4 maja 2018 o godz. 18:21

Kartka z podróży – Wizyta w Luxardo

SONY DSC
Niedaleko Padwy znajduje się niewielka, urokliwa otoczona wzgórzami euganejskimi miejscowość – Torreglia. Jest tu mały hotel, wybudowany jeszcze w XIX wieku, niepozorny kościół św. Marcina, enoteka, kilka restauracji, kilka zabytkowych willi… W tym cichym, prowincjonalnym miasteczku powstaje jeden z najsłynniejszych na świecie likierów – Maraschino Luxardo.

Początki firmy sięgają 1821 roku. Firmę założył Girolama Luxardo, rzutki handlowiec, który z dwiema żonami dorobił się gromady 21 dzieci. Firma zaczynała działalność w Zara, sercu regionu uprawy wiśni maraska, teraz miasto należy do Chorwacji. Maraska jest bardzo kwaśna i nie smaczna do jedzenia, więc od wieków w Dalmacji robi się z niej likiery. Girolama jako pierwszy przedestylował maraski macerowane w alkoholu, wcześniej wszystkie maraschino były ratafiami, jak we Włoszech nazywa się nalewki. Dawny budynek fabryki na nabrzeżu w Zara do dziś istnieje. Pod koniec XIX wieku była to jedna z największych destylarni w Europie, eksportująca wyroby na cały świat.
Podczas II wojny światowej Zara została zbombardowana 57 razy, fabryka była w gruzach, a kilku członków rodziny zginęło. A po wojnie Zara stała się częścią Jugosławii i majątek rodziny Luxardo został przejęty przez państwo. Pozostali przy życiu członkowie rodziny postanowili wznowić produkcję w Torreglia, niewielkiej miejscowości niedaleko Padwy. W 1947 roku rozpoczęli produkcję w destylarni, która wcześniej należała do znanej marki likierów Cynar. Wulkaniczne góry wokół Torregila pozwalały na stworzenie własnych upraw maraski. Nowe drzewa dały owoce nazwane Maraska Luxardo. Do dzisiaj w Torreglia produkowane są wszystkie wyroby Luxardo, a sama firma jest wciąż w rękach rodziny, teraz pracuje szóste, siódme i ósme pokolenie, licząc od Girolama Luxardo.
Mają 40 tys. drzew maraski, zbiory są każdego lata, zbieranie ręczne. Maceracja odbywa się w beczkach i trwa aż trzy lata, macerowane są całe wiśnie z dodatkiem liści. Alkohol użyty do maceracji jest z buraka cukrowego. Po maceracji następuje ponowna destylacja w alembiku o pojemności 500 l, ogrzewanym parą. Destylują wszystko, czyli także pozostałości owoców z maceracji. Następnie alkohol jest leżakowany w ogromnych kadziach z drewna jesionu. Cały proces produkcji trwa ok. cztery lata. – Maceracja przy współczesnej technologii mogłaby trwać krócej, ale chcemy zachować oryginalną recepturę z XIX wieku. Większość prac wykonywanych jest ręcznie. Co do kosztów, sama technologia oczywiście nie jest droga, natomiast potrzebny czas, konieczność zamrożenia kapitału, ogromna pojemność zbiorników od 12 tys. do 15 tys. l, w których macerowane są owoce – wszystko to istotnie dużo nas kosztuje. Na szczęście firma jest już tak długo na rynku, że mamy wystarczające zapasy gotówki i dostatecznie dużo miejsca na tak czasochłonną technologię – opowiada Nicolo Luxardo.
Butelka jest wciąż ta sama, jaka była w XIX wieku. Zielone szkło, biała etykieta, czerwony korek, czyli barwy Włoch. Otulina ze słomy na butelce jest ręcznie zakładana, sześć osób dziennie jest w stanie owinąć ok. 2000 butelek. Eksportują swoje wyroby na wszystkie kontynenty. Wszędzie na świecie w barach można znaleźć butelki Luxardo.
Oferta Luxardo to m.in. tradycyjne włoskie likiery: sambuca, amaretto, limoncello, amaro, fernet, bitter, apricot, anice, aperitivo, likiery kawowe i ziołowe, ponadto dwa rodzaje grappy, destylaty z: wiśni, gruszek, śliwek, brandy, gin, gin z dodatkiem soku z wiśni. Oferta jest dziś ogromna, ale wciąż znakiem firmowym jest Luxardo Maraschino.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

