12 kwietnia 2007 o godz. 19:02

Jest już książka o Włochatym!!!

Nakładem wydawnictwa Jirafa Roja ukazała się właśnie książka "Włochaty. Dopisać swój wers..." pod redakcją Łukasza Gołębiewskiego i Malwiny Markiewicz. Całość liczy 236 stron, kosztuje 20 zł. Można ją zamawiać bezpośrednio z tej strony pisząc na adres autor@xenna.com.pl - wysyłamy bez dodatkowych opłat po wpłacie na konto. Numer rachunku bankowego: 55 1020 1156 0000 7302 0008 4921 - Biblioteka Analiz Sp. z o.o. 00-048 Warszawa, ul. Mazowiecka 2/4 p. 116; tytułem: "Włochaty".
W książce znalazły się wspomnienia, wywiady, wszystkie teksty piosenek, przesłania zespołu a także obszerna historia Włochatego napisana specjalnie do tej publikacji przez Włochatego Jeża.
Poniżej zamieszczamy natomiast wstęp do książki o Włochatych napisany przez Disordera.

Dlaczego książka o Włochatym?
Włochaty ma 20 lat! To więcej niż niejeden fan zespołu. Pamiętam kiedy w 1991 roku usłyszałem ich pierwszy nagrany materiał — kasetę „For Sale”. Dziś trudno uwierzyć, jak wielkie zrobiła wrażenie (jakiś czas temu puściłem ją Paulussowi w samochodzie, jechaliśmy akurat z Kazimierza nad Wisłą do Lublina, gdzie miał grać koncert — „wyłącz to”, jęknął, „przecież tego nie można dzisiaj słuchać”). Ale też nikt wcześniej w Polsce tak nie grał, nikt wcześniej nie wtłaczał w muzykę tylu słów, tak potężnego przekazu. Analogie z Conflictem, Crassem czy Subhumans były oczywiste. Cóż jednak z tego? Niech będzie, że w odpowiedzi Włochaty to polski Conflict. Nawet jeśli powielali wiele, zwłaszcza w tekstach (tu głównie z Crass), to przecież sięgnęli po najlepsze wzorce. Wiem doskonale, że Włochaty ma zarówno grono wiernych fanów, którzy niczym gruppie jeżdżą za nimi od koncertu do koncertu, jeżdżą od lat. Są też rzesze młodych ludzi, którzy przez Włochatego pierwszy raz zetknęli się z punk rockiem i tym pozytywnym przekazem, który można znaleźć w ich tekstach. Ale przecież jest też nie mniej liczna grupa osób, które o Włochatym mówią z pogardą, że się sprzedali, że zagubili ideały, że ten przekaz nie jest szczery.
Nie mam zamiaru wdawać się w polemiki, ale jakże łatwo jest wydawać wyroki, oskarżać, że ktoś się sprzedał. Co to znaczy sprzedać się? Grać za pieniądze? Sprzedawać płyty? Każdy z nas się sprzedaje, bo kurestwo wpisane jest w system. To samo można powiedzieć o Crassie, który na płytach zarobił miliony funtów. Ale, podobnie jak chłopcy z Włochatego, pozostali wiecznymi kontestatorami. Możemy jedynie krytykować zły świat, nie możemy żyć poza nim. Nie ma wolności, poza tą, która jest w tobie samym. Dlaczego książka o Włochatym? Myślałem o niej od dawna, jubileusz dwudziestolecia zespołu to jedynie pretekst. Warto zebrać w jedną całość to wszystko co przez te lata nam zostawili — teksty, przesłania, archiwalne zdjęcia, zapisy wywiadów, wspomnienia. Jest to pierwsza w Polsce książka poświęcona w całości jednej grupie punk rockowej. Nieprzychylni zespołowi znowu będą mówić — „gwiazdorzy”, są jak Bono czy Bowie — ale ta książka przecież nie jest dla Paulussa, Jurka, Billego czy Skody, to książka dla ludzi, którzy przychodzą na koncerty, kupują płyty, którym przekaz piosenek Włochatego jest bliski. Byłem na kilkudziesięciu koncertach zespołu i wiem, że jest to grupa wcale nie mała.
Pamiętam jak poznałem Paulussa. To było w małym klubie, na warszawskim Żoliborzu, ten klub już nawet nie istnieje. Trochę pijany wszedłem na scenę, odebrałem Pawłowi mikrofon i zacząłem krzyczeć tekst piosenki, nie pamiętam już której. Zaśpiewaliśmy ją razem, potem zszedłem ze sceny i ruszyłem w pogo. Po koncercie Pauluss podszedł i tak się zaprzyjaźniliśmy. Jesteśmy niemal rówieśnikami, mamy podobne zainteresowania, obaj lubimy podróże, więc razem jeździliśmy, spędzając wiele godzin na rozmowach o muzyce, książkach, kobietach, o naszej młodości i o planach na przyszłość. Odkryłem nie tylko wspólnotę zainteresowań, ale i podobną wrażliwość. I tak już jesteśmy razem, spotykamy się niemal na każdym koncercie, nieważne czy to jest Lubin, Lublin, Łódź czy Stalowa Wola.
Zdumiała mnie skromność i otwartość tych ludzi, których wielu oskarża o pozerstwo. Po koncercie piwo, albo chociaż rozmowa z tymi, którzy przyszli posłuchać. Nie uciekają, nie spieszą się, choć często w nocy muszą jechać wynajętym busem 500 czy nawet więcej kilometrów do domu, nad morzem. Zdarza im się spać w samochodzie, to nie jest zespół, który demoluje pokoje w luksusowych hotelach i zabawia się w burdelach. Rzadko grają koncerty, bo przez cały rok ciężko pracują, z muzyki nie byliby w stanie się utrzymać. Znam też wiele osób, które chodzą na ich koncerty, niektórych widuję bardzo często, innych rzadziej, ale ze wszystkimi znajduję wspólny język. To też okazja by znowu spotkać przyjaciół z Płońska, Torunia, Poznania czy z odległego Szczecina. Jeśli jest choć trochę prawdy w stwierdzeniu, że „muzyka łagodzi obyczaje”, to na pewno tak jest w przypadku muzyki Włochatego. Spotykamy się i czujemy niczym rodzina. I nawet jeśli potem każdy jedzie sam w swoją stronę, to wiemy, że niedługo znowu się spotkamy.

