11 sierpnia 2019 o godz. 12:11

Lepsza książka czy wódka?

celuloza
Pytanie retoryczne. Bo zależy dla kogo i w jakich ilościach. Jak mówił Paraselcus, wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, to dawka czyni truciznę. Za dużo czytania może zamącić w głowie nie gorzej niż duża wódka, czego przykładów mógłbym podać wiele. A miałem i w bliskim otoczeniu takich śmiałków, którzy nadużywali jednego i drugiego, za dużo czytali, za dużo pili, rozumy potracili. Bo pić i czytać trzeba odpowiedzialnie i w dawkach odpowiednich do wieku. W młodości można sobie ostro pofolgować z lekturą, na starość odwrotnie, na wieczór zdrowiej strzelić kielicha, niż nie móc zasnąć po ekscytującej fabule.


W młodości czytałem zachłannie. Nałogowo. Bez umiaru. Organizm był jednak silny zdrowy i nieźle zniósł nadmiar poezji i prozy. Ale była i ta zła strona medalu, bo za szybko przeczytałem to wszystko, co warte było uwagi i na resztę życia pozostały już tylko trociny. Gdybym miał to ująć statystycznie, to pewnie 92% najlepszych książek przeczytałem przez pierwszych dwadzieścia pięć lat życia i 8% przez następne ćwierćwiecze. Mogę się mylić o jeden czy dwa procent, bo to wszak wielkości wartościowe nie wagowe i trudno je dokładnie zmierzyć, przygnębiająco jednak mało zostało mi dobrych lektur po pazernych latach młodzieńczych. Za to im jestem starszy, tym więcej przyjemności znajduję w szklaneczce czegoś z procentami, odnajdując w aromatach i smakach alkoholi to wszystko, co kiedyś mnie ekscytowało w literaturze. Tajemnice, uczucia, historia, osobowości i osobliwości! Oczywiście żadnej ideologii czy polityki, to są tematy ulicy, nie salonu, a jednak i książka, i dobry alkohol lepiej smakują w głębokim fotelu, niż na krawężniku czy pod śmietnikiem.
Ten felieton miał tak naprawdę być o podobieństwach między rynkiem książki a rynkiem wódki, ale zostawię to sobie na następny raz, bo jednak te podobieństwa są nie tylko w wymiarze ekonomicznym, ale także mentalnym. Wiem o tym dobrze, gdyż od lat zajmuję się raz książką, raz alkoholem, na przemian zawodowo i hobbystycznie, ale zawsze jednak z pasją. Robić coś bez pasji, to tak jakby być strajkującym nauczycielem, fatalna sytuacja, poczucie, że jesteśmy w złym miejscu.
Nigdy nie strajkowałem, ani w obliczu książki, ani w obliczu butelki, choć przyznam od razu, że zdarzało mi się nie kończyć ani jednego, ani drugiego. Bo są takie książki i takie butelki, których kończyć nie warto. Jednego i drugiego towaru nie brakuje, choć zły alkohol łatwiej jest rozpoznać, wystarczy wsadzić nos, nie trzeba się w tym zanurzać. Książka zaś zawsze przyjemnie pachnie farbą drukarską, więc w pierwszej chwili zwodzi, trzeba spróbować żeby wypluć. Dzieląc się wieloletnim doświadczeniem zalecam nie próbować kończyć tego, co już w pierwszej chwili źle nam smakuje. Szkoda czasu. I zdrowia.
Tu dochodzę do bardzo istotnej różnicy pomiędzy książką a flaszką. Otóż od nadmiaru literatury można zgłupieć, zwłaszcza od nadmiaru złej literatury, ale nikt od czytania nie dostał marskości wątroby. Nadmiar wszystkiego szkodzi, ale nadmiar alkoholu szkodzi jednak bardziej. C2H5OH to bardzo smaczna trucizna. Jeśli ktoś ma skłonność do nałogów, to niech raczej wybierze książki.
Co ciekawe, książka w sensie materialnym, czyli celuloza, to nic innego jak trochę bardziej skomplikowany alkohol. To także cząsteczki węgla, wodoru i tlenu, tylko jest ich więcej i mają bardziej skomplikowane wiązania między atomami. Z książki (celulozy) da się jednak wydestylować alkohol, potrzeba do tego specjalnych enzymów, ale można. W latach PRL, w czasach niedoborów, kształcono w zapomnianym dziś zawodzie gorzelanego. Był nawet w tym zakresie stosowny podręcznik (Kazimierz Jarosz i Jerzy Jarociński „Gorzelnictwo i drożdżownictwo”, Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne, Warszawa 1980), którego autorzy wprost zalecali destylować odpady – zgniłe owoce, warzywa, a także celulozę. Podobno słynąca z obrzydliwego smaku wódka stanu wojennego, Vistula, robiona była z makulatury. Zapewne z dzieł Lenina i „Trybuny Ludu”. Tak, z książki da się wydestylować wódkę! Ale też nie jeden po wódce napisał arcydzieło!
Przypomnijmy kilka tych ważnych książek, które były pisane na bani lub na kacu, ewentualnie na odwyku. „Moskwa-Pietuszki” Wiktora Jerofiejewa, „Pod wulkanem” Malcolma Lowry’ego, „Pijak” Hansa Fallady, „John Barleycorn” Jacka Londona, „Stracony weekend” Charlesa R. Jacksona, „Zostawić Las Vegas” Johna O’Briena, „Pod Mocnym Aniołem” Jerzego Pilcha.. i tak dalej, i tak dalej. Czy w przypadku wódek Pan Tadeusz lub Soplica możemy mówić o inspiracji literaturą? Chyba to by była przesada. Co by jednak nie mówić, alkohol inspiruje.
Można czytać bezrefleksyjnie i można pić bezmyślnie. Można czytać bez zrozumienia i można pić bez smaku. Ale prawdziwy koneser rozkoszuje się każdą stroną, każdym kieliszkiem. Nie za to kochamy literaturę, że jest jej dużo i że możemy nią zapchać wolny czas. Literatura nas uskrzydla, jakby powiedział Mickiewicz, ale czy nie zgadzamy się ze słynną sentencją Jana Himilsbacha, że picie wódki to jest wprowadzanie elementu baśniowego do rzeczywistości? Literatura i alkohol to podróż, to ucieczka w inne rewiry, to przeżywanie czegoś nierzeczywistego, to wyobrażanie niedosięgłego. Dobra literatura wciąga, ona smakuje, ją się pożera. O flaszce możemy powiedzieć dokładnie to samo, tylko że połykamy bez gryzienia. Możemy i powinniśmy cmokać. Nade wszystko jednak musimy uruchomić wyobraźnię. Z literaturą i alkoholem jedynie marzenia senne mogą iść w szranki. Bo to ten sam rodzaj nieuchwytnej, zachwycającej, choć niematerialnej istoty bytu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

