29 lipca 2007 o godz. 18:28

Kobiety

Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem napisania książki pt. "Kobiety" i pomysł ten coraz bardziej we mnie dorasta, także jak się uporam z najpilniejszymi rzeczami to chyba ucieknę w głuszę ją pisać. Nie będzie to książka antyfeministyczna, choć pisana przez pryzmat mężczyzny. Planuję złożyć ją niemal całkowicie z dialogów, miałby to być zapis wymyślonych rozmów telefonicznych z różnymi kobietami. Rozmów kręcących się wokół uwodzenia, bo książka ma być o tym, że kobiece potrzeby w tej materii nie odbiegają od męskiech. Oczywiście jest potrzeba macierzyństwa chociażby, ale to ma być książka o uwodzeniu, nie o tworzeniu stałych związków. Książka smutna, bo podobnie jak w "Xennie" czy innych moich utworach, pokazująca, że na stałość w związku nie bardzo można liczyć. Skoro potrzeby płci są podobne to i uwiedzenie nie stanowi problemu. I nie bądźcie panowie nigdy naiwni, jeśli wy potraficie uwodzić, to inni mężczyźni też sobie z tym świetnie radzą, a więc w gruncie rzeczy nasze relacje z bliską osobą wciąż ocierają się o pokusy, którym mniej lub bardziej chętnie ulegają obydwie strony. Będzie to zatem książka o destrukcji, kłamstwie i zdradzie, tematach powracających niemal we wszystkim co piszę. Tych kobiet będzie zapewne 26, a więc tyle, ile jest liter w polskim alfabecie, wyłączając "ą", "ę" i inne litery, które nie tworzą pierwszej litery żadnego imienia. 26 imion, 26 życiorysów, bo to nie będą tylko różne głosy w słuchawkach. 26 motywów do kłamstwa i zdrady.

7 komentarzy dla “Kobiety

  1. smsy

    Chciałam zasugerować, że smsy też bywają interesujące. I sexowne, i okrutne. Ale może to pomysł na inna ksiązkę? Złożoną z mejli i smsów 😉

  2. życie

    trafna uwaga, pokusy mogą być i na wsi. Jednak mieszkałam 2 lata na wsi i widzę, że zdecydowanie jest mniej możliwości niż jak się łazi na tak wiele koncertów i różnych innych imprez. Mam sporo znajomych, ale poradziłam sobie z tym, „mój” facet nie. Poznałam go wczoraj z moją kumpelą, trochę zabalowaliśmy, a ja zrąbana po Woodstocku… nie siedziałam do rana, poszłam w kimę, zostawiając ich we dwójkę, zastanowiłam się czy coś z tego nie wyniknie ale znam ją na tyle, że wiem że nigdy by tego nie zrobiła z facetem na którym mi zależy, no i nie zawiodłam się na niej…

  3. pokusy

    to raczej kwestia charakteru, a nie miejsca zamieszkania i liczby pokus. Jagna z „Chłopów” nawet na wsi nie miała z tym problemów:) pokusy nie przychodzą same z zawnątrz, pokusy są w nas. a skąd pomysł na taką książkę? czy ma ona być odbiciem doświadczeń autora? wielości tych doświadczeń? i czemu akurat przez telefon?

    • pokusy

      czemu przez telefon? bo mi się taka forma dialogu wydaje atrakcyjna, chcę pokazać kobiety poprzez rozmowę z nimi. Reszta to będą tylko didaskalia. Oczywiście mogę zmienić koncepcję:) „Xenna” też początkowo była wyłącznie złożona z dialogów…

  4. pokusy

    Nie da się ukryć, że pokusy są i to jest ich całkiem sporo, no chyba, że ktoś żyje na wsi zabitej dechami. Ja tak nie mam, żyję aktywnie, chodzę w różne miejsca i jestem na to wystawiona, a jednak sądzę, że można nad tym zapanować, nie byłam tego przez moment pewna, ale wyszłam z tego. wydaje mi się że wszystko jest kwestią uczucia. Jeśli kochasz daną osobę to nie będziesz ją ranił kłamstwem i zdradą… Poza tym zostaje już tylko życie, a ono pisze swoje scenariusze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

18 maja 2018 o godz. 21:29

Kolejny odcinek w Koktajle.tv

Zapraszamy na drugi odcinek z serii Akademia Brandy Pliska z Koktajl.TV. Łukasz Gołębiewski, redaktor naczelny magazynu o alkoholach „Aqua Vitae” opowie jak powinno się pić i podawać koniak, dlaczego w takim kieliszku oraz czy powinno się go podgrzewać. Zapraszamy!

