13 lipca 2008 o godz. 19:09

Jarocin 2008

W dniach 18-20 lipca odbędzie się tegoroczny festiwal w Jarocinie. Wystąpią m.in.: Kryzys, Koniec Świata, Nosowska, Peter Murphy (dawny lider Bauhausu), Strachy na Lachy, Cool Kids of Death, Lao Che, Kult, Paprika Korps. Więcej informacji na stronie festiwalu.

21 komentarzy dla “Jarocin 2008

  1. 2009

    Nie byłem i w tym roku, ale podobno było fajnie… w sumie trochę żałuję bo wybrałem się w tym czasie znów na Mighty Sounds do Czech i to była porażka.

    • Jarocin 2009

      W tym roku było całkiem w porządku. Kibli dla vipów nie widziałem, ochrona problemów nie robiła. Niby był zakaz wnoszenia alkoholu na pole namiotowe, ale kieszeni nie sprawdzali. Tradycyjnie już chyba Wielkie Gwiazdy (TINC? Co to w ogóle kurwa jest?) dały dupy, poziom trzymały o dziwo dinozaury polskiego (dawniej punk) rocka. Tilt grał przyzwoicie, bez gości byłoby raczej nieciekawie. KNŻ zagrał zajebisty gig, Armię pokonał niestety deszcz – pogo zajebiste, ale koncert jak na Budzego przeciętny.

        • Jarocin 2009

          Co do Tiltu to mam mieszane uczucia, bo nie można się było oprzeć wrażeniu, że Lipiński jest po prostu nieautentyczny. Konferansjer przed koncertem rzucił jakiś tekst o „artyście, co to nagrywa hiciory, ale i tak jest zajebiście niezależnym kolesiem” na kolana gnoje i czcić. Fragment o nagrywaniu hitów i pozostawaniu wiarygodnym jest dokładnym cytatem. Natomiast goście powalili mnie, jako urodzonego dawno po epoce w której Moskwa, TZN Xenna normalnie koncertowały gówniarza, na glebę. Guma stary i pierdolnięcie nie to, co na starych taśmach, ale i tak warto było posłuchać.

  2. Muzyka na festiwalu w Jarocinie?

    to co bylo zaprezentowane w 2008 roku to porazka poprostu jest!!! sp muzycy rockowi w grobach sie przewracaja i ja te ubolewam jarocin bez punk rocka to jest dyskoteka normalnie jakas zasrana… sz panie burmistrzu Adamie oddaj nam festiwal!!! PUNK REGGAE METAL a gwiazdy z angli czy bog wie skad jeszcze to niech poprostu spier…

    • Muzyka na festiwalu w Jarocinie?

      Co do Tiltu to mam mieszane uczucia, bo nie można się było oprzeć wrażeniu, że Lipiński jest po prostu nieautentyczny. Konferansjer przed koncertem rzucił jakiś tekst o „artyście, co to nagrywa hiciory, ale i tak jest zajebiście niezależnym kolesiem” na kolana gnoje i czcić. Fragment o nagrywaniu hitów i pozostawaniu wiarygodnym jest dokładnym cytatem. Natomiast goście powalili mnie, jako urodzonego dawno po epoce w której Moskwa, TZN Xenna normalnie koncertowały gówniarza, na glebę. Guma stary i pierdolnięcie nie to, co na starych taśmach, ale i tak warto było posłuchać.

  3. a ja nigdy nie byłam na festiwalu w jarocinie 😡 jakoś nie złożyło się, raz przez jarocin przejeżdzałam jak jechałam na woodstock 😛 ale w sumie jakoś chyba mnie tam nie ciągnie.. mimo wszystko. jeśli chodzi o opinie – ile ludzi tyle róznych zdań , zawsze tak było i jest i będzie. muszę się przyznać ze ja w tym roku nawet do kostrzyna nie jadę… :( nie mam urlopu, ale z tego co słyszę, wielu moich znajomych się nie wybiera (CO z tą polską!!?? 😮 ) w każdym razie jadę na inne ekscytujące wydarzenie muzyczne tego lata ale to już inna bajka… pozdrawiam wszystkich punkowców :D:D:

  4. cały ten bajzel

    czasem trzeba się przejechać gdzieś dalej, by zobaczyć jak jest gdzie indziej. Byłam zimą na punkowym feście w Berlinie. Poziom organizacji i podejście ochrony powaliły mnie na kolana. Widziałam sytuację, po której gościu w Polsce byłby prawdopodobnie zmasakrowany, a tam wszystko na spokojnie. Pewnie w myśl zasady, klient nasz pan. Płacisz za wjazd i możesz się spodziewać jakiegoś poziomu. Kiedy u nas tak będzie ?
    Jadę ale bardziej dla ludzi. Zebrała się fajna choć mała ekipa. Muzycznie to nie jest to. Chcialabym posłuchać Profanacji. Zamiast tego raczej ujrzę profanacje, tego co zrobili z Jarocina. Staram się o tym nie myśleć.
    a co do toy toy-ów dla vip-ów to zwykła ściema była. Wyjeżdżaliśmy rano, gdy się już zwijali i można było sobie obejrzeć różne magiczne miejsca. poszłam obejrzeć to cudo. nie odpuścilabym sobie takiej atrakcji. Różnił się tylko lusterkiem :-). Jednak sam fakt , by w takim miejscu coś takiego było, jest dla mnie znamienny….

