28 listopada 2011 o godz. 19:09

Kiedy w Polsce e-prasa stanie się popularna?

Materiał stanowi fragment zapisu rozmowy emitowanej przez Polskie Radio PR 1 w dniu 28 listopada 2011, przedruk za stroną www.polskieradio.pl.

W Polsce jest jeszcze zbyt mały dostęp do Internetu, poza tym na razie tylko jeden magazyn ukazuje się wyłącznie elektronicznie. E-czytelnictwo jest jednak tylko kwestią czasu…
 
Kiedy w Polsce e-prasa stanie się popularna?
Przybywa czytelników e-wydań kolorowych magazynów, czyli rośnie czytelnictwo elektroniczne. Widać to głównie w USA – czytamy w Rzeczpospolitej.

Magdalena Lemańska z Rzeczpospolitej: W USA dostęp do Internetu jest dużo powszechniejszy niż w Polsce; tam z Internetu korzysta 80% osób, w Polsce jest to ponad 50%. W USA po wydania elektroniczne gazet sięga już 1,6 miliarda osób, z czego 11%, czyli 166 milionów, czyta tylko elektroniczne wydania, a kolejne 135 milionów czyta wersje elektroniczne jak i papierowe. Upowszechnianie się urządzeń, które są przystosowane do czytania elektronicznych wydań, pokazuje w jakim kierunku rynek będzie dążył.

Łukasz Gołębiewski z Biblioteki Analiz: W związku z tym wydawcy prasy są w szczególnie trudnej sytuacji, ponieważ nie tylko tracą przychód na prenumeratach, na sprzedaży egzemplarzowej, ale też firmy coraz mniej budżetu przeznaczają na reklamy w mediach papierowych. Poszukiwań dróg wyjścia jest kilka, jedną z nich jest przygotowywanie wydań na nowe nośniki, na tablety, na e-czytniki, ale z tym wiąże się to, że konsument chciałby za to płacić mniej niż za prenumeratę papierową, a przygotowanie takiego e-wydania jest droższe. Dochodzą bowiem koszty materiałów multimedialnych, czyli oprócz treści tekstowej jest to film, nagrania audio itp.

Jak działają te cyfrowe wydania magazynów, bo po papierowe ludzie wracają.

Magdalena Lemańska: Działają jeszcze lepiej, bo dużo szybsza jest droga; wystarczy wejść do Internetu i kliknąć.

Potwierdzają to wyniki badań, bo aż 90% czytelników, którzy raz zajrzeli do e-magazynów, teraz już czyta co najmniej tyle samo tych elektronicznych co papierowych.

Magdalena Lemańska: Tak, a 66% deklaruje, że będzie czytało jeszcze więcej. Najczęściej czytanymi są magazyny kulinarne, potem lifestyle’owe.

Jak rośnie czytelnictwo elektroniczne w Polsce?

Magdalena Lemańska: W Polsce jest jeszcze zbyt mały dostęp do Internetu, a poza tym mamy tylko jeden magazyn, który ukazuje się wyłącznie elektronicznie. Jest to jednak rynek rozwijający się. Zaczynamy już sięgać po audiobooki, czyli książki elektroniczne, więc zwyczaj sięgania po tego typu publikacje będzie coraz powszechniejszy.

Łukasz Gołębiewski: E-booków z polską ofertą ciągle jest za mało i to jest problem, przed jakim staje konsument, który decyduje się na wydanie pieniędzy na czytnik. Alternatywą są tablety, które telefonie komórkowe zakładają już niekiedy za 1 zł. Nie przesądza to jednak o tym, że będziemy masowo na nich czytać. Oferta cyfrowa ciągle w Polsce jest niewielka, bo wydawcy się boją, że stracą kontrolę nad udostępnianą w formie cyfrowej treścią.

Magdalena Lemańska: Myślę, że wydawcy nie mają się czego bać, dlatego inwestują i kupują kolejne urządzenia i rozwiązania technologiczne, które umożliwiają im przystosowywanie się do publikowania elektronicznych książek i prasy, bo jest to przyszłość.

3 komentarzy dla “Kiedy w Polsce e-prasa stanie się popularna?

  1. przyszłość...

    mam nadzieję, ze to NIE JEST przyszłość… ja osobiście strasznie nie lubię czytać książki w sposób e- lektroniczny 😛 …poza tym to jest jakieś takie bezosobowe, bez płciowe…dla mnie czas spokoju, mój czas kiedy oddaje się jakiejś lektu…rze jest czymś co nie chce by właśnie ten nowoczesny elektroniczny świat zdominował…lubię książki oglądać z wszystkich stron, lubię wąchać świeżo wydrukowane strony… to rozbudza wyobraźnie!!…papierowa książka daje pewną intymność gdy biorę ja w dłoń…jest moja wkraczam w ten czytany świat przy kolejno odwracanych przeze mnie kartkach…przy użyciu lekko zwilżonego paluszka… czym jest przy tych przeżyciach przerzucanie tekstu na tablecie? – pustka!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

15 lutego 2019 o godz. 20:11

Kartka ze Lwowa (10) Dawna fabryka wódek Jana Muszyńskiego

Muszynski Old Distillery (1)

Na ulicy Drukarskiej, która dochodzi do lwowskiego Rynku, pod numerem 3 znajduje się kamienica „Pod Matką Boską”, która kiedyś należała do lwowskiego kupca Stancla Szolca. W podwórzu budynku mieściły się liczne magazyny towarów. W lokalu parterowym na początku XIX w. mieściła się fabryka likierów i wódek Jana Muszyńskiego.

