20 marca 2013 o godz. 17:13

Kobiety to męska specjalność – Rozdział 7 pt. „Gabi”

Poniżej rozdział 7 zatytułowany "Gabi" z powieści "Kobiety to męska specjalność", która ukaże się w 2014 roku.

„Miłość nie zna pór dnia, a nadzieja nie ma końca, a wiara nie zna granic, tylko wiedza i niewiedza skrępowane są czasem i granicami”. (Günter Grass)

– Jestem Morgan a to moja chata – powitał mnie w drzwiach, zawsze się tak wita z gośćmi, cytatem z Baranowskiego. Morgan to jego pseudonim, tak podpisuje książki, nikt nie wie jakie ma naprawdę nazwisko, bardzo możliwe, że sam nie pamięta, bo w dowodzie ma zmyślone, inne niż Morgan żeby było bardziej tajemniczo. Fred Morgan jest popularnym, choć nie rozpieszczanym przez krytykę pisarzem. Napisał tyle samo powieści co ja, a sprzedał ich dwa razy więcej. Obaj jesteśmy pisarzami klasy B, nie zbieramy nagród, nigdy nie byliśmy nominowani do Nike, więc liczba sprzedanych egzemplarzy jest dla nas jedynym wyznacznikiem literackiej wartości, a i zazdrości, a i próżności.
Morgan wygląda jak pospolity domowy pająk zwany kątnikiem większym, długie kończyny i mały tułów, silnie owłosiony, poskręcany, zwyczajnie brzydki. Inteligencja powyżej przeciętnej, poczucie humoru minimalne, perwersyjność i drapieżność sto procent. Pomimo brzydoty spory urok osobisty. Elokwencja ograniczona do pomruków, przypomina w tym mojego dziadka, emerytowanego profesora prawa międzynarodowego. Obyczaje – skrajne niechlujstwo, zwyczaj chodzenia w kółko po pokoju, jakby czaił się do skoku na swoją ofiarę. Uważny obserwator. Łowca szczegółów. Literacko – duży talent.
Wchodzę za pajęczą fizjonomią w głąb ciemnego pokoju. Jest słoneczny dzień, na dworze jasno, ale nigdy nie myte okna nie wpuszczają do pomieszczenia zbyt wiele światła. W kącie przycupnięta w niewygodnej pozycji naga piękna kobieta, lat na oko dwadzieścia i dwa, przykuta kajdankami do kaloryfera, na białej skórze widać czerwone pręgi po uderzeniach pejcza. Morgan się bawił.
– To jest Gabi – przedstawia mi nagą piękność jakby mówił ‘masz tu herbatę’. Morgan nigdy jednak nie oferuje gościom herbaty. Przykuta do kaloryfera Gabi wygląda jak Patti Smith z jednego ze zdjęć Roberta Mapplethorpe’a, tego na którym siedzi naga z nieobecnym wzrokiem, przez chude ciało przebijają żebra, piersi są nieproporcjonalnie duże w stosunku do drobnej budowy, siedzi gołą pupą na surowych deskach podłogi, ma przed sobą okno, ale patrzy bez wyrazu w obiektyw aparatu. To zdjęcie Patti pochodzi z 1976 roku, a więc miała wtedy trzydzieści lat, była starsza niż Gabi, jednak przez to nie mniej ekscytująca. Nie podzielam perwersyjnych zainteresowań Morgana, ale gust z pewnością mamy podobny. Wgapiam się jak zahipnotyzowany w przykutą do kaloryfera erotyczną doskonałość, a ona zdaje się mnie nie zauważać, jej wzrok jest nieobecny, oczy niemal martwe, tylko ruch powiek zdradza, że w ogóle żyje.
– Podoba ci się? – pyta Morgan, a ja nic nie mówię, potakująco kręcę tylko głową. – Gra w punk rockowym zespole – ciągnie perwersyjny Morgan. – O takiej śmiesznej nazwie, Grzyby Goebbelsa.
Uderza dziewczynę raz pejczem po plecach, a ona kuli się bardziej i mocniej przylega drobnym nagim ciałem do kaloryfera.
– Daj mi ją – proszę.
– Chyba oszalałeś! Co ja jestem? Matka miłosierdzia?
– Sprzedaj, dam ci za nią pięćset złotych.
– Chyba oszalałeś! Co ja jestem? Frajer? Ona warta dwa razy więcej!
– Niech cię cholera.
– Dajesz i bierzesz?
– Nie.
– No to spadaj – wypycha mnie z pokoju.
– Morgan, zmiłuj się, skąd ja wezmę tysiąc złotych?
– Idź do bankomatu, wypłać, nie masz na koncie to pożycz, nie masz od kogo pożyczyć, to ukradnij, ale nie targuj się ze mną bo jam nie Żyd a Morgan!
– O kurwa, Morgan.
Zatrzasnął za mną z hukiem drzwi. Stoję jeszcze dziesięć minut jak pies i nie wiem, co mam robić. Gapię się bezmyślnie na tabliczkę z wygrawerowanym ‘Fata Morgana’. Stoję i myślę, na co mi ta dziewczyna? Przecież nie przykuję jej u siebie do kaloryfera i nie będę walił pejczem. Co mnie obchodzi jej los? Za tysiąc złotych mógłbym sobie kupić trzydziestoletnią whisky Glenfarclas, która byłaby ozdobą mojej kolekcji, piłem ją raz i tylko jeden kieliszek, a to wyżyny tego, co Szkoci z Highland potrafią osiągnąć dzięki swojej cierpliwości, wspaniała orzechowo-czekoladowa słodycz w ustach i owocowa świeżość w nosie. No tak, ale tamta dziewczyna wygląda jak Patti Smith, a ja mam bzika na punkcie Patti Smith, a ten skurwiel Morgan dobrze o tym wie! Uwolnić Patti Smith, oto moja misja. Trzydziestoletniego Glenfarclas i tak bym nie kupił, a dziewczyna jest piękna i na dodatek ten zboczeniec ją kaleczy.
Dygam do bankomatu.