Disorder
autor@xenna.com.pl

12 komentarzy dla “Jest już książka o Włochatym!!!

  1. włochaty autorem nowej anarchii

    dobrze ,że pisze sie o tym co nas boli. Dobrze , że śpiewa się o tym co nas nęka. Źle, że nie mówi się o tym co jest złe.
    Włochaty stworzył coś co jest wzorem punk rocka. Coś czego się nie boimy, coś co jest dla nas wzorem , coś dlaczego jest autorem nowej anarchii.

  2. SUPER KAPELA, DUZO KAPEL CHCIALO BY MIEC TAKA SłAWE

    PRZEZ WłOCHATEGO ZROZUMIALEM ZE RZYCIE NIE JEST TAKIE LATWE I WłADZA ZAWSZE WYKORZYSTUJE NAS DO SWOICH NIECNYCH CELOW!! PAMIETAJCIE
    ,,WłADZA JEST ZAWSZE GWAłTEM NA LUDZIACH,,
    „WłOCHATY„

  3. muszę to mieć

    Witam! Czytałem na razie „Xennę” i czaję się na Włochacza. Jak ją kupię postaram się oczywiście o autografy członków tej legendarnej kapeli, co nie powinno być trudne, gdyż jestem na ich każdym koncercie w Szczecinie. No, a za ileś lat pokażę ją swoim dzieciom lub może nawet nowym młodym punkom i opowiem, jak włochaty wpłynął na całą rzeszę ruchu anarchopunk.

    • muszę to mieć

      chłopie a co to gwiazdorzy jacyś? Normalni ludzie, tacy jak ja i TY… Autografy i będziesz dzieciom pokazywał, hehe… grają kawał dobrej muzyki, szacunek im za to i oby tak dalej.

    • INFO. O WłOCHATYM

      TO NIE JEST LEGENDARNA KAPELA, GRAJA DALEJ AZ DO SMIERCI !!!!
      MOGE DODAC ZE SPIEWAJA PRAWDE O POLSCE I O SPRAWACH WłADZY

  4. dobre teksty, szkoda ze nie Wasze...

