12 listopada 2008 o godz. 21:38

Jarocińskie skandale

"Gazeta Jarocińska" z 7 listopada zamieściła całą stronę poświęconą spotkaniu autorskiemu, które odbyło sie w Bibliotece pod Ratuszem - z Łukaszem Gołębiewskim i Piotrem Stróżyńskim, autorem powieści "Chaos i świńska skóra". Autor artykułu, Karol Górski, koncentruje się na stanie poczytalności Piotra. Cały artykuł jest fantastyczną promocją, zwłaszcza że wcześniej rozgorzała na ten temat dyskusja na forum internetowym gazety, której lekturę także polecamy. Artykuł z gazety do ściągnięcia w PDF - oto link - do pobrania nr 45/2008, tekst na s. 12.

13 komentarzy dla “Jarocińskie skandale

  1. Małe piwo

    Skandal to był np.22 lipca 1986 r., jak ten sam pan, tylko jako wokalista kapeli, bluznął ze sceny wyzwiskami na partyjnych. A było to w święto narodowe, gdzie partyjni z PZPR przyszli na koncert, posłuchać głosu młodych… Oj co tam się działo! Byłem i wiem. Skandal był na koncercie w Miłosławiu, gdzie owy pan był ak najebany, że chciał się podłaczyć gitarą do fortepianiu…
    A to teraz… małe piwko.

    • Małe piwo

      To prawda jest, ja zaś ten MIłosław pamiętam, chociaż miałam chyba 13 lat, mieszkałam tam. To był przegląd, a w jury oceniającym siedział mąż Anny Jantar. Przejechało wiele zespołów, niektóre nawet później znane. Na plakatach bardzo się odcinała od tła ta nazwa: – Schozofreniczna Prostytutka Maria. A wielu czekało na coś niezwykłego, zaś z miasta docierały informacje, że są jakieś starcia punków z policja. No i na scenę wyszło chyba czterech, obszrpanych, kompletnie pijanych chyba ludzi. Obrzucili wszystkich wyzwiskami, i niestety, także Annę Jantar, co bardzo niesmaczme było. Zaczeli grać, ale ktoś spadł ze sceny i wyłączyli im prąd. Potem przyjechala nie policja, lecz milicja jeszcze. Przez kilka nastepnych lat, bałam się tego czlowieka, po tym co zobaczyłam.

  2. odpowiedzialność

    Nie staję w obronie uciśnionych. Uściślając, przejawem odpowiedzialności , dobrych intencji i chęci stania na wysokości zadania było wzięcie przez autora leku. Przejawem nieodpowiedzialności było jego rzekome czy nie zapicie alkoholem. Poza tym chyba nie powinnam zabierać głosu, skoro de facto na spotkaniu nie byłam. Przykra jednak dla mnie jako czytelniczki jest nagonka na autora.W końcu punk’s not dead? a w naszym kraju mamy więcej skandalicznych zachowań.

    • odpowiedzialność

      E tam zaraz nagonka, bezpłatna promocja raczej, przecież w Jarocinie „Chaos” sprzedaje się teraz lepiej niż książki Grocholi!

  3. ....

    Depresję i alkoholizm ciężko pogodzić, ciężko też rozdzielić. Piotr miał dobre intencje zapewne, chcąc stanąć na wysokości zadania wziął lek, który zawiódł. Szczęście w nieszczęściu, Łukasz byl jego tubą, więc spotaknie nie było klapą taką totalną. Oczywiście czytelnicy mogą czuć się zawiedzeni. Przeprosił jednak i nie dopatrywałabym się w tym taniego chwytu reklamowego czy promocji. Książka zarówno przed jak i po spotkaniu sprzedaje się znakomicie – czego nadal, jak i zdrowia Autorowi życzę :)

    • ....

      taa… a co ma depresja do tego? pan Piotr podał, że wziął heminevrin, więc jak rozumiem wcześniej musiał nieźle popić, bo jest to lek na ciężkiego kaca lub jak kto woli podawany w przypadku delirium. w dodatku lek silnie uzależniający. depresji z pewnością się tym nie leczy.

    • brzydko

      Owszem, wziął go by „przetrwać” spotkanie z czytelnikami.Zarówno nadwrażliwość jaki i ciężkie stany depresyjne mogą być zarówno przyczyną jak i skutkiem alkoholizmu. To miałam na mysli, a nie, że znajdował się w depresji to wziął hemavrin.

