3 czerwca 2007 o godz. 22:57

Książka Kuby Wichra już jest!

Nakładem wydawnictwa Jirafa Roja ukazała się powieść Kuby Wichra "Souacz Park i klontfa Alkajdy". Wicher to znany poznański performer, autor książki "Trzecia Rzeszapospolita" i części tekstów z ostatnich płyt Włochatego. Książka ma 256 stron, kosztuje 29 zł i można ją zamawiać bezpośrednio z tej strony, korzystając z formularza zamówienia "Xenny", tylko w uwagach prosimy napisać, że chodzi o książkę Wichra, a nie o "Xennę". Więcej informacji: pawel@rynek-ksiazki.pl. A poniżej krótka recenzja Disordera oraz rozmowa, jaką przeprowadził Disorder z Wichrem.

Recenzja:

Pełna humoru powieść z pogranicza fantastyki i groteski, w której odnajdziemy wiele postaci znanych z życia politycznego i kulturalnego. Wicher nie bawi się w polityczną poprawność, na pewno jest to niegrzeczna proza, ale też jego bohaterowie to nie są grzeczni chłopcy. W tle mamy sensacyjną fabułę, ale smaczkiem tej powieści są dialogi prowadzone przez młodych bohaterów, którzy nie stronią od wszelakich używek – błyskotliwe, zabawne, momentami szydercze, przesycone slangiem i cytatami z popularnych kolorowych magazynów czy piosenek disco polo i hip hopowych. Wicher ma wielki dar języka, potrafi słuchać i wybierać perełki z innych tekstów, a jego powieść to swoisty kolaż, złożony z zabawnych gagów i odniesień do wydarzeń z pierwszych stron gazet. Mamy tu zatem i Talibów w Klewkach, i blokady dróg oraz wiece polityczne, wśród bohaterów pojawiają się zarówno były sekretarz NATO Javier Solana, jak i Pamela Anderson. Niektóre nazwiska i nazwy własne zostały w dowcipny sposób przekręcone, ale nie trudno domyślić się pierwowzoru. Miks wyszedł z tego pierwsza klasa, jedna z najzabawniejszych powieści o realiach współczesnej Polski.

Disorder

Rozmowa przeprowadzona w lutym 2007 roku, jeszcze przed książkową (papierową) premierą:

– „Souacz Park” to twoja druga książka, edycja pierwszej „Trzecia Rzeszapospolita” była nie tylko happeningiem, ale i nie małym skandalem. Ten tytuł ukazał się jednak wyłącznie w formie e-książki. Dlaczego?< ?xml:namespace prefix = o ns = "urn:schemas-microsoft-com:office:office" />

– Proces wydawniczy trwał od kwietnia 2004 roku. Moi poprzedni wydawcy rozwiązali umowę na miesiąc przed planowanym wydaniem książki (marzec 2005), zostawiając mnie totalnie na lodzie… A wcześniej przez pół roku przesuwali termin wydania o miesiąc wprzód, mimo że prace redakcyjne były zakończone. W końcu znalazłem innego wydawcę, zebrałem się w kupę i napisałem wszystko od nowa latem 2005, siedząc w moim mieszkaniu na Sołaczu. I tym razem jednak z wydania nic nie wyszło i kolejny rok stracony. W końcu się wkurzyłem i postanowiłem wydać to samemu jako e-book. To rozwiązanie, które oferuje maksimum wolności i dostępności. Książkę można nabyć poprzez sms na www.souaczpark.poznanskirap.com. Pieniędzy będzie akurat na spłatę paru mandatów, które ostatnio mi powpadały, czyli na szczytny społeczny cel.

– Książka nawiązuje do serialu rysunkowego „South Park” – to taki literacki komiks, zgodzisz się?

