18 lipca 2012 o godz. 11:38

Jagdschloss kräuterlikör

/wp-content/uploads/2012/07/Jagdschloss

popularny niemiecki gorzki likier ziołowo-korzenny oferowany do dyskonowych sieci Penny Markt. Ma 35%, ciemną barwę, gorycz lekko przełamana jest lukrecją. Typowy likier „na trawienie”, sprzedawany m.in. w opakowaniach zawierających po kilka małych (0,02 l) buteleczek.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Zobacz ostatnie wpisy

1 sierpnia 2014 o godz. 12:32

Fest Pod Parou 2014 – dzień pierwszy

SONY DSC

Tegoroczny Fest Pod Parou w Moravska Trebova ma bodaj najlepszy program w historii tego znakomitego festiwalu. Grają m.in.: Conflict, Cock Sparrer, Anti Pasti, Toy Dolls, Agnostic Front, Vice Squad czy Buzzcocks, ale wszystko to dziś i jutro. Wczoraj był dzień zdominowany przez ska i rockabilly, na koniec trochę cięższych dźwięków gwiazdami wieczoru były Skindred i Biohazard, dla mnie najważniejszy był występ The Meteors. Festiwal zaczął się od ulewy, natychmiast zrobiło się błocko. Nie lubię ska, nie lubię deszczu, na dokładkę zrobiło się zimno. Błocko takie, że samochody trzeba wyciągać traktorami, a buty zapadają się po kostki, a ja kurwa nie wziąłem glanów bo myślałem, że jest za ciepło. To teraz mam za swoje, czyli mam za zimno, i mokro. Meteors zagrało bardzo dobry koncert, choć szkoda, że w deszczu i że nie po zmierzchu. Zagrali swój klasyczny set plus cover z repertuaru Anti Nowhere League. Nie jestem fanem rockabilly, ale Meteors to jeden z wyjątków, kapela, która wyznaczyła standardy, poza tym pokazują, że wystarczy jedna gitara, jeden kontrabas i perkusja, żeby robić rewelacyjną muzykę. Niestety, nie mogłem nagrać całości bo mają piedolniętego menago, który jak tylko zobaczy, że się nagrywa, to robi awanturę. Kazał mi skasować to, co nagrałem, ale udawałem, że nie rozumiem o co mu chodzi i się w końcu odczepił. Jeszcze obejrzałem czeskie HC z elementami rap – Censorshit, całkiem fajna muzyka, na dwa wokale, ostre i publicystyczne zarazem. A potem zapadłem się w błocie, porwała mnie śliwowica, niby na rozgrzewkę, ale po kilku głębszych straciłem zainteresowanie muzyką. No niestety, wszystkiemu winna pogoda. Polemic Hrana The Meteors Censorshit Widoczki festiwalowe

1 sierpnia 2014 o godz. 10:29

Bear Hug

SONY DSC

niedźwiedzi chwyt, tak nazywa się nowa seria infuzjowanych alkoholi amerykańskiej firmy Innovative Liquors LLC. Próbowałem kilku, są to wysokiej klasy nalewki na naturalnych składnikach, a alkoholami bazowymi są: wódka, tequila i rum, całość elegancko się komponuje. Oferowane są nastepujące smaki: Vodka Infusion Chocolate, Vodka Infusion Cranberry, Vodka Infusion Esporesso, Rum Infusion Wild Berry, Rum Infusion Mango, Tequila Infusion Chili Pepper i Tequila Infusion Papaya.