      • brzydko

        heminevrin, a nie hemavrin. jak się jest w takim stanie, który uzasadnia wzięcie tego leku, to się idzie do szpitala na detox, a nie na spotkanie z czytelnikami, a już na pewno po wzięciu takiego leku nie wypija się ani grama alkoholu. pisanie o tym, że w tym wypadku to lek zawiódł jest albo naiwnością albo ignoracją. co do zależności między depresją a alkholizmem, to niestety w ogromnej większości wypadków depresja u alkoholików jest wynikiem nadużywania alkoholu, a nie odwrotnie. inna sprawa, że jak alkoholik nie chce trzeźwieć, to lubi uzasdniać swoje picie depresją właśnie, bo wtedy budzi współczucie. to takich parę moich uwag na podstawie kilkunastu lat z pracy z uzależnionymi.

        • brzydko

          Pisanie o tym, co się powinno robić, chyba nie ma sensu, w odniesieniu do ludzi kultury. Gdyby niektórzy nie przełamywali schematów i trzymali się konwenansów, mielibyśmy jeszcze bardziej nudną tę kulturę.
          Wiem też coś o tym, jak produkuje się psychicznych w Polsce. Bywają psychiatrzy (a wcale ich niemało), którzy faszerują pacjenta różnorakimi prochami, aby tylko przychodził i wypłacał stałą kwotę. Psychiatra z ramienia NFZ jest zjawiskiem unikalnym.

          • brzydko

            to nie jest kwestia przełamywania konwenansów i schematów ale stwarzania zagrożenia dla własnego życia i zdrowia. czy to artysta czy hydraulik – wątroba, serce i mózg rządzą się tymi samymi prawami. choć z pewnością można stworzyć bardzo kulturalne dzieło siedząc na kiblu i srając krwią. napisać piękną książkę podczas nocy, w której wyje się z bólu i strachu, bo właśnie się wychodzi z ciągu. nie no jasne, niech ludzie kultury przechodzą przez to wszystko dla wyższych celów, dla sztuki. oczywiście najławiej wszystko zwalić na zawodny lek, okropnych psychiatrów niż wziąć odpowiedzialność za własne życie. ja bardzo lubię \”Melanże z żyletką\”, bo tam uzależnienie jest pokazne bez ściemy i uwznioślania. ciężka choroba sprowadza każdego do parteru i w momentach kiedy bół fizyczny/psychiczny jest tak duży, że już się nie ma siły żyć to nie ma równych i róniejszych, nie ma panów artystów, panów hrabiów, panów profesorów, tylko jest czlłowiek, który nie wie czy dożyje rana. dlatego jestem przeciwna zapijaniu takich leków alkoholem, nawet jakby kutura miałabyć nudniejsza. w moim sytemie wartości zdrowie i życie są na pierwszym miejscu. co do psychiatrów to zależy do kogo o po co się idzie na wizytę, czy w publicznej służbie zdrowia czy prywatnie pracują różni ludzie z różną wiedzą i zasadami. jak się chce, to sie znajdzie dobrego psychiatrę nawet w ramch NFZ. a psychicznych (nie tylko w Polsce) produkują głównie ich mamusie i tatusiowie.

            • brzydko

              Absolutnie się z tym zgadzam, co tu napisałaś! Ale też wiemy, że czasami nie jest łatwo trzeźwo żyć – i to niezależnie czy się jest artystą, czy hydraulikiem. A gadanie, że chlanie/ćpanie to element autokreacji jest ściemą, ucieczką przed braniem odpowiedzialności. A taka ucieczka, hm… ponętną jest drogą, zwłaszcza, że pamięć uzależnień dokładnie selekcjonuje to, do czego w myślach wracamy i szybko zapomina się o sraniu krwią, a pamięta o tym „jak to fajnie było się najebać”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

14 listopada 2017 o godz. 23:38

Fynf und cfancyś

„Cały Zachód jest jak elektryczne wesołe miasteczko podłączone do prądu. Tak samo migające światełkami, bez względu na to, czy się weselisz, czy właśnie zdychasz w metrze”. ~Michał Witkowski

10 listopada 2017 o godz. 23:05

Udany eksperyment

20171110_213351-001

Wynik 0:0 w Warszawie w meczu z Urugwajem, ale mecz mógł się podobać. Dynamiczny, dużo akcji, dużo dalekich podań, jednocześnie efektywna gra obrony. Zagraliśmy w eksperymentalnym ustawieniu i z tak utytułowanym rywalem dawaliśmy sobie dobrze radę. Polska była w tym meczu lepsza, zwłaszcza w drugiej połowie stwarzaliśmy dużo sytuacji. Niestety, zabrakło skuteczności.

