12 kwietnia 2007 o godz. 02:02

Moje ulubione książki

Nie wiem czy to się komuś przyda, czy nie, ale że wciąż jestem pytany o ulubione lektury, to stworzyłem taką prowizoryczną listę książek, do których wracam - fiction i krótko non fiction. Jak chcecie to możecie wrzucać tu swoje ulubione propozycje. Jak kiedyś będę się bardzo nudził to może uzasadnię swój wybór. Z autorów, których lubię nie ma tu Vonneguta czy Bukowskiego, bo po prostu trudno w ich przypadku wskazać jedną wybitną powieść (Vonneguta najbardziej lubię "Pianolę", a Bukowskiego "Szmirę"), inni autorzy, których czytam (czytałem) właściwie wszystko jak leci to: Fuentes, Molina, Rushdie, Kundera, Jerofiejew, Zweig, Pessoa, Chomsky, z polskich autorów lubię: Hłaskę, Tyrmanda, Lema, Kuśniewicza, Choromańskiego, Horwatha, Stasiuka... no i Masłowską.
Lista ulubionych po kliknęciu na "więcej".


Fiction:
1. Grass Blaszany Bębenek
2. Canetti Auto da fe
3. Llosa Rozmowa w Katedrze
4. Styron Wybór Zofii
5. Nabokov Lolita
6. Goethe Faust
7. Marquez Miłość w czasach zarazy
8. Dostojewski Zbrodnia i kara
9. Witkacy Pożegnanie jesieni
10. Bułhakow Mistrz i Małgorzata
11. Joyce Ulysses
12. Hemingway Komu bije dzwon
13. Xingijan Góra duszy
14. Saramago Baltazar i Blimunda
15. Marquez Sto lat samotności
16. Hesse Gra szklanych paciorków
17. Frisch Homo Faber
18. Moravia Pogarda
19. Llosa Miasto i psy
20. Kapuściński Heban
21. Roth Konające zwierzę
22. Lowry Pod wulkanem
23. Kafka Zamek
24. Myśliwski Widnokrąg
25. Ellison Niewidzialny człowiek

Non fiction:
1. Kołakowski Główne nurty marsizmu
2. Fromm Ucieczka od wolności
3. Popper Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie
4. Macluhan Zrozumieć media
5. Marcuse Człowiek jednowymiarowy
6. Ortega y Gasset Bunt mas
7. Meadows Granice wzrostu
8. Arendt Wola
9. Toffler Trzecia fala
10. Stiglitz Globalizacja

10 komentarzy dla “Moje ulubione książki

  1. Jeśli mogę coś polecić, to biorąc pod uwagę Twój książkowy gust (szczególnie takie nazwiska jak Moravia czy Nabokov) myślę, że mógłby Ci się spodobać Jerzy Kosiński (o ile już nie wpadł Ci w ręce). Szczególnie jego „Pasja” – sporo tam o wolności, a główny bohater mierzy się z podobnymi rozterkami, co główny bohater Twojej „Xenny…”. Z ‚non fiction’ i tematyki wolności polecam natomiast „Dwie koncepcje wolności” Isaiasha Berlina.

  2. Pięknie

    Piękna mieszanka, dlatego, że są tu książki jakie lubię, to dlatego sobie przeczytam tą Xennę. No dobra, inne może też. Pozdrawiam.

  3. dziwne lektury

    dziwny zestaw, większości nie czytałam, ale po nazwiskach widzę, że to raczej ciężki kaliber, a ja myślałam, że może Maśłowska, Pilch, Bukowski…

  4. toksycznym jest to co nas zatruwa...

