14 września 2018 o godz. 09:11

Kartka ze Speyside – destylarnia GlenAllachie

GlenAllachie-064
Destylarnia GlenAllachie operuje w regionie Speyside, po sąsiedzku z Aberlour i Ben Rinnes. Do 2017 roku prawie wszystko, co tu wyprodukowano, trafiało do blendów, stąd nie tak łatwo było trafić na butelkę GlenAllachie single malt whisky. W poprzednich latach Pernod Ricard wypuściło w serii Chivas Brothers Cask Strength Edition whisky single malt Glenallachie 14YO CS z destylatów z 2000 roku, w serii Master of Malt była edycja 6YO z 2008 roku i oficjalna edycja 16YO z 2005 roku, poza tym jest ponad dwadzieścia edycji od niezależnych bottlerów. Teraz wszystko się zmienia za sprawą nowego właściciela. W 2017 roku destylarnię odkupiło od Pernod Ricard konsorcjum powołane przez Billy Walkera, wcześniej twórcę sukcesów destylarni BenRiach, a także Grahama Stevensona i Trisha Savage. Nazwa destylarni to po gaelicku skalista aleja. Billy Walker wybrał tą destylarnię zarówno ze względu na duży potencjał produkcji nowej whisky, jak i na to, co tam znalazł w magazynach. Wraz z destylarnią i zapasami whisky, nowi właściciele przejęli marki blendów White Heather i MacNair’s, którą będą produkować jako torfową blended malt.


– Nie ukrywajmy, GlenAllachie zostało sprzedane, bo Pernod Ricard jej już nie potrzebowało po tym jak zbudowali ogromną destylarnię Dalmunach w Speyside – mówi Alasdair Stevenson, menadżer działu eksportu. – Zagwarantowali sobie duże zapasy wcześniej wyprodukowanej tu whisky, przenosząc część beczek do magazynów Chivas Brothers. To im na razie wystarczy by zachować ciągłość produkcji blendu Mackinlay. My, zgodnie z koncepcją Billy Walkera, będziemy koncentrować się na whisky single malt i nie ma powodu żebyśmy dostarczali nasze whisky do blendów innych producentów – dodaje Alasdair Stevenson.
Nowy właściciel przejął ok. 40 tys. beczek, najstarsza jest z 1978 roku.
GlenAllachie została założona przez panów Mackinlay i McPherson. Była (i na razie pozostaje) sercem blendu Mackinlay. Została oddana w 1967 roku. Budynki zaprojektował William Delmé-Evans, który tworzył też destylarnię Jura. Po Charles Mackinlay Ltd właścicielem GlenAllachie była grupa Invergordon. Destylania została zamknięta w 1985 roku, w czasie kryzysu nadpodaży whisky. W 1989 roku zakład przejął Pernod Ricard, który zwiększył moce produkcyjne, dodając dwa alembiki.
Moce produkcyjne w czasach, kiedy właścicielem był Pernod Ricard wynosiły aż 4 mln l rocznie. Na potrzeby nowego właściciela wystarczy 800 tys. l.
– Po przejęciu destylarni zamknęliśmy na jakiś czas produkcję. Zrobiliśmy przegląd zapasów, odkryliśmy w magazynach wiele ciekawych whisky. Spowolniliśmy proces destylacji. Wszystko robimy wolniej, od zacierania, przez fermentację, destylację, po procesy finiszowania whisky w różnych rodzajach beczek – opowiada Richard Beattie, menadżer destylarni. – Obecnie fermentacja trwa ponad 120 godzin, jest jedna z najdłuższych w Szkocji. To spowodowało, że wielkość produkcji spadła z 4 mln l do 800 tys. l rocznie.
Wszystko wewnątrz ma duże gabaryty, przystosowane do potrzeb przemysłowej produkcji. Kadź zacierna ma pojemność 1,4 tony, przerabiają jęczmień odmiany concerto. Jest osiem stalowych kadzi fermentacyjnych, używane są klasyczne gorzelnicze drożdże. Dwie pary alembików: wash stills mają po 22 tys. l, spirit stills po 16 tys. l. Odbierają spirytus z mocą ok. 70%. W kwietniu 2018 roku po raz pierwszy zaczęto destylować natorfowany jęczmień, równolegle mogą produkować dwa rodzaje spirytusu (torfowy i zwykły). Woda pochodzi z widocznego za destylarnią wzgórza Benrinnes. Pracują pięć dni w tygodniu. Dwie osoby operują w destylarni, a cała załoga to obecnie tylko siedem osób. Destylacją steruje komputer. Przed zabeczkowaniem moc alkoholu obniżana jest do 68,5% i 63,5%. Mają 16 magazynów, w nich 60% to beczki first fill po bourbonie. Część powierzchni magazynowej jest wynajmowana innym producentom.
– Chcemy być postrzegani jako premium brand. Tygodniowo napełniamy po ok. 100 beczek, Eksperymentujemy z beczkami po sherry PX, virgin oak, po sauternes, rumie, maderze, porto. Pierwsze efekty tych eksperymentów pojawią się w przyszłym roku. Na pewno nie będziemy wypuszczać młodych whisky – mówi Richard Beattie.
Destylarnia jest pięknie położona, przy niewielkim stawie. Jedną z pierwszych inwestycji będzie budowa skromnego visitors center. Już niebawem GlenAllachie stanie się otwarta dla zwiedzających.
Tymczasem po wznowieniu prac zdążono już wypuścić więcej oficjalnych edycji whisky single malts z GlenAllachie niż w całej historii destylarni. Billy Walker zaczął od limitowanych edycji single cask (sześć różnych whisky z lat 1978-1991), a do nich dołączyły edycje: 10YO, 12YO, 18YO i 25YO. Podczas wizyty w destylarni miałem okazję próbować wersji single cask finiszowanych w beczkach po marsali, w dziewiczym dębie oraz po porto, a także dwóch whisky blended malt pod marką MacNair’s Lum Reek (NAS i 12YO), które są bardzo mocno torfowe, zestawiane z dodatkiem Caol Ila i Lagavulin.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

