26 czerwca 2017 o godz. 17:51

Kartka z podróży – wizyta w destylarni Zanin

SONY DSC
Destylarnia założona w połowie XIX wieku przez Bortolo Zanina w Zugliano, dziś kierowana jest przez jego prawnuki. Widniejący w godle firmy 1895 rok odnosi się do pierwszego butelkowania grappy Zanin, destylarnia jednak istniała już wcześniej, a Bortolo sprzedawał grappę gościom swojej tawerny. Zaprzęg z beczkami grappy ciągnął biały koń, stąd też nazwa trunku – Cavallina Bianca. Do dziś to najważniejszy produkt firmy Zanin – grappa Cavallina, o niepowtarzalnym słodkim smaku, aromacie malin, porzeczek i wiśni. Jest to blend, w którym duży udział mają winogrona glera, bardzo popularne w rejonie Veneto, gdzie leży miasto Zugliano, robi się z nich wino prosecco. Grappy, likiery oraz brandy sprzedawane są pod markami: Zanin, Monte Sobotino, Le Opere, Maso Alto i Via Roma. Firma produkuje także wiele alkoholi pod markami sieci sklepów, marketów, dyskontów oraz private labels winiarni. Grappy destylowane są z kilkunastu odmian wytłoków, niektóre z nich leżakują przed rozlaniem do butelek nawet po 30 lat, poza tym produkowane jest także acquavite d’uva (wypalana z całych winogron) i klasyczna brandy San Faustino czy Monte Sobotino. Butelkują pod różnymi markami: wódkę, whisky, rum czy gin. Ważną część oferty stanowią słodkie likiery, m.in. czekoladowe (z pomarańczami lub z chilli), poza tym mają własne popularne włoskie likiery jak: limoncello, arancello, amaro czy sambuca, a także bardzo oryginalny likier Tajon, będący blendem grappy i winogronowej brandy. – Coraz więcej eksperymentujemy z beczkami, mieszamy destylaty z dębu, ale i z drewna wiśni czy kasztanowca. Zwłaszcza wiśnia jest bardzo ciekawa do starzenia grappy, dodaje jej dużo rześkości – mówił Silvestri Giuliano, menadżer do spraw sprzedaży w destylarni Zanin.


Do rodziny Zanin należą obecnie dwa zakłady produkcyjne, wyposażone w alembiki zbudowane według własnego projektu oraz kolumny do destylacji ciągłej. Mają niewielką winnicę w Zugliano, większość wytłoczyn jednak skupują z różnych regionów Włoch. Są czwartym co do wielkości producentem grappy we Włoszech, rocznie wypuszczają ok. 8 mln butelek. Mają własne piwnice leżakowania grappy i brandy oraz kilka linii do butelkowania.
– Rozpoczynamy starzenie w mniejszych beczkach, ale już po kilku miesiącach przelewamy alkohol do wielkich beczek o pojemności 10 tys. l, a czasami nawet 60 tys. l. Z grappą jest inaczej niż z winem. Mocny alkohol nie lubi zbyt dużo kontaktu z drewnem. Po pierwsze, w początkowym okresie mniejsza beczka pochłania bardzo dużo alkoholu, po drugie – daje zbyt wiele tanin. To jest dobre, jeśli chcemy zrobić tanią grappę barrique, która leżakowała krótko w beczce, a ma mieć kolor i intensywny zapach jakby była znacznie starsza. Ale do przechowywania grappy przez kilka lat taka beczka jest za bardzo agresywna. A my butelkujemy grappy, która mają nawet po 20 i 30 lat, podobnie jak nasze brandy. Nie chcemy mieć dużo tanin, nie chcemy żeby trunek miał smak drewna, nawet po długim leżakowaniu ma to być ciągle smak i aromat winogron – opowiada o filozofii starzenia grappy Piero Zanin, prezes firmy.
Wybudowana w XXI wieku nowa destylarnia w Zugliano mieści muzeum grappy Zanin i jest dostępna dla zwiedzających.

W numerze 4/2017 magazynu „Aqua Vitae” zamieścimy wywiad z Piero Zaninem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

18 stycznia 2019 o godz. 18:09

Profesjonaliści

Niedaleko mnie otworzyli nowy sklep sieciowy z winem i mocnymi alkoholami. Firma na rynku od wielu lat, nie będę wymieniał nazwy. Mają dziewięć sklepów w województwie Mazowieckim. Własna selekcja win, ciekawa oferta alkoholi mocnych. Pytam sprzedawcę o butelkę armaniaku, żeby mi kilka zdań powiedział, co to i skąd? Zadowolony z siebie, odpowiada, że wprawdzie nic nie wie o tym, o co pytam, ale może mi polecić koniak „bardzo dobry dla restauracji”. Odpowiadam grzecznie, że ja chcę coś „bardzo dobrego do domu” i pytam o butelkę z amerykańską whiskey, wymieniając nazwę z etykiety. Pan długo szuka, choć butelka na wprost mnie, wreszcie z uśmiechem od ucha do ucha oświadcza: „ja jestem od niedawna w tej branży, jeszcze nie wszystko znam”.