24 maja 2018 o godz. 13:36

Kartka z Podróży – St. Ambrosius

St Ambrosius-004

We wsi Nýdek, niedaleko Wisły, przy granicy polsko-czeskiej (ale po czeskiej stronie) działa mały producent miodowych likierów, pan David Czyż. Ten region nazywany jest Górolsko Swoboda, obejmuje fragment Beskidu na pograniczu Polski, Czech i Słowacji. Jak całe Beskidy, od wieków region znany jest z miodowych wódek, znanych jako: miodula, miodonka, medonka.

24 maja 2018 o godz. 12:53

Akademia Brandy – odcinek 3

W dzisiejszym odcinku Akademii Brandy z Pliską zapraszamy na opowieść Łukasza Gołębiewskiego, redaktora naczelnego magazynu „Aqua Vitae” o tym, co oznaczają symbole XO, VS, VSOP na koniakach i brandy oraz gwiazdki na Metaxie. Czy zawsze używane są do określenia wieku? Zapraszamy.

18 maja 2018 o godz. 21:29

Kolejny odcinek w Koktajle.tv

Zapraszamy na drugi odcinek z serii Akademia Brandy Pliska z Koktajl.TV. Łukasz Gołębiewski, redaktor naczelny magazynu o alkoholach „Aqua Vitae” opowie jak powinno się pić i podawać koniak, dlaczego w takim kieliszku oraz czy powinno się go podgrzewać. Zapraszamy!

18 maja 2018 o godz. 13:04

Przyjaciel książki

frend2-001

Jak ktoś w dzieciństwie zaprzyjaźni się z książką, to mu tak na resztę życia zostaje.

15 maja 2018 o godz. 12:46

Mocne alkohole w Polsce 2018

OkladkaRMA

Książka „Mocne alkohole w Polsce 2018” to pozycja pionierska, bo choć mieliśmy na rynku różne publikacje w podobnym tonie, czy to własne wydawnictwa ówczesnych Polmosów czy „Almanach wódek polskich”, wszystkie one były kroplą w morzu potrzeb. Co więcej, ograniczały się do swojego „poletka”.

15 maja 2018 o godz. 08:15

Kartka z podróży – Spacerem po Treviso

_DSC6498

Z Włoch wracałem z lotniska Treviso, a że miałem jeszcze kilka godzin do odlotu, więc postanowiłem zrobić spacer po mieście. Przecina je rzeka Sile, wzdłuż jej lewego brzegu ciągną się fragmenty murów starego miasta, w które wbija się systemem fos i kanałów. Tu gdzieś zostawiłem samochód (znalezienie wolnego miejsca do parkowania zajmuje sporo czasu) i ruszyłem w labirynt uliczek.

14 maja 2018 o godz. 08:43

Kartka z podróży – Wizyta w destylarni Castagner

Castagner-010

W małej wiosce Vazzola, u podnóża gór Conegliano, w samym sercu win prosecco, kilkanaście kilometrów od Treviso, swoją ogromną, nowoczesną destylarnię ma rodzina Castagner. Roberto Castagner założył firmę w 1996 roku i bardzo szybko stał się jednym z największych producentów (6 mln l rocznie, ok. 12% udziału w rynku grappy). – Być może dlatego, że nie miałem w rodzinie poprzedników związanych z wytwarzaniem grappy, podszedłem do jej produkcji w sposób innowacyjny. Nie wstydzę się tego, że produkujemy grappę na skalę przemysłową, że nie jesteśmy firmą rzemieślniczą, bo wiem, że nie mielibyśmy tak mocnej pozycji na rynku, gdyby nie przemawiała za nami jakość produktów – mówi Roberto Castagner.