14 lutego 2019 o godz. 09:10

Kartka ze Lwowa (9) Muzeum Farmacji

Muzeum Farmacji we Lwowie (11)

Przy samym Rynku na ulicy Drukarskiej pod numerem 2 mieści się niezwykłe muzeum. Wejście do sal muzealnych biegnie przez działającą tu od 1775 roku do dziś aptekę. Poszczególne pomieszczenia to interesujące wnętrza apteczne z bogatym wyposażeniem. Trasę kończy się w świetnie zachowanych piwnicach wraz z pracownią alchemiczną. Czynne w godzinach 9.-19.00. Bilet kosztuje 30 hrywien.

13 lutego 2019 o godz. 15:34

Kartka ze Lwowa (8) Muzeum Etnografii i Rzemiosła Artystycznego

Muzeum Etnograficzne (2)

Pod numerem 15 Prospektu Swobody w dawnym budynku Galicyjskiej Kasy Oszczędności, wybudowanej w latach 1874-1891 wg projektu Juliana Zachariewicza, mieści się obecnie Muzeum Etnografii i Rzemiosła Artystycznego. Utworzone w 1951 roku na bazie Muzeum Przemysłu Artystycznego oraz Muzeum Towarzystwa Naukowego im. Szewczenki. Na attyce budynku zauważyć można grupę rzeźb pt. Oszczędność, której autorem był Leonardo Marconi. Wnętrze jest imponujące – monumentalne marmurowe schody, bogato zdobione ściany i sufity. Znajdują się tu zbiory folklorystyczne akcentujące przeszłość Ukrainy. Ciekawa ekspozycja znajduje się na pierwszym piętrze – polski plakat Art Déco, plakaty Alfonsa Muchy, plakaty antyalkoholowe z lat 20. XX wieku, kolekcja starych butelek, w tym z zakładów Baczewski czy Kosecki. Jest też bardzo ładna kolekcja kielichów, kieliszków i karafek z różnych okresów dziejów miasta.

12 lutego 2019 o godz. 08:22

Kartka ze Lwowa (7) Wizyta w fabryce wódek Hetman

Hetman (19)

Горілчаний завод Гетьман ulokowany jest we Lwowie naprzeciwko dawnego zakładu Baczewskiego. Firma odwołuje się zresztą bezpośrednio do tradycji wódek Baczewskiego, w materiałach informacyjnych umieszczona jest data 1782, kiedy powstał zakład Baczewskiego (jeszcze nie ten po drugiej stronie ulicy, ale 44 km od Lwowa), a na butelkach wódek Monopoly jest charakterystyczna rycina przedstawiająca starą fabrykę Baczewskiego w XIX wieku. W rzeczywistości jednak historia marki wódki Hetman sięga 1996 roku, zaś obecny lwowski zakład powstał w 2002 roku w miejscu dawnej rozlewni win owocowych.

11 lutego 2019 o godz. 08:46

Kartka ze Lwowa (6) Lwowski Zakład Likierów i Wódek

Lvivski Gorichanyi Zavod (2)

Львівський лікеро-горілчаний завод mieści się w starym kompleksie fabrycznym, firma powstała w 1931 roku, jako gorzelnia i rektyfikacja. Kontynuowała działalność wcześniejszych Zakładów Produkcji Wódek nr 10 we Lwowie, działających w innej lokalizacji od 1842 roku. Znacjonalizowana w 1939 roku, w latach ZSRR była jednym z trzech największych zakładów produkujących alkohol na Ukrainie (mimo zlikwidowania własnej rektyfikacji), oferując wódki i likiery oraz ocet, działając wówczas jako Lwowski Zakład Likierów i Wódek nr 2. Obecnie firma jest własnością grupy Ukrspirt. W latach 1995-1996 zakład został zmodernizowany i rozbudowany. Mają osiem własnych sklepów firmowych, zatrudniają 360 osób. Ich oferta obejmuje ok. 70 produktów alkoholowych, w tym wiele rodzajów wódek i likierów. Wódki poddawane są filtracji węglem drzewnym i piaskiem kwarcowym. Firma nadal jest jednym z głównych na Ukrainie producentów octu.