– Na pewno przeżywałem fascynację  „South Parkiem”. Pewnego dnia narodził się pomysł na polską adaptację, a jako, że kreskówka była technicznie nierealna, zdecydowałem się na wersję literacką. Dla mnie „South Park” to pewien styl myślenia, kontynuacja absurdu Monty Pythona w wersji o wiele bardziej szyderczej i bezpośredniej. „South Park” to sposób na wyszydzenie tego, co nas przytłacza. Szyderstwo jest najlepszą bronią w walce z ludzką głupotą, na którą tak wielu z nas ma alergię. Dlatego propaguje ideę, zapoczątkowaną przez Treya Parkera i Matta Stone’a. Souacz Park to trzynaście lat obserwacji i doświadczeń. To dwa lata zbierania materiałów i pisania. Ciągłe zmiany, przemyślenia, latanie z notatkami, setki złotych wydanych na prasę brukową. Z początku miał to być pastisz „South Park”, jednak od czasu pomysłu na powieść zmieniło się moje podejście do życia. Siłą rzeczy zmieniła się również treść i forma książki. Z chaotycznej, szczeniackiej, alogicznej surrealistycznej paplaniny powstało jednolite fabularnie dzieło, które jest logiczne, choć subtelnie zahacza o surrealizm i abstrakcję, które bezpardonowo besztają naszą rzeczywistość, podkopując jej fundamenty.

– W powieści polityka przeplata się ze światem show biznesu, a hip-hop z punk rockiem. Książka promowana jest na koncertach i happeningach artystycznych…

– Do udziału w promocji zaprosiłem gości, którzy jak najbardziej pasowali do konwencji. I nie obchodzi mnie, że mogą się gryźć w ramach stylu. Wychowałem się na punk rocku, ale jestem otwarty na wszystko. Słucham różnej muzyki, w zależności od nastroju. Punka, reggae, metalu, jazzu, folku, hip-hopu, dance, disco, disco-polo, hause, techno… jestem otwarty na wszystko. Prócz komitywy z kapelami Włochaty i Alians wychodzę poza underground. Najpierw byli chłopaki z Nagłego Ataku Spawacza. Potem Tede i Kołcz z Bezeli. Potem Karramba i DJ YeeSooz z Vatos Locos Clan. Potem Piotr Lenin-Lisiewicz, z którym przebrani za jelenie rozwalaliśmy wiec SLD w maju < ?xml:namespace prefix = st1 ns = "urn:schemas-microsoft-com:office:smarttags" />2005. A kiedy obejrzałem teledysk „figo fago” Boys, powiedziałem sobie – Marcin Miller podwiezie moich bohaterów mercem CLK 320 cabrio. I zgodził się.

Rozmawiał: Disorder

3 komentarzy dla “Książka Kuby Wichra już jest!

  1. fajnie

    natknęłam się gdzieś w necie na nią, ale nie lubię czytać książek w sieci, więc fajnie że wyszła w końcu w druku :-). South Park, Monty Python to jak najlepsza rekomendacja.

  2. heheh

    Buber…mam nadzieje, ze wersja papierowa 😉 dotrze do wiekszosci ludzi, ktorzy nie maja lacza…mam ogromna nadzieje, ze choc na chwilke zastanowia sie na rzeczywistoscia i wylapia najwazniejsze….
    zawsze pozostaje miec nadzieje…

    buziaki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

15 lutego 2019 o godz. 20:11

Kartka ze Lwowa (10) Dawna fabryka wódek Jana Muszyńskiego

Muszynski Old Distillery (1)

Na ulicy Drukarskiej, która dochodzi do lwowskiego Rynku, pod numerem 3 znajduje się kamienica „Pod Matką Boską”, która kiedyś należała do lwowskiego kupca Stancla Szolca. W podwórzu budynku mieściły się liczne magazyny towarów. W lokalu parterowym na początku XIX w. mieściła się fabryka likierów i wódek Jana Muszyńskiego.

14 lutego 2019 o godz. 09:10

Kartka ze Lwowa (9) Muzeum Farmacji

Muzeum Farmacji we Lwowie (11)

Przy samym Rynku na ulicy Drukarskiej pod numerem 2 mieści się niezwykłe muzeum. Wejście do sal muzealnych biegnie przez działającą tu od 1775 roku do dziś aptekę. Poszczególne pomieszczenia to interesujące wnętrza apteczne z bogatym wyposażeniem. Trasę kończy się w świetnie zachowanych piwnicach wraz z pracownią alchemiczną. Czynne w godzinach 9.-19.00. Bilet kosztuje 30 hrywien.

