16 czerwca 2017 o godz. 00:11

Kartka z podróży – Otwarte Piwnice na św. Urbana

03 Malokarpatské osvetové stredisko Modra
Święty Urban powszechnie uznawany jest za patrona winiarzy i z tej okazji w wielu miejscach na świecie organizowane są imprezy winiarskie. Ja w tym roku odwiedziłem Małokarpacki Szlak Winny (Malokarpatská vínna cesta), gdzie zorganizowano już po raz dziewiąty imprezę pod nazwą Otwarte Piwnice na św. Urbana. W tym roku brało w niej udział 134 winiarzy z regionu – na szlaku od Bratysławy do Trnavy. Imprezę organizowało Zrzeszenie Małokarpacki Szlak Winny (Združenie Malokarpatská Vínna Cesta), a karnet kosztował 40 euro. Uczestnik imprezy otrzymywał: mapę, przewodnik, paszporcik, w którym zbierał pieczątki od winiarzy, kieliszek degustacyjny, bezpłatny wstęp do wszystkich winnic i piwnic wraz z możliwością degustowania wszystkich win oraz wyrobów regionalnych (sery i inne smakołyki), a także talony na zakupy win o wartości 20 euro. Koszt był zatem symboliczny, impreza trwała w dniach 26-27 maja. Ulokowałem się strategicznie w miejscowości Vinosady, u winiarza-amatora, który nie brał udziału w imprezie, ale chętnie udostępniał gościnne pokoje. W samych Vinosadach jest dziewięciu producentów markowych win, którzy uczestniczą w obchodach dni św. Urbana. Spacerem w jedną stronę dochodziłem do miasteczka Pezinok, gdzie mogłem odwiedzić sześć piwnic, w druga stronę – do miasteczka Modra, gdzie wystawiało się aż 20 winiarzy (a w praktyce nawet więcej, bo w kilku piwnicach prezentowały się winiarskie kolektywy). Skręciłem także w bok, do miasteczka Šenkvice. Łącznie odwiedziłem 38 ze 134 piwnic.


Łagodny klimat i pofałdowanie terenu sprawiają, że już ok. VI w. p.n.e. w regionie zaczęły powstawać winnice. Wina wytwarzali tu: Celtowie, Rzymianie, Słowianie, Węgrzy i Niemcy. Popularne są zarówno szczepy białe jak i czerwone, a coraz więcej jest też win musujących – często świetnej jakości. Łącznie jest tu ok. 5,5 tys. ha winnic. Uprawiane szczepy białe to: veltlínské zelené (grüner veltliner), rulandské biele (pinot blanc), rulandské šedé (pinot gris), dievčie hrozno (feteasca regala), tramín červený (gewürztraminer), irsai olivér, pesecká leánka, rizling rýnsky, rizling vlašsky, muškát moravský, müller-thurgau, sauvignon blanc, devín, chardonnay. Szczepy czerwone: frankovka modrá, aliberbet, dunaj, hron, svatovavřinecké (saint laurent), modrý portugal, pálava, cabernet sauvignon, merlot, pinot noir. Wina musujące coraz częściej robione są metodą tradycyjną, głównie z odmian veltlínské zelené i chardonnay, czasami z dodatkiem pinot noir, a nawet frankovki, a także metodą zbiornikową. O ile te pierwsze kosztują od 12 euro za butelkę, to słowackie frizzante bez problemu można dostać za 2,50 euro. Nie brakuje też win owocowych – znakomite z czarnej porzeczki, ale też m.in. z: aronii, malin, truskawek, czarnego bzu czy wiśni.
Z win białych znakomicie potrafi smakować veltlínské zelené, rieslingi (także te starzone w beczkach), muskaty, niezły bywa müller-thurgau, natomiast najlepiej według mnie wychodzi przywieziony tu z Węgier irsai olivér – delikatny, kwiatowo-owocowy, z przyjemną kwasowością, nie tak nudny jak muskat, nie tak nieokiełzany jak riesling. Największym odkryciem jest jednak dla mnie czerwone wino alibernet, nie nadmiernie taniczne, soczyste, o aromacie czarnej porzeczki. Inna ciekawa odmiana, to dunaj, bardzo ciemne wino, aromaty czekolady i papryki. Takie szczepy jak: aliberbet, dunaj, hron, pálava czy z białych devín lub pesecká leánka to krzyżówki, powstałe stosunkowo niedawno, w XX wieku. Przykładowo alibernet to utworzona w 1950 roku w Odessie krzyżówka szczepów alicante i cabernet.
Jakość słowackich win wciąż jest mocno zróżnicowana. Nigdy chyba mnie nie przekona cienka i bezbrawna frankovka modrá (zdecydowanie najbardziej popularna w regionie, może po społu z veltlínské zelené), można jednak trafić znakomite butelki u małych producentów, np. wina musujące od Fedora Malika (znakomity Modragne Brut 2014), irsai olivér i alibernet z winnicy Štiglic, tramín červený z winiarni Korbaš, rizling vlašský od Juraja Zápražnýego lub rizling rýnsky z winiarni Packa czy alibernet od Vojtecha Markovicsa. Ciekawie potrafią wychodzić mieszańce, np. pesecká leánka z Vino Kanich czy ten sam szczep od Branislava Púteca albo dunaj i devín z Víno Kmeťo. Świetne wychodzą lodowe wina, w dodatku za rozsądną cenę (ok. 11-12 euro mała butelka) – np. z Vinovin Peter Ščepán. Więksi producenci, jak Chateau Modra, trzymają wysoki poziom wszystkich swoich win klasy premium, choć jednocześnie leją też cienkusze po 2 euro. Czyli – tak jak we wszystkich regionach winiarskich świata, tyle że tu wciąż jeszcze taniej, spokojniej, a i czasami zaskakująco.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