    • cały ten bajzel

      Ja właśnie wróciłem z festiwalu w Czechach, dokąd pojechałem zamiast do Jarocina. Organizacyjnie rewelacja! Muzycznie zresztą też…

  5. komuno wróć

    Z roku na rok jest gorzej. Gorsza muzyka na scenie, większy syf na polu namiotowym, bardziej rozwydrzona ochrona… Niektórzy ludzie podobno uważają, że za komuny było lepiej… w Jarocinie na pewno.

  6. Ochrona

    Impreze ocharnia firma TIGER z Jarocina która na ten czas robi pospolite ruszenie i zatrudnia lokalnych penerów kiboli bramkarzy z dyskotek itp niejednokrotnie po wyrokach a w prasie i w tv organizatorzy chwalą się ze impreza bedzię ochraniana prze iluś tam licencjonowaych i wyszkolonych ochroniarzy co jest kompletną bzdurą, ale pewnie właściciele firmy maja jakiś układ z policja która przymyka oko na to kogo zatrudniają, a niejednokrotnie są to osoby które z policja mają na pinku. Część z nich bedzie pewnie tak jak roku temu zamfiona i gotowa do walki.
    A festiwal chyba najsłabszy skład z tych nowożytnych festiwali – jakies pseudo gwiazdy z zachodu i polskie męczybuły które lubi pan wiceburmistrz,ale co tam JAROCIN TU WSZYTKO GRA – w chuja raczej

  7. Idealista

    Jestem mocno związany emocjonalnie z tym miejscem, mam wiele wspomnień. Kiedyś nawet moja korespondencja przychodziła do JOK-u, bo prawie tam mieszkałem. Rozumiem, że jakieś dupki mogą zawłaszczyć sobie nazwę i robić imprezę tylko z tej nazwy podobną, ale nie rozumiem, dlaczego nie reagują miejscowi. Przecież użyczają terytorium i mają też sporo do powiedzenia. A są w samorządzie gminy porządni ludzie; znam ich. Nawet za komuny, milicja i zomowcy nie przesadzali z gorliwością. Tylko społeczni ochroniarze, takie alkolowe kreatury, czasem udowodniali, że powierzanie im jakiejś funkcji jest błędem. Ale kariery tych debili trwały krótko. Jeżeli teraz trwają długo, to już nie festiwal w Jarocinie tylko profanacja grobu.

  8. Jarocin upada

    Niestety zgadzam się z opiniami, które tu padły. Organizacyjnie zeszłoroczny Jarocin to było DNO. Kolejki na zbyt ciasne pole namiotowe. Po bilety i z biletami, by wejść na teren koncertów. To jak za czasów mrocznego, dawnego systemu. Buractwo bramkarzy niesłychane, nawet jak na nasze realia. Wszędzie komercha, drożyzna i tak moim zdaniem bez klimatu. (no poza filmami dokumentalnymi w miejscowym kinie ;-)). Muzycznie pierwszy dzień spoko, drugi byłby ok gdyby nie to, że regałowych koncertów ja już mam dość. Za dużo tego. Trzeci dzień to porażka…Zespoły konkursowe jakieś takie nijakie. Toy toy-e dla VIP-ów. wszystko jakieś pojebane. Tegoroczny zapowiada się muzycznie jeszcze gorzej…Jadą sobie na nazwie, która się zdewaluowała. Świadomie odcinają się od tradycji, jego korzeni. To jak policzek wymierzony w tych co nadal tego słuchają. Jest Jarocin. Nie ma Jarocina. Została nazwa. Skorupa bez zawartości. Jadę tylko ze względów towarzyskich. A może, by popatrzeć na upadek, powdychać zapach zgnilizny, porobić zdjęcia ? Myślę, że to będzie już ostatni mój Jarocin, chyba że organizatorzy zmienią formułę, a przede wszystkim skład kapel, na co się nie zanosi…Prawdę mówiąc, nie mam nawet zbytniej ochoty, tłoczyć się, by wejść na teren koncertów. Do pola namiotowego nawet się nie zbliżę. rok temu mało mnie tam nie trafił szlag, nim poszłam rozbić się pod czyjś płot…