24 września 2020 o godz. 22:16

„Mocne alkohole w Polsce 2020”

Mocne Alkohole w Polsce 2020

23 września drukarnia Print Group ze Szczecina dostarczyła nam jeszcze pachnące farbą drukarską egzemplarze trzeciego wydania publikacji „Mocne alkohole w Polsce”. Ponad pół tony papieru, ponad 300 stron druku – wszyscy producenci, większość importerów – łącznie ponad sto firm, a także biogramy ludzi z branży. Już można zamawiać.

19 września 2020 o godz. 12:54

CBA do roboty!

file-20190212-174894-1upmhar

Jak powiedział Kaczyński, sprawa dobrego traktowania zwierząt jest ponadpartyjna i ponadpolityczna, to kwestia przyzwoitości, człowieczeństwa. Dlaczego zatem tak wielu polityków, także z obozu rządzącego wykazało się brakiem przyzwoitości? Na to pytanie powinni poszukać odpowiedzi dziennikarze śledczy i panowie od korupcji z CBA. Mogę zrozumieć od biedy polityków z PSL, ale reszta? A już szczególnie ci, dla których poparcie dla bestialstwa oznaczać będzie koniec kariery politycznej…? Brak przyzwoitości akurat nie specjalnie dziwi, ale ta nagła wolta i autodestrukcja musi mieć drugie dno, to nie jest tylko tak, że kilkudziesięciu posłów chciało zamanifestować brak serca dla zwierząt. Oni muszą być umoczeni po uszy, powiązani łapówkami i zastraszeni szantażami, żeby głosować wbrew własnym interesom. „Jak nie zagłosujesz przeciwko piątce dla zwierząt, to ujawnimy to i owo, mamy to nagrane…” – podejrzewam, że taki był powód samobójczych zachowań i wypowiedzi wielu polityków. Zostali tak skutecznie zaszantażowani, że nie mieli już wyjścia. Tyle, że teraz wiadomo gdzie szukać powiązań z tzw. lobbystami, czyli w praktyce szantażystami.

