28 października 2019 o godz. 21:03

Kartka z podróży (2) Scotch Whisky Experience

Scotch Whisky Experience8
W samym sercu starego Edynburga, tuż obok zamku, w historycznym budynku Royal Mile, w 1998 roku powstało muzeum poświęcone szkockiej whisky – The Scotch Whisky Experience. Ufundowało je 19 firm z branży whisky. Miejsce ma ponad 30 lat i dzisiaj jest to w pełni interaktywna przygoda zwieńczona degustacją. Rocznie odwiedza ich 300 tys. osób.


Po kupieniu biletów wsiada się do wagoników i jak w wesołym miasteczku przejeżdża się w ciemnym tunelu, gdzie duch master blendera (Douglas McIntyre) opowiada o procesach produkcji whisky. Są to bardzo podstawowe informacje. Potem jest niewielka ekspozycja poświęcona whisky i film o regionach produkcji whisky w Szkocji. Wreszcie zwiedzający trafiają do wiktoriańskiego pokoju degustacyjnego. Przy zgaszonym świetle i efektach multimedialnych odbywa się degustacja wcześniej wybranych whisky na podstawie specjalnej aromatycznej karty, która ma oddawać różne style szkockiej. Potem jest najciekawsze, czyli zwiedzanie kolekcji 3384 unikatowych butelek whisky, z których najstarsze pochodzą jeszcze z XIX wieku i są wciąż pełne. Kolekcję stworzył Claive Vidiz, entuzjasta whisky z San Paolo, twórca Brazilian Association of Whisky Collectors. Zaczął skupować butelki w latach siedemdziesiątych i przez 35 lat zebrał prawie 3500 rzadkich butelek ze szkocką whisky. W 2006 roku odsprzedał cały zbiór (za wyjątkiem jednej butelki Johnnie Walkera). Kupiło je Diageo i przekazało do Edynburga, żeby uświetniło turystyczną atrakcję Scotch Whisky Experience. Pomieszczenia z kolekcją whisky połączone są z barem degustacyjnym. Nie warto kupować Gold Tour, bo dodatkowe cztery whisky to tanie podstawki. Warto zatem zejść na dół do restauracji i baru, gdzie do wyboru jest ok. 450 whisky, w tym wiele rarytasów. Ceny wprawdzie wyższe niż w wielu innych miejscach, ale można znaleźć perełki, których od lat nie ma na rynku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

17 stycznia 2020 o godz. 20:22

Gwiezdne rozczarowanie

star-wars-rise-of-skywalker

Nie spieszyłem się do kina na ostatnią część „Gwiezdnych Wojen”, bo recenzje pojawiały się złe, a jakoś miałem przeczucie, że zasadnie. Niestety. Kiedyś to było monumentalne widowisko, ale ta część i dwie poprzedzające, to jest bajeczka fantasy. Nowa trylogia nie wykreowała nowych bohaterów. Najlepszą rolą był Han Solo, którego pogrzebano jednak już w pierwszym filmie. Rozdarty, mazgajowaty Kylo Ren, to postać jak z „Harry’ego Pottera”, jeden z niegrzecznych uczniów. W niczym nie dorównywał ani pierwszym Sithom, ani Palpatine, anie Waderowi-Anakinowi. Nawet tragizm jego wyborów nie został ciekawie pokazany. Niedojrzały jako człowiek, to jak ma być bohaterem? Po drugiej stronie panienka Rey, pozbawiona seksapilu, jak postać z filmów walki. Waleczna, ale nic nie wnosi. Ona jako spadkobierczyni tysiąca pokoleń Jedi? I co ona po sobie pozostawi poza wygranymi pojedynkami? Ucieka w samotność, zakopuje świetlne miecze i nadaje sobie nazwisko Skywalker. Jakim tytułem? Bo latała myśliwcem Luke’a i używała jego miecza, przez chwilę ją szkolił… Mroczna postać imperatora Palpatine jest tak martwa jak Lord Voldemorth, niestety, znów ciśnie się to porównanie z „Harry Potterem”. Na dokładkę nieskończenie długie życie niczego go nie uczy, powtarza stare błędy. Najbardziej w całej trylogii irytuje błazeńska rola Czarneckiego, czyli Finna, facet jest bezdennie głupi, więc po śmierci Lei zostaje generałem Rebelii do spółki z niewiele od niego mądrzejszym Poe Dameronem. Jacy generałowie, taka i ich rebelia, jedna bitwa z cyklu „to my ocalimy świat”. W tle pojawiają się jeszcze wyciągnięte z lamusa postaci, jak Lando Carlissian i żałośnie cofnięty w rozwoju C-3PO. Jedyna mocna postać to Chewbacca, dobrze, że z niego nie zrobili podobnego pajaca jak z C-3PO. Słaba fabuła, nieciekawe postaci, nawet napięcia brakowało, bo wszystko przewidywalne. Co po tym filmie, a właściwie po całej nowej trylogii „Star Wars” pozostanie? Trochę ładnych scenografii, kilka atrakcyjnych pojedynków, strzelanin, pościgów i ucieczek. Czyli tak naprawdę nic, bo wszystko to jest i w innych filmach, zresztą nie gorzej pokazywane. Wielkie rozczarowanie.