22 grudnia 2018 o godz. 14:55

Wódka z eliksirem

„Bez potrzeby, a co dzień, kto gorzałkę pije, / Błaźnieje i sam nie wie, co się w głowie wije, / Próżniak z niego ospały, jak wilk do roboty, / Mało co lub nic dobry, zapada w suchoty”. ~Serafin Gamalski „Wódka z eliksirem” (1729)

20 grudnia 2018 o godz. 13:52

Bądźcie szczęśliwi!

Man_dressed_as_Santa_Claus_smoking_a_cigarette

Dostojnego Mikołaja i lekkiego kaca życzę wszystkim moim drogim czytelnikom. Bądźcie szczęśliwi, jeśli potraficie. Jak nie potraficie, to nie bądźcie. Szczęście to towar deficytowy. Być umiarkowanie zadowolonym też można Mery, mery i koci, koci.

19 grudnia 2018 o godz. 20:52

Królestwo

692496-352x500

Czytelnicy „Króla” raczej nie oczekiwali kontynuacji i nowa powieść Szczepana Twardocha jest pewnym zaskoczeniem, choć jednocześnie trzeba autorowi przyznać, że uniknął wtórności, przynajmniej w wymiarze literackim, bo kwestia światopoglądowa czy polityczna, to osobny temat. W nowej powieści czytelnik poznaje wojenne losy Jakuba Szapiro i bliskich mu osób – żony, dwóch kochanek i dwóch synów. „Król” był książką łobuzerską o silnie socjalistycznym zabarwieniu, tu mamy natomiast wstrząsającą relację Żydów, którzy próbują przeżyć najgorszy koszmar – wywłaszczenie, getto, likwidację getta, powstanie Warszawskie. To wstrząsająca książka o zagładzie, w której Jakub Szapiro z charyzmatycznego herszta bandy przeistacza się w zaszczutą, bezwolną ofiarę. Jakże inna jest atmosfera obydwu powieści, jakże inna kondycja psychiczna tych samych przecież ludzi. Przed wojną i w czasie wojny, dwa całkowicie oddzielone od siebie światy, choć na scenie zdarzeń ci sami aktorzy. Niesamowicie Twardoch potrafi opowiadać o ludzkich losach, o przeznaczeniu, o winie i karze. Mamy tu plejadę postaci drugoplanowych, których dzieje nie są tylko uzupełnieniem głównego toku narracji, one tworzą historię.

19 grudnia 2018 o godz. 00:23

Belferska grypa

Nauczyciele na chorobowym. Świetny przykład dziatwie dają. Nie chcesz iść do roboty, to symuluj, że chorujesz. I skombinuj zwolnienie. Pięknie.

15 grudnia 2018 o godz. 22:38

Miasto, mafia & miłość

okladka_3m

Cztery lata pisałem, trzy razy zmieniałem tytuł, dwa razy koncepcję fabuły. Jest. Moja nowa powieść ma tytuł „3M” i ukaże się w pierwszym kwartale 2019 roku. Jest miasto, jest mafia, jest miłość, ale są tez trzy koty. Miasto Warszawa, mafia bułgarska, a miłość nieudana. Dużo trupów i optymistyczne zakończenie, żeby nie zostawiać czytelnika w złym humorze.

15 grudnia 2018 o godz. 22:35

3M: Miasto, mafia & miłość

Fragment nowej powieści.

10 grudnia 2018 o godz. 08:44

Wizyta w Palírna Samotišky

Samotisky (6)

Na obrzeżach Ołomuńca w 1996 roku została otwarta nowoczesna destylarnia przetwarzająca owoce – Palírna Samotišky. Lokalni sadownicy mogą tu przedestylować własne owoce, ale firma ma w ofercie także pięć własnych destylatów oraz prowadzi skład podatkowy.

9 grudnia 2018 o godz. 18:38

Wizyta w destylarni Palírna U Zeleného Stromu

U Zeleneho Stromu 2018-11-28 10-47-59

Uwieczniona na etykietach data założenia firmy, to 1518 rok. To by znaczyło, że Palírna U Zeleného Stromu (Gorzelnia Pod Zielonym Drzewem) jest najstarszą destylarnią nie tylko w Czechach, ale w ogóle na świecie. Na pewno są drugim pod względem wielkości producentem mocnych alkoholi w Czechach, po Stocku. Co do historii, to jak zwykle sporo tu marketingu, ale oficjalnie w 2018 roku świętowali pięćsetlecie, wypuszczając m.in. bardzo limitowaną edycję wódki Stará Myslivecká, która leżakowała przez osiem lat w beczkach z amerykańskiego dębu. Na rynek trafiło 299 numerowanych karafek.

9 grudnia 2018 o godz. 15:49

Porady markiza z Griñón

„Dobre wino jest sztuką, która rozkwita wraz z wolnością; dobre wino jest zatem radosną esencją wolności” (Carlos Falcó „Wino. Porady markiza z Griñón)