17 sierpnia 2017 o godz. 20:47

Tajemnice owocowych destylatów

okladka-cw-88-mala

W najnowszym numerze „Czasu Wina” Wojciech Gogoliński recenzuje dwie książki – „Świat brandy” i „Calvados” – których autorem jest Łukasz Gołębiewski. Poniżej przedrukowujemy artykuł w całości.

16 sierpnia 2017 o godz. 22:17

Szczepan Twardoch: Król

Twardoch_Krol_m-001

Najlepsza polska powieść od wielu lat. Soczysty język, pełnokrwiste, wielowymiarowe postaci, z rozmachem przestawiona przedwojenna Warszawa, z jej wielokulturową, wielojęzykową, rozpolitykowaną różnorodnością. „Król” to książka pełna przemocy i zła, ale mimo wielu drastycznych scen i ulicznego języka, ani przez chwilę nie odpychająca. Twardoch skutecznie wciąga w świat mrocznych ulic, burdeli, bazarów, a także na wiece, manifestacje, w wir polityki i ideologii, bo przecież przedwojenna Warszawa jest ideowa. Świat kurew, bandytów i polityków, a wszyscy oni tyle samo warci. Nie mało, ale tyle samo właśnie. Bo jedną miarą szyci. Ci bogatsi nawet u tego samego krawca, nie ważne czy Żyd socjalista, czy polski pan z ONR.

14 sierpnia 2017 o godz. 00:26

Portobello Road Distillery i The Ginstitute

Portobello Road 2017-08-05 16-11-05

Portobello Road znana jest z odbywającego się tutaj codziennie ulicznego targu oraz z licznych antykwariatów. Tętni życiem, mieni się barwami, w powietrzu unoszą się aromaty orientalnych przypraw.

11 sierpnia 2017 o godz. 00:28

Wizyta w Bimber Distillery

Bimber Vodka Distillery (5)

Niedaleko stacji metra North Acton w Londynie w 2015 roku powstała Bimber Distillery. Założył ją Dariusz Płażewski. Zaczynali od produkcji wódek i ginu, a w maju 2016 roku napełnili pierwsze beczki swoją single malt whisky.

10 sierpnia 2017 o godz. 23:48

W Polskim Radio 24

PR24

11 sierpnia po godz. 18.00 Łukasz Gołębiewski będzie gościem audycji kulturalnej Moniki Małkowskiej w Polskim Radio 24. Temat rozmowy będzie frywolny – alkohole polecane na lato.