18 maja 2018 o godz. 13:04

Przyjaciel książki

frend2-001

Jak ktoś w dzieciństwie zaprzyjaźni się z książką, to mu tak na resztę życia zostaje.

15 maja 2018 o godz. 12:46

Mocne alkohole w Polsce 2018

OkladkaRMA

Książka „Mocne alkohole w Polsce 2018” to pozycja pionierska, bo choć mieliśmy na rynku różne publikacje w podobnym tonie, czy to własne wydawnictwa ówczesnych Polmosów czy „Almanach wódek polskich”, wszystkie one były kroplą w morzu potrzeb. Co więcej, ograniczały się do swojego „poletka”.

15 maja 2018 o godz. 08:15

Kartka z podróży – Spacerem po Treviso

_DSC6498

Z Włoch wracałem z lotniska Treviso, a że miałem jeszcze kilka godzin do odlotu, więc postanowiłem zrobić spacer po mieście. Przecina je rzeka Sile, wzdłuż jej lewego brzegu ciągną się fragmenty murów starego miasta, w które wbija się systemem fos i kanałów. Tu gdzieś zostawiłem samochód (znalezienie wolnego miejsca do parkowania zajmuje sporo czasu) i ruszyłem w labirynt uliczek.

14 maja 2018 o godz. 08:43

Kartka z podróży – Wizyta w destylarni Castagner

Castagner-010

W małej wiosce Vazzola, u podnóża gór Conegliano, w samym sercu win prosecco, kilkanaście kilometrów od Treviso, swoją ogromną, nowoczesną destylarnię ma rodzina Castagner. Roberto Castagner założył firmę w 1996 roku i bardzo szybko stał się jednym z największych producentów (6 mln l rocznie, ok. 12% udziału w rynku grappy). – Być może dlatego, że nie miałem w rodzinie poprzedników związanych z wytwarzaniem grappy, podszedłem do jej produkcji w sposób innowacyjny. Nie wstydzę się tego, że produkujemy grappę na skalę przemysłową, że nie jesteśmy firmą rzemieślniczą, bo wiem, że nie mielibyśmy tak mocnej pozycji na rynku, gdyby nie przemawiała za nami jakość produktów – mówi Roberto Castagner.

13 maja 2018 o godz. 08:03

Kartka z podróży – Valdobiaddene

_DSC6441

Valdobiaddene, stolica prosecco, miasteczko otoczone wzgórzami i winnicami (ponad 6500 ha upraw w regionie), na każdym wzgórzu kościół, w dole winiarnie, wśród nich m.in. Mionetto, producent najbardziej popularnego w Polsce wina musującego, ale też Altaneve, Masottina i innych – jest tu ponad 3000 winiarzy, którzy rocznie dostarczają na światowe rynki ok. 600 tys. hektolitrów wina. Szlak prosecco ciągnie się przez miasteczko, przez wzgórza, przez winnice. Jak na stolicę wina z bąbelkami miasteczko jest zaskakująco senne, przy rynku jest dobrze zaopatrzony sklep z winem, jest kilka restauracji, wine-bar, ale życie towarzyskie nie koncentruje się w mieście, lecz na otaczających je pagórkach, na winnicach, do których autokary każdego dnia przywożą setki turystów z całego świata. Większość winnic ma parcele, które pozwalają na posługiwanie się oznaczeniem DOCG Prosecco di Conegliano Valdobbiadene lub po prostu DOCG Valdobbiadene Prosecco. Nie wszystkie są winami musującymi, bo w Valdobbiadene z tych samych winogron glera robi się też wina spokojne, w dodatku także z nazwą Prosecco na butelce (z dopiskiem tranquillo). Tańsze butelki robione są w zbiornikach ciśnieniowych, czyli metodą Charmata, droższe metoda tradycyjną, z fermentacją w butelkach. Właściwie każdy liczący się producent stosuje tu obydwie metody. Ze względu na ciśnienie w butelce wina dzielone są na spumante (minimum 3 bary) i frizzante (1-2,5 bara i to jest zdecydowana większość produkcji), a także wspomniane spokojne wina tranquillo. Drugi podział charakteryzuje poziom cukru, od najbardziej wytrawnych brut, przez extra dry, dry i demi sec. Robione zawsze z białych winogron (lub prawie wyłącznie, bo apelacja dopuszcza niewielki udział winogron pinot noir), ale coraz częściej spotykamy różowe prosecco, które nie jest czystym winem, lecz zawiera dodatek soków owocowych.

