21 czerwca 2017 o godz. 22:53

Kartka z podróży – W sercu win prosecco

_DSC0383
Region Veneto może pochwalić się największą produkcją win we Włoszech, ponad 200 mln l rocznie, z czego 70% trafia na eksport. Jest tu aż 19 obszarów DOC. Region rozciąga się pomiędzy rzekami Adda i Piawa oraz od Jeziora Garda do wybrzeża Morza Adriatyckiego. Był porośnięty winoroślą już w czasach antycznych. Obecnie aż 30% winnic zajmuje merlot, choć nie powstają z niego wybitne wina. Inne ważne szczepy regionu Veneto to: glera, garganega, corvina veronese, rondinella, chardonnay, sauvignon blanc, pinot blanc, pinot grigio, pinot noir, riesling, cabernet, raboso. Najbardziej znane wina to: prosecco, valpolicella i recioto della valpolicella, soave i bardolino, ale też np.: gambellara, lesini durello, valdadige, breganze, colli di Conegliano, colli asolani, colli berici (tzw. tokaj włoski) oraz wiele innych.


Okolice samej Wenecji sławne są z produkcji prosecco. Winnice ulokowane są na pagórkach, a na szczycie prawie każdego z nich jest mały kościół, bo winiarze są na wszelki wypadek pobożni. Dobra pogoda oznacza większe wpływy – zarówno ze sprzedaży samych winogron, jak i produkcji win, jest się zatem o co modlić. Około 95% gron to glera na prosecco, reszta to głównie: moscato, chardonnay i pinot grigio oraz raboso, merlot i cabernet franc na wina spokojne lub frizzante i spumante. Winnice nasadzane są na wzgórzach oraz w dolinie rzeki Piawa. Pomiędzy miastami Conegliano a Valdobbiadene ciągnie się szlak prosecco. Są tu dosłownie setki małych parceli nasadzonych winogronami glera. Te na wzgórzach mogą korzystać z oznaczenia DOCG, w dole – DOC. Zbiory zaczynają się zwyczajowo 10 września. Rocznie wypuszcza się ok. 150 mln butelek win prosecco.

Wizyta w Conca d’Oro
Odwiedziłem jednego z producentów w samym sercu regionu, firmę Conca d’Oro. Tu odbywa się produkcja od owocu do butelki, mają 52 ha winnic zarówno DOC jak i DOCG. Produkują ok. milion butelek rocznie. Własne wina zaczęli butelkować 23 lata temu, wcześniej – jak wielu w regionie – prowadzili winnice i sprzedawali winogrona producentom win.

Francesco Cimetta

Francesco Cimetta

– Wszystkie winogrona zbieramy ręcznie, żeby od razu przebrać tylko najlepsze owoce – mówi Francesco Cimetta, właściciel winiarni Conca d’Oro. – Sok tłoczony jest zaraz po zbiorach, pozostawiamy bardzo soczysty moszcz, który z uwagi na jego aromat jest ceniony przez producentów grappy. Pierwsza fermentacja trwa miesiąc, druga – w zależności od metody – od miesiąca do dwóch. Drożdże wytwarzane są w regionie Treviso.
Wina DOC przechodzą drugą fermentację w zbiornikach (metoda Charmata), co w przypadku winiarni Conca d’Oro trwa nieco dłużej niż zwykle, bo około miesiąc. Bezpośrednio ze stalowych kadzi wino jest przepompowywane w niskich temperaturach do własnej linii butelkowania, korkowane i trafia do magazynu. W przypadku prosecco z apelacją DOCG stosowana jest fermentacja tradycyjna, która trwa ponad dwa miesiące. Dojrzewające w butelkach wino ma wyższe ciśnienie – ok. 5 barów, ma bardziej złożony, owocowy bukiet, podczas gdy typowe prosecco ma ok. 2,5-3 bara. Conca d’Oro Prosecco Brut DOC Treviso (11,5%) ma aromat rześki z nutą drożdży, bąbelki szybko idą w górę, ciśnienie jest wysokie, ponad 3 jednostki. Duża kwasowość, w ustach kwaśne jabłka. Robione tradycyjną metodą Conca d’Oro Millesimato Extra Dry DOCG (11,5%) ma zapach kwiatowy, gruszki, jabłka, ale też parmezan. W ustach bardzo delikatne: gruszki, mirabelki, jabłka bardziej dojrzałe. Jest też ciekawe różowe i słodkie wino frizzante, Conca d’Oro Dolce Veleno (11%), mniej musujące (ok. 2 jednostki), winogrona raboso i muscato. Zwykle jest podawane w szerokim kieliszku z owocem, jako aperitif. W nosie truskawki i jabłka, w ustach głównie truskawki, maliny i jagody.
Cała oferta Conca d’Oro to 20 win, z czego pięć to prosecco z apelacją DOCG i pięć prosecco z apelacją DOC. Reszta to głównie wina typu spumante i frizzante oraz cztery wina spokojne. Prosecco klasy DOCG w sklepie winiarskim kosztuje ok. 12 euro.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

16 sierpnia 2018 o godz. 21:13

Nowy numer Aqua Vitae

AV_cover 22

Ukazał się nowy numer (4/2018) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

