2 października 2008 o godz. 10:43

Melodramatyczna Elegia

Obejrzałem wreszcie film "Elegia", zrealizowany na podstawie jednej z moich ulubionych powieści, "Konającego zwierza" Philipa Rotha. Obejrzałem z mieszanymi uczuciami, bo z jednej strony film bez wątpienia oddaje treść książki, z drugiej - moim zdaniem nie oddaje klimatu. "Konające zwierzę" w boleśnie szczery sposób pokazuje rozterki starzejącego się mężczyzny, który "załapał" się nie tylko na erotyczną przygodę ze studentką, ale - jak się okazuje wbrew jego pragnieniom i woli - na wielką, beznadziejną miłość. Lęk przed porzuceniem miesza się z pożądaniem, lęk przed śmiesznością - z samozadowoleniem samca, to jednak lęki biorą górę nad namiętnością, a obłęd nad cynizmem. O tym wszystkim książka. Film tylko po części. Bo film nie ma dynamiki! Poczynając od doboru aktorów do głównych ról (łysy Ben Kingsley ze smutnymi oczami zbitego psa wybitnie nie pasuje do roli bohatera, Penelope Cruz... cóż, pomijając, że nie podoba mi się ta aktorka - w czym pewnie przynależę do męskiej mniejszości - to ona zupełnie pozbawiona jest w filmie pazurków, ot zapatrzona w sławnego krytyka cizia), przez bardzo stonowaną muzykę, po niemiłosiernie melodramatyczne sceny miłosne, momentami jako żywo przywołujące "Love Story" - wszystko to może piękne, ale do Rotha nie pasuje. Wściekły i obłąkany Kepesh powinien z furią walić w klawisze fortepianu, a nie spokojnie wygrywać suity, zabrakło namiętnego seksu, zabrakło dramatu - nawet zakończenie jest obrzydliwie ckliwe.
W tle tego filmu jest jednak bardzo widoczna wielka literatura, bo przecież rozmowy bohatera z przyjacielem, poetą, Goeorgem O'Hearnem to prawdziwa kopalnia cytatów obnażających męskie słabości. Są też znakomite zdjęcia, świetna gra światłem, co buduje nastrój może nie koniecznie dla scenariusza na podstawie powieści Rotha (pisarz nie był scenarzystą, swoją drogą ciekawe jak przyjął rolę Kingsleya, wszak bohater to po części alter ego samego Rotha - w wolnej chwili poszperam za wywiadami w Necie), ale wracając do zdjęć - zasługują na uznanie. W jakimś stopniu jest to jednak film wierny prozie, i film bardzo literacki. Mam z nim ten sam problem, co z "Faktotum" zrobionym na podstawie prozy Bukowskiego, bo w obu przypadkach w bliski mi świat wrzucono postaci "z innej bajki". Nie mniej "Elegię" polecam.

3 komentarzy dla “Melodramatyczna Elegia

  1. film bardzo dobry

    podobnie jak dla Ciebie „Konające zw.” jest moją ulubioną książką. i zapewne oczywistością jest stwierdzenie, że każdy trochę inaczej wyobraża sobie bohaterów, ich ekspresję, zachowanie. ja wyszłam z kina bardzo usatysfakcjonowana, bo obsada była bardzo zgodna z moimi wyobrażeniami głównych bohaterów. a szczególnie Ben Kingsley. cóż, w Twoim wyobrażeniu Kepesh jest najwyraźniej bardziej histeryczny niż w moim. ja bardziej widziałam go jako mężczyznę, u którego do wybuchów dochodzi w środku a nie na zewnątrz, jako mężczyznę, który za wszelką cenę stara się powściągać targające nim namiętności. i taki był jego obraz w filmie. co do Penelopy – tylko jeden szczegół – wydaje mi się, że książkowa bohaterka miała jednak większe piersi:)

    • film bardzo dobry

      tak, książkowa bohaterka miała większe piersi… Ja jakoś Kepesha wyobrażałem sobie jako drobnego Żydka w okularach, tymczasem aktor bardziej by mi pasował w roli Evandera Holyfielda, gdyby miał powstać o nim film :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

18 stycznia 2019 o godz. 18:09

Profesjonaliści

Niedaleko mnie otworzyli nowy sklep sieciowy z winem i mocnymi alkoholami. Firma na rynku od wielu lat, nie będę wymieniał nazwy. Mają dziewięć sklepów w województwie Mazowieckim. Własna selekcja win, ciekawa oferta alkoholi mocnych. Pytam sprzedawcę o butelkę armaniaku, żeby mi kilka zdań powiedział, co to i skąd? Zadowolony z siebie, odpowiada, że wprawdzie nic nie wie o tym, o co pytam, ale może mi polecić koniak „bardzo dobry dla restauracji”. Odpowiadam grzecznie, że ja chcę coś „bardzo dobrego do domu” i pytam o butelkę z amerykańską whiskey, wymieniając nazwę z etykiety. Pan długo szuka, choć butelka na wprost mnie, wreszcie z uśmiechem od ucha do ucha oświadcza: „ja jestem od niedawna w tej branży, jeszcze nie wszystko znam”.

