5 kwietnia 2019 o godz. 22:32

Kartka z podróży (3) Z wizytą u Ronera

Roner-014
Roner to jedna z najważniejszych marek na włoskim rynku producentów grappy i owocowych brandy. Mieszczą się w Górnej Adydze, u podnóża Alp, w pięknym otoczeniu winnic i sadów owocowych, w małym miasteczku Tramin, które uważane jest za miejsce, w którym po raz pierwszy zaczęto świadomie uprawiać szczep gewürztraminer.


Firma powstała zaraz po II wojnie światowej, w 1946 roku, założona przez Gottfrieda Ronera i pozostaje w rodzinnych rękach, dziś w zarządzie zasiadają już wnuki i prawnuki założyciela. Zaczynali od jednego miedzianego alembiku, a współcześnie są największym we Włoszech producentem owocowych brandy, robią m.in. jedną z najbardziej cenionych na świecie okowit gruszkowych. Od 1999 roku oprócz destylarni mają także swoją winnicę, po wykupieniu rodzinnej firmy Ritterhof.
Zakład można zwiedzać, warto też odwiedzić wspaniały sklep, gdzie można na miejscu popróbować wszystkich trunków. Oferta obejmuje kilkadziesiąt wysokiej jakości alkoholi. Z oferty grappy najbardziej znane to: La Oro, Bianca, La Delicata i La Morbida, ale koniecznie należy popróbować ich grapp jednorodnych: Sauvignon, Cabernet, Gewürztraminer, Piont Noir, Moscato, Chardonnay, Müller Thurgau, Lagrein i innych. Te lepsze zebrane są w serii Roner Raritas, warta polecenia jest też seria starzonych trunków Simfonie. Do najlepszych należą grappy z serii Single-Varietal Grappa Riserva oraz te okolicznościowe, jak np. Grappa Cabernet 1940. Są też grappy z dodatkami np. gałązki ruty, kwiatami macierzanki czy igliwiem sosny. Oferta owocowych brandy, poza okowitą Williams, obejmuje: destylaty z: malin, wiśni, jabłek (z odmiany gravensteiner), śliwek, moreli, malin, jarzębiny i wiele innych. Są to stosunkowo drogie alkohole, ale z najwyższej półki w swoich kategoriach, a dla bogatych i wybrednych jest jeszcze seria wyselekcjonowanych owocowych brandy – Raritas.
– Tajemnica sukcesu Roner Williams, to wybór owoców, ale także nasze doświadczenie. Bo przecież do dobrych owoców także inni destylatorzy mają dostęp. Bardzo ważne jest to, w jakim momencie odcinamy frakcje, serce to tylko niewielka część całego procesu destylacji. Przez wiele lat rozdzielaliśmy frakcje ręcznie, od dwóch lat mamy stworzony dla nas program, który nadzoruje jakość destylacji. Do różnych destylatów mamy osobne oprogramowanie alembików. Owoce są nie tylko selekcjonowane, ale też odrzucamy pestki i ogryzki, które dają złe aromaty. Cała ta technologia jest bardzo kosztowna, ale nie chcemy sprzedawać tanich alkoholi. Zbieramy owoce z małą koncentracją cukru, bo wtedy jest w nich więcej aromatów, ale są mniej wydajne w fermentacji – opowiada Karin Roner, prezes firmy.
Oczywiście, jak każda włoska destylarnia, oferują też wielką gamę likierów, od tradycyjnych jak: amaretto, limoncello, myrtillo, fragole di bosco, bombardino czy marille, po bardzo wymyślne, w tym maceraty z alpejskich korzeni i ziół – np. jałowcowy Kranewit, gorzki Alpler czy jeszcze bardziej gorzkie Südtiroler Enzian.
Firma skupuje wytłoczyny na grappę głównie od lokalnych winiarzy, a także korzysta z własnych winnic, których ma osiem hektarów. Rozbudowany w 1972 roku, a potem ponownie w 2008 roku zakład to tak naprawdę trzy destylarnie. Jedna jest dedykowana tylko grappie, jedna gruszce Williams, ale sami destylują też rum na bazie sprowadzanej z Ameryki Południowej melasy czy zestawiają gin. Łącznie mają kilkanaście aparatów do destylacji ciągłej i okresowej. W 2018 roku stanął nowy, wielki alembik o dziwnym kształcie. – Postanowiliśmy zbudować alembik, który by kształtem nawiązywał do gruszki i kształtu naszej klasycznej butelki. Alembik ma 4,5 metra wysokości, w ubiegłym roku go zainstalowaliśmy, został zbudowany na nasze zamówienie. Chcieliśmy tak jak Szkoci mieć alembik dedykowany tylko dla nas, o odpowiedniej wielkości. Wchodzi do niego 2500 kg gruszek. To najnowsza technologia, która daje możliwość powolnej destylacji, regulowania temperatury, żeby zachować więcej aromatów. W tym alembiku powstaje nasz wiodący produkt, czyli destylat z gruszki williams. Nazwaliśmy go Luisa, ku czci mojej babci. Bo każdy wspomina dziadka, jako twórcę firmy, ale babcia również odgrywała ważną rolę, a w firmie Roner kobiety zawsze miały wiele do powiedzenia – opowiada Karin Roner.
Roczna produkcja to ok. 1,5 mln mocnych alkoholi i 350 butelek win w winiarni Ritterhof. Największa produkcja to Roner Williams, ok. 25% stanowi grappa.
W Polsce wiele produktów Ronera jest dostępnych w wyspecjalizowanych sklepach, ich importerem jest firma M&P.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