    • Jarocin upada

      toi-toie dla vipów? tego nie wyczaiłem, a to dobre :) osobiście mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie lepiej, że jednak ktoś pójdzie po rozum do głowy, że nie tędy droga… no ale w sumie cholera wie jak będzie…

  9. Jakoś nijako

    Myślę sobie, że jak che się robić imprezę na fundamentach legendy i w cieniu mitów, to trzeba zrezygnować z szablonów; silić się na oryginalność. Czasy już nie te, a wszystko płynie; więc nikt nie stworzy tutaj nawet niczego podobnego; ale coś zdecydowanie odcinającego Jarocin od podobnych imprez, można by chyba wymyślić. Może więcej promocji i nieznanych kapel? Może dzień wspomnień? Odszukać ludzi i namówić ich do jednego koncertu? Czy ktoś pamięta takie nazwy jak: Apogeum, Enklawa Ełk, Korpus, Okres, Formacja Brudny Widelec, Rekrut, Sztywny Pal Azji, Prowokacja, Karcer, Paranoya i wiele, wiele innych? Kiedyś jeździłem tam, jak do sanktuarium. Dziś jest tak nijako, że nie umiem zwyciężyć lenistwa. Nie jadę. Nie chce mi się.

    • Jakoś nijako

      Masz rację, ale zobacz- Okres, Korpus X, Prowokacja itd, wszystkie te kapele, a przecież też Moskwa, też Siekiera, grały w Jarocinie nie jako gwiazdy czy odkurzone mastodonty, ale jako młode zespoły konkursowe. Podstawowy problem Jarocina to żenujący poziom koncertów konkursowych, które nikogo nie interesują, bo ludzie piją piwo czekając na „gwiazdy”. Moim zdaniem albo Jarocin, albo wieczór z Gwiazdami. Pomysł na Jarocin Peterem Murphym, którego swoją drogą bardzo lubię, to pomysł kompletnie z dupy. I to zabija Jarocin, który nie może konkurować pod względem galerii gwiazd z koncertami typu Heineken Open’er, gdzie się wydaje setki milionów złotych na organizację, a konkurować próbuje i przegrywa. No i jeszcze ogólny problem z młodymi kapelami, przynajmniej tymi grającymi punk – nawet jeśli ktoś gra zajebiście, to go do Jarocina nie zapraszają. Dlatego Jarocin schodzi na psy…. A jeszcze mógłbym napisać wiele wiele na temat fatalnej organizacji pola namiotowego i wyjątkowo mało sympatycznych ochroniarzy, nigdzie się nie spotkałem z takim buractwem. Choć w Polsce ochrona w ogóle zazwyczaj zachowuje się skandalicznie, nie rozumieją, że skoro ludzie płacą za bilet, to mogą oczekiwać, że wolno im będzie wyglądać jak chcą i robić co chcą, o ile nikomu to innemu nie przeszkadza i nie zagraża. Pod hasłem prewencji skrywa się nietolerancja.

      • To ciekawe

        Swoją drogą, to bardzo ciekawe, co w zachowaniu ochrony pola tak cię zbulwersowało. Ja pamiętam jeszcze to pole z lat osiemdziesiątych, gdy porządku pilnowało ZOMO. Muszę powiedzieć, że nie mam w tym konkretnym przypadku nic do zarzucenia tym bandytom z pałami. Byli uprzedzająco grzeczni. Nawet w roku 1982, gdy swój nowy dowód osobisty zastawiłem za pożyczkę u sióstr miłósierdzia w Augustowie i na pole notorycznie właziłem przez płot; to jak mnie wreszcie dorwali, to tylko pogadali i puścili. Czyżby współcześni stróze porządku byli gorsi od hord ZOMO?

        • To ciekawe

          ja roku 1982 nie pamiętam, ale pamiętam, że w latach 1984-1985 nie było problemów z wchodzeniem na teren festiwalu, nawet bez zdjęcia na identyfikatorze (niby było wymagane), a i przez płot. Mnie wkurwiają notoryczne rewizje, to że traktują człowieka jak bandytę, że wylewają ci zawartość puszki z piwem podczas gdy na polu namiotowym sprzedawane jest piwo!, że nawet pasek z płaskimi ćwiekami im przeszkadza, że się głośno zachowują od piątej nad ranem, mało?

          • To ciekawe

            No to rzeczywiście, ochroną zajmowali się jacyś psychopatyczni kretyni i zapewne organizatorzy (którym przecież zależy na liczbie widzów, bo to jest kasa) nie wiedzieli o ich wyczynach. A ja tak dla zaspokojenia ciekawości dowiem się, kto ochraniał imprezę w ubiegłym roku i w bieżącym. Tak się składa, że moich dwóch bliskich znajomych jest umoczonych w tej imprezie i chętnie im opowiem o sadystach pilnujących porządku. Właściwie to wystarczy nadać namiary tej strony. Więc ludzie, jak coś jeszcze macie – to napiszcie! Ci, którzy mają to przeczytać – przeczytają.

