4 kwietnia 2019 o godz. 16:46

Kartka z podróży (1) Winnice Górnej Adygi

Roner-068
Północy region Włoch, zdominowany przez pasma wysokich Alp, w dolinie ciągnie się rzeka Adyga oraz winnice, które zajmują prawie każdy wolny skrawek ziemi. Winnice i sady owocowe, zwłaszcza jabłonie i grusze, drzewka owocowe zwykle poprzedzają winnice, te ciągną się ku wzgórzom.


Historycznie jest to teren silnie związany z Austrią i Niemcami. Większość ludności mówi po niemiecku, wszystkie nazwy na oficjalnych tablicach są w dwóch językach, ale szyldy na sklepach, barach, winiarniach i destylarniach częściej po niemiecku niż po włosku. Ogląda się niemiecką telewizję i kibicuje niemieckim sportowcom. Do 1918 roku była to część imperium Habsburgów, po I wojnie światowej zajęta prze armię włoską i siłą silniejszego po podpisaniu traktatu pokojowego Górną Adygę, czyli Südtirol, zajęli Włosi. Pakt Mussoliniego z Hitlerem przewidywał m.in. wysiedlenie ludności niemieckiej z tych terenów, ale to się nie udało, gdyż wybuchła II wojna światowa. Po wojnie teren nadal był sporny, Austria wielokrotnie protestowała przeciwko braku równości praw dla ludności niemieckojęzycznej. Działały tu tyrolskie organizacje terrorystyczne, które zorganizowały łącznie kilkaset zamachów bombowych. Pomimo uznania w 1971 roku przez Włochy szerokiej autonomii dla regionu, działalność terrorystyczna Tyrolczyków trwała właściwie do lat 90. Kres wszelkim waśniom położyło zniesienie granic w ramach Unii Europejskiej. Teraz Włosi, Niemcy i Austriacy żyją tu razem i choć mają inaczej brzmiące nazwiska, to uważają siebie za Tyrolczyków. Emocjonalnie jednak dużo silniejsze są więzi z Wiedniem niż z Rzymem.
Obecnie Górna Adyga korzysta z różnorodności kulturowej. Widać to także w branży alkoholowej. Z jednej strony powstaje tu znakomita grappa, z drugiej – sznapsy, obstlery, destylaty owocowe. W regionie Górna Adyga jest kilku producentów grappy, kiedyś skupionych w stowarzyszeniu Associazione Produttori Grappa dell’Alto Adige, które powstało w 1990 roku oraz kilka nowych destylarni. Są to firmy: Distilleria Villa Laviosa, Roner Distillerie, Distilleria Alfons Walcher, Bergila, Abbazia di Novacella, Distilleria Privata Unterthurner, Distilleria Ortler, Fischerhof, Plonhof. Widać tu wyraźne wpływy niemieckie. Destyluje się jednocześnie grappę i owoce (jabłka, gruszki, maliny, wiśnie) w tych samych aparatach. Popularne są grappy niestarzone, a jeśli leżakowane, to niemal wyłącznie w beczkach dębowych z francuskiego dębu. Szczepy winogron to: przede wszystkim lagrein i schiava (vernatsch) oraz gewürztraminer, a także: moscato, pinot bianco, pinot grigio, chardonnay, riesling, kerner, müller thurgau, cabernet i pinot nero. Jest 5500 ha upraw winorośli i aż ok. 5300 winiarzy w regionie, niemal każda wolna przestrzeń obsadzona jest winoroślą, cena hektara ziemi sięga tu powyżej 1 mln euro. Wszystkie winogrona są zbierane ręcznie. Większość winnic jest na wysokości od 200 do 600 m n.p.m. Poniżej sadzone są głównie jabłonie, to bardzo charakterystyczny obrazek w regionie – drzewka jabłoni, a za nimi winnice. Do starzenia wykorzystywany jest przede wszystkim francuski dąb, ale też: jesion, morwa, orzech. Podobnie jak w Trydencie często spotyka się tu grappę aromatyzowaną, zwłaszcza jałowcem, korzeniem goryczki czy igliwiem sosny. Jest tu także wielka tradycja robienia okowit owocowych, region słynie z bardzo aromatyczny destylatów z gruszek williams, ale przetwarza się też: jabłka, maliny, śliwki, morele, wiśnie i inne owoce.
Stąd pochodzi odmiana gewürztraminer. Od miejscowości Tramin ciągnie się długa na 30 km Ulica Winiarzy (Weinstraße czy Strada del Vino). W Traminie jest trzech producentów grappy, ze słynnym Ronerem na czele. Pozostałe destylarnie skupione są wokół stolicy regionu, miejscowości Bolzano. Pięknie położone szmaragdowe jezioro Kalterer See dało nazwę jednemu z najbardziej znanych win tego regionu, robionego z winogron schiava.
– Schiava, czy też vernatsch jak tu mówimy, to odmiana czerwona o cienkich skórkach, dająca wina lekkie, przypominająca nieco pinot noir – opowiada Ludwig Keneppele, szef winnicy Ritterhof, ulokowanej pod adresem Weinstraße 1. – Trudno z tego szczepu zrobić naprawdę wielkie wino, dlatego w ostatnich latach areał winnic z tą winoroślą stale się zmniejsza. Dla nas jednak jest to regionalna duma, co roku winiarze z tej okolicy rywalizują pomiędzy sobą, kto zrobi najlepsze wino Kalterer See.
Schiava sprawdza się w winach różowych. Właściwie nie robi się z niej jednoszczepowej grappy, z uwagi na mała produkcję wina, ale typowa jest grappa St. Magdalener (także od nazwy wina), w której schiava stanowi ponad 80%, a często nawet ponad 90%, z dodatkiem winogron lagrein. W regionie jest ok. 600 ha winnic obsadzonych schiava i ok. 700 ha dla lagrein. Reszta to przede wszystkim różne odmiany pinotów i gewürztraminer. Ten ostatni daje nie tylko fantastyczne grappy, pachnące różami, ale też wyjątkowe wina z bardzo późnego zbioru, z przemrożonych na krzakach winogron. Typowy czas zbiorów na wina passito gewürztraminer to okolice 20 grudnia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

