28 sierpnia 2012 o godz. 19:28

Kokon wytrzeźwień – nowość w Jirafa Roja

/wp-content/uploads/2012/08/kokon-wytrzezwien

Najnowsza powieść Piotra Stróżyńskiego „Kokon wytrzeźwień” już w sprzedaży. To ostatnia część „Alkoholowej trylogii”, którą tworzą ponadto „Chaos i świńska Skóra” i „Nienawidzę Was!”. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Jirafa Roja, 245 stron, cena – 29 zł.  Zamawiając na stronie wydawnictwa oszczędzacie na kosztach wysyłki, która jest darmowa.

4 komentarzy dla “Kokon wytrzeźwień – nowość w Jirafa Roja

  1. Kokon

    A dla mnie to najbardziej optymistyczna powieść autora. Pokazuje wiarę w człowieka, jakąś solidarność. A to, że bohatera wspierają towarzysze niedoli… Nic w tym dziwnego, bo tu niestety pojawia się druga prawda o człowieku. Choć dalej znajdziemy iskierkę w postaci kolego sprzed lat, dłużnika, który proponuje Adamowi złoty, wypróbowany już środek na unicestwienie swego koszmaru…To z pewnością najbardziej osobliwa (bo to ulubione słowo autora w jego różnych formach) książka autora. Najbardziej dla mnie przejmującą postacią nie jest sam bohater, lecz Stefan, od siedmiu lat bezdomny z własnego wyboru, zdaje się pokorny, pogodzony z życiem, a jednocześnie szukający jego lepszej formy. Ta jego ułuda, wiara w brata wyzwoliciela i scena z policjantami, którzy zabierają go z Charcic to prawdziwy majstersztyk Piotra Stróżyńskiego. Znaczące jest też to, że autor odsłania przed czytelnikami (często zwykłymi ignorantami) absurdy polskiego prawa, systemu. Żyjąc jakoś tak zdaje się normalnie nie dostrzegamy tego, bo i po co…Bo przecież mąż, ojciec alkoholik już z założenia jest oprawcą i gwałcicielem rodziny. Tak właśnie ja widzę tę książkę i gratuluję Piotrowi, bo wiem czego… I jeszcze raz podkreślę, że dla mnie \\\”Kokon\\\” jest niezbywalną prawdą o człowieku: że jest, że czuwa i wspiera …i przyjmie Cię czy jesteś już przeistaczony, czy też nie. A obrazy terapeutyczne i okołotrapeutyczne mogą być dla nas przykładem człowieczeństwa, empatii i naszego jestestwa.
    A kwestia złych żon w powieści to już inny temat. Trzeba by stworzyć osobne ośrodki dla rodzin alkoholików (a może takowe istnieją), żeby to właściwie ocenić…

  2. Kokon

    Kto z alkoholem ma problemy, ten w kokon zajrzeć musi by się odbić z dna i przepoczwarzyć w coś co jeszcze ludzką twarz przypomni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

21 listopada 2018 o godz. 13:55

Conflict w Warszawie

45380279_2143729855955980_6830910961893769216_n

1 grudnia w Klubie Pogłos (ul. Burakowska 12, Warszawa) wystąpi legenda sceny anarcho punk – Conflict. Gości z UK suportować będą Baraka Face Junta i L.A.S.T. Zapowiada się mega koncert! Bilety w cenie 70/80 zł.