3 listopada 2017 o godz. 19:48

Nowe wydanie przewodnika po Albanii

albania light

W Wydawnictwie Pascal ukazało się nowe wydanie przewodnika po Albanii, którego jestem współautorem. Dwa poprzednie ukazały się: w 2013 roku w serii „Praktyczny Przewodnik” i w 2014 roku w serii „Przewodnik Ilustrowany”. Obecna edycja ukazała się w podręcznej, kieszonkowej, serii „Light”. Więcej informacji można znaleźć na stronie wydawnictwa Pascal: http://pascal.pl/albania-pascal-lajt,8,4814.html, ja tymczasem polecam zwiedzania Albanii, najbardziej niezwykłego zakątka Europy.

1 listopada 2017 o godz. 00:08

Kryzys w Hydrozagadce

SONY DSC

8 listopada w klubie Hydrozagadka (Warszawa, ul. 11 Listopada 25) zagra Kryzys, a wcześniej ID. Bilety: 25 zł w przedsprzedaży i 35 zł w dniu koncertu. Start – godz. 20.00.

31 października 2017 o godz. 19:35

Prowadź swój pług przez kości umarłych

„Najlepiej rozmawia się samemu ze sobą. Przynajmniej nie dochodzi do nieporozumień”. ~Olga Tokarczuk

26 października 2017 o godz. 00:53

Pierwsze urodziny Pogłosu

22712382_1889093428086292_4620225699089097730_o

26 października na Pierwszych urodzinach Pogłosu (Warszawa, ul. Burakowska 12) zagrają: The Stubs, Brudne Dzieci Sida i Bräinëater. Start – godz. 19.30, bilety – 20 zł.

18 października 2017 o godz. 18:21

Pijak

23195d99-62cf-4d42-8d0c-fb6cfc50e330

„Oczywiście piłem nie zawsze, właściwie to od niedawna zacząłem pić. Przedtem czułem wstręt do alkoholu, co najwyżej wypiłem kufel piwa, wino wydawało mi się kwaśne, a sam zapach wódki przyprawiał mnie o mdłości. Ale potem nadszedł czas, kiedy zaczęło mi się źle powodzić…” ~Hans Fallada.

8 października 2017 o godz. 20:39

Szampan na Narodowym

wc russia

Ostatni mecz w eliminacjach do Mistrzostw Świata w Rosji dostarczył kibicom sporo emocji. Błyskawicznie strzelona bramka Mączyńskiego, nieco przypadkowa, Zieliński strzelał niecelnie, ale stał tam Mączyński, nie patrzył, huknął, bramkarz mógł tylko patrzeć jak piłka wpada do siatki. Przez chwilę Czarnogóra próbowała podjąć równorzędną walkę, przeprowadzili trzy groźne akcje, ale w 17. minucie dostali drugi cios. Świetnie wypracował akcję Zieliński, wrzucił w pole karne Lewandowskiemu, a ten precyzyjnie podał do wbiegającego Grosickiego i 2:0.

8 października 2017 o godz. 13:55

W „Aqua Vitae” o książce „Irlandzka whiskey”

W numerze 5/2017 magazynu „Aqua Vitae” Bogumił Rychlak recenzuje najnowszą książkę Łukasza Gołębiewskiego pt. „Irlandzka whiskey”.

8 października 2017 o godz. 13:52

Irlandzka whiskey (2017)

cover_irish whiskey

Zamieszkujący tereny dzisiejszej Szkocji Piktowie malowali jeszcze na niebiesko ciała, kiedy Irlandczycy destylowali swój trunek. Po latach posuchy irlandzka whiskey wraca szturmem na światowe rynki. Obecnie jest najszybciej rosnącą kategorią alkoholi. Nowe destylarnie powstają każdego roku w każdym regionie wyspy. Książka jest pierwszym w języku polskim przewodnikiem po świecie irlandzkiej whiskey. Można ją wziąć ze sobą w podróż, mieć w kieszeni odwiedzając puby, słuchając takich pieśni jak „Whikey In The Jar” czy „Molly Malone”. Najpopularniejsze zespoły wykonujące irlandzki folk, to The Dubliners i The Pogues. Obydwie grupy mają własne whiskey! Książka przedstawia nie tylko whisky, lecz także zabytki i miejsca w Irlandii warte odwiedzenia, kiedy podróżujemy szlakiem starych i nowych destylarni.