20 czerwca 2019 o godz. 13:09

Straszna Euforia

euforia-nowy-kontrowersyjny-serial-hbo

Media trąbią o nowym serialu HBO, „Euforia”. Że bezecny, pornograficzny i szkodliwy dla równowagi psychicznej. To postanowiłem obejrzeć pierwszy odcinek. Nie takie rzeczy pokazywali i będą pokazywać. Popłuczyny po „Trainspotting”, które dla odmiany okrzyknięto arcydziełem. Jak pisał Ignacy Karpowicz, „Czy to ma znaczenie, co wzrusza? Arcydzieło czy szmira? Wzruszenie jest takie samo”.

18 czerwca 2019 o godz. 21:31

Pieśń ułańska 1914

Biez wina, cztoż żyzń ułana? / Jewo dusza na dnie stakana / A kto dwa raza w dień nie pjan / tot – izwienitie – nie ułan!

12 czerwca 2019 o godz. 22:06

US Soldiers

FightWarNotWarsCND-badge

Trump nam podarował tysiąc żołnierzyków do wykarmienia, na zasadzie wzajemności też tysiąc gąb powinniśmy wysłać, chętnych chyba nie brakuje…

11 czerwca 2019 o godz. 17:09

Czytający przybysze

Jestem pod wrażeniem tegorocznych Warszawskich Targów Książki. Impreza świetnie się rozwija, organizatorzy w ciekawy i niewymuszony sposób połączyli różne media, różne formy komunikacji i różne pokolenia. Od rozpadających się woluminów, które pamiętają jeszcze wiek XIX w części antykwarycznej, po turnieje wirtualne w części zabaw. Największe wrażenie robiły jednak same książki, ich ilość, ich jakość. Bogate stoiska, wielu nowych wydawców. I to wszystko w czasach, kiedy podobno ludzie nie czytają książek.

6 czerwca 2019 o godz. 23:28

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 27

Ukazał się nowy numer (3/2019) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

27 maja 2019 o godz. 17:27

Osipfest

60776470_1212906475534738_69816265354510336_n

10 sierpnia o godz. 15.00 rozpocznie się impreza Osipfest. Wystąpią: MassMilicja (anarcho punk, Warszawa), Gruz (hard core punk, Kraśnik), No Profits (ska punk, Zambrów-Białystok, CRAH (punk rock, Trójmiasto), Dyliżans (ska punk reggae, Zambrów), Rejza (punk rock, Trójmiasto), Łudcinger (hard rock, Wysokie Mazowieckie). Osipy-Kolonia, k. Wysokiego Mazowieckiego.