    miałam taki okres w życiu, że czytałam do 18-stu książek miesięcznie, a wszystkie o psach…na inne mi już nie starczało czasu, gdzieś po dwóch latach tego, przy jakiejś kolejnej wizycie, znajomy położył mi na stole parę książek mówiąc \”masz, poczytaj coś normalnego… \” :-). to co czytamy jest odbiciem tego jacy jesteśmy i dokąd zmierzamy. Czytałam dużo książek psychologicznych bo miotałam się w życiu, czytałam o sztukach walki, bo ćwiczyłam latami i nadal ćwiczę, o rolnictwie ekologicznym, medycynie naturalnej oraz o dżdżownicach, czytałam o sztuce i różnych prądach w malarstwie, no cóż po prostu mam różne zainteresowania. Kolega z Warszawy, który ma podobnie opowiadał mi jak kiedyś w bibliotece pożyczył parę książek, każda z innej bajki i jeden romans, he he. kobieta brała je po kolei, aż doszła do tego romansu i już nie wytrzymała i patrząc na niego jak na świra stwierdziła …i romans!!
    dodam do tej listy, że z pozycji o psach najbardziej cenię Stanleya Corena, Johna Fishera, Bruce Fogla, Turid Rugaas i nie publikowanego jeszcze u nas dr. Iana Dunbera, prekursora szkoleń szczeniąt, dostępny tylko w necie na stronach klikerowców.Lubię też Jan Fenel, choć proponowanych przez nią metod nie da się moim zdaniem skutecznie zastosować w życiu, w naszych realiach oraz Karen Pyror, i Barbarę Waldoch.

  5. moje lektury

    Wrzucam moją listę, a ponieważ mam teraz czas od razu z uzasadnieniem dlaczego
    1. „Pod Skórą ” M. Fabera ponieważ żadna książka nie chodziła za mną tak długo, byłam pod jej wrażeniem dobrych parę miesięcy. Czyta się ją szybko, wciąga i prowadzi czytelnika po meandrach, aż doprowadza do właściwego sensu. Czytając ją dwukrotnie zmieniałam zdanie o czym to rzeczywiście jest, a gdy w końcu dotarło to do mnie, gdy opadła kurtyna i wyjaśnila się kwestia tytułu to wstrząsnęło to mną do głębi.
    2 „Toksyczni rodzice” bo czytałam ją najdłużej coś koło roku. czasem pół strony i myślałam dni parę, nim mogłam pójść dalej
    3 „Przemoc seksualna” L. Starowicz bo odarła mnie ze złudzeń, a to akurat było mi potrzebne.
    4 „Dobre życie w pojedynkę” S. Johnson bo dała mi siłę by odejść ze związku który mnie niszczył
    5 i 6 „Toksycna miłość” oraz „Toksyczne związki” bo dały mi okazję do przemyślenia paru spraw
    7 „Osobowość Plus” F. Littauer bo po wypełnieniu testu na osobowość w niej zawartą zdecydowałam się, że albo coś ze sobą zrobię i pójdę do psychologa , albo z sobą w końcu skończę i będę mieć święty spokój.
    8 „Książę Przypływów” P. Conroy bo opowiada jakim bagnem potrafi byc dom rodzinny.
    9 „Tato ” Whartona z tych samych względów jak powyżej
    10. Dziecko zwane niczym” D. Pelzer bo uderza w moje najczulsze punkty, a ja nie wstydzę się, że potrafię popłakać się przy książce
    11 „Portret Doriana Graya” O. Wilde bo ukazuje proces staczania się i jak to się dzieje, że życie nas skaża
    12 „Ciemna strona Miasta” J. Connelly bo pokazjue jak niszczące potrafi być życie we współczesnym mieście
    13. „Ucieczka od Wolności” E. Fromma bo obnaża prawdę, że ludzie jako ogół nie chcą wolności, wolą by ktoś za nich decydował, a oni sobie spokojnie egzystują, bez tych wszystkich zbędnych ich rozterek