15 marca 2019 o godz. 17:51

Adolf Dygasiński: Gorzałka

3d3956854f7c9c696ea7b2543fe3

500 stron trącącej już myszką prozy, powieść powstała w 1893 roku. Dygasiński przedstawił ciekawy opis funkcjonowania przemysłu spirytusowego w Polsce pod koniec XIX wieku. Czas modernizacji gorzelnictwa. Nie tylko wprowadzenie destylacji ciągłej w oparciu o aparat Pistoriusa, ale też szerokie zastosowanie odkryć chemii i biologii, zmiany w sposobach fermentacji, świadome wykorzystanie drożdży, doświadczenia z wykorzystaniem surowców do destylacji pod kątem zawartości cukrów czy skrobi. Gorzelnie działają przy folwarkach i mnożą się, pączkują, ale to już nie tylko wiejska manufaktura, produkująca spirytus na okowitę i wywar jako paszę dla zwierząt. Już pojawiają się chłodnie, nawet laboratoria w gorzelni. Okowita jest coraz lepsza i przynosi coraz większe zyski. Powstaje ziemiańskie konsorcjum, Towarzystwo Spirytusowe, które nadzoruje obrót okowitą, w szczególności do wyszynków. Bo karczma wciąż jest tym miejscem, gdzie jest największa sprzedaż, butelki z okowitą to wciąż rzadkość, raczej sprzedaje się ją w beczkach doi szynków. W Warszawie bary oferują szeroki wybór trunków, w modzie jest piwo kuflowe, na prowincji chłopi piją jednak niemal wyłącznie okowitę. Właściciele folwarków dostarczają alkohol do szynków. Polscy karczmarze konkurują z żydowskimi i jest tu tradycyjnie dużo niechęci. Poza tym w kościołach rozwija się ruch wstrzemięźliwości, księża nawołują do abstynencji, ale bez większego sukcesu. Naród okowitę kupuje, folwarki się rozwijają. „Suma zadowolenia, jaką ludzkość czerpie z używania alkoholu, stanowi wyłącznie o jego rozpowszechnieniu”, konkluduje postępowy ziemianin, August Strumski, którego ojciec i dziadek również prowadzili gorzelnię. „Krajowy gorzelnik ma przed sobą jeszcze rozległe pole działania, apostołowie wstrzemięźliwości niepotrzebnie robią tak wiele hałasu. Faktem jest, że narody pijące są krzepkie, energiczne i wytrzymałe w ekonomicznej walce o byt. Ciężki jest zarobek na chleb, a jednak człowiek do tego wielkiego brzemienia pracy dorzuca jeszcze ciężarek nowy, aby mieć przyjemność wychylenia czarki alkoholu” – pisze Adolf Dygasiński. W tle tej bardzo interesującej opowieści o gorzelnictwie, są też perypetie miłosne bohaterów, spory pokoleniowe, zawiści i intrygi, jest oczywiście pijaństwo, złodziejstwo, bandytyzm, ale wszystko to na drugim planie i o wiele mniej zajmujące, niż historia gorzałczanego biznesu.

3 marca 2019 o godz. 21:53

Urynkowić pracę nauczycieli

school-1782427_960_720

Z zainteresowaniem czytam artykuł przygotowany przez Warsaw Enterprise Institute pt. „Urynkowić pracę nauczycieli”. Kilkakrotnie pisałem już o tym, że nauczyciel w Polsce mało pracuje, ale rękę po pieniądze chętnie wyciąga. Jak nie do podatnika, to do rodzica, co na jedno wychodzi. Wymaga od każdego, tylko nie od siebie. Oczywiście uogólniam, ale niestety leniwy belfler tworzy smutny wizerunek tego środowiska i kładzie się cieniem na tych, którzy mają misję, zapał, powołanie, którym się chce. Mam poczucie, że to głównie leniwy belfer woła teraz – „Strajkujmy”!