***

Idzie obok mnie wkurwiona. W białych tenisówkach i lekkiej sukience. Nie przejmuje się, że widać czerwone pręgi na jej udach. Nie przejmuje się, że cienki materiał opięty na piersiach eksponuje sterczące sutki. Chcę ją wziąć za rękę. Wyrywa wściekła.
– Czego ode mnie chcesz?! – patrzy z nienawiścią.
– Nie wiem – bąkam, zapomniałem języka w gębie.
– To odpierdol się! – mówi i pluje mi w twarz.
Kurwa, trzeba było sobie kupić trzydziestoletnią whisky.
Po minucie wraca.
– Przepraszam – teatralnie spuszcza powieki. Ma piękne długie rzęsy, wyglądają na prawdziwe. – Nie chciałam cię obrazić. Ale nie jestem psiakiem, którego możesz sobie kupić.
– Nie cierpię psiaków. Mam w domu kotkę i jeszcze kot sąsiadki wpada na gościnne występy.
Podajemy sobie ręce na zgodę. Patrzę w jej wielkie zielone oczy. Staram się myśleć, że miłość, to nie dla mnie. Za stary jestem na takie wzruszenia.
– No dobra – przerywa moje rozterki. – Wpadnij kiedyś na nasz koncert, to pogadamy, teraz już się spieszę – mówi i szybko odchodzi. Spieszy się, choć dopiero co tkwiła przykuta do kaloryfera.
– Może jesteś głodna? – krzyczę za nią. Wzrusza tylko pogardliwie ramionami. Miłość, to nie dla mnie, staram się myśleć. Stoję i patrzę jak idzie, idzie, idzie, wreszcie znika za rogiem. W duszy mam smutek, w sercu żal, w głowie bałagan.
Gabi jest piękna. Jednak nie żałuję Glenfarclasa.

