4 maja 2010 o godz. 19:26

„Lampa” o „Złam prawo”

W "Lampie" nr 4/2010 ukazała się recenzja z powieści "Złam prawo" pt. "Degrengolada". Książkę krytykuje Kazimierz Bolesław Malinowski.


Łukasz Gołębiewski (ur. 1971) pisze powieści ze sfer pankowych. Jego książki "Xenna moja miłość", "Melanże z Żyletką" czy "Disorder i ja" miały pełną dozę uroku wynikającego z utrwalenia obyczajowych obrazków dokumentujących pety, ochlaje, upalenia, promiskuityzm oraz elementy infantylnej kontestacji, wyrażającej się w używaniu specyficznych dla tej subkultury gadżetów materialnych i mentalnych. Zdarzał się niemal zabawny humor, jakieś ładne zdanie, no, nie była to grafomania w sensie ścisłym. I tu dochodzimy do nowej książki "Złam prawo" i jest to kiepska powieść kryminalna. Gołębiewski jako dokumentalista obyczaju może być. To mu jednakoż nie wystarcza, tęskni za fabularnymi emocjami z dopalaczem. Póki trzyma się ziemi, jest do wytrzymania, bo w miarę wiarygodny. Ale jak rozwija fabularne skrzydła, by poderwać się do lotu, jest gorzej. Koledzy z Żoliborza, szczenięce lata, bardzo pięknie. "Nasze żoliborskie podwórko przy Krasińskiego, z piękną powstańczą a także socjalistyczną tradycją, wyznaczało nam przestrzeń naszych zabaw i naszych mitologii. (…) Robiliśmy nocne wypady na Cmentarz Powązkowski w poszukiwaniu duchów i straszyliśmy pijaków na Sadach Żoliborskich w charakterze wyskakujących zza drzew upiorów. Pyskaci, zadziorni, spragnieni wrażeń. Marzyliśmy by zostać bandytami, a na razie bawiliśmy się w Indian". Kolejne etapy rozwoju: "sklejałem model krążownika „Aurora”. (…) Z odtwarzacza kasetowego lecą piosenki nagrane z Listy Przebojów Programu Trzeciego: „Pałac” Maanamu, „Ten wasz świat” Oddziału Zamkniętego, „Zwierzenia kontestatora” TSA. (…) U Lola pierwszy raz usłyszałem punk rocka, źle nagrane na kasetach Stilon-Gorzów koncerty zespołów: Xenna, SS-20, WC, Corpus X, Deuter, Tilt czy Bikini". Pierwsze fascynacje pucią odmienną, próbne wiercenia. Ale nie zdzierża, podrywa się do lotu w niezwykłości sensacyjne: kolega powieszony na trzepaku, napiętnowany pentagramem, wypatroszony na nim kot. I już nie będzie ucieczki od kulawej intrygi. Bo autor założył sobie, że tego właśnie czytelnikowi trzeba, tego łaknie, więc na wstępie obiecuje solennie: "Obiecuję, że dalej będzie to, co lubicie najbardziej, czyli jazda bez trzymanki, świntuszenie bez ograniczeń, zero autocenzury". No więc wszystkie łakocie w kolejnych partiach muszą być dostarczone zgodnie z umową: szatan, narkotyki, seks analny, prostytutki, bo "Samo słowo „grzecznie” mnie brzydzi". Deklaruje bowiem autor pożądanie niezwykłości, fascynuje go "ból zmieszany z rozkoszą, ślina z krwią, sperma z kałem, piękno z najgorszą ohydą". Spodziewa się, że tego z drżeniem niecierpliwości oczekuje target jego książki, no więc skwapliwie dostarcza, jak potrafi, obiecany towar. I są tacy, co wiedzą, jak tego rodzaju staf klientowi markowej jakości dać, lecz tu go nie dostaniemy. Intryga nie podkręca ciekawości, w kryminale to poważna usterka, co więcej zdarzają się poślizgi w harlekinowy kicz: "pociągnąłem ją ku sobie, przylgnęła uległa i ufna, z iskrami miłości w oczach, a może to były tylko odbite ogniki świec? (…) Mieliśmy się złączyć, oddać sobie w ofierze miłości, stać się jednym ciałem i jedną duszą". To co autor próbuje przedstawić jako dojrzewanie do grzechu, jest tylko relacją z pogrążania się w koszmarny infantylizm banalnych paskudności. W tym sensie to konkretny horror. "Byliśmy spragnionymi akceptacji dzieciakami". Rozwinięcie tej myśli mogłoby dawać szansę na napisanie dobrej powieści, a tak, mamy jakąś opowiastkę z mentalnych kręgów Dody i Nergala.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

9 sierpnia 2018 o godz. 21:36

Leopold Tyrmand: Filip

filip-b-iext50293206

Ostatnia powieść jaką Tyrmand opublikował przed opuszczeniem Polski. Wyszła w 1961 roku, autor „Złego” opuścił na stałe kraj w 1965. Wojna widziana zza kulis, daleko od frontu, daleko od biedy, a przecież strach i niepewność to stałe elementy życia bohaterów, w tym tytułowego Filipa. Akcja rozgrywa się głównie we Frankfurcie, mieście, w którym jest zbyt wiele majątku Rothschildów by Alianci mieli je bombardować. Przynajmniej tak sobie mówią mieszkańcy, także cyniczni Niemcy, którym nie spieszno walczyć w imię ej mrzonki o Tysiącletniej Rzeszy. Filip jest Polakiem, byłym studentem archeologii, przedostał się do Niemiec z fałszywymi dokumentami z terenów Litwy i podjął pracę jako kelner w dość dobrze prosperującym Park Hotelu. Udaje urodzonego w Warszawie Francuza. Pracuje w międzynarodowym towarzystwie kelnerów, których walka z faszyzmem sprowadza się do tego, że plują kierownikowi hotelu do kawy. Wojnę oglądamy z boku, z przymrużeniem oka, bo łatwiej obracać lęki w żart niż stawiać im czoło. „Człowiek sam już nie wie, po której stronie jest i czego chce”, mówi bohater tej książki i tak jest istotnie. Niby każdy Niemiec to wróg, ale los zrządza, że Filip zakochuje się w młodziutkiej i pięknej Niemce. Nie waha się też korzystać z pomocy Niemców, kiedy tylko nadarza się okazja.