21 listopada 2018 o godz. 09:51

Kartka z podróży – Dawit Garedża

SONY DSC

Droga do kompleksu klasztorów Dawit Garedża jesienią, po południu, gdy słońce jest już niżej, to kosmos. Miedziana ziemia mieni się, ciepłe powietrze faluje, wąwozy wyglądają jak bezkresne kaniony, solanki jak lodowiska. Popękne skały wyglądają jak przecięte nożem, widać warstwy rud i wieki erozji. Jechałem tą drogą zimą zeszłego roku, to był krajobraz biały, monotonny, nieprzyjazny. W jesiennym słońcu zachwycił bardziej niż cel tej drogi, zawieszony na skałach klasztor Dawit Garedża. Zbudowany 1500 lat temu przez trzynastu mnichów, wśród których był Dawid. Żyli w jaskiniach, szczelinach, grotach, budowali ze skał, malowali tym, co wyskrobali z gór. Wznieśli świątynie, mury, zbudowali kamienne schody i system kanałów. Żyli długo i szczęśliwie, ale nie wiecznie. Najechali ich Mongołowie, potem Persowie, aż pozostały tyko skały i ruiny. Teraz żyje tu niewielka grupka mnichów, przy parkingu prowadzą sklepik z dewocjonaliami i winem. Jak przed wiekami dźwigają kamienne bryły, wnoszą na grzbiecie stąpając po kamiennych schodach, odbudowują to, co odbudować się da. Bez konserwatora zabytków i funduszy unijnych. Skoro ktoś to 1500 lat temu zbudował siłą rąk i kręgosłupa, to można i odbudować w taki sam sposób. Pracę wspiera modlitwa.

20 listopada 2018 o godz. 19:14

Kartka z podróży – Wizyta w Khareba

SONY DSC

Winiarnia Khareba znana jest z kompleksu podziemnych korytarzy, w których leżakują wina. Część tych korytarzy jest dostępna dla zwiedzających. Powstały w 1962 roku, z przeznaczeniem na wino, wydrążone w skale, mają długość 7,7 km. Przez cały rok utrzymuje się tu stała temperatura 12-14 stopni, idealna do przechowywania wina. Znajduje się tu 25 tys. butelek. Organizowane są tu degustacje.

19 listopada 2018 o godz. 08:25

Kartka z podróży – Wizyta w Kindzmarauli

Kindzmarauli Co 2018-11-06 15-23-36

Na obszarze dawnej twierdzi Kvareli w mieście Baisubani w Kachetii, u podnóża Kaukazu, znajduje się winiarnia Corporation Kindzmarauli, skupiająca marki: Kindzmarauli Wine Cellar, Duruji Valley, Kakheti & Co i Koncho & Co.

18 listopada 2018 o godz. 09:02

Kartka z podróży – Zegaani

14 Zagaani (1)

Ukryty w lesie, na lekkim wzniesieniu, stoi stary klasztor Zegaani, a właściwie pozostałości po nim, czyli dwa kościoły, jeden z piątego, drugi z szóstego wieku. Freski wewnątrz są, niestety, znacznie późniejsze, pochodzą prawdopodobnie z XVI wieku. Klasztor jest częściowo ogrodzony, dostęp do niego jest otwarty, leży wśród drzew, kiedyś był to zapewne park. Porozrzucane gliniane amfory, kwewri, świadczą o produkcji wina.

17 listopada 2018 o godz. 08:31

Kartka z podróży – Wizyta w Numisi

Numisi 2018-11-06 09-18-57

Kilka lat temu Mikheil Giorgadze, wraz z żoną, Nuno, kupili stare ruiny na przedmieściach wioski Mukuzani, w Kachetii, w regionie znanym ze znakomitych win. Chciał tu postawić niewielki zajazd – pensjonat i restaurację. Przy usuwaniu cegieł odkryli 33 stare kwewri, które mają podobno ponad 500 lat i piwnice na wino, w których utrzymuje się stała temperatura 15 stopni. Postanowił uporządkować teren założyć własną winiarnię i muzeum. Zebrał masę pamiątek, nie tylko związanych z winiarstwem, ale także ogólnie z kulturą ludową regionu.