13 lutego 2019 o godz. 15:34

Kartka ze Lwowa (8) Muzeum Etnografii i Rzemiosła Artystycznego

Muzeum Etnograficzne (2)

Pod numerem 15 Prospektu Swobody w dawnym budynku Galicyjskiej Kasy Oszczędności, wybudowanej w latach 1874-1891 wg projektu Juliana Zachariewicza, mieści się obecnie Muzeum Etnografii i Rzemiosła Artystycznego. Utworzone w 1951 roku na bazie Muzeum Przemysłu Artystycznego oraz Muzeum Towarzystwa Naukowego im. Szewczenki. Na attyce budynku zauważyć można grupę rzeźb pt. Oszczędność, której autorem był Leonardo Marconi. Wnętrze jest imponujące – monumentalne marmurowe schody, bogato zdobione ściany i sufity. Znajdują się tu zbiory folklorystyczne akcentujące przeszłość Ukrainy. Ciekawa ekspozycja znajduje się na pierwszym piętrze – polski plakat Art Déco, plakaty Alfonsa Muchy, plakaty antyalkoholowe z lat 20. XX wieku, kolekcja starych butelek, w tym z zakładów Baczewski czy Kosecki. Jest też bardzo ładna kolekcja kielichów, kieliszków i karafek z różnych okresów dziejów miasta.

12 lutego 2019 o godz. 08:22

Kartka ze Lwowa (7) Wizyta w fabryce wódek Hetman

Hetman (19)

Горілчаний завод Гетьман ulokowany jest we Lwowie naprzeciwko dawnego zakładu Baczewskiego. Firma odwołuje się zresztą bezpośrednio do tradycji wódek Baczewskiego, w materiałach informacyjnych umieszczona jest data 1782, kiedy powstał zakład Baczewskiego (jeszcze nie ten po drugiej stronie ulicy, ale 44 km od Lwowa), a na butelkach wódek Monopoly jest charakterystyczna rycina przedstawiająca starą fabrykę Baczewskiego w XIX wieku. W rzeczywistości jednak historia marki wódki Hetman sięga 1996 roku, zaś obecny lwowski zakład powstał w 2002 roku w miejscu dawnej rozlewni win owocowych.

11 lutego 2019 o godz. 08:46

Kartka ze Lwowa (6) Lwowski Zakład Likierów i Wódek

Lvivski Gorichanyi Zavod (2)

Львівський лікеро-горілчаний завод mieści się w starym kompleksie fabrycznym, firma powstała w 1931 roku, jako gorzelnia i rektyfikacja. Kontynuowała działalność wcześniejszych Zakładów Produkcji Wódek nr 10 we Lwowie, działających w innej lokalizacji od 1842 roku. Znacjonalizowana w 1939 roku, w latach ZSRR była jednym z trzech największych zakładów produkujących alkohol na Ukrainie (mimo zlikwidowania własnej rektyfikacji), oferując wódki i likiery oraz ocet, działając wówczas jako Lwowski Zakład Likierów i Wódek nr 2. Obecnie firma jest własnością grupy Ukrspirt. W latach 1995-1996 zakład został zmodernizowany i rozbudowany. Mają osiem własnych sklepów firmowych, zatrudniają 360 osób. Ich oferta obejmuje ok. 70 produktów alkoholowych, w tym wiele rodzajów wódek i likierów. Wódki poddawane są filtracji węglem drzewnym i piaskiem kwarcowym. Firma nadal jest jednym z głównych na Ukrainie producentów octu.

10 lutego 2019 o godz. 09:54

Kartka ze Lwowa (5) Z dawnej fabryki Baczewskiego pozostały ruiny

Baczewski old distillery (2)

Brama pomalowana na mało gustowny łososiowy róż a nad nią napis Almazinstrument, za nią budynek dawnego dworu, na szczycie poddasza ozdobiony datą 1782, przy bramie tablica pamiątkowa – tutaj swoją fabrykę miał Layb Baczeles, który do historii przeszedł jako Józef Adam Baczewski. Na tablicy pamiątkowej, założonej całkiem niedawno, lakoniczna informacja, że w 1782 roku powstała fabryka alkoholi we wsi Wybranówka (to ok. 44 km od Lwowa), że obecne budynki fabryczne w większości powstały w 1908 roku według projektu architekta Władysława Sadłowskiego, a wcześniej Baczewski zakupił we Lwowie dwór hrabiów Cieleckich. Po II wojnie światowej mieścił się tutaj zakład Almazinstrument, produkujący narzędzia ścierne z diamentową warstwą roboczą. Wtedy też kolejny raz kompleks był przebudowany.