27 maja 2019 o godz. 13:42

Wśród przyjaciół

20190523 WTK_NagrodyXXX_fot_Marytka_Czarnocka_-183

Zostałem wybrany jedną z najbardziej wpływowych osób trzydziestolecia polskiego rynku książki 1989-2019. Plebiscyt został ogłoszony 16 kwietnia, w trakcie przygotowań do Święta Książki i Praw Autorskich. Przygotowano listę wstępną, na której znalazło się 400 osób. Listę tę skonsultowano następnie z organizacjami branżowymi, które objęły patronatem Plebiscyt 30-lecia – wszystkie organizacje branżowe poparły projekt i urządzono plebiscytowe głosowanie w środowisku ludzi książki, by ostatecznie wyłonić 30 osób. Partnerem przedsięwzięcia było Stowarzyszenie Autorów ZAiKS, a patronami: Polska Izba Książki, Polskie Towarzystwo Wydawców Książek, Stowarzyszenie Wydawców Szkół Wyższych, Stowarzyszenie Księgarzy Polskich, Stowarzyszenie Autorów i Wydawców Copyright Polska, Polskie Bractwo Kawalerów Gutenberga, Stowarzyszenie Wydawców Katolickich, Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich, Polska Izba Druku, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Księgarzy, Murator Expo, „Nowe Książki”, Lubimyczytać.pl, „Świat Druku”, „Wydawca”, Portal Księgarski, „Magazyn Literacki KSIĄŻKI”, Rynek-ksiazki.pl.

26 maja 2019 o godz. 23:11

Europa wybierała

flag-37926_1280

Niezależnie od tego, kto skąd do nowego Europarlamentu przyjdzie, jakie będzie miał poglądy, to wybory w Europie mówią nam jedną ważną rzecz – ludzie chcą mieć wpływ na instytucje europejskie. Najwyższa w historii frekwencja, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie, to bardzo dobry wynik dla Europy. Miejmy nadzieję, że politycy i urzędnicy unijni oddane na nich głosy potraktują poważnie i zajmą się sprawami ludzi, a nie ideologią. Tak liczna frekwencja oznacza, że Europejczycy chcą solidnej Europy. I że wciąż chcą być razem, jednością silni, nie podziałami.

22 maja 2019 o godz. 23:44

THX 1138 – zakurzona utopia

Portada-1497642684-726x388

Próbowałem dzisiaj obejrzeć debiutancki film George’a Lucasa „THX 1138”, ale mnie zmęczył i wyłączyłem. Wizje dehumanizacji przyszłości, jakie snuli fantaści lat 50. i 60. dzisiaj są zwyczajnie nie do oglądania. Nic się z tego nie sprawdziło. Zamiast zmechanizowanego świata sterowanych debili, mamy świat wysoko wyspecjalizowanych ekspertów i ludzi, którzy po prostu żyją, ciesząc się pokojem, względnie zdrowiem, rodziną, jako takim dobrobytem. Pomijam biedne kraje świata, ale kraje bogate, które miały być awangardą dehumanizacji, są po prostu krajami jeszcze bogatszymi niż były te 60-70 lat temu i tyle. Nic się nie wydarzyło, końca świata nie było. A nas dzisiaj dużo bardziej martwią zmiany pogody i ekologia, niż widmo cyborgów, robotów i dyktatorów mechanicznego świata. Bo i nie ma świata mechanicznego. Jest świat cyfrowy. Nie masowy, a głęboko zindywidualizowany. Na statkach kosmicznych Lema astronauci mieli biblioteki pełne wydrukowanych książek. A w debiucie Lucasa są pompy, guziki, zegary, masa hydrauliki i mechaniki, natomiast nie ma elektroniki, lub jest analogowo archaiczna. Utopie i lęki z połowy XX wieku nie sprawdziły się i raczej nie sprawdzą. Nie będzie komunizmu, nie będzie rządzących masą maszyn, ani też żadnych dyktatorów maszyn. Prędzej wykończy nas komputerowy wirus niż cyborg-despota. Wydrukowanych książek na Marsa też nikt nie będzie zabierał. Zresztą i samego marsa coraz mniej jesteśmy ciekawi. Zamiast utonąć w masie współczesny człowiek podąża zupełnie przeciwną drogą – chowa się za awatarem indywidualizmu i egoizmu.

21 maja 2019 o godz. 22:24

Jak zostałem pisarzem?

Pisarzem zostaje się bardzo prosto. Wystarczy nic innego, prócz pisania, nie umieć. Jeżeli w młodym wieku odkryjemy smykałkę do innego zawodu, to trzymamy się tej drogi. Jeśli nie potrafimy nic, wówczas zawsze możemy spróbować szczęścia w pisaniu.