13 stycznia 2020 o godz. 17:15

Whisky Galore

816PHDG9hIL

„To miłość sprawia, że świat się kręci? Nie koniecznie. Whisky sprawia, że kręci się dwa razy szybciej”. ~Compton Mackenzie

4 stycznia 2020 o godz. 14:14

Colas Breugnon

Romain_Rolland_1915

„Robaki to nasi ostatni władcy”. ~ Romain Rolland

3 stycznia 2020 o godz. 14:48

Trump zabójca

Donald_Trump_Caricature_by_DonkeyHotey

Czytam od rana o wydarzeniach w Iranie, gdzie Amerykanie zabili, na polecenie prezydenta Trumpa, generała Sulejmaniego, nie formalnego, ale faktycznego szefa spraw zagranicznych Iranu. Komentarz Jędrzeja Bieleckiego w „Rzeczpospolitej” został zatytułowany: „Zabójstwo Sulejmaniego pomoże Trumpowi w reelekcji”. Jakże współczuć należy Amerykanom, że przyszło im żyć w takich czasach, z prezydentem, który zostaje zabójcą, by wygrywać wybory. Przecież to koszmar jakiś! Świat stanął na głowie. Zgodnie z definicją, „Zabójstwo to przestępstwo umyślne polegające na pozbawieniu człowieka życia. Surowiej karanymi formami zabójstwa są te, do których doszło w wyniku udziału w zbrodni wojennej lub wskutek zamachu terrorystycznego. Zabójstwo może być spowodowane silną determinacją wyładowania agresji, korzyściami majątkowymi sprawcy kosztem ofiary, efektem sprzecznych interesów zabójcy i ofiary (…). Około 10% zabójstw popełnianych jest z czystej agresji, np. podczas rabunku. 90% zabójstw ma charakter zemsty, będąc formą odpłaty za czyny wcześniej popełnione przez ofiarę wobec sprawcy lub jego bliskich. (…) Zabójstwo jest zasadniczo przestępstwem powszechnym”. Sądzę, że Jędrzej Bielecki rozmyślnie użył słowa „zabójstwo”, w podobnym duchu piszą światowe agencje. Rzecz warta głębszego zastanowienia, zwłaszcza, że odpowiedzią na to zabójstwo, będą inne mordy i gwałty. Szaleństwo amerykańskiego prezydenta, który ubiega się o reelekcję, może drogo kosztować cały świat.

27 grudnia 2019 o godz. 23:27

Nowy rok

20-new-years-sloshed

Gotowy na najgorsze…

21 grudnia 2019 o godz. 20:38

3M Miasto, Mafia & Miłość (2019)

373372-3m-miasto-mafia-and-milosc-lukasz-golebiewski-1

Satyryczny wizerunek polskiej policji. Sensacyjna akcja, dużo humoru i erotyki. Piękne kobiety, namiętności, dobre alkohole, media. W powieści Łukasza Gołębiewskiego znajdziemy też zwykłą rzeczywistość, samotność bohatera, którego główną codzienną troską jest dobre samopoczucie mieszkających z nim kotów, a przypadkowy zbieg okoliczności wciąga go w świat porachunków gangsterskich na międzynarodową skalę.

20 grudnia 2019 o godz. 18:16

Wesołych!

xmas

Bądźcie szczęśliwi i zdrowi!

20 grudnia 2019 o godz. 13:51

Nowa powieść przedpremierowo w Legimi

3m legimi

Nowa powieść „3M Miasto, Mafia & Miłość” przedpremierowo dostepna jest w serwisie Legimi, zarówno w abonamencie, jaki i jako pojedynczy plik. Wersja e-pub, mobi i pdf. W abonamencie: 6,99 zł, w Klubie Mola Książkowego – 9 zł, indywidualni kliencie – 18 zł. Liczba stron: 162.

15 grudnia 2019 o godz. 21:26

Wciąż się uczę

Dyplom

9 grudnia wziąłem udział w warsztatach średniowiecznej destylacji. W niewielkich glinianych alembikach każdy mógł przedestylować wino w niezbyt mocną, ale za to bardzo aromatyczną okowitę. Mały alembik wewnątrz pokryty jest szkliwem, co zabezpieczało tego typu urządzenia przed przypaleniami i szybkim zużyciem. Zobaczymy na ile odpędów wystarczy mi mój alembik, który zabrałem z warsztatów.

15 grudnia 2019 o godz. 18:28

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 30

Ukazał się nowy numer (6/2019) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.