8 września 2020 o godz. 23:49

Zwyrodnialcy

mink-934581_1280

Nie obejrzałem i nie obejrzę filmu „Krwawy biznes futerkowców” Janusza Schwertnera, bo takie sceny zwyczajnie za bardzo mnie bolą, zostają w podświadomości, nie dają w nocy spać. Ale słucham i czytam, bo dużo o tym w mediach, także za sprawą Kaczyńskiego, który zapowiedział ustawę zabraniającą znęcania się nad zwierzętami. Brawo! Mam nadzieję, że zwyrodnialcy, którzy znęcają się nad zwierzętami nie tylko stracą swoje fortuny i pozycje towarzyskie, ale też pójdą siedzieć, bo z zebranych materiałów wynika, że to są sprawy kryminalne i już powinny nastąpić aresztowania bydlaków. Ale w tej sprawie są nie tylko zwyrodnialcy, lecz także przestępcy, którzy ich kryli, którzy im ułatwiali prowadzić kryminalne biznesy. To są politycy, z ministrem rolnictwa na czele, to są urzędnicy przeprowadzający różne kontrole, to wreszcie ojciec Rydzyk, który w zamian za korzyści finansowe (czyli łapówki) dawał zwyrodnialcom ochronę. Mam nadzieję, że ci, co brali pieniądze, ci co dawali przyzwolenie na męczenie zwierząt, także pójdą siedzieć. Czas oczyścić Polskę z kanalii i dewiantów. Kaczyński dziś jest bohaterem dnia. Choć jeszcze większym jest dziennikarz Onetu Janusz Schwertner, który miał odwagę pokazać mafijne interesy i krzywdę zwierząt.

6 września 2020 o godz. 18:26

Sztuka degustacji

Sztuka degustacji_cover

Kompendium wiedzy dla każdego, kto chce potraktować alkohol z odrobiną uwagi, nie tylko jako element biesiady, ale jak coś wyjątkowego, co ma swój aromat, smak, swoją historię, miejsce, recepturę. To książka dla osób, które chcą rozmawiać o tym, co mają w kieliszku, dzielić się własnymi doświadczeniami i odczuciami, mówić o rzeczach uniwersalnych i subiektywnych językiem smakosza, osoby wtajemniczonej. Znajdziemy w tej książce informacje podstawowe, o tym jakie są alkohole, jak powstają? Także podstawowe informacje o winie i winorośli oraz o mocnych alkoholach. Jak degustować alkohol? W jakiej temperaturze, w jakim kieliszku? Jak oceniać, jak nazywać, jak oceniać? Wiedzę i umiejętności będziemy doskonalić podczas kolejnych spotkań i rozmów przy kieliszku.

6 września 2020 o godz. 18:21

Bogumił Rychlak o „Sztuce degustacji”

Sztuka degustacji_cover

Podczas gdy alkohol, a zwłaszcza jego konsumpcja sprowadza się do bardzo atawistycznych pragnień, autor w swojej najnowszej książce stara się odwrócić tę negatywną przypadłość i sprowadzić nas na szerokie tory degustacji, czyli tak naprawdę istoty próbowania alkoholu. Bo wszak nie pijemy dla efektu upojenia, ale dla poznania smaków, a przynajmniej tak należy to czynić. W przeciwieństwie do pozostałych pozycji pióra Łukasza Gołębiewskiego, ta jest bardzo bezpośrednia, dzięki czemu czytelnik nie musi doszukiwać się drugiego dna (niekoniecznie butelki czy kieliszka), ale w myśl zasady kawa na ławę ma wszystko, co najistotniejsze, podawane w sposób przemyślany, nieskomplikowany, acz ciekawy. Poza ogólnym omówieniem różnorodności trunków, książka poprzez wprowadzenie paru dosłownie kropel ciekawostek, anegdot związanych z tymi trunkami, ożywia nie tylko samą degustację, czyli kosztowanie książki i zawartych w niej myśli, ale też traktuje czytelników na równi z autorem. Na tym właśnie skupia się część praktyczna, czyli omówienie jak  degustacja wygląda, na co należy zwrócić uwagę itd., itd Nie ma tutaj zadętości pana wszystkowiedzącego, czy nudnego elaboratu o bądź, co bądź, piciu, ale przyjacielska pogawędka o tym i owym, jeśli chodzi o szeroko pojętą degustację. Mimo że nie jest to książka dla koneserów w kategorii „degustacja od A do Z”, sprawdzi się bardzo dobrze i umili na pewno niejedno spotkanie towarzysko-degustacyjne.