16 listopada 2018 o godz. 21:13

Rosyjska apokalipsa

„Wódka jest podobna do piosenki. Piosenka może mieć byle jakie słowa i prosta melodię, lecz ich połączenie (jak spirytusu z wodą) może piosenkę zamienić w szlagier”. ~Wiktor Jerofiejew

16 listopada 2018 o godz. 08:46

Kartka z podróży – Wizyta w Georgian Wine & Spirits

SONY DSC

Firma Georgian Wine & Spirits (GWS) powstała w 1993 roku na przedmieściach Telavi, na bazie dawnych radzieckich zakładów Telavi 2, które działały od 1976 roku. Mają 400 ha winnic w regionie Kachetii (m.in. w DOC Mukuzanii oraz Tsinandali, Tvishi, Napareuli, Kindzmarauli, Khvanchkara czy Akhasheni), ale dodatkowo skupują winogrona. Aż 70% upraw, to szczepy lokalne. Około 280 ha zajmują nasadzenia czerwonych winogron – głównie saperavi, resztę białe, poza szczepami europejskimi są to: rkatisteli, mtsvane czy tsolikouri. Właścicielem GWS są szwedzcy inwestorzy, którzy mają także znaną gruzińską winiarnię Mukhrani. W Polsce wina GWS są w ofercie Vininova.

15 listopada 2018 o godz. 08:34

Kartka z podróży – Wizyta w Shalauri

Shalauri 2018-11-05 13-10-58

Położona kilka kilometrów za Telavi, przy drodze do Tsinandali, malutka winnica Shalauri powstała w 2013 roku. Mają tylko 2 ha, ale jakież tu robią wybitne wina! Wyłącznie z kwewri, żadnych beczek, żadnych europejskich winifikacji. Wszystko po bożemu, to znaczy po gruzińsku. Ich rkatsiteli ma smak miodu, mtsvane pachnie jak rieslingi późnego zbioru, pomarańczowe khikhvi jest jak polne kwiaty i agrest. Mają dwa rodzaje saperavi, bardzo wytrawne i taniczne oraz niemal słodkie, ale nie w stylu win Kindzmarauli, to jest słodycz soczystej czarnej porzeczki, fig i wędzonej śliwki. W niewielkiej piwnicy na tyłach domu wkopane są kwewri, w drugiej piwnicy leżakują wina w butelkach, jest też jedna izba zamieniona na winiarnię, tu także są kwewri. Chacha ze swoich wytłoków destylują u sąsiada, ma aromat dojrzałego słonecznika. Produkty nie są bynajmniej tanie, butelka 30-40 lari.

14 listopada 2018 o godz. 08:23

Kartka z podróży – Twierdza Chailuri

07 Chailuri 2018-11-04 11-36-26

Stanąłem przy głównej drodze wiodącej z Tbilisi do Kachetii, zaraz za winiarnią KTW, dokąd każdego dnia przyjeżdżają autokary pełne Rosjan, którzy wypijają wprost ze stalowych tanków zasiarczone, bardzo młode i bardzo podłe wina. Stanąłem, bo tu cisza i spokój, a chwilę wcześniej musiałem przebijać się przez rosyjską ciżbę, żeby kupić butelkę wina kisi i kompot z owoców fejhoa w sklepiku firmowym KTW. Mają tam nie tylko wstrętne wina, ale Rosjan Gruzini prowadzą prosto do cystern, i poją paskudztwem ku własnej uciesze, zwłaszcza, że Rosjanie chwalą, siarka i kwas im nie przeszkadzają. Stanąłem tu, gdyż na lewym brzegu rzeki stoi sporych rozmiarów twierdza Chailuri (znana też jako Niakhura). Bastion jakich w Europie wiele, typowy dla fortyfikacji osmańskich. Pierwotna twierdza powstała tu w późnym średniowieczu i wraz z drugą fortyfikacją – Monavi – strzegła przejścia przez wąwóz Iori w stronę Tbilisi. Miała trzy pietra i dwie bramy. Zniszczona w 1801 roku, podczas walk o niepodległość Gruzji, odbudowana w latach 80. XX wieku, dziś częściowo porośnięta trawą. W sumie, nic ciekawego, punkt na mapie, chwila odpoczynku pomiędzy jedną winiarnią a drugą. Nieciekawe miejsca też potrafią jednak cieszyć, gdy świeci słońce, za plecami masyw Kaukazu, z lewej strony winnica, a powietrze wypełnia przyjemny zapach wypalanej za płotem trawy.