***

Grzyby Goebbelsa, szukam nerwowo w internecie, przeglądam zasoby YouTube, sprawdzam na Fejsie i nic nie mogę znaleźć. Kurwa, to jakaś ściema! Taki zespół nie istnieje. Czy jeszcze kiedyś zobaczę piękną Gabi?
Dzwonię do Morgana.
– Morgan, gdzie ona jest?
– Jaka ona?
– Nie rżnij głupa! Gabi?
– Wyszła z tobą, czego chcesz?
– Wyszła i poszła.
– To już twój problem.
– Morgan, ja wiem, że to mój problem, ale powiedz mi jak ją znaleźć?
– A skąd mam wiedzieć?
– Co to za Grzyby Goebbelsa?
– A skąd mam wiedzieć? Ja tego nie słucham.
– Skąd tyś ją w ogóle wziął?
– Jak to skąd? Z ulicy.
– Z jakiej ulicy?
– Siedziała pod moją klatką i się trzęsła, więc zabrałem na górę i przykułem do kaloryfera.
– Popierdoleniec jesteś!
– Wiem. I dobrze mi z tym – słyszę w głosie satysfakcję.
– Długo ja więziłeś?
– Cztery tygodnie. Ścisła dieta, lanie rano, w południe i przed snem, seks wyłącznie oralny, wypróżnianie do nocnika…
– Morgan, oszczędź mi tych szczegółów.
– Prawo do zimnego prysznica raz na tydzień, bez mydła.
– Jak zawsze oszczędny.
– Sam wiesz jak z literatury trudno wyżyć. Jak znajdę następną w tym typie, to zadzwonię do ciebie.
Rozłączył się. Dzwonię jeszcze raz.
– Morgan, zlituj się, naprawdę nie wiesz gdzie ją mogę znaleźć?
– Człowieku, mówię teraz do ciebie drukowanymi literami i tłustą czcionką: NAPRAWDĘ NIE WIEM. I więcej już mi nie przeszkadzaj. Muszę oćwiczyć jedną tłustą zdzirę, nie w twoim typie – rechocze wstrętnie i rozłącza się.
Siedzę ponury przed monitorem, piję grappę Gewürztraminer Ronera o smaku róż, bardzo aromatyczna, i przeglądam w Google hasła o grzybach i o Goebbelsie, ale Gabi ani śladu. Gdzie ona, gdzie ona jest?

5 komentarzy dla “Kobiety to męska specjalność – Rozdział 7 pt. „Gabi”

  1. 3. 2. 1. 0

    Ja także nie umiem się doczekać. Dynamiczna, perwersyjna no i ta Patti Smith (mrrrrr). Wszyscy chłopcy i mężczyźni jakich znam zawsze wyrażają się na temat jej wyglądu niepochlebnie, a ja uważam, że jest (hi hi w sumie była, bo teraz przyszła starość) fenomenalna, urocza i jedyna w swoim rodzaju.

  2. G

    Naliczyłem na G / GG: Gabi, Günter Grass, Grzyby Goebbelsa, Glenfarclas, Gewürztraminer, Google. Brakuje jeszcze Generalnej Guberni jako miejsca akcji. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

14 listopada 2017 o godz. 23:38

Fynf und cfancyś

„Cały Zachód jest jak elektryczne wesołe miasteczko podłączone do prądu. Tak samo migające światełkami, bez względu na to, czy się weselisz, czy właśnie zdychasz w metrze”. ~Michał Witkowski

10 listopada 2017 o godz. 23:05

Udany eksperyment

20171110_213351-001

Wynik 0:0 w Warszawie w meczu z Urugwajem, ale mecz mógł się podobać. Dynamiczny, dużo akcji, dużo dalekich podań, jednocześnie efektywna gra obrony. Zagraliśmy w eksperymentalnym ustawieniu i z tak utytułowanym rywalem dawaliśmy sobie dobrze radę. Polska była w tym meczu lepsza, zwłaszcza w drugiej połowie stwarzaliśmy dużo sytuacji. Niestety, zabrakło skuteczności.

