3 maja 2019 o godz. 12:06

Kartka z podróży (9) Lugar da Luz

Lugar da Luz-009
Na zboczach Casal de Loivos, ponad miasteczkiem Pinhão, ciągną się niezliczone prywatne winiarnie i przyklejone do domów malutkie winniczki. Z tarasów domów widać w dole sunące po Douro statki, jest tu gorąco, ekspozycja na słońce piekielna, ale w piwniczkach, w których powstaje wino, panuje przyjemny chłód, nawet w upały jest tu siedemnaście-osiemnaście stopni Celsjusza. Część piwniczek wyposażono w tradycyjne betonowe baseny do wyciskania bosymi stopami soku z winogron. Właściwie baseny są wszędzie, bo te domy liczą sobie po sto i więcej lat, ale już tylko gdzieniegdzie używane, w większości piwnic zastąpiły je proste elektryczne prasy. Szkoda, bo cóż to jest za sok, tryskający spod bosych dziewczęcych stóp, sok inny niż z prasy, sok radosny i apetyczny, sok śliczny, z takiego soku wino pewniejsze. Baseny są, porastają brudem, winogron nie brakuje, ale dziewczyny opuściły te strony, pojechały do miast, do Porto, do Lizbony, do Bragi, albo do Londynu, Paryża, Madrytu czy Nowego Jorku. Nie chcą wyciskać stopami winogron, bo pestki ostre, kaleczą, bo w piwnicy chłód, bo na wzgórzach żar, bo chłopcy też wyjechali, bo na prowincji nudno i bieda.


Dobry początek dnia. Siedzę w jednej z takich wiejskich piwnic, przy krętej drodze na szczyt Casal de Loivos, i popijam piętnastoletnie tawny. Właściciele nie mają prawa nazywać swojego wina porto, bo nie mają stosownego certyfikatu Instituto do Vinho do Porto (IVP), ale smakuje pysznie, jak markowe tawny. Certyfikat, apelacja, nie są potrzebne, bo jest tu kilka beczek, na użytek własny i sąsiadów. Właściwie, to na własny, bo sąsiedzi robią swoje wina, każdy ma jakieś wina. Moje wina, nasze wina, nasze bardzo wielkie wina. Chłodne porto w chłodnej piwnicy. Litr w cenie 5 euro, wlewamy do szklanej flaszy, na miejscu jest ręczna korkownica. Będzie na potem, jeśli ma być jakieś potem.
Miejsce nazywa się Lugar da Luz. To jeden z takich stuletnich domów. W większości w ruinie. Właściwie to jest tylko piwnica, bo z piętra pozostały gruzy, ale jest tu wspaniały taras widokowy. Górną część dawnej winiarni, w tym baseny do fermentacji, porosła trawa. Podobno turyści czasami rozbijają się tu z namiotami. Do Pinhão prowadzi stroma droga w dół, a potem piekielnie męcząca droga pod górę. Samochodem nie łatwo się tu wspiąć, co dopiero na nogach. Dlatego podoba mi się pomysł z namiotem nad winnicą, choć sam wybrałem nie opcję łatwiejszą i, na Boga, bardziej przyjemną – mieszkam u babci obok, ona też ma piwnicę z basenem, tam też wino i przyjemny chłód. Babcia chyba ma ze sto lat, porozumiewamy się w języku wina, to znaczy ja mówię po hiszpańsku, babcia po portugalsku, ja do niej mówię vino, ona do mnie vinho, brzmi niemal tak samo, więc wiemy o co chodzi, czasami dodajemy mrugnięcie okiem, uśmiech lub czuły gest przyjaźni. Stukamy się kieliszkami, saúde.
Babcia ma prosty aparat do destylacji, każdy tu taki ma. Miedziany kociołek ze zdejmowanym hełmem, długi miedziany nos służy za skraplacz, serce destylatu odbiera się na wyczucie, nie ma żadnej aparatury, komputerów, bajerów. Właściciel miejsca zwanego Lugar da Luz robi na takim aparacie doskonały bimber, po portugalsku bagaço. Konkretnie bagaço bagaceira, czyli bimber z wytłoczyn. Łagodny, delikatnie pachnie politurą, ale bardziej kwiatami, zielonym jabłkiem. Wino prosto z beczki, bimber prosto z kociołka, przyjemny chłód, ta nazwa miejsca, da Luz, jakże mi się podoba, wprowadza w adekwatny nastrój. Zostać tu na wieki wieków, na zewnątrz gorąco, do miasteczka daleko, a tutaj zaraz przyniosą domowy ser, wspaniały do wina. Queijo curado, z zewnątrz twardy, wewnątrz miękki jak masło, można go drążyć łyżką, kremowy, ale lekko ziemisty, pasuje do orzechowego, utlenionego smaku tawny. Na wieki, wieków luz. Nie istnieje żadne potem. Dobrze zaczęty dzień niech trwa i niech się nie kończy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

13 maja 2019 o godz. 14:32

Kartka z podróży (18) Braga i Bom Jesus

Braga-024

Braga to religijna stolica Portugalii. W czasie Wielkiego Tygodnia, Semana Santa, (od niedzieli Palmowej) centrum miasta zarezerwowane jest dla niezwykle zdobnych procesji. Jest to jedno z najstarszych miast Portugalii – ma ponad 2 tys. lat historii. Jej założycielem był cesarz August.