    14 Dzienniki Dąbrowskiej za ogrom wiedzy o minionych czasach i świetne refleksje dotyczące różnych spraw.
    15 Cesarz R. Kapuścińskiego za humor
    16 „Zapiski na mankiecie” Bułhakowa za to samo
    17 „Psie serce ” Bułhakowa za ciekawe ujęcie sprawy
    18 „Mistrz i Małgorzata” Bułhakowa za to samo
    19 „Folwark zwierzęcy” Orwella za to samo
    20″ Anna Karenina” bo to jedyny romans jaki przeczytałam
    21″Miłość w czasach zarazy” bo choć cholernie ciężko było mi przebrnąć przez pierwszą połowę, to potem już nie żałowałam :-)
    22 „Blaszany bębenek” Grassa bo spodobała mi się idea zatrzymania w rozwoju.
    23 Kobiety są z Wenus, mężczyzni są z Marsa” J. Gray bo pozwala lepiej się nawzajem zrozumieć
    24. Marsjanie i Wenusjanki w sypialni” bo po jej lekturze przez pewnego faceta miałam najdłuższy orgazm w życiu, he he
    25 Pierwsze konflikty dziecka bo choć krótka i zwięzła w treści to dała mi dużo do myślenia. sprawiła, że cofnęłam się do mojego dzieciństwa i zobaczyłam co było w nim nie tak i jak to wpływa na obecne życie
    26 i 27 „Wychowanie bez porażek” oraz „Wychowanie bez porażek w praktyce” dobre pozycje dla osób chcących wychować dziecko bez zbędnej przemocy
    28 „Jak mówić by dzieci nas słuchały, jak słuchac by dzieci do nas mówiły’ to samo co wyżej
    29 ” I tak człowiek trafił na psa” K. Lorenza bo szukałam ją latami aż w końcu dorwałam w antykwariacie. Jest piękna choć momentami niestety nieaktualna, wiedza o psim behawiorze poszła bardzo do przodu
    30 Xenna moja miłość” bo dała mi do myślenia, o tym jak mi się w życiu uroczo pląta. Poza tym lubię punkowskie klimaty.
    31 „Seans ” W. Horwatha bo opisuje trochę to co było między mną a moim byłym :-)
    32 „Ptaśka” Whartona bo ciekawie zagłębia się w to co się dzieje w ludzkiej duszy, opisuje nasze różne czasem zaskakujące fascynacje, jednak wszytko jest kwestią tolerancji
    33 „Spóźnieni kochankowie”Whartona bo mówi o pokonywaniu różnic między ludźmi i uczy indywidualnego podejścia do każdego człowieka i tego jak żyje.
    34″Nigdy w życiu” Grocholi bo po jednym zdaniu z tej książki zakiełkowało we mnie, że powinnam odejść od mojego byłego i tym samym zwrócić nam obojgu wolność…
    35″Samotność w sieci” Wiśniewskiego bo pięknie pisze o kobietach i tym jak się żyje w dobie wszeogarniającego internetu.
    36 „Przygody dobrego wojaka Szwejka” bo przy niewielu książkach się tak uśmiałam
    37 „Cichy Don” bo to moja pierwsza tak poważna książka w życiu i ładnie opowiedziana historia.
    38 „Opowieści dla przyjaciela” H. Poświatowskiej bo choć cholernie smutna to jednocześnie piękna.
    poza tym lubię sposób pisania Hrabala, Stasiuka, Vargi, Hłaski, Mrożka, Santorskiego, Eichelberga, Samsona. Uwielbiam Droshera, bo nikt inny nie pisze w tak pasjonujący sposób o zwierzakach
    lubię wiersze T. Różewicza, Miłosza i wiele innych.
    W zasadzie w życie prowadzi mnie od jednej książki do następnej więc trudno ustalać tego typu listy, a z pewnością nie sposób wybrać jedną książkę, która miała by być tą najważniejszą, ranking z numerowanymi miejscami też jest kwestią bardziej umowaną…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

