. Na miejscu można spróbować kilku specjalnych edycji whisky, które pokazują potencjał destylarni (np.: Glen Moray 1998 PX Finish, Glen Moray 2010 Peated PX Finish czy Glen Moray 120th Aniversary Edition).

19 września 2018 o godz. 09:19

Kartka ze Speyside – Glenury Royal

_DSC8659

Już nieistniejąca destylarnia whisky z Highlands, pojedyncze butelki jeszcze można dostać, np. czterdziestoletnia Glenury Royal wydestylowana w 1970 roku. Powstała w 1825 roku i – jak piszą kronikarze – od początku była pechowa. Kilka tygodni po jej uruchomieniu wybuchł pożar, który zniszczył ja niemal doszczętnie. Zdarzył się też nieszczęśliwy wypadek, jeden z robotników zginął podczas pracy, wpadł do kadzi. Założył ją w Stoneheaven kapitan Robert Barclay Allardice, ciekawa postać – parlamentarzysta, biegacz i bokser. Była to jedna z trzech destylarni, którym król Wilhelm IV pozwolił posługiwać się w nazwie określeniem „królewska” (Royal). Kolejnymi właścicielami Glenury byli: William Richie (w latach 1857-1928), spółka Glenury Distillery Co. (1936-1938), Associated Scottish Distillers (1938-1940), American National Distillers (1940-1953) oraz Distillers Company Limited (od 1953 roku do końca). Miała okresy przestoju, np. w latach 1852-1858 czy 1940-1945. Destylarnię zamknięto w 1983 roku, częściowo wyburzono, częściowo przebudowano, dziś w jej miejscu stoi osiedle mieszkaniowe.

18 września 2018 o godz. 08:54

Kartka ze Speyside – Auchinblae

_DSC8646

Niewiele wiadomo o destylarni whisky Auchinblae, ulokowanej przy Burn Street w Auchenblae (Aberdeenshire). Powstała w 1895 roku w miejscu młyna Den Mill, starszego o sto lat. Zapewne już wcześniej pędzono tu alkohol, ale bez licencji. Przebudowę młyna i pagodę słodowni projektował słynny architekt tamtych czasów, Charles C. Doig. Należała do lokalnej spółki kapitałowej Auchinblae Distillery Company Ltd. Jak ustalił Brian Townsend, autor znakomitej książki „Scotch Missed”, była wyposażona w cztery kadzie fermentacyjne o pojemności 6000 galonów każda oraz jedna parę alembików (wash still miała 1500 galonów, spirit still wiadomo tylko, że była mniejsza. Pierwszy jej menadżer wcześniej pracował w Ord Distillery. W 1916 roku przejęta przez spółkę Macdonald Greenlees, która miała też pobliską destylarnię Stronachie.

17 września 2018 o godz. 08:14

Kartka ze Speyside – wizyta w Fettercairn

_DSC8621

Fettercairn to destylarnia z Higlands, powstała w 1824 roku, założona przez Sir Alexandra Ramsaya, który był jej właścicielem zaledwie przez sześć lat. Z powodu długów odsprzedał ją wraz z posiadłością ziemską Fasque Estate kupcowi Johnowi Gladstone. Przebudowana po pożarze w 1887 roku. W latach 1926-1939 zamknięta. Jej pracę wznowił nowy właściciel, kilkakrotnie zresztą się zmienił w następnych latach, aż w 1974 roku przejęła ją spółka Whyte & Mackay, która zarządza do dziś marką i zasobami whisky, wykorzystując znakomitą część produkcji Fettercairn do swoich blendów. W latach 60. XX wieku zaprzestano samodzielnego słodowania jęczmienia. W 1966 roku podwojono moce produkcyjne – z dwóch do czterech alembików. Aparaty do pierwszej destylacji wash stills mają pojemność po 17274 l, a spirit still jeden ma 13638 l, drugi – 11819 l. Spirytus odbierany jest z mocą 68%, do beczek trafia z mocą 63,5%, druga destylacja trwa sześć godzin. Kadź zacierna ma pojemność 5 ton, robią 24 zaciery tygodniowo. Jako jedni z nielicznych w Szkocji używają karmelizowanego słodu do niektórych edycji whisky. Jest tu jedenaście kadzi fermentacyjnych z sosny oregońskiej o pojemności po 25 tys. l każda. Fermentacja jest dość szybka, trwa 52-55 godzin. W 1989 roku otwarto centrum dla odwiedzających. Mają 13 magazynów, a w nich ok. 40 tys. beczek. Beczki po bourbonie wykorzystywane są tylko raz, potem są odsprzedawane, używają też m.in. beczek po sherry, porto czy po bordoskich winach.