10 sierpnia 2017 o godz. 00:34

Wizyta w Sipsmith Distillery

Sipsmith Distillery (12)

Blisko Tamizy i stacji metra Turnham Green w Londynie od 2007 roku działa Sipsmith Distillery. Założona w garażu, była to pierwsza w Londynie licencja na produkcję alkoholu, jaką wydano po zliberalizowaniu angielskich przepisów. Założyło ją dwóch entuzjastów, zafascynowanych amerykańskimi mikrodestylarniami – Fairfax Hall i Sam Galsworthy. Mają trzy niemieckie alembiki: Constance, Patience i Prudence oraz małą sześciopółkową kolumnę do rektyfikacji. Kupują gotowy spirytus pszeniczny o mocy 96% i redestylują go na gin, odbierany jest z mocą 88%. Master distillerem jest znany dziennikarz piszący o alkoholach, Jared Brown.

9 sierpnia 2017 o godz. 00:14

Wizyta w destylarni ginu Plymouth

20170804_100901

Plymouth gin uważany jest za odrębna kategorię ginu, do 2017 roku miał nawet własne oznaczenie geograficzne chronione w ramach UE. Nieco inny od typowego angielskiego London Dry Gin, jest łagodny w smaku, średnio aromatyczny, słodkawy, ziemisty z nutami cytrusowymi, bardziej przypomina holenderski genever, zwłaszcza w młodej niestarzonej wersji. Początkowo nazwa Plymouth gin odnosiła się do nadmorskiego regionu Plymouth i do wszystkich ginów tu destylowanych. Obecnie jest to ostatnia, jedyna destylarnia w Plymouth, wszystkie inne zbankrutowały po II wojnie światowej.

8 sierpnia 2017 o godz. 00:49

Wizyta w Bombay Sapphire

Bombay Sapphire 9

Rok 1987 roku, kiedy na rynku pojawiła się błękitna butelka ginu Bombay Sapphire uważany jest za datę przełomową w dziejach jałowcowego trunku. Lżejszy, bardziej cytrusowy niż inne giny, Bombay Sapphire pokazał kierunek ewolucji, w stronę alkoholi premium. Choć zajęło to kolejnych 20 lat, gin dziś uważany jest za produkt luksusowy, a coraz częściej wręcz kultowy.

26 lipca 2017 o godz. 23:54

Sekretne życie kotów

7797816.6

To nie tylko piękna opowieść o kotach, ale też o mieszkańcach Stambułu, którzy z sercem i zapałem wspierają bezdomne zwierzęta. Film o kotach i ludziach, o wzajemnym zrozumieniu, miłości, ale też o kociej niezależności. Koty stołują się w domach, na bazarach, w sklepach i restauracjach, ale żyją na ulicach. Zdają się być szczęśliwe, choć nieraz brudne, z oberwanym uchem, przetrąconą łapką. Ale kto wie, czy nie bardziej szczęśliwi są ludzie, których koty obdarzyły swoim zaufaniem. Bo kot wnosi radość, nadaje życiu blasku. Uroczy film o szczęśliwych ludziach żyjących wśród kotów i sprytnych kotach, które świetnie sobie radzą w wielkim Stambule. Bohaterów tego filmu nie da się nie lubić, a cała historia – opowiadana z kociej perspektywy – została mistrzowsko zrealizowana przez kamerzystę, który towarzyszył kocim wybrykom.

23 lipca 2017 o godz. 21:27

Chory kraj

Przeczytałem coś takiego: https://wiadomosci.wp.pl/posel-stanislaw-pieta-wyjasnia-co-kupil-w-monopolowym-6146581173786241a. Akurat zaprzyjaźniony sklep i faktycznie nie tylko z alkoholem, ostatnio kupowałem tam wodę Borjomi w dobrej cenie. Ale żeby to był nawet zwykły monopolowy, to co za sensacja? Że też w kraju, w którym wódka jest narodowym trunkiem poseł nie może sobie bez wstydu kupić pół litra! Popieprzona jest polityka.