1 sierpnia 2014 o godz. 10:03

Alkohole lipca 2014

SONY DSC

W lipcu dwa razy wyjeżdżałem do Czech, ale ostatecznie tylko jeden alkohol z tego kraju zagościł na lipcowej liście. Trafiłem na niewiele trunków naprawdę wartych uwagi, stąd lista lipcowa jest krótsza niż w poprzednim miesiącu, a i konkurencja była niezbyt duża. Najwyższą punktację uzyskały jedynie: alkohol miesiąca, rum miesiąca i destylat owocowy miesiąca, pozostałem nagradzane trunki były na czwórkę z plusem. Alkoholem miesiąca została wódka czysta, bezkonkurencyjna Oval 56 – mocna, ale jakże przy tym delikatna, słodka, gładka, bardzo zbożowa, jedna z najlepszych wódek świata. Ponieważ w licpu miałem okazję degustować jeszcze jedną świetna czystą wódkę, to w tej kategorii liderem zostaje rosyjska Legend of Kremlin, znakomita, choć o pół punktu niżej niż Oval. Podczas wyjazdów do Czech miałem okazję próbować kilku wysokiej klasy destylatów owocowych. Najbardziej zachwyciła mnie aroniowica z małej destylarni Smrčna, próbowana na miejscu, nawet nie ma etykiety. Jest słodka, aromatyczna i mimo mocy 52% bardzo łagodna. Przegrała jednak rywalizację z destylatami węgierskimi firmy Marton és Lányai, ich wspaniałą gruszkowicą Vilmoskörte pálinka a zwłaszcza niezrównaną brzoskwiniowicą Magyar kajszibarack pálinka (40%), która oddaje nawet więcej niż można uzyskać z tego niewdzięcznego w destylacji owocu. Podróż do Czech zaowocowała wyborem jałowcówki miesiąca, z borovički słyną Słowacy i ziemia Spiska, tymczasem okazuje się, że równie dobrą morawską borovičkę robią Czesi pod marka Hanacka. W kategorii marc/grappa wygrywa tym razem produkt węgierski, wspaniała brandy zrobiona z wytłoków winogron Cabernet Franc, rocznik 2004 firmy Brill, kilka innych produktów tej firmy również oceniłem bardzo wysoko. Spodobały mi się jednak także trzy degustowane grappy firmy Marcati – i one zostały odkryciem miesiąca. Z wyborem rumu lipca nie miałem dużego problemu, choć miałem okazję próbować kilku najwyższej klasy wyrobów. Znów wygrał rum z Tryndadu i Tobago, tym razem Caroni 1991, a o palmę pierwszeństwa rywalizowały też wspaniałe: Demerara Rum Nation Still 1985 23y (Gujana), Coruba Cigar 12y (Jamajka) czy Rum Nation Peruana Still 8y (Peru). W kategorii single malt whisky wygrywa stary Mortlach 15y z kolekcji Gordon & MacPhail – ożywcza słodycz wanilii, cięższa słodycz rodzynek i dla kontrastu pikantna nutka chili, bardzo ciekawa whisky. Natomiast więcej radości dostarczyła mi whisky blendowane, prawdziwy rarytas, Whyte & Mackay 21y, trunek od dawna nie produkowany, o potężnych aromatach, znajdziemy tu: suszone morele, rodzynki, ale też imbir i cytrusy, a finisz dostojny – tytoń i skóra. Dostojna, ekskluzywna whisky, rozgrzewająca, nie ma jej niestety na rynku od lat 80. XX wieku. Likierem miesiąca wybrałem hiszpański Black Cat Coffee Absinthe, tu nie było konkurencji, był to jedyny likier, który próbowałem, a jaki wyróżniał się na tle przeciętności. Doceniam głęboki smak espresso w połączeniu z nutą wanilii. Wydarzeniem miesiąca był wyjazd na Wysoczyznę, gdzie miałem możliwość odwiedzenia małych destylarni przetwarzających owoce. Tego typu małych firm powstaje u naszych południowych sąsiadów coraz więcej, a niektóre oferują naprawdę wysokiej klasy destylaty, jak choćby nagrodzona w tym miesiącu aroniowica z gorzelni Smrčna. I na koniec lektura miesiąca. Może nie zachwyciła, ale przeczytałem z dużym zainteresowaniem książkę poświęconą historii, markom i kulturze picia w Irlandii, pracę mieszkającego w USA Raya Foleya „The Spirits of Ireland” (Foley Books). W lipcu spróbowałem 136 nowych mocnych trunków. Oczywiście alkohole lipca, to nie są trunki, które w lipcu 2014 roku pojawiły się na rynkach, ale moje subiektywne podsumowanie tego, co próbowałem i zrobiło na mnie największe wrażenie. Alkohol lipca 2014: Oval 56 Vodka (Austria) Wódka lipca 2014: Legend of Kremlin (Rosja) Destylat owocowy lipca czerwca 2014: Marton és Lányai Magyar kajszibarack pálinka (Węgry) Gin/jałowcówka lipca 2014: Hanacka Borovička (Czechy) Marc/grappa lipca 2014: Brill Cabernet Franc 2004 Törköly (Węgry) Rum lipca 2014: Caroni 1991 (Trynidad i Tobago) Whisky blendowane lipca 2014: Whyte & Mackay 21y (Szkocja) Single malt whisky lipca 2014: Mortlach 15y Gordon & MacPhail (Szkocja) Likier lipca 2014: Black Cat Coffee Absinthe (Hiszpania) Wydarzenie lipca 2014: Wizyty w destylarniach Wysoczyny (Czechy) Odkrycie lipca 2014: Grappa Marcati (Włochy) Lektura lipca 2014: Ray Foley „The Spirits of Ireland” (Foley Books)  