22 września 2018 o godz. 09:42

Kartka ze Speyside – Dunnottar Castle

Dunnottar Castle (37)

Kiedy spytać Szkota, dlaczego nie czuje pokrewieństwa z Irlandczykami, choć to podobna kultura, podobny język i podobne zamiłowanie do spokojnego wiejskiego życia ze szklaneczką whisky, odpowie, że z Irlandczykiem w ogóle nic go nie łączy, bo oni są celtami, a Szkoci to piktowie. Dla mnie tyle samo w tym sensu, co w stwierdzeniu, że nic mnie nie łączy z ludźmi z południa Polski, bo oni to Wiślanie, a my to Polanie. Ale tak całkiem serio, kulturowa tożsamość w Szkocji i Irlandii jest bardzo wysoka, a nawiązania do kultury piktów i celtów są jej częścią.

21 września 2018 o godz. 09:24

Kartka ze Speyside – Benromach

_DSC8756

Niewielka szkocka gorzelnia whisky, działająca w regionie Speyside, w miasteczku Forres od 1898 roku. Wielokrotnie zmieniała właścicieli, a w latach 1983-1998 stała zamknięta. Obecnie jest własnością Gordon & MacPhail. Używają głównie torfowanego jęczmienia, o poziomie natorfienia 12 ppm i 47 ppm, a także nietorfowanego jęczmienia organic. Kadź zacierna ma pojemność 1,5 tony. Mają 13 kadzi fermentacyjnych z sosny oregońskiej, stosują dwa rodzaje fermentacji – krótsza trwa 62-67 godzin, wydłużona – 110 godzin, stosują drożdże browarnicze. Alembik pierwszej destylacji ma pojemność 7500 l, drugiej destylacji – 4250 l. Alembiki Forsyths z zewnętrznym kondensatorem. Odbierają alkohol o mocy 70%, przed wlaniem do beczek obniżają moc do 63,5%. Cały proces produkcji jest sterowany ręcznie. Rocznie produkują ok. 700 tys. l alkoholu. Destylarnia ma w swoich magazynach ok. 18 tys. beczek. Używają tylko beczek first fill po bourbonie, poza tym beczek po sherry z bodegi Williams & Humbert, a do whisky z jęczmienia organic – dziewiczych beczek z białego dębu z Missouri. W 2018 roku uruchomili osobną mikro-destylarnię, w której produkują gin Red Door.

20 września 2018 o godz. 08:37

Kartka ze Speyside – Glen Moray

SONY DSC

Glen Moray to ogromna destylarnia whisky ze Speyside, powstała w 1897 nad brzegiem rzeki Lossie, na przedmieściach Elgin, w ostatnich latach całkowicie przebudowana do przemysłowych rozmiarów. Wcześniej, od 1828 roku, w tym samym miejscu działał browar West Brewery. Zaczynali z jedną parą alembików, które zrobiono z przebudowanych kadzi warzelniczych. Te stare alembiki przepadły w pożarze. Kilkakrotnie zamykana, kilkakrotnie też zmieniała właścicieli. W 1920 roku przejęta przez spółkę Macdonald & Muir (ówczesnego właściciela Glenmorangie). Przebudowana w 1958 roku, w 1979 roku wprowadzono dwa nowe alembiki. Pod koniec lat 70. zaprzestano własnego słodowania. W 2008 roku właścicielem Glen Moray został francuski potentat na rynku alkoholowym, grupa La Martiniquaise. Obecnie rocznie produkują 5 mln l alkoholu. Gigantyczne kadzie fermentacyjne, a jest ich 14, usytuowane są na zewnątrz. Z jednego zacieru robią ok. 52 tys. l przefermentowanego alkoholu, stalowa kadź zacierna ma pojemność 11 ton. Fermentacja jest dość krótka, trwa 60 godzin, alkohol ma 8,5%. Po przebudowie w 2016 roku alembiki pierwszej destylacji są w innym budynku niż drugiej, nie działają w parach. Te do pierwszej destylacji mają bardzo nietypowy kształt, szyja jest odwrócona do przodu, przed każdym alembikiem jest podwójny kondensator, który nie wpływa wprawdzie na czas destylacji czy moc alkoholu, ale daje oszczędność energii. Wszystko jest sterowane komputerowo, pierwsza destylacja trwa ok. 5 godzin i daje alkohol o mocy ok. 25%. Nowe alembiki powstały we Frili, sprowadzono je z Włoch. W drugim budynku jest dziewięć alembików. Sześć Forsyths, z czego trzy kiedyś działały jako wash stills w parach ze spirit stills. Przerobiono je na spirit stills, dodano jeszcze trzy włoskie, więc teraz serce destylarni wyposażone jest w aparaty o różnej pojemności, różnych kształtów. Moc alkoholu po drugiej destylacji to 72%. Firma dysponuje też starą kadzią zacierną i pięcioma starymi kadziami fermentacyjnymi. Być może będą w przyszłości wykorzystywane do eksperymentalnych edycji. Planowane jest dodanie jeszcze dwóch alembików i zwiększenie produkcji nawet do 9 mln l (przed inwestycją La Martiniquaise moce produkcyjne wynosiły 2,2 mln l rocznie). Glen Moray ma obecnie 12 magazynów, w których leżakuje whisky w ok. 140 tys. beczek. Visitors center rocznie odwiedza ok. 24 tys. osób. Na miejscu można spróbować kilku specjalnych edycji whisky, które pokazują potencjał destylarni (np.: Glen Moray 1998 PX Finish, Glen Moray 2010 Peated PX Finish czy Glen Moray 120th Aniversary Edition).