9 sierpnia 2018 o godz. 21:36

Leopold Tyrmand: Filip

filip-b-iext50293206

Ostatnia powieść jaką Tyrmand opublikował przed opuszczeniem Polski. Wyszła w 1961 roku, autor „Złego” opuścił na stałe kraj w 1965. Wojna widziana zza kulis, daleko od frontu, daleko od biedy, a przecież strach i niepewność to stałe elementy życia bohaterów, w tym tytułowego Filipa. Akcja rozgrywa się głównie we Frankfurcie, mieście, w którym jest zbyt wiele majątku Rothschildów by Alianci mieli je bombardować. Przynajmniej tak sobie mówią mieszkańcy, także cyniczni Niemcy, którym nie spieszno walczyć w imię ej mrzonki o Tysiącletniej Rzeszy. Filip jest Polakiem, byłym studentem archeologii, przedostał się do Niemiec z fałszywymi dokumentami z terenów Litwy i podjął pracę jako kelner w dość dobrze prosperującym Park Hotelu. Udaje urodzonego w Warszawie Francuza. Pracuje w międzynarodowym towarzystwie kelnerów, których walka z faszyzmem sprowadza się do tego, że plują kierownikowi hotelu do kawy. Wojnę oglądamy z boku, z przymrużeniem oka, bo łatwiej obracać lęki w żart niż stawiać im czoło. „Człowiek sam już nie wie, po której stronie jest i czego chce”, mówi bohater tej książki i tak jest istotnie. Niby każdy Niemiec to wróg, ale los zrządza, że Filip zakochuje się w młodziutkiej i pięknej Niemce. Nie waha się też korzystać z pomocy Niemców, kiedy tylko nadarza się okazja.

5 sierpnia 2018 o godz. 17:44

Miasto dla mieszkańców!

CCI20160104_0003

Dlaczego cykliści ścigają się po ulicach Warszawy a nie na torach wyścigowych? Jeszcze trochę a wypuszczą na ulice konie ze Służewca. Dużo jest w mieście bezsensownych zakazów, czy nie można by jeszcze dołożyć zakazu maratonów, wyścigów, rajdów oraz demonstracji? Biegacze do lasu, cykliści na tory, rolnicy do brony, a politycy na ring! Ulice miasta dla mieszkańców, nie dla sportowców i frustratów!

4 sierpnia 2018 o godz. 22:50

Jabłkowa Warka

Szlak-jablkowy

Zrobiłem sobie wycieczkę rowerową do Warki. Przyjemna trasa wzdłuż sadów, jabłka i gruszki, pod którymi uginają się gałęzie drzew. Im bliżej Warki, tym liczniejsze po drodze zakłady przetwórstwa jabłek, tłocznie soków, fabryki cydrów…

2 sierpnia 2018 o godz. 09:21

Kartka z podróży – w Brześciu

20180719_204822

Nocleg załatwiany przez białoruskie biuro podróży. Hotel Vesta ma trzy gwiazdki, drogie pokoje, ale wewnątrz wygląda jak skansen ZSRR. Stare, śmierdzące dywany, najbrzydsze meble z Emilki… Rozpacz.

1 sierpnia 2018 o godz. 08:42

Kartka z podróży – Białoruś

20180721_141546

Żeby pojechać do Brześcia czy Grodna nie potrzebujesz wizy czy przepustki. Na granicy w Połowcach nie ma kolejek. Jest trochę formalności. Dostaje się deklarację celną, 50 pozycji drobnym druczkiem, bukvami, po kwadransie dałem za wygraną. okazało się, że wystarczy pójść do odpowiedniego okienka, zapłacić równowartość ok. 30 zł, podać swój pesel i powiedzieć, ze nic się nie przewozi. Pani daje wydruk z komputera i gotowe. A zatem niby nie ma żadnych opłat na granicy, a jednak…

31 lipca 2018 o godz. 19:02

Akademia Brandy – odcinek 5

Łukasz Gołębiewski, redaktor naczelny magazynu „Aqua Vitae” opowiada jak zaczęła się historia Metaxy i dlaczego Metaxa nie jest brandy. Zapraszamy do kolejnego odcinka Akedemii Brandy z Pliską.

31 lipca 2018 o godz. 09:49

Kartka z podróży – Stara gorzelnia w Wierzchowicach

20180719_170945

Obecnie po Białoruskiej stronie granicy znajduje się wieś Wierzchowice (Вярховічы), gdzie zachowały się pozostałości dawnych dóbr magnackich Sapiehów, m.in. stary spichlerz, a także przy wyjeździe z wioski w kierunku Brześcia – okazała gorzelnia, będąca częścią późniejszego folwarku rodziny Rothów. Stanęła w miejscu wcześniejszego browaru, w 1908 roku. Długi budynek, otynkowany obecnie od frontu na błękit, zieleń, róż, wyblakłą czerwień. Spirytus produkowano tu aż do 1985 roku, kiedy to Michaił Gorbaczow, w ramach swojej kampanii abstynenckiej nie zamienił gorzelni na krochmalnię. Do dziś przerabia się tu ziemniaki zamiast na alkohol, to na mączkę skrobiową.

30 lipca 2018 o godz. 21:07

Alkoholowe dzieje Polski – czasy rozbiorów i powstań

Besala

„Alkoholowe dzieje Polski” Jerzego Besali, to książka bardziej o obyczajach Polaków, niż o alkoholu. Pełna relacji pamiętnikarskich i kronikarskich, ale też anegdot. Drugi tom, przedstawiający Polskę pod zaborami, w znacznie większym stopniu niż pierwszy opiera się na materiale źródłowym, niż na spekulacjach autora. podobnie jednak jak pierwszy, tak i ten, pisany jest w luźnym stylu publicystycznym, w myśl zasady – najważniejsze, żeby nie zanudzić czytelnika.

30 lipca 2018 o godz. 17:10

Z Prusa

„Cywilizacja ma dwa przeciwległe bieguny. Jednym jest szynk, drugim księgarnia”. ~ Bolesław Prus (1882)