8 kwietnia 2019 o godz. 18:01

Kartka z podróży (8) Wizyta w Distillerie Trentine SAS

Distillerie Trentine-003

Destylarnia powstała w 1864 roku w miasteczku Mezzocorona. Dzisiaj w rękach piątego pokolenia, firmą kieruje Fabio Andreis wraz z żoną. W 1998 roku wybudowali nowy zakład na przedmieściach, pod pnącą się pionowo czarną skałą, która jest ulubionym miejscem tutejszych paralotniarzy. Zdarza się, że któryś z nich ląduje na dachu destylarni.

7 kwietnia 2019 o godz. 21:39

Kartka z podróży (7) Wizyta w destylarni Bertagnolli

Bertagnolli-004

Distilleria Bertagnolli została zbudowana niemal naprzeciwko stacji kolejowej w miasteczku Mezzocorona, w Trydencie. U podnóża surowych, czarnych, niemal wyrastających pionowo skał – gór o tej samej co miasteczko nazwie. To nowy, duży zakład, jednak początki firmy sięgają 1870 roku, kiedy potentat ziemski i właściciel wielkich winnic, Edoardo Bertagnolli, ożenił się z Giulią de Kreutzenberg, córką farmaceuty. Tak połączyły się winogrona i sztuka destylacji, jak to ujmuje rodzinna historia. Destylarnia została nazwana Premiata Distilleria G. Bertagnolli, na cześć Giulii. W 1886 roku uzyskali kontrakt na dostarczanie alkoholi na dwór królewski Habsburgów.

7 kwietnia 2019 o godz. 08:51

Kartka z podróży (6) Villa de Varda

Villa de Varda-009

Rodzinny producent wina i grappy oraz likierów z Trydentu, z miasteczka Mezzolombardo. Marka należy do rodziny Dolzan, nazwa pochodzi od posiadłości de Varda. Jak podają, uprawiali w regionie winogrona już w XVII wieku, początki datują się na 1678 rok. Destylarnia funkcjonuje od pięciu pokoleń. Do lat 80. XX wieku butelkowali grappy pod własnym nazwiskiem Dolzan. Dopiero kiedy kupili pałacyk zasłużonego dla regionu starego rodu Varda, zmienili też nazwę produktów. W pałacyku znajduje się dzisiaj destylarnia, a w jego piwnicach leżakują beczki z grappą. Jest tu także urocze muzeum historii grappy i winiarstwa w Trydencie, zgromadzono ok. 1600 eksponatów i blisko 300 starych dokumentów.