    Czołem ! Włochaty ma dobre teksty i w tej książce zapewne też znalazły się mądre przesłania. Niestety, muszę stwierdzić że wiele z nich nie należy do Włochatego :/ Czytałem ostatnio książkę Zahir Paulo Coelho i między innymi z tej książki Włochaty bierze żywcem wycięte cyaty. Bardzo się na Was zawiodłem, do niedawna byliście moją ulubioną punkową kapelą…

  5. moj punk zaczal sie od wlochatego

    Pamietam jak słynną kasetę Włochatego z Silvertonu dostalem od kolegi z klasy. Nie wychodziła z magnetofonu przez rok – dzień w dzień. I wciąż po tylu latach do niej wracam (wprawdzie przegrywana bo oryginał został u kiedyś poznanych słowackich punkowców), nigdy już żadna płyta nie zajęła mnie na tak długo. Myślę że ta książka to świetna sprawa, czekam na przesyłkę z niecierpliwością (po przeczytaniu napewno postawię na półce obok reszty płyt Włochatego). I na chłopaków koncert w Londynie również.

    • moj punk zaczal sie od wlochatego

      Włochaty zawsze opierał się na tezach wielu myślicieli, filozofów itp. Nie wiedziałes o tym? Nie ma w tym nic złego. Ci co znają się na tym rozpoznają każde sciągnięte przesłanie. I tak więcej jest jego tekstu.

  6. Znakomita książka

    bardzo dobra książka według mnie. Jestem zagożałym fanem tego otóż zespołu i mam wszystkie ich płyty a także tę książkę z podpisami członków i dedykacją z czego jestem dumny:D Byłem na koncercie WłochAtego we Wrocławiu i byłem bardzo zadowolony:)
    pozdro dla fanów i dla kapeli włochaty! W strzegomiu jesteście mile widziani:P

  7. książka i cała reszta

    łyknęłam książkę gładko. Dowiedziałam się trochę o kapelce która mnie zaciekawiła samym faktem, że wzbudzają tak ogromne kontrowersje. Wczytałam się w teskty, są w porzo. koncert też ok. dostałam od znajomego płytkę „Zamiana pieniędzy na rebelię” i słuchałam na okrągło parę dni, zajebista. Wydaje mi się, że jest w nich ten sam idealizm co we mnie i to mi się podoba. Czuję wspólne wibracje :-)

  8. tolerancja

    Ładnie opowiedziana historia. Fajnie przybliża zespół, który rzeczywiście gra już tyle lat i od samego początku budzi spore kontrowersje…
    Pamiętam tylko jeden koncert Włochatego, który był wiele lat temu w Starogardzie Gdańskim, pojechałam na Październik, który nie zagrał :-(. Pamiętam, że przed koncertem spróbowałam z czystej ciekawości osławione wino marki mistral, które miało wtedy opinię najgorszego jabola, brr , ciekawość prowadzi do piekła. Potem koncert i to rzucające się w oczy podobieństwo do Crassa…Nie pamiętam czy z uwagi na to, że Crassa lubiłam to podobieństwo mi się spodobało, czy wręcz przeciwnie, ale sądząc z faktu, że już potem nie jeździłam na ich koncerty raczej nie „kupiłam’ tego, zostając przy Crassie. Jednak osobiście nie mam nic do kapelki. Zaczęłam słuchać jej teraz, na stare lata :-) i przyznam, że o Włochatego ściełam się ostro na moim lokalnym wege forum. Ktoś zaatakował mnie czy znam takie słowo jak hipokryzja, w odpowiedzi na co spytałam czy zna takie jak tolerancja…A wszystko dlatego, że uważam, że jak kapela jest dobra to powinna na tym zarabiać, nie uważam, że to coś złego, że świadczy to o tym, że się sprzedali. Jak łatwo jest rzucać oskarżenia tego typu…
    Co do koncertów w małych klubach, to miałam niedawno zabawną historię, po koncercie, jak ostatecznie muzyka przebrzmiała i pogo się zatrzymało, podszedł do mnie menadżer kapelki i dał mi płytkę, mówiąc, że to za to, że się ładnie bawiłam, he he z reguły się dobrze bawię, bo po to chodzę na koncerty, o ścianę mogę oprzeć się w domu, nie muszę nigdzie jeździć…ale nigdy nic nie dostałam za to że się dobrze bawię :-), małe kluby są po prostu super, nigdzie nie ma takiej atmosfery, scena nie oddzielona od publiki żadnych cholernym płotem, wspólna zabawa, bardzo kameralnie, potem dalsza zabawa, dopijanie browarów nim człowiek wytoczy się by odnaleźć drogę do domu.
    Idę na ich koncert do Ucha, to mój ulubiony klub, z tych dużych :-), niestety pewnie będzie ścisk i nie wiem czy się wybawię, ale idę, skonfrontować sobie swoje wspomnienia sprzed tylu lat, No i na książkę się skuszę :-), a co tam raz się żyje