12 maja 2019 o godz. 14:13

Kartka z podróży (17) Guimarães

Guimares-021

W Guimarães zostałem złapany w pułapkę niekończących się procesji, od kapliczki do obrazu, od rzeźby do kościoła, falujący kolorowy tłum, młodzież z bębnami, strażacy z trąbami, górnicy z tamburynami, winogradnicy z dzwoneczkami, wielkie figury Chrystusa, Matki Bożej, trzech królów, baranki, wianki, obwarzanki, palemki i śliczne panienki. Książa każący i księża śpiewający. Zgiełk, hałas i wielka radość na ulicach. Przebić się przez te tłumy nie sposób, trzeba falować razem z nimi, tańczyć jak zagrają.

10 maja 2019 o godz. 20:04

Kartka z podróży (16) Mateus

Mateus-013

Jakie jest najbardziej znane portugalskie wino? Porto? Madera? Vinho Verde? Nic podobnego. Lekko musujące, różowe, półsłodkie… podobno ulubione wino Saddama Husajna, w piwnicach jego pałacu odnaleziono pokaźne zapasy. Wino Mateus powstało w latach 40. XX wieku w miasteczku Mateus niedaleko Vila Real. Właścicielem marki jest Sogrape, największy producent win w Portugalii. Kiedy się wjeżdża do miasteczka wina Mateus stają właściwie wszędzie, przy każdej budce z hot-dogami, przy każdym sklepiku z pamiątkami. Restauracje wystawiają butelki, wabiąc turystów, choć wino cieszy się raczej kiepską sławą. Gdzie jednak pić Mateusa jak nie w mieście Mateus?

9 maja 2019 o godz. 19:57

Kartka z podróży (15) Amarante

Amarante-004

Miasto nierozerwalnie związane z miłością. Nazwa pochodzi od słowa „amar”, czyli kochać. Każda pierwsza sobota i niedziela czerwca to czas Festa de São Gonçalo, podczas której panowie ofiarowują swoim wybrankom ciasteczka, ciasta czy torty w kształcie fallusa. Dostępne na wielu straganach, w różnych rozmiarach, choć nie wiem czy rozmiar ciastka robi na wybrankach wrażenie…

8 maja 2019 o godz. 19:55

Kartka z podróży (14) Peso da Regua, Pinhão, Sabrosa, Murça i Vila Real

SONY DSC

Dzisiaj nie o winach, lecz o kilku miastach i miasteczkach w regionie Douro, które miałem okazje odwiedzić. Region zawsze był ubogi i rolniczy, więc nie ma tu wielu spektakularnych średniowiecznych katedr czy zamków, a życie płynie wolno, zwłaszcza w miesiącach poprzedzających zbiory i winifikację.

7 maja 2019 o godz. 09:37

Kartka z podróży (13) Wizyta w Quinta da Roêda

Quinta da Roeda

Jedna z najstarszych winnic w Dolinie Douro, mieszcząca się w niewielkiej odległości od centrum miasta Pinhão. Często określana jako klejnot winnic w Dolinie Douro. Firma Croft nabyła posiadłość w 1889 roku i jest to ich flagowa winnica. To z jej winnic głównie tworzy się Vintage Port Croft.

6 maja 2019 o godz. 08:54

Kartka z podróży (12) Wizyta w Quinta das Carvalhas

SONY DSC

Flagowa winnica należąca do Real Companhia Velha. Położona na zboczach nad lewym brzegiem zakola rzeki Douro w Pinhão i na stokach prawego brzegu rzeki Torto. Powierzchnia wynosi aż 600 ha. To największa z winnic w regionie. Na samym szczycie znajduje się Casa Redonda (550 m n.p.m.), obecnie w remoncie, będzie tu hotel, restauracja i miejsce uroczystych degustacji.

5 maja 2019 o godz. 09:24

Kartka z podróży (11) Wizyta w Quinta do Bomfim

Quinta do Bomfim-017

Siedziba porto Dow’s. Nazwa winnicy pochodzi od vale do bomfim – „dobrze położonej doliny”. Parcela została kupiona przez George’a Warre’a dla firmy Dow w 1896 roku. W winnicach Dow pracowało wiele pokoleń rodziny Symington. W 1912 roku Andrew James Symington został partnerem w Dow. Od tego czasu Quinta do Bomfim stała się niemalże domem rodzinnym Symingtonów.

4 maja 2019 o godz. 13:00

Xenna w Appstore

xenna appstore

„Xenna moja miłość”, „Melanże z Żyletką”, „Bandyci Rodriguez” i „Krzyk kwezala” – te cztery powieści dostępne są obecnie w systemie Apple Books do czytania na iPadach, ceny – 2,49-2,99 GBP. https://books.apple.com/gb/author/%C5%82ukasz-go%C5%82%C4%99biewski/id859024156.

4 maja 2019 o godz. 08:45

Kartka z podróży (10) Wizyta w Quinta de la Rosa

SONY DSC

Qunta de la Rosa leży w samym sercu obszaru winnic Alto Douro ‚A’, nad brzegiem rzeki Douro w Pinhão. Przodkowie Sophii Bergqvist (obecnej właścicielki) zajmowali się produkcją porto od 1815 roku. Posiadłość została podarowana Claire Feuheerd, babci Sophii z okazji jej chrztu w 1906 roku. Sophii wraz ze swym ojcem, Timem założyła Quinta de la Rosa w 1988 roku. Obszar obejmuje 55 ha winnic. Produkują porto (50 tys. l rocznie) i klasyczne wina wytrawne (100 tys. l rocznie). Główne szczepy białe to: gouveio, rabigato, malvasię, viosinho; czerwone: touriga nacional, tinta roriz, tinta barroca. Porto wytwarzane jest na miejscu (nie trafia do Vila Nova de Gaia). Fermentacja zachodzi w dużych kamiennych lub cementowych basenach – lagares.