19 września 2018 o godz. 09:19

Kartka ze Speyside – Glenury Royal

_DSC8659

Już nieistniejąca destylarnia whisky z Highlands, pojedyncze butelki jeszcze można dostać, np. czterdziestoletnia Glenury Royal wydestylowana w 1970 roku. Powstała w 1825 roku i – jak piszą kronikarze – od początku była pechowa. Kilka tygodni po jej uruchomieniu wybuchł pożar, który zniszczył ja niemal doszczętnie. Zdarzył się też nieszczęśliwy wypadek, jeden z robotników zginął podczas pracy, wpadł do kadzi. Założył ją w Stoneheaven kapitan Robert Barclay Allardice, ciekawa postać – parlamentarzysta, biegacz i bokser. Była to jedna z trzech destylarni, którym król Wilhelm IV pozwolił posługiwać się w nazwie określeniem „królewska” (Royal). Kolejnymi właścicielami Glenury byli: William Richie (w latach 1857-1928), spółka Glenury Distillery Co. (1936-1938), Associated Scottish Distillers (1938-1940), American National Distillers (1940-1953) oraz Distillers Company Limited (od 1953 roku do końca). Miała okresy przestoju, np. w latach 1852-1858 czy 1940-1945. Destylarnię zamknięto w 1983 roku, częściowo wyburzono, częściowo przebudowano, dziś w jej miejscu stoi osiedle mieszkaniowe.

18 września 2018 o godz. 08:54

Kartka ze Speyside – Auchinblae

_DSC8646

Niewiele wiadomo o destylarni whisky Auchinblae, ulokowanej przy Burn Street w Auchenblae (Aberdeenshire). Powstała w 1895 roku w miejscu młyna Den Mill, starszego o sto lat. Zapewne już wcześniej pędzono tu alkohol, ale bez licencji. Przebudowę młyna i pagodę słodowni projektował słynny architekt tamtych czasów, Charles C. Doig. Należała do lokalnej spółki kapitałowej Auchinblae Distillery Company Ltd. Jak ustalił Brian Townsend, autor znakomitej książki „Scotch Missed”, była wyposażona w cztery kadzie fermentacyjne o pojemności 6000 galonów każda oraz jedna parę alembików (wash still miała 1500 galonów, spirit still wiadomo tylko, że była mniejsza. Pierwszy jej menadżer wcześniej pracował w Ord Distillery. W 1916 roku przejęta przez spółkę Macdonald Greenlees, która miała też pobliską destylarnię Stronachie.

17 września 2018 o godz. 08:14

Kartka ze Speyside – wizyta w Fettercairn

_DSC8621

Fettercairn to destylarnia z Higlands, powstała w 1824 roku, założona przez Sir Alexandra Ramsaya, który był jej właścicielem zaledwie przez sześć lat. Z powodu długów odsprzedał ją wraz z posiadłością ziemską Fasque Estate kupcowi Johnowi Gladstone. Przebudowana po pożarze w 1887 roku. W latach 1926-1939 zamknięta. Jej pracę wznowił nowy właściciel, kilkakrotnie zresztą się zmienił w następnych latach, aż w 1974 roku przejęła ją spółka Whyte & Mackay, która zarządza do dziś marką i zasobami whisky, wykorzystując znakomitą część produkcji Fettercairn do swoich blendów. W latach 60. XX wieku zaprzestano samodzielnego słodowania jęczmienia. W 1966 roku podwojono moce produkcyjne – z dwóch do czterech alembików. Aparaty do pierwszej destylacji wash stills mają pojemność po 17274 l, a spirit still jeden ma 13638 l, drugi – 11819 l. Spirytus odbierany jest z mocą 68%, do beczek trafia z mocą 63,5%, druga destylacja trwa sześć godzin. Kadź zacierna ma pojemność 5 ton, robią 24 zaciery tygodniowo. Jako jedni z nielicznych w Szkocji używają karmelizowanego słodu do niektórych edycji whisky. Jest tu jedenaście kadzi fermentacyjnych z sosny oregońskiej o pojemności po 25 tys. l każda. Fermentacja jest dość szybka, trwa 52-55 godzin. W 1989 roku otwarto centrum dla odwiedzających. Mają 13 magazynów, a w nich ok. 40 tys. beczek. Beczki po bourbonie wykorzystywane są tylko raz, potem są odsprzedawane, używają też m.in. beczek po sherry, porto czy po bordoskich winach.