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

15 lipca 2018 o godz. 19:47

Piękny finał

8122a612371550e6f5227a6f78c32acb

Francja i Chorwacja, to absolutnie dwie najlepsze drużyny na tym Mundialu, choć Chorwacja, która awansowała na Mistrzostwa po barażach, bynajmniej nie należała do faworytów. Ich finałowy mecz w pełni pokazał wielkość, klasę zawodników i drużyn. Z Mundialem wcześniej pożegnali się Ronaldo, Neymar, Messi, bo nie grali w drużynie, grali dla siebie. Dla mnie Modrić, Mbappe, Mandżukić, Griezman, Perisić czy Lloris – to są prawdziwe gwiazdy. Przynajmniej tego Mundialu. Wygrała Francja, ale Chorwacja grała do końca pięknie.

15 lipca 2018 o godz. 14:20

Francja czy Chorwacja?

World-Cup-trophy-664059

Już za kilka godzin będziemy wiedzieli, kto zostanie mistrzem świata w Rosji, Francja czy Chorwacja? Kibicować będę Chorwatom, ale stawiam na wygraną Francuzów. Luka Modrić to prawdopodobnie najinteligentniejszy piłkarz jaki biega współcześnie po boiskach, ale Mbappe jest dla niego za szybki. Mandżukić potrafi wspaniale wymierzyć strzał, ale Griezman potrafi jeszcze lepiej. Rakitić, Perisić harują jak konie pociągowe, czy to jednak wystarczy na Pogbę, Pavarda, Umtitiego? Subasić jest świetnym bramkarzem, ale Lloris jest najlepszym golkiperem na tym Mundialu. Stawiam na Francję, niezależnie jednak od tego, kto wygra, pewne jest, że w finale rosyjskiego Mundialu spotykają się najlepsze na tym turnieju drużyny. Godne siebie. Mają wspaniałych piłkarzy. Chorwaci mają bardziej zgrabny zespół, Francuzi mają większą szybkość. Z piłkarzy obu zespołów można stworzyć Dream Team, nikogo więcej nie zapraszając. Za trzy godziny czeka nas wielkie widowisko.

14 lipca 2018 o godz. 18:23

Nagi król

maxresdefault

Belgia z brązem. Drugi raz pokonała na rosyjskim Mundialu Anglików. Poprzednio było tylko 1:0, ale grały rezerwowe składy. teraz już wymiar kary był wyższy, choć wygrana 2:0 bardziej była efektem żenującej nieudolności strzeleckiej Anglików, a nie wielkiej gry Belgów. Harry Kane zostanie prawdopodobnie królem strzelców Mundialu w Rosji, strzelił sześć bramek, w tym cztery z rzutów karnych. Gdyby jednak wybierać króla zmarnowanych sytuacji, to Kane miałby szansę na drugą koronę. Angielska młodzież osiągnęła w Rosji i tak bardzo dużo, mieli sporo szczęścia w układzie drabinki, najpierw wygrana w karnych z Kolumbią, potem słabiutka Szwecja, ale kiedy przyszło do gry z naprawdę dobrymi drużynami, okazało się, że angielski król jest nagi. Tyle wart, co jego korona (króla strzelców). A Belgia – cóż, rasowa drużyna, ale jednak nie na wielki finał, trzecie miejsce to jest sprawiedliwa pozycja.