31 lipca 2014 o godz. 10:10

Ruina starej gorzelni w Chłopowie

SONY DSC

W dawnym folwarku w niewielkiej osadzie (300 mieszkańców) stoi zapomniana i mocno zniszczona gorzelnia. Ładne kamienno-ceglaste mury, wysoki kwadratowy komin, a poza tym powybijane okna lub zamurowane, zielsko i chwasty porastają teren. Wieś jest położona w województwie zachodniopomorskim, w powiecie myśliborskim, gminie Myślibórz i ma bardzo ciekawą zabudowę, wzdłuż szutrowej drogi ciągnie się sznur podobnych domów. Znajduje się tu kościół barokowy, ruiny pałacu, który w latach 80. poprzedniego stulecia zawalił się, park przy ruinach, teraz zapuszczony, tylko ładna aleja lip pozostała. Zapewne do 1945 roku funkcjonował folwark pańszczyźniany wraz z gorzelnią ale kto był właścicielem nie udało mi się ustalić, później był tu PGR, a obecnie – jak widać na zdjęciach.

31 lipca 2014 o godz. 10:01

Alcool de Riz de Camargue

SONY DSC

znakomita wódka o mocy 42% wydestylowana z francuskiego ryżu z regionu Camargue. Producentem jest mala firma specjalizująca się w asyntach – Distillerie Muse de France z Vichy. Ma wyrazisty ryżowy smak, przypomina azjatyckie shochu. ciekawostką jest, że z ryżu z Camargue robi się też regionalne piwa.

30 lipca 2014 o godz. 18:38

Widzenia mistrza Hieronima

SONY DSC

Kończę właśnie prace nad nową powieścią, do której materiały zbierałem od kilku lat, i nad którą spędziłem wyjątkowo dużo czasu. „Widzenia mistrza Hieronima” to powieść magiczna z elementami sensacyjnymi, której akcja dzieje się w późnym średniowieczu w Holandii. Jest 1490 rok. W mieście rodzinnym malarza Hieronima Boscha zamordowana zostaje w bestialski sposób młoda dziewczyna. Podejrzewa się, że udział w zabójstwie mogły mieć demoniczne moce. Śledztwo w sprawie zabójstwa prowadzi Jan de Vries, były papieski bibliotekarz i tajny sługa biskupa de Bourbon, któremu podlega miasto. Wspomaga go mistrz Wenneker, pochodzący z Schiedam alchemik, który podróżuje wraz z kotką Dipterą. A trop wiedzie do ponurego zamczyska Mesen, w którym z czarną magią eksperymentuje książę Orly. Sensacyjna akcja, osadzona w realiach epoki, przetykana jest wizjami Hieronima Boscha, które są plastyczną, ale też społeczną i religijną interpretacją jego niezwykłego malarstwa. Bosch jest głównym bohaterem tej powieści, nie tylko przez jego obrazy-wizje, ale też bezpośrednio uczestniczy w zdarzeniach. Większość drugoplanowych bohaterów, to postaci historyczne. Narracja odnosi się do miejsc i zdarzeń, a także dzieł literackich i plastycznych z końca XV wieku. Mam nadzieję, że książka ukaże się w pierwszym kwartale 2015 roku.