9 lutego 2019 o godz. 09:56

Kartka ze Lwowa (4) Nalewki ze Lwowa

Nalewki zi Lwowa (6)

Наливки зі Львова to sieć sklepów i barów oraz marka nalewek. Mają swoje punkty we Lwowie, Kijowie, Odessie, Charkowie, Dnieprze i w Warszawie w Blue City. Oryginalny wystrój, pastelowe kolory, grafiki w stylu galicyjskich karykatur, bańki z nalewkami, butelki różnych objętości, od setki zaczynając, możliwość degustacji także w formie „desek degustacyjnych” (4×30 ml dowolnych smaków) – to tworzy klimat. Za koncept odpowiada Holding Akurat – sieć sklepów, restauracji, kawiarni, barów, parków rozrywki, usługi hotelarskie, łowieckie i nalewkarnie. Poza nalewkami robią wina owocowe. Nalewki zestawiane są z naturalnych komponentów na: trawach, ziołach, korzeniach, jagodach, owocach i warzywach, a także kawowe i czekoladowe nalewki. To ponad 30 smaków, moc od kilkunastu procent do ponad pięćdziesięciu, w tym np.: na czerwonych burakach, dyni, korzeniu żeń-szenia, płatkach róż, liściach melisy. Jest kilka oryginalnych kompozycji ziołowych: Karpatski, 12 Ziół, Stary Lwów.

8 lutego 2019 o godz. 08:38

Kartka ze Lwowa (3) Pijana Wiśnia

Dzika Wisnia Lw (2)

П’яна Вишня to ukraiński koncept barowy. Mają swoje lokale we Lwowie i Kijowie, a teraz także w Warszawie przy Nowym Świecie. Wewnątrz wszystko w barwach czerwono-wiśniowych. Wiśniówka nastawiana jest w szklanych baniakach, mocnym alkoholem zalewane są wiśnie razem z pestkami, do tego cukier. Czyli tradycyjna nalewka wiśniowa, tyle, że bardzo lekka, o mocy jedynie 17,5%. Przemiły, naturalny zapach wiśni, pestki, migdałów. W smaku czysta wiśnia, już niemal bez smaku pestki. Cierpka.

7 lutego 2019 o godz. 18:16

Kartka ze Lwowa (2) Lwowski „sałogon”

Salo (2)

Bar Sało to kultowe miejsce na mapie Lwowa, przy głównym Prospekcie Svobody, niemal naprzeciwko pomnika Mickiewicza. Schodzi się w dół, tam wystrój trochę jak w laboratorium, gdzie bada się otłuszczone wątroby i zgubne skutki picia wódki pod plastry słoniny. Kanapy w kolorze i formie przypominają sało. W menu słonina na wiele sposobów, klasycznie do chlebka i ogóreczka, w formie smalcu, ale też dania ciepłe ze słoniną, czekoladki ze słoniną (pralinki) czy słoninowe sushi. Jest sałogon – cukrówka jednokrotnej destylacji, własnej roboty. Jest ciekawa wódka z orzechów – fermentowane są zielone orzechy (plus cukier i drożdże robią swoje). Obydwa trunki, choć cierpkie w smaku, o mocy 48%, doskonale pasują do słoniny. Są tu też bardziej wymyślne nastojki, czyli nalewki, np. na korzeń mandragory czy klasyka – na korzeń chrzanu. Nie jest przesadnie drogo i na pewno to miejsce trzeba we Lwowie odwiedzić, bo pomysł jest unikatowy.

6 lutego 2019 o godz. 21:32

Kartka ze Lwowa (1)

20190205_133214

Bilety Ryanair do Lwowa kupiłem poniżej 150 zł w obie strony. Plus bagaż rejestrowany, bo wiedziałem, że będę w drogę powrotną wiózł wódki, jakimi mnie obdaruje lwowski producent. Nocleg w samym centrum – samodzielne mieszkanie – 65 zł za dobę. Bilet na trolejbus z lotniska do centrum – 5 hrywien (jakieś 70 groszy). I tak oto jestem we Lwowie, spaceruję Prospektem Swobody, popijam we lwowskich barach, jedzenie znakomite, restauracje bajeczne, wódka dobra i tania, na każdym rogu kuszą domowe nalewki, nie na każdym rogu, ale coraz częściej dostępny samogon. Ciężko jest lekko żyć.