16 września 2018 o godz. 20:33

Róbrege dla Brylewskiego

41556897_2151483198255546_9036314992659398656_o

29 września odbędzie się koncert pod hasłem Róbrege, dedykowany pamięci Roberta Brylewskiego. Wystąpią: Paweł Sky & nowy+eren 101% improwizacji, Ziggie Piggie & goście, Armia, Maleo Reggae Rockers & goście, Izrael & goście, Joint Venture Sound System gra Brylewskiego. Impreza odbędzie się w namiocie pod Pałacem Kultury i Nauki (od strony ul. Świętokrzyskiej).Wstęp – 30 zł, start – godz. 17.00.

16 września 2018 o godz. 09:00

Kartka ze Speyside – Royal Lochnagar

Royal Lochnagar11

Royal Lochnagar jest pięknie położona, w dolinie rzeki Dee, na tym samym jej brzegu, co królewska letnia rezydencja, zamek Balmoral. Bliskość zamku i królewskich ogrodów sprawia, że destylarnia jest chętnie odwiedzana przez turystów, pomimo tego, że sama whisky nie jest dobrze znana. Marka należy do Diageo. Jest to niewielka destylarnia, o iście królewskim charakterze, co jest podkreślane co chwila podczas wizyty. Niestety, jak we wszystkich destylarniach Diageo, nie wolno podczas zwiedzania robić zdjęć.

15 września 2018 o godz. 09:15

Kartka ze Speyside – Allt-á-Bhainne

_DSC8587

Zbudowana w 1975 roku w Glenrinnes (region Speyside) nowoczesna destylarnia whisky, powstała na potrzeby ówczesnego potentata na światowym rynku alkoholowym – Seagrams, podobnie jak zbudowana dwa lata wcześniej siostrzana gorzelnia Braeval. Koszt uruchomienia destylarni wyniósł 2,7 mln funtów, a w 1989 roku dokonano kolejnych inwestycji, podwajając liczbę alembików do czterech i moce produkcyjne do ok. 4 mln l whisky rocznie. Od 2001 roku jest własnością Pernod Ricard, bezpośrednio zarządza nią Chivas Brothers. W latach 2002-2005 stała zamknięta. Proces produkcji jest do tego stopnia zautomatyzowany, że destylacją może zajmować się tylko jedna osoba. Dziwna nazwa Allt-á-Bhainne to po gaelicku „Palone mleko”. Ta mało znana koneserom single malt whisky destylarnia od początku działa głównie na potrzeby zestawiania blendów Chivas Regal. Co ciekawe, dysponuje bardzo niewielkim magazynem do składowania whisky, dlatego część jej produkcji – głównie ta oferowana jako single malt – dojrzewa w magazynach na wyspie Islay, dzięki czemu uzyskują charakterystyczny słony smak. Połowa produkowanej w Allt-á-Bhainne whisky robiona jest z lekko torfowanego (10 ppm) słodu, reszta z nietorfowanego.

14 września 2018 o godz. 09:11

Kartka ze Speyside – destylarnia GlenAllachie

GlenAllachie-064

Destylarnia GlenAllachie operuje w regionie Speyside, po sąsiedzku z Aberlour i Ben Rinnes. Do 2017 roku prawie wszystko, co tu wyprodukowano, trafiało do blendów, stąd nie tak łatwo było trafić na butelkę GlenAllachie single malt whisky. W poprzednich latach Pernod Ricard wypuściło w serii Chivas Brothers Cask Strength Edition whisky single malt Glenallachie 14YO CS z destylatów z 2000 roku, w serii Master of Malt była edycja 6YO z 2008 roku i oficjalna edycja 16YO z 2005 roku, poza tym jest ponad dwadzieścia edycji od niezależnych bottlerów. Teraz wszystko się zmienia za sprawą nowego właściciela. W 2017 roku destylarnię odkupiło od Pernod Ricard konsorcjum powołane przez Billy Walkera, wcześniej twórcę sukcesów destylarni BenRiach, a także Grahama Stevensona i Trisha Savage. Nazwa destylarni to po gaelicku skalista aleja. Billy Walker wybrał tą destylarnię zarówno ze względu na duży potencjał produkcji nowej whisky, jak i na to, co tam znalazł w magazynach. Wraz z destylarnią i zapasami whisky, nowi właściciele przejęli marki blendów White Heather i MacNair’s, którą będą produkować jako torfową blended malt.