3 listopada 2017 o godz. 19:48

Nowe wydanie przewodnika po Albanii

albania light

W Wydawnictwie Pascal ukazało się nowe wydanie przewodnika po Albanii, którego jestem współautorem. Dwa poprzednie ukazały się: w 2013 roku w serii „Praktyczny Przewodnik” i w 2014 roku w serii „Przewodnik Ilustrowany”. Obecna edycja ukazała się w podręcznej, kieszonkowej, serii „Light”. Więcej informacji można znaleźć na stronie wydawnictwa Pascal: http://pascal.pl/albania-pascal-lajt,8,4814.html, ja tymczasem polecam zwiedzania Albanii, najbardziej niezwykłego zakątka Europy.

1 listopada 2017 o godz. 00:08

Kryzys w Hydrozagadce

SONY DSC

8 listopada w klubie Hydrozagadka (Warszawa, ul. 11 Listopada 25) zagra Kryzys, a wcześniej ID. Bilety: 25 zł w przedsprzedaży i 35 zł w dniu koncertu. Start – godz. 20.00.

31 października 2017 o godz. 19:35

Prowadź swój pług przez kości umarłych

„Najlepiej rozmawia się samemu ze sobą. Przynajmniej nie dochodzi do nieporozumień”. ~Olga Tokarczuk

26 października 2017 o godz. 00:53

Pierwsze urodziny Pogłosu

22712382_1889093428086292_4620225699089097730_o

26 października na Pierwszych urodzinach Pogłosu (Warszawa, ul. Burakowska 12) zagrają: The Stubs, Brudne Dzieci Sida i Bräinëater. Start – godz. 19.30, bilety – 20 zł.

18 października 2017 o godz. 18:21

Pijak

23195d99-62cf-4d42-8d0c-fb6cfc50e330

„Oczywiście piłem nie zawsze, właściwie to od niedawna zacząłem pić. Przedtem czułem wstręt do alkoholu, co najwyżej wypiłem kufel piwa, wino wydawało mi się kwaśne, a sam zapach wódki przyprawiał mnie o mdłości. Ale potem nadszedł czas, kiedy zaczęło mi się źle powodzić…” ~Hans Fallada.

8 października 2017 o godz. 20:39

Szampan na Narodowym

wc russia

Ostatni mecz w eliminacjach do Mistrzostw Świata w Rosji dostarczył kibicom sporo emocji. Błyskawicznie strzelona bramka Mączyńskiego, nieco przypadkowa, Zieliński strzelał niecelnie, ale stał tam Mączyński, nie patrzył, huknął, bramkarz mógł tylko patrzeć jak piłka wpada do siatki. Przez chwilę Czarnogóra próbowała podjąć równorzędną walkę, przeprowadzili trzy groźne akcje, ale w 17. minucie dostali drugi cios. Świetnie wypracował akcję Zieliński, wrzucił w pole karne Lewandowskiemu, a ten precyzyjnie podał do wbiegającego Grosickiego i 2:0.

8 października 2017 o godz. 13:55

W „Aqua Vitae” o książce „Irlandzka whiskey”

W numerze 5/2017 magazynu „Aqua Vitae” Bogumił Rychlak recenzuje najnowszą książkę Łukasza Gołębiewskiego pt. „Irlandzka whiskey”.

8 października 2017 o godz. 13:52

Irlandzka whiskey (2017)

cover_irish whiskey

Zamieszkujący tereny dzisiejszej Szkocji Piktowie malowali jeszcze na niebiesko ciała, kiedy Irlandczycy destylowali swój trunek. Po latach posuchy irlandzka whiskey wraca szturmem na światowe rynki. Obecnie jest najszybciej rosnącą kategorią alkoholi. Nowe destylarnie powstają każdego roku w każdym regionie wyspy. Książka jest pierwszym w języku polskim przewodnikiem po świecie irlandzkiej whiskey. Można ją wziąć ze sobą w podróż, mieć w kieszeni odwiedzając puby, słuchając takich pieśni jak „Whikey In The Jar” czy „Molly Malone”. Najpopularniejsze zespoły wykonujące irlandzki folk, to The Dubliners i The Pogues. Obydwie grupy mają własne whiskey! Książka przedstawia nie tylko whisky, lecz także zabytki i miejsca w Irlandii warte odwiedzenia, kiedy podróżujemy szlakiem starych i nowych destylarni.