22 grudnia 2018 o godz. 14:55

Wódka z eliksirem

„Bez potrzeby, a co dzień, kto gorzałkę pije, / Błaźnieje i sam nie wie, co się w głowie wije, / Próżniak z niego ospały, jak wilk do roboty, / Mało co lub nic dobry, zapada w suchoty”. ~Serafin Gamalski „Wódka z eliksirem” (1729)

20 grudnia 2018 o godz. 13:52

Bądźcie szczęśliwi!

Man_dressed_as_Santa_Claus_smoking_a_cigarette

Dostojnego Mikołaja i lekkiego kaca życzę wszystkim moim drogim czytelnikom. Bądźcie szczęśliwi, jeśli potraficie. Jak nie potraficie, to nie bądźcie. Szczęście to towar deficytowy. Być umiarkowanie zadowolonym też można Mery, mery i koci, koci.

19 grudnia 2018 o godz. 20:52

Królestwo

692496-352x500

Czytelnicy „Króla” raczej nie oczekiwali kontynuacji i nowa powieść Szczepana Twardocha jest pewnym zaskoczeniem, choć jednocześnie trzeba autorowi przyznać, że uniknął wtórności, przynajmniej w wymiarze literackim, bo kwestia światopoglądowa czy polityczna, to osobny temat. W nowej powieści czytelnik poznaje wojenne losy Jakuba Szapiro i bliskich mu osób – żony, dwóch kochanek i dwóch synów. „Król” był książką łobuzerską o silnie socjalistycznym zabarwieniu, tu mamy natomiast wstrząsającą relację Żydów, którzy próbują przeżyć najgorszy koszmar – wywłaszczenie, getto, likwidację getta, powstanie Warszawskie. To wstrząsająca książka o zagładzie, w której Jakub Szapiro z charyzmatycznego herszta bandy przeistacza się w zaszczutą, bezwolną ofiarę. Jakże inna jest atmosfera obydwu powieści, jakże inna kondycja psychiczna tych samych przecież ludzi. Przed wojną i w czasie wojny, dwa całkowicie oddzielone od siebie światy, choć na scenie zdarzeń ci sami aktorzy. Niesamowicie Twardoch potrafi opowiadać o ludzkich losach, o przeznaczeniu, o winie i karze. Mamy tu plejadę postaci drugoplanowych, których dzieje nie są tylko uzupełnieniem głównego toku narracji, one tworzą historię.

19 grudnia 2018 o godz. 00:23

Belferska grypa

Nauczyciele na chorobowym. Świetny przykład dziatwie dają. Nie chcesz iść do roboty, to symuluj, że chorujesz. I skombinuj zwolnienie. Pięknie.

15 grudnia 2018 o godz. 22:38

Miasto, mafia & miłość

okladka_3m

Cztery lata pisałem, trzy razy zmieniałem tytuł, dwa razy koncepcję fabuły. Jest. Moja nowa powieść ma tytuł „3M” i ukaże się w pierwszym kwartale 2019 roku. Jest miasto, jest mafia, jest miłość, ale są tez trzy koty. Miasto Warszawa, mafia bułgarska, a miłość nieudana. Dużo trupów i optymistyczne zakończenie, żeby nie zostawiać czytelnika w złym humorze.

15 grudnia 2018 o godz. 22:35

3M: Miasto, mafia & miłość

Fragment nowej powieści.

10 grudnia 2018 o godz. 08:44

Wizyta w Palírna Samotišky

Samotisky (6)

Na obrzeżach Ołomuńca w 1996 roku została otwarta nowoczesna destylarnia przetwarzająca owoce – Palírna Samotišky. Lokalni sadownicy mogą tu przedestylować własne owoce, ale firma ma w ofercie także pięć własnych destylatów oraz prowadzi skład podatkowy.

9 grudnia 2018 o godz. 18:38

Wizyta w destylarni Palírna U Zeleného Stromu

U Zeleneho Stromu 2018-11-28 10-47-59

Uwieczniona na etykietach data założenia firmy, to 1518 rok. To by znaczyło, że Palírna U Zeleného Stromu (Gorzelnia Pod Zielonym Drzewem) jest najstarszą destylarnią nie tylko w Czechach, ale w ogóle na świecie. Na pewno są drugim pod względem wielkości producentem mocnych alkoholi w Czechach, po Stocku. Co do historii, to jak zwykle sporo tu marketingu, ale oficjalnie w 2018 roku świętowali pięćsetlecie, wypuszczając m.in. bardzo limitowaną edycję wódki Stará Myslivecká, która leżakowała przez osiem lat w beczkach z amerykańskiego dębu. Na rynek trafiło 299 numerowanych karafek.

9 grudnia 2018 o godz. 15:49

Porady markiza z Griñón

„Dobre wino jest sztuką, która rozkwita wraz z wolnością; dobre wino jest zatem radosną esencją wolności” (Carlos Falcó „Wino. Porady markiza z Griñón)