10 lutego 2019 o godz. 09:54

Kartka ze Lwowa (5) Z dawnej fabryki Baczewskiego pozostały ruiny

Baczewski old distillery (2)

Brama pomalowana na mało gustowny łososiowy róż a nad nią napis Almazinstrument, za nią budynek dawnego dworu, na szczycie poddasza ozdobiony datą 1782, przy bramie tablica pamiątkowa – tutaj swoją fabrykę miał Layb Baczeles, który do historii przeszedł jako Józef Adam Baczewski. Na tablicy pamiątkowej, założonej całkiem niedawno, lakoniczna informacja, że w 1782 roku powstała fabryka alkoholi we wsi Wybranówka (to ok. 44 km od Lwowa), że obecne budynki fabryczne w większości powstały w 1908 roku według projektu architekta Władysława Sadłowskiego, a wcześniej Baczewski zakupił we Lwowie dwór hrabiów Cieleckich. Po II wojnie światowej mieścił się tutaj zakład Almazinstrument, produkujący narzędzia ścierne z diamentową warstwą roboczą. Wtedy też kolejny raz kompleks był przebudowany.

9 lutego 2019 o godz. 09:56

Kartka ze Lwowa (4) Nalewki ze Lwowa

Nalewki zi Lwowa (6)

Наливки зі Львова to sieć sklepów i barów oraz marka nalewek. Mają swoje punkty we Lwowie, Kijowie, Odessie, Charkowie, Dnieprze i w Warszawie w Blue City. Oryginalny wystrój, pastelowe kolory, grafiki w stylu galicyjskich karykatur, bańki z nalewkami, butelki różnych objętości, od setki zaczynając, możliwość degustacji także w formie „desek degustacyjnych” (4×30 ml dowolnych smaków) – to tworzy klimat. Za koncept odpowiada Holding Akurat – sieć sklepów, restauracji, kawiarni, barów, parków rozrywki, usługi hotelarskie, łowieckie i nalewkarnie. Poza nalewkami robią wina owocowe. Nalewki zestawiane są z naturalnych komponentów na: trawach, ziołach, korzeniach, jagodach, owocach i warzywach, a także kawowe i czekoladowe nalewki. To ponad 30 smaków, moc od kilkunastu procent do ponad pięćdziesięciu, w tym np.: na czerwonych burakach, dyni, korzeniu żeń-szenia, płatkach róż, liściach melisy. Jest kilka oryginalnych kompozycji ziołowych: Karpatski, 12 Ziół, Stary Lwów.

8 lutego 2019 o godz. 08:38

Kartka ze Lwowa (3) Pijana Wiśnia

Dzika Wisnia Lw (2)

П’яна Вишня to ukraiński koncept barowy. Mają swoje lokale we Lwowie i Kijowie, a teraz także w Warszawie przy Nowym Świecie. Wewnątrz wszystko w barwach czerwono-wiśniowych. Wiśniówka nastawiana jest w szklanych baniakach, mocnym alkoholem zalewane są wiśnie razem z pestkami, do tego cukier. Czyli tradycyjna nalewka wiśniowa, tyle, że bardzo lekka, o mocy jedynie 17,5%. Przemiły, naturalny zapach wiśni, pestki, migdałów. W smaku czysta wiśnia, już niemal bez smaku pestki. Cierpka.

7 lutego 2019 o godz. 18:16

Kartka ze Lwowa (2) Lwowski „sałogon”

Salo (2)

Bar Sało to kultowe miejsce na mapie Lwowa, przy głównym Prospekcie Svobody, niemal naprzeciwko pomnika Mickiewicza. Schodzi się w dół, tam wystrój trochę jak w laboratorium, gdzie bada się otłuszczone wątroby i zgubne skutki picia wódki pod plastry słoniny. Kanapy w kolorze i formie przypominają sało. W menu słonina na wiele sposobów, klasycznie do chlebka i ogóreczka, w formie smalcu, ale też dania ciepłe ze słoniną, czekoladki ze słoniną (pralinki) czy słoninowe sushi. Jest sałogon – cukrówka jednokrotnej destylacji, własnej roboty. Jest ciekawa wódka z orzechów – fermentowane są zielone orzechy (plus cukier i drożdże robią swoje). Obydwa trunki, choć cierpkie w smaku, o mocy 48%, doskonale pasują do słoniny. Są tu też bardziej wymyślne nastojki, czyli nalewki, np. na korzeń mandragory czy klasyka – na korzeń chrzanu. Nie jest przesadnie drogo i na pewno to miejsce trzeba we Lwowie odwiedzić, bo pomysł jest unikatowy.

6 lutego 2019 o godz. 21:32

Kartka ze Lwowa (1)

20190205_133214

Bilety Ryanair do Lwowa kupiłem poniżej 150 zł w obie strony. Plus bagaż rejestrowany, bo wiedziałem, że będę w drogę powrotną wiózł wódki, jakimi mnie obdaruje lwowski producent. Nocleg w samym centrum – samodzielne mieszkanie – 65 zł za dobę. Bilet na trolejbus z lotniska do centrum – 5 hrywien (jakieś 70 groszy). I tak oto jestem we Lwowie, spaceruję Prospektem Swobody, popijam we lwowskich barach, jedzenie znakomite, restauracje bajeczne, wódka dobra i tania, na każdym rogu kuszą domowe nalewki, nie na każdym rogu, ale coraz częściej dostępny samogon. Ciężko jest lekko żyć.