23 lutego 2019 o godz. 02:47

Nowe święto narodowe

14 kwietnia, nowe święto. Hurra. Z górki na pazurki. Z uwagi na niepewne źródła data jak to się mówi umowna. Niedziela w tym roku, więc przydałby się wolny poniedziałek. Po święcie należy się wypoczyn.

21 lutego 2019 o godz. 22:11

Angelic Upstarts w Warszawie

45561973_1997404863675270_9099271392083312640_o

24 lutego w klubie Pogłos w Warszawie (ul. Burakowska 12) wystąpi legenda punk rocka, Angelic Upstarts. Weteranom towarzyszyć będą Arrested Denial i Lazy Class. Start godz. 19.30, bilety – 70-80 zł.

20 lutego 2019 o godz. 23:44

Bieguni

„Przetrwa tylko to, co inne” ~Olga Tokarczuk

19 lutego 2019 o godz. 12:16

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 25-001

Ukazał się nowy numer (1/2019) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

17 lutego 2019 o godz. 17:58

Kartka ze Lwowa (12) Restauracja Baczewskich

Restauracja Baczewski we Lwowie (8)

W centrum Lwowa, przy ulicy Szewskiej 8, powstała w 2015 roku restauracja Baczewskich – Ресторація Бачевських. Wchodzi się przez sklepik z oryginalnymi wódkami J.A. Baczewski z Austrii, a także z własnymi nalewkami w butelkach noszących logo restauracji, są tu też: książki, widokówki, kieliszki, gadżety. Zaprezentowano też stare materiały reklamowe oraz oryginalne stare butelki po wódkach Baczewskiego. Przy wejściu do restauracji jest recepcja, a sama sala restauracyjna prezentuje się niezwykle elegancko. Na dole zaś jest koktajl-bar oraz wybór kilkudziesięciu smaków nalewek, które dojrzewają w szklanych zbiornikach od kilku miesięcy do nawet trzech lat. Część smaków dostępnych jest wyłącznie w barze, ale ponad 30 można kupić w firmowych butelkach i w miniaturkach.

16 lutego 2019 o godz. 23:36

Kartka ze Lwowa (11) Muzeum Piwa

Browar we Lwowie (2)

Львиварня, czyli Muzeum Piwa we Lwowie, które miastu zafundował Carlsberg, właściciel miejskiego browaru. Pierwsza ekspozycja powstała w 2005 roku (290 lecie powstania browaru) i była dziełem pracowników. Obecnie kompleks jest po gruntownej rekonstrukcji i można go zaliczyć do najnowocześniejszych muzeów na Ukrainie. Zebrano tu eksponaty związane z lwowskim piwowarstwem, ale również z samym miastem i jego biesiadną historią. Szeroko została przedstawiona technologia produkcji. Zwiedzanie jest interaktywne, można niemalże stworzyć własne piwo, wsłuchać się w gwar lwowskiej ulicy, baciarskich melodii. Budynek jest trzykondygnacyjny. Na drugim piętrze stworzono przestrzeń kulturalną z salami wystawienniczymi i konferencyjnymi. Jest tu również obszerna sala degustacyjna. Za niewielką dopłatą do biletu można skosztować czterech piw: Lager (Lvivskie 1715), Unfiltered Lager (Biały Lew), Ale i Dark Lager (Ciemne Lwowskie).

15 lutego 2019 o godz. 20:11

Kartka ze Lwowa (10) Dawna fabryka wódek Jana Muszyńskiego

Muszynski Old Distillery (1)

Na ulicy Drukarskiej, która dochodzi do lwowskiego Rynku, pod numerem 3 znajduje się kamienica „Pod Matką Boską”, która kiedyś należała do lwowskiego kupca Stancla Szolca. W podwórzu budynku mieściły się liczne magazyny towarów. W lokalu parterowym na początku XIX w. mieściła się fabryka likierów i wódek Jana Muszyńskiego.

14 lutego 2019 o godz. 09:10

Kartka ze Lwowa (9) Muzeum Farmacji

Muzeum Farmacji we Lwowie (11)

Przy samym Rynku na ulicy Drukarskiej pod numerem 2 mieści się niezwykłe muzeum. Wejście do sal muzealnych biegnie przez działającą tu od 1775 roku do dziś aptekę. Poszczególne pomieszczenia to interesujące wnętrza apteczne z bogatym wyposażeniem. Trasę kończy się w świetnie zachowanych piwnicach wraz z pracownią alchemiczną. Czynne w godzinach 9.-19.00. Bilet kosztuje 30 hrywien.