16 września 2018 o godz. 20:33

Róbrege dla Brylewskiego

41556897_2151483198255546_9036314992659398656_o

29 września odbędzie się koncert pod hasłem Róbrege, dedykowany pamięci Roberta Brylewskiego. Wystąpią: Paweł Sky & nowy+eren 101% improwizacji, Ziggie Piggie & goście, Armia, Maleo Reggae Rockers & goście, Izrael & goście, Joint Venture Sound System gra Brylewskiego. Impreza odbędzie się w namiocie pod Pałacem Kultury i Nauki (od strony ul. Świętokrzyskiej).Wstęp – 30 zł, start – godz. 17.00.

16 września 2018 o godz. 09:00

Kartka ze Speyside – Royal Lochnagar

Royal Lochnagar11

Royal Lochnagar jest pięknie położona, w dolinie rzeki Dee, na tym samym jej brzegu, co królewska letnia rezydencja, zamek Balmoral. Bliskość zamku i królewskich ogrodów sprawia, że destylarnia jest chętnie odwiedzana przez turystów, pomimo tego, że sama whisky nie jest dobrze znana. Marka należy do Diageo. Jest to niewielka destylarnia, o iście królewskim charakterze, co jest podkreślane co chwila podczas wizyty. Niestety, jak we wszystkich destylarniach Diageo, nie wolno podczas zwiedzania robić zdjęć.

15 września 2018 o godz. 09:15

Kartka ze Speyside – Allt-á-Bhainne

_DSC8587

Zbudowana w 1975 roku w Glenrinnes (region Speyside) nowoczesna destylarnia whisky, powstała na potrzeby ówczesnego potentata na światowym rynku alkoholowym – Seagrams, podobnie jak zbudowana dwa lata wcześniej siostrzana gorzelnia Braeval. Koszt uruchomienia destylarni wyniósł 2,7 mln funtów, a w 1989 roku dokonano kolejnych inwestycji, podwajając liczbę alembików do czterech i moce produkcyjne do ok. 4 mln l whisky rocznie. Od 2001 roku jest własnością Pernod Ricard, bezpośrednio zarządza nią Chivas Brothers. W latach 2002-2005 stała zamknięta. Proces produkcji jest do tego stopnia zautomatyzowany, że destylacją może zajmować się tylko jedna osoba. Dziwna nazwa Allt-á-Bhainne to po gaelicku „Palone mleko”. Ta mało znana koneserom single malt whisky destylarnia od początku działa głównie na potrzeby zestawiania blendów Chivas Regal. Co ciekawe, dysponuje bardzo niewielkim magazynem do składowania whisky, dlatego część jej produkcji – głównie ta oferowana jako single malt – dojrzewa w magazynach na wyspie Islay, dzięki czemu uzyskują charakterystyczny słony smak. Połowa produkowanej w Allt-á-Bhainne whisky robiona jest z lekko torfowanego (10 ppm) słodu, reszta z nietorfowanego.

14 września 2018 o godz. 09:11

Kartka ze Speyside – destylarnia GlenAllachie

GlenAllachie-064

Destylarnia GlenAllachie operuje w regionie Speyside, po sąsiedzku z Aberlour i Ben Rinnes. Do 2017 roku prawie wszystko, co tu wyprodukowano, trafiało do blendów, stąd nie tak łatwo było trafić na butelkę GlenAllachie single malt whisky. W poprzednich latach Pernod Ricard wypuściło w serii Chivas Brothers Cask Strength Edition whisky single malt Glenallachie 14YO CS z destylatów z 2000 roku, w serii Master of Malt była edycja 6YO z 2008 roku i oficjalna edycja 16YO z 2005 roku, poza tym jest ponad dwadzieścia edycji od niezależnych bottlerów. Teraz wszystko się zmienia za sprawą nowego właściciela. W 2017 roku destylarnię odkupiło od Pernod Ricard konsorcjum powołane przez Billy Walkera, wcześniej twórcę sukcesów destylarni BenRiach, a także Grahama Stevensona i Trisha Savage. Nazwa destylarni to po gaelicku skalista aleja. Billy Walker wybrał tą destylarnię zarówno ze względu na duży potencjał produkcji nowej whisky, jak i na to, co tam znalazł w magazynach. Wraz z destylarnią i zapasami whisky, nowi właściciele przejęli marki blendów White Heather i MacNair’s, którą będą produkować jako torfową blended malt.