30 sierpnia 2020 o godz. 12:51

Sztuka degustacji

Sztuka degustacji_cover

Ta książka to kompendium wiedzy dla każdego, kto chce potraktować alkohol z odrobiną uwagi, nie tylko jako element biesiady, ale jak coś wyjątkowego, co ma swój aromat, smak, swoją historię, miejsce, recepturę. To książka dla osób, które chcą rozmawiać o tym, co mają w kieliszku, dzielić się własnymi doświadczeniami i odczuciami, mówić o rzeczach uniwersalnych i subiektywnych językiem smakosza, osoby wtajemniczonej. Znajdziemy w tej książce informacje podstawowe, o tym jakie są alkohole, jak powstają? Także podstawowe informacje o winie i winorośli oraz o mocnych alkoholach. Jak degustować alkohol? W jakiej temperaturze, w jakim kieliszku? Jak oceniać, jak nazywać, jak oceniać? Wiedzę i umiejętności będziemy doskonalić podczas kolejnych spotkań i rozmów przy kieliszku.

15 sierpnia 2020 o godz. 22:04

Nowy numer „Aqua Vitae”

cover_av2020-4

Ukazał się nowy numer (4/2020) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury. W numerze m.in.: Stock inwestuje w Lublinie * Największe marki alkoholi na świecie * Zarządzanie zmianą – analiza * Rozmowa – Michał Płucisz i Stanley Smarduch * Cauim – prekolumbijski trunek Indian * Premiera whisky Kilchoman Loch Gorm 2020 * Spotkanie z destylarnią Glen Scotia * O tequili i mezcalu * Whisky Artist – artyści z Paryża * Amerykańska MGD Distillery * Czym jest dunder w rumie? * Wizyta w destylarni Agnes * Podole Wielkie otwarte dla odwiedzających * Historia – Przeworsk i inni * a także: liczne recenzje alkoholi, nowości z branży, recenzje książek o alkoholach, relacje z degustacji.

14 sierpnia 2020 o godz. 11:21

Oszust gorszy od złodzieja?

zalewa

W mediach huczy na temat dziennikarza z TVP Lublin. Tomasz Zalewa rozrzucał śmieci po Placu Lecha Kaczyńskiego w Lublinie, żeby pokazać, że miasto nie dba o porządek. W odpowiedzi miasto wyemitowało nagranie z kamery monitoringu, jak Zalewa grzebie po śmietnikach i bałagani. Zalewę wywalili od razu z telewizji, i słusznie, jak ktoś nie wie, że dziennikarz opisuje rzeczywistość, a nie ją inscenizuje, to nie może być dziennikarzem. Może iść do pracy w teatrze, cyrku, filmie… Jedyne co mnie w tym wszystkim dziwi, to jak to jest możliwe, że przy obecnych przepisach dotyczących ochrony danych osobowych, można takiego Zalewę z imienia i nazwiska pokazywać publicznie jak grzebie w śmieciach? Jak do sklepu wejdzie złodziej i zostanie nagrany przez kamerę jak kradnie, to prawo nie pozwala przyczepić na drzwiach zdjęcia złodzieja z napisem „tego pana nie obsługujemy”. Ale jak dziennikarz grzebie w śmietniku, to miasto Lublin może sobie puszczać wideo z monitoringu ku uciesze gawiedzi. W sumie nie wiem, kto gorszy, złodziej, czy oszust, pewnie to zależy od skali, ale jednak prawo chyba jest takie samo dla przedsiębiorcy, jak dla rajcy miejskiego?

10 sierpnia 2020 o godz. 19:37

Chuligani

brutality-152819_1280

Pan Giertych mądrze stwierdził, że chuligan jest chuliganem i kulturalnym ludziom nie wypada stać po stronie łachmyty. Problem w tym, że nieraz w historii naszej i nienaszej chuliganem okrzyknięty był ten, kto się reżimowi władzy nie podoba. A władza obecna lubi pokazywać siłę i brak szacunku dla prawa, czyli sama od chuliganów też niewiele się różni. Okazuje się również, że w policji nie brakuje chuliganów. To co ma robić kulturalny człowiek, żeby samemu nie zostać chuliganem?

7 sierpnia 2020 o godz. 12:17

Nowy numer Aqua Vitae online

Udostępniliśmy już bezpłatnie do czytania najnowszy numer magazynu Aqua Vitae. Oczywiście wszyscy prenumeratorzy i sprzedawcy otrzymają egzemplarz także w formie papierowej. Jeżeli będziecie chcieli nas wesprzeć, to zajrzyjcie proszę tutaj: https://zrzutka.pl/spirits i wpłaćcie co łaska. A oto link do najnowszego numeru: https://issuu.com/spirits.com.pl/docs/aquavitae_4-34_-_internet.

escort bayan trabzon escort bayan yalova escort bayan edirne escort bayan manisa bursa görükle escort