6 kwietnia 2019 o godz. 22:22

Kartka z podróży (5) W destylarni Walcher

Walcher-015

W 1966 roku Alfons Walcher uruchomił na rodzinnej farmie małą destylarnię z prostym alembikiem. Farma o niemieckiej nazwie Turmbachhof należy do rodziny Walcher od dziewięciu pokoleń i ulokowana jest w regionie winiarskim, w miasteczku Appiano, w Górnej Adydze. Proces destylacji odbywał się w XIII wiecznej wieży, która znajduje się na terenie należącym do rodziny Walcher.

6 kwietnia 2019 o godz. 08:48

Karta z podróży (4) Wizyta u Psennera

Psenner-039

Drugi po Ronerze największy producent grappy i owocowych destylatów w regionie Górna Adyga, zresztą obydwie destylarnie położone są po sąsiedzku, przy tej samej drodze w miasteczku Tramin, w odległości około dwustu metrów od siebie.

5 kwietnia 2019 o godz. 22:32

Kartka z podróży (3) Z wizytą u Ronera

Roner-014

Roner to jedna z najważniejszych marek na włoskim rynku producentów grappy i owocowych brandy. Mieszczą się w Górnej Adydze, u podnóża Alp, w pięknym otoczeniu winnic i sadów owocowych, w małym miasteczku Tramin, które uważane jest za miejsce, w którym po raz pierwszy zaczęto świadomie uprawiać szczep gewürztraminer.

5 kwietnia 2019 o godz. 08:23

Kartka z podróży (2) Wizyta w Borgo Vecchio

Borgo Vecchio

W kotlinie Alp, nad rzeką Brenta, przy drodze SS47 leży mała rodzinna destylarnia Borgo Vecchio – producent grappy z Ospedaletto w Trydencie. Przez przeszkloną salę z alembikami rozpościera się widok na alpejskie szczyty.

4 kwietnia 2019 o godz. 17:13

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 26

Ukazał się nowy numer (2/2019) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

4 kwietnia 2019 o godz. 16:46

Kartka z podróży (1) Winnice Górnej Adygi

Roner-068

Północy region Włoch, zdominowany przez pasma wysokich Alp, w dolinie ciągnie się rzeka Adyga oraz winnice, które zajmują prawie każdy wolny skrawek ziemi. Winnice i sady owocowe, zwłaszcza jabłonie i grusze, drzewka owocowe zwykle poprzedzają winnice, te ciągną się ku wzgórzom.

24 marca 2019 o godz. 22:56

Wymęczone zwycięstwo

68017

Mecz Polska-Łotwa w Warszawie zaczął się od ataków Łotyszy. Już w drugiej minucie Szczęsny musiał interweniować. Po kilkunastu minutach gra się wyrównała, potem Polska zaczęła przeważać, ale przeciwnik grał bez kompleksów, a my bez pomysłów. W 36. minucie Lewandowski trafił w słupek, poza tym Polska groźnych sytuacji w pierwszej połowie nie stworzyła. Na domiar nieszczęścia nasi obrońcy sprawiali wrażenie, jakby nie nadążali. W drugiej połowie gra się poprawiła, choć przez długi czas brakowało skuteczności, mieliśmy też sporo szczęścia, że nie straciliśmy gola po akcji sam na sam Karasausksa, ach te nazwiska. Gra zaczęła się jakby lepiej układać po wejściu Błaszczykowskiego. W 77. minucie Lewandowski głową strzelił bramkę po bardzo dobrym podaniu Recy. W 85. minucie strzelił Glik, po tym jak bił z rzutu rożnego Błaszczykowski. Wygraliśmy 2:0, ale męczyliśmy się strasznie. To nie jest ta sama drużyna, która tak dobrze sobie radziła na poprzednich Mistrzostwach Europy. Jest jakaś niemoc, jakaś ślamazarność. Obrona grała słabo, na szczęście przeciwnik nie potrafił egzekwować swoich szans. Jakie wnioski z tego meczu? Na pewno więcej wnosi w ataku Piątek od Milika. Klich jest słabym punktem w pomocy, z obrońców dobrze grał tylko Glik. Wygraliśmy, ale tak naprawdę przeciwnik był mało wymagający. Zresztą podobnie jak i wcześniej Austria.