13 maja 2018 o godz. 08:03

Kartka z podróży – Valdobiaddene

_DSC6441

Valdobiaddene, stolica prosecco, miasteczko otoczone wzgórzami i winnicami (ponad 6500 ha upraw w regionie), na każdym wzgórzu kościół, w dole winiarnie, wśród nich m.in. Mionetto, producent najbardziej popularnego w Polsce wina musującego, ale też Altaneve, Masottina i innych – jest tu ponad 3000 winiarzy, którzy rocznie dostarczają na światowe rynki ok. 600 tys. hektolitrów wina. Szlak prosecco ciągnie się przez miasteczko, przez wzgórza, przez winnice. Jak na stolicę wina z bąbelkami miasteczko jest zaskakująco senne, przy rynku jest dobrze zaopatrzony sklep z winem, jest kilka restauracji, wine-bar, ale życie towarzyskie nie koncentruje się w mieście, lecz na otaczających je pagórkach, na winnicach, do których autokary każdego dnia przywożą setki turystów z całego świata. Większość winnic ma parcele, które pozwalają na posługiwanie się oznaczeniem DOCG Prosecco di Conegliano Valdobbiadene lub po prostu DOCG Valdobbiadene Prosecco. Nie wszystkie są winami musującymi, bo w Valdobbiadene z tych samych winogron glera robi się też wina spokojne, w dodatku także z nazwą Prosecco na butelce (z dopiskiem tranquillo). Tańsze butelki robione są w zbiornikach ciśnieniowych, czyli metodą Charmata, droższe metoda tradycyjną, z fermentacją w butelkach. Właściwie każdy liczący się producent stosuje tu obydwie metody. Ze względu na ciśnienie w butelce wina dzielone są na spumante (minimum 3 bary) i frizzante (1-2,5 bara i to jest zdecydowana większość produkcji), a także wspomniane spokojne wina tranquillo. Drugi podział charakteryzuje poziom cukru, od najbardziej wytrawnych brut, przez extra dry, dry i demi sec. Robione zawsze z białych winogron (lub prawie wyłącznie, bo apelacja dopuszcza niewielki udział winogron pinot noir), ale coraz częściej spotykamy różowe prosecco, które nie jest czystym winem, lecz zawiera dodatek soków owocowych.

12 maja 2018 o godz. 08:17

Kartka z podróży – Bassano del Grappa

_DSC6217

Otoczone górami Grappa miasto Bassano jest kolebką włoskiej grappy, tu działa m.in. najstarsza wciąż czynna destylarnia – Blo. Nardini z 1779 roku, jest tu piękne muzeum grappy zorganizowane przez Jacopo Poli, w promieniu kilku kilometrów są jeszcze dwie destylarnie – Poli i Capovilla. Nie od regionalnego trunku, lecz od gór pochodzi drugi człon nazwy miasta, dodany zresztą dopiero w 1928 roku. Krystalicznie czyste źródła spływające ze wzgórz, a także porastające je winnice, niewątpliwie przyczyniły się do tego, że to tu właśnie grappa jest alkoholem absolutnie wyjątkowym.

11 maja 2018 o godz. 08:21

Kartka z podróży – Wizyta w destylarni Poli

Poli-098

Firmę założył w 1898 roku Giobatta Poli, wciąż jest ona w rodzinnych rękach, zarządzana już przez czwarte pokolenie. Firma mieści się w wiosce Schiavon, tuż obok kolebki grappy – miasteczka Bassano del Grappa. Rodzina Poli żyje w tym regoionie od XIV wieku, kiedyś prowadzili tawernę w wiosce Gomarolo, potem przenieśli się do Schiavon, zajmowali się handlem winem i otworzyli mała destylarnię. Na początku XX wieku Giovanni Poli był pierwszym w okolicy właścicielem samochodu i telefonu. Obecnie destylarnia mieści się w tym samym miejscu, w którym powstała, z charakterystycznym kominem z czasów, kiedy alembiki były ogrzewane węglem. Firmą zarządzają Jacopo, Andrea i Barbara Poli. Destylarnia jest otwarta dla zwiedzających, działa też przy niej wspaniale urządzone muzeum grappy. Drugie muzeum grappy rodzina Poli ma w Bassano del Grappa – w XV-wiecznym pałacu (Poli Museo Della Grappa). W obu prezentowane są stare maszyny, książki, butelki, jest to część wielkiej kolekcji Jacopo Poli, który ma także wielką bibliotekę książek o alkoholach, a i sam jest autorem książki o grappie. Wizyty są bezpłatne, a Jacopo Poli często sam oprowadza swoich gości po zakładzie w Schiavon.