5 sierpnia 2018 o godz. 17:44

Miasto dla mieszkańców!

CCI20160104_0003

Dlaczego cykliści ścigają się po ulicach Warszawy a nie na torach wyścigowych? Jeszcze trochę a wypuszczą na ulice konie ze Służewca. Dużo jest w mieście bezsensownych zakazów, czy nie można by jeszcze dołożyć zakazu maratonów, wyścigów, rajdów oraz demonstracji? Biegacze do lasu, cykliści na tory, rolnicy do brony, a politycy na ring! Ulice miasta dla mieszkańców, nie dla sportowców i frustratów!

4 sierpnia 2018 o godz. 22:50

Jabłkowa Warka

Szlak-jablkowy

Zrobiłem sobie wycieczkę rowerową do Warki. Przyjemna trasa wzdłuż sadów, jabłka i gruszki, pod którymi uginają się gałęzie drzew. Im bliżej Warki, tym liczniejsze po drodze zakłady przetwórstwa jabłek, tłocznie soków, fabryki cydrów…

2 sierpnia 2018 o godz. 09:21

Kartka z podróży – w Brześciu

20180719_204822

Nocleg załatwiany przez białoruskie biuro podróży. Hotel Vesta ma trzy gwiazdki, drogie pokoje, ale wewnątrz wygląda jak skansen ZSRR. Stare, śmierdzące dywany, najbrzydsze meble z Emilki… Rozpacz.

1 sierpnia 2018 o godz. 08:42

Kartka z podróży – Białoruś

20180721_141546

Żeby pojechać do Brześcia czy Grodna nie potrzebujesz wizy czy przepustki. Na granicy w Połowcach nie ma kolejek. Jest trochę formalności. Dostaje się deklarację celną, 50 pozycji drobnym druczkiem, bukvami, po kwadransie dałem za wygraną. okazało się, że wystarczy pójść do odpowiedniego okienka, zapłacić równowartość ok. 30 zł, podać swój pesel i powiedzieć, ze nic się nie przewozi. Pani daje wydruk z komputera i gotowe. A zatem niby nie ma żadnych opłat na granicy, a jednak…

31 lipca 2018 o godz. 19:02

Akademia Brandy – odcinek 5

Łukasz Gołębiewski, redaktor naczelny magazynu „Aqua Vitae” opowiada jak zaczęła się historia Metaxy i dlaczego Metaxa nie jest brandy. Zapraszamy do kolejnego odcinka Akedemii Brandy z Pliską.

31 lipca 2018 o godz. 09:49

Kartka z podróży – Stara gorzelnia w Wierzchowicach

20180719_170945

Obecnie po Białoruskiej stronie granicy znajduje się wieś Wierzchowice (Вярховічы), gdzie zachowały się pozostałości dawnych dóbr magnackich Sapiehów, m.in. stary spichlerz, a także przy wyjeździe z wioski w kierunku Brześcia – okazała gorzelnia, będąca częścią późniejszego folwarku rodziny Rothów. Stanęła w miejscu wcześniejszego browaru, w 1908 roku. Długi budynek, otynkowany obecnie od frontu na błękit, zieleń, róż, wyblakłą czerwień. Spirytus produkowano tu aż do 1985 roku, kiedy to Michaił Gorbaczow, w ramach swojej kampanii abstynenckiej nie zamienił gorzelni na krochmalnię. Do dziś przerabia się tu ziemniaki zamiast na alkohol, to na mączkę skrobiową.

30 lipca 2018 o godz. 21:07

Alkoholowe dzieje Polski – czasy rozbiorów i powstań

Besala

„Alkoholowe dzieje Polski” Jerzego Besali, to książka bardziej o obyczajach Polaków, niż o alkoholu. Pełna relacji pamiętnikarskich i kronikarskich, ale też anegdot. Drugi tom, przedstawiający Polskę pod zaborami, w znacznie większym stopniu niż pierwszy opiera się na materiale źródłowym, niż na spekulacjach autora. podobnie jednak jak pierwszy, tak i ten, pisany jest w luźnym stylu publicystycznym, w myśl zasady – najważniejsze, żeby nie zanudzić czytelnika.

30 lipca 2018 o godz. 17:10

Z Prusa

„Cywilizacja ma dwa przeciwległe bieguny. Jednym jest szynk, drugim księgarnia”. ~ Bolesław Prus (1882)

28 lipca 2018 o godz. 11:14

Dzisiaj Nancy Regan

20180601_201555

Dzisiaj o godz. 18.00 koncert zespołu Nancy Regan pt. „Początki Polskiej Sceny Alternatywnej”. Martyna Załoga wykona utwory zespołów, które dały początek polskiej scenie alternatywnej. Po koncercie muzyka live przy ognisku. Wstęp wolny.