14 lipca 2018 o godz. 14:18

Chyba Belgia?

thumb2-england-vs-belgium-4k-group-g-football-28-june-2018

Gin czy Genever? Komu mam kibicować dziś wieczorem? Mimo historyczno-kulturowych związków między narodami, piłkarsko to są obecnie jakby inne kontynenty. Naszpikowana gwiazdami Belgia przypomina mi inną narodową reprezentację na B – z Ameryki Południowej. Młoda i nieopierzona Anglia zaś… cóż, nie pamiętam żebym z taka przyjemnością oglądał grę Anglików. Robią błędy, marnują sytuację, Kane to jeszcze ani nie Lineker, ani nie Shearer, ani nawet nie Rooney, ale uczy się dopiero, a już jest królem strzelców Mundialu z dorobkiem sześciu goli. Anglia jednak już raz grała na tym Mundialu z Belgami i poległa 0:1, pomimo dobrej gry. Myślę, że przez te dwa tygodnie sporo się zmieniło w mentalności każdej z drużyn, obydwie są bardziej doświadczone, mądrzejsze. O ile jednak przybyło cennych doświadczeń, to przecież nie przybyło umiejętności. Belgia tak samo jak na początku turnieju, tak i teraz jest zespołem zwyczajnie lepszym. Będę kibicował młodym Anglikom, ale jeśli mam uczciwe obstawiać wynik, to jednak ten mecz raczej wygrają Belgowie. Stawiam na 1:0 dla Belgów. Czyli raczej jednak Genever

11 lipca 2018 o godz. 23:03

Chorwacja w finale!

croatia_england

Tym razem Modrić i spółka nie musieli czekać do rzutów karnych, rozstrzygnęli wynik w dogrywce. Emocjonujący mecz, w którym Chorwacja rosła z minuty na minutę. Zaskakujące, że motorycznie chorwaccy weterani okazali się być lepsi od angielskiej młodzieży.

11 lipca 2018 o godz. 19:18

Jestem za Chorwacją

maxresdefault

Jeśli nie teraz, to nigdy. Najlepszym chorwackim piłkarzom blisko już do zakończenia kariery. Przemawiają za nimi doświadczenie i zgranie. Ale i Anglii nie brakuje atutów – młodość, świeżość, szybkość. Podoba mi się nowa angielska drużyna, to zespół, nie indywidualności. Szczerze mówiąc szanse w tym meczu są bardzo wyrównane. Chorwaci mają za sobą dogrywki i rzuty karne, na pewno mieli trudniejszą drogę do półfinału, więc są bardziej zmęczeni, ale podczas meczu o taką stawkę to nie powinno mieć znaczenia, bo każdy da z siebie wszystko. Obie drużyny grają podobnie, ofensywnie, skrzydłami, bardziej z przodu niż w środku pola. To będzie dawało okazję do kontr, a pod tym względem doświadczeni Chorwacji są groźniejsi. Będę im kibicował, więc nie mogę stawiać na Anglię. Ponieważ jednak Chorwaci w fazie play-off obydwa mecze zremisowali, to dlaczego nie miałoby być i tak samo teraz? Stawiam na 2:2 i rzuty karne. Dla Chorwacji, rzecz jasna.

10 lipca 2018 o godz. 22:05

Francja w finale!

france

Świetny mecz. Od początku szybka, agresywna gra obu drużyn. Świetną okazję Belgia miała w 22. minucie, ale fenomenalnie broni Lloris, kto wie, czy to nie najlepszy bramkarz tego Mundialu. Dla równowagi, w 40. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Pavard, Courtois obronił akrobatycznie wyciągniętą nogą. Druga połowa równie fantastyczna jak pierwsza, mecz wart finału. W 51. minucie po rzucie rożnym bramkę głową strzelił Umtiti. Ile już takich bramek padło na tym Mundialu? Cóż jednak to ma za znaczenie, czy gol jest piękny, czy pospolity, pamiętamy tylko o wyniku. A tu więcej goli nie było. Mimo to mecz był równie pasjonujący jak ten Francja-Argentyna, gdzie mieliśmy pięć bramek. W ostatnich sekundach na 2:0 powinien był strzelić Tolisso, ale to już nie miało żadnego znaczenia. Francja wygrała, bo jest lepiej poukładana. W Belgach jest moc, ale muszą się jeszcze nauczyć pokory. Dzisiaj obydwie drużyny zaprezentowały równy poziom i wspaniałą grę w każdej formacji. W meczu o trzecie miejsce Belgia jest faworytem, zaś Francja powinna sięgnąć po mistrzostwo świata.