12 maja 2018 o godz. 08:17

Kartka z podróży – Bassano del Grappa

_DSC6217

Otoczone górami Grappa miasto Bassano jest kolebką włoskiej grappy, tu działa m.in. najstarsza wciąż czynna destylarnia – Blo. Nardini z 1779 roku, jest tu piękne muzeum grappy zorganizowane przez Jacopo Poli, w promieniu kilku kilometrów są jeszcze dwie destylarnie – Poli i Capovilla. Nie od regionalnego trunku, lecz od gór pochodzi drugi człon nazwy miasta, dodany zresztą dopiero w 1928 roku. Krystalicznie czyste źródła spływające ze wzgórz, a także porastające je winnice, niewątpliwie przyczyniły się do tego, że to tu właśnie grappa jest alkoholem absolutnie wyjątkowym.

11 maja 2018 o godz. 08:21

Kartka z podróży – Wizyta w destylarni Poli

Poli-098

Firmę założył w 1898 roku Giobatta Poli, wciąż jest ona w rodzinnych rękach, zarządzana już przez czwarte pokolenie. Firma mieści się w wiosce Schiavon, tuż obok kolebki grappy – miasteczka Bassano del Grappa. Rodzina Poli żyje w tym regoionie od XIV wieku, kiedyś prowadzili tawernę w wiosce Gomarolo, potem przenieśli się do Schiavon, zajmowali się handlem winem i otworzyli mała destylarnię. Na początku XX wieku Giovanni Poli był pierwszym w okolicy właścicielem samochodu i telefonu. Obecnie destylarnia mieści się w tym samym miejscu, w którym powstała, z charakterystycznym kominem z czasów, kiedy alembiki były ogrzewane węglem. Firmą zarządzają Jacopo, Andrea i Barbara Poli. Destylarnia jest otwarta dla zwiedzających, działa też przy niej wspaniale urządzone muzeum grappy. Drugie muzeum grappy rodzina Poli ma w Bassano del Grappa – w XV-wiecznym pałacu (Poli Museo Della Grappa). W obu prezentowane są stare maszyny, książki, butelki, jest to część wielkiej kolekcji Jacopo Poli, który ma także wielką bibliotekę książek o alkoholach, a i sam jest autorem książki o grappie. Wizyty są bezpłatne, a Jacopo Poli często sam oprowadza swoich gości po zakładzie w Schiavon.

10 maja 2018 o godz. 08:34

Kartka z podróży – Wizyta w Capovilla

Capovilla-013

Vittorio Capovilla założył destylarnię w 1986 roku, na przedmieściach Bassano del Grappa. Wcześniej pracował w branży winiarskiej. Swój pierwszy alembik samodzielnie skonstruował w 1975 roku z części, które przewoził z Austrii. Pozwalał na destylację 300 l. Obecnie Capovilla robi 40-50 tys. butelek rocznie, mają też małą destylarnię Marie-Galante na Gwadelupie, gdzie robią rum typu agricole (m.in. marka Rhum Rhum). Mają też 4 ha własnych sadów, poza grappą i brandy w ofercie jest szeroki wybór wysokiej jakości destylatów owocowych, a nawet destylaty z piwa.

9 maja 2018 o godz. 17:03

Koktajle TV o koniaku