            • To ciekawe

              obawiam się, że jesteś idealistą, organizatorzy na pewno wiedzą, pisano o tym na forum strony Jarocina, wiedzą, ale nie obchodzi ich to. a o tym, że ochrona może być normalna nawet na wielkiej imprezie masowej przekonałem się na Heineken Open’er, gdzie musieli zapanować nad nieporównywalnie większą publiką, a nie było złośliwej dyskryminacji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

10 grudnia 2018 o godz. 08:44

Wizyta w Palírna Samotišky

Samotisky (6)

Na obrzeżach Ołomuńca w 1996 roku została otwarta nowoczesna destylarnia przetwarzająca owoce – Palírna Samotišky. Lokalni sadownicy mogą tu przedestylować własne owoce, ale firma ma w ofercie także pięć własnych destylatów oraz prowadzi skład podatkowy.

9 grudnia 2018 o godz. 18:38

Wizyta w destylarni Palírna U Zeleného Stromu

U Zeleneho Stromu 2018-11-28 10-47-59

Uwieczniona na etykietach data założenia firmy, to 1518 rok. To by znaczyło, że Palírna U Zeleného Stromu (Gorzelnia Pod Zielonym Drzewem) jest najstarszą destylarnią nie tylko w Czechach, ale w ogóle na świecie. Na pewno są drugim pod względem wielkości producentem mocnych alkoholi w Czechach, po Stocku. Co do historii, to jak zwykle sporo tu marketingu, ale oficjalnie w 2018 roku świętowali pięćsetlecie, wypuszczając m.in. bardzo limitowaną edycję wódki Stará Myslivecká, która leżakowała przez osiem lat w beczkach z amerykańskiego dębu. Na rynek trafiło 299 numerowanych karafek.

9 grudnia 2018 o godz. 15:49

Porady markiza z Griñón

„Dobre wino jest sztuką, która rozkwita wraz z wolnością; dobre wino jest zatem radosną esencją wolności” (Carlos Falcó „Wino. Porady markiza z Griñón)

7 grudnia 2018 o godz. 16:38

Znów u Jana Kleinera

Jan Kleiner 2018-11-28 21-27-19

Wizyty u Jana Kleinera zawsze są dużym wydarzeniem. Jest to arcymistrz destylacji, z owocowej pulpy potrafi wyczarować cuda. Od mojej poprzedniej wizyty bardzo dużo się tutaj zmieniło. Przede wszystkim Jan nie jest już właścicielem destylarni, sprzedał ją w 2017 roku grupie Palírna U Zeleného Stromu. – Tak jest łatwiej, nie muszę martwić się o podatki, urzędników celnych, sprawy papierkowe. Skupiam się na tym, co lubię najbardziej, czyli na produkcji alkoholu – mówi Jan Kleiner. W destylarni w Žešov urządził elegancką przestrzeń degustacyjną w leżakowni. Sprzedał dwa aparaty destylacyjne i teraz ma jeden, ale nowe wkrótce zostaną uruchomione w pobliskim Prostějov, gdzie swój zakład produkcyjny ma Palírna U Zeleného Stromu. Tam też napełniane będą nowe beczki. W starej destylarni pozostaną beczki do eksperymentów, dodatkowego finiszowania – np. beczki po koniaku, porto czy sherry.

6 grudnia 2018 o godz. 17:09

Recenzja „Irlandzkiej Whiskey” w „Rynkach Alkoholowych”

W grudniowym numerze „Rynków Alkoholowych” ukazała się recenzja książki Łukasza Gołębiewskiego pt. „Irlandzka Whiskey” (M&P, Marki 2017). Autor recenzji pisze:

5 grudnia 2018 o godz. 17:20

Jeszcze o wodzie i winie

„Wino pobudza do śpiewu, woda w winie do gniewu”. ~Peter Matuška

4 grudnia 2018 o godz. 22:49

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 24

Ukazał się nowy numer (6/2018) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

4 grudnia 2018 o godz. 13:54

Winna latorośl

„Nie znam niczego poważniejszego na tym padole niż uprawa winorośli”. ~Voltaire

3 grudnia 2018 o godz. 13:54

Lepiej niż wodę w wino :) Alchemia

„Najgorsze wina zawsze można przedestylować na najlepsze wódki”. ~Thomas Jefferson

2 grudnia 2018 o godz. 21:21

Przyjaźń i wino

„Starzy przyjaciele są jak stare wina: tracą drapieżność, ale zyskują łagodne ciepło”. ~Charles-Augustin Sainte-Beuve