10 lipca 2018 o godz. 19:40

Oczywiście, że Francja

France-squads-match-schedule-fifa-2018-563x353

Za chwilę mecz Francja-Belgia, walka o finał. Belgia ma znakomitych piłkarzy, Francja ma na dokładkę świetny zespół. Belgowie grają z nonszalancją, wychodzą na boisko w przekonaniu, że wygrana i tak przyjdzie. Dotąd im się udawało, ale w meczu z Japonią byli bliscy kompromitacji. Na mecz z Francja wyjdą pewnie z nieco większym respektem, droga Francuzów do półfinałów imponuje. Jest niezwykle szybki Mbappe, ale jest też Griezmann, który potrafi i z daleka i z bliska, i z boku i z wyskoku strzelać gole. Na pewno będzie pasjonujący mecz. Stawiam na 2:1 dla Francji. Bo dla mnie to oczywiste, że wygra Francja.

9 lipca 2018 o godz. 17:07

Wizyta w zakładzie R. Jelínek

Jelinek 2018-014

Region Vizovicki od wieków słynie z wyrobu śliwowicy i innych owocowych destylatów. Podobnie jak nasze Łącko, obfituje w sady owocowe, szczególnie zaś śliwki różnych odmian, także sprowadzanych tu z: Niemiec, Austrii, Węgier czy Serbii. Z najstarszych dokumentów wynika, że co najmniej w XVII wieku wypalano tu śliwkowe okowity. Przed wojną działało tu kilka destylarni, z których największą była gorzelnia Karela Singera na północnych obrzeżach miasteczka. Singer odkupił w 1895 roku zakład od Simona Frischa i zaczął go rozbudowywać. W podobnym czasie swoją niewielką destylarnię otworzył Zygmunt Jelínek, który prowadził w Vizovicach gospodę. W tym czasie w miasteczku działały także gorzelnie: Moryca Weissa, Jana Haby, Franciszka Kalendy, Antoniego Kalendy i Jozefa Bajera. Około 1894 roku sadownicy i gorzelnicy utworzyli w Vizovicach spółdzielnię, zbudowali własny młyn i nową destylarnię Razov, by lepiej konkurować na rynku ówczesnego imperium Austro-Węgierskiego. W latach 20. XX wieku synowie Zygmunta Jelínka – Rudolf i Vladimir – zbudowali bocznicę kolejową prowadzącą do destylarni, podpisali umowę z francuskim producentem koniaków J. Denis na licencyjny wyrób winiaku w Vizovicach, rozpoczęli też eksport, m.in. do USA. W 1926 roku bracia się rozstali, Vladimir prowadził gospodę i otworzył nową, małą destylarnię, Rudolf zaś budował imperium oparte na śliwowicy. Strzałem w dziesiątkę okazało się być wprowadzenie koszernych wyrobów, najpierw śliwowicy i jałowcówki, potem kolejne okowity zyskiwały certyfikaty koszerności, bardzo cenione na rynku amerykańskim.

8 lipca 2018 o godz. 19:20

Wizyta w destylarni Metelka

Metelka 1-001

Metelka to jeden z najbardziej cenionych na Morawach producentów absyntów i jeden z czołowych czeskich wytwórców likierów, w szczególności emulsyjnych – jajecznych i mlecznych. Sami nie destylują, kupują gotowy alkohol. Ich zakład w Vizovicach znajduje się po sąsiedzku z ich głównym inwestorem, czyli znaną ze śliwowicy firmą R Jelinek. Mają tu linię do butelkowania (butelkują także na czeski rynek licencyjne rumy i giny), zestawialnię i mieszalnię likierów, perkolatory do maceracji ziół na absynty.