30 lipca 2014 o godz. 10:40

Gorzelnia Rolnicza Brody

SONY DSC

Na lewym brzegu rzeki Mogielnicy w województwie wielkopolskim, powiecie nowotomyskim, gminie Lwówek, leży niezwykle dobrze zachowana stara gorzelnia rolnicza. Wybudowana w 1907 roku przez Paula Emila von Pfluga. Strzelisty komin masywny u podstawy z czerwonej cegły wyrasta z kanciastego ale smukłego budynku gorzelni z wysoką wieżyczką wpisaną w plan kwadratu. Gorzelnia choć w świetnym stanie, zakończyła produkcję w 2013 roku, a wyposażenie niestety sprzedano, w części na złom. Dobra brodzkie swoją nazwę zawdzięczają brodowi, którego koryto prowadziło przez bagna. Powstał tam gród kasztelański. Pierwsze informacje o Brodach datowane są na rok 1250, kiedy należały do Leszczyców, potem do Łodzów, którzy posługiwali się nazwiskiem Brodzki. W połowie XVIII wieku przeszły na własność Sczanieckich. Z tego rodu wywodzili się m.in. bojownicy o wolność, uczestnicy powstania listopadowego oraz działacze społeczni, gospodarzyć jednak nie umieli. Majątek nie przynosił zysków, popadał w ruinę i dlatego w rok po śmierci Konstantego Sczanieckiego, kawalera Virtuti Militari, został sprzedany. W 1874 roku kupił Brody Paul Emil Pflug, który zamienił włości w świetnie prosperujące gospodarstwo, nowoczesne i dochodowe. Pod koniec XIX wieku wybudował pałac na planie kwadratu, dwukondygnacyjny, który w XX wieku wzbogacił się o ogród zimowy i salę balową. Wybudował też kaplicę z mauzoleum w stylu neoromańskim, jak również budynki gospodarcze, w tym wspomnianą gorzelnię, spichlerz, stajnię, cegielnię, młyn, lodownię (głęboka na cztery metry). W 1910 roku otrzymali tytuł szlachecki, więc następnym właścicielem był już von Pflug – Emil. Udoskonalił produkcję, wstawił nową maszynę parową (sprawną do 2007 roku), która zasilała w parę aparaty odpędowe w gorzelni, ocieplała suszarnię, napędzała wytwornicę prądu i wał śrutownika. W 1925 roku, po śmierci Emila von Pfluga, majątek przejął jego syn Emil. W czasie II wojny światowej zarządzała włościami jego żona Maria, a mąż wyruszył na front. W 1944 roku von Pflugowie opuścili Brody, a w ich murach Rosjanie ulokowali swoją kwaterę, w której przebywali dwa miesiące. Przez ten czas opróżnili magazyn ze spirytusem i zasoby piwniczki, zwierzęta w zagrodach zabili, „wyczyścili” i zniszczyli ogrody warzywne, jedyne co pozostało, to maszyny, których uruchomić nie potrafili – traktor, parowiec i lokomobila. W 1946 roku majątek przejęły Państwowe Nieruchomości Ziemskie, ale kiedy ich dyrektora trzy lata później zabrało UB, powstał tu PGR. W latach 1955-57 mieścił się tu Instytut Mechanizacji i Elektryfikacji Rolnictwa. Od 1957 roku – Wyższa Szkoła Rolnicza w Poznaniu. Do 1982 roku gospodarstwo prosperowało bardzo dobrze, jedynie stan parku i pałacu był opłakany. W latach 80., gdy dyrektorem został Edward Warych, zabrał się za renowację pałacu, który dziś zarabia na swoje utrzymanie, służąc za salę weselną, konferencyjną etc. Park rekultywowano. Zespół pałacowy wpisany jest na listę zabytków: pałac (nr rejestrowy: 1419/A z dnia 11 kwietnia 1973 roku), park z połowy XIX wieku ( nr rejestrowy: 1683/A z 4 kwietnia 1975 roku), kaplica z mauzoleum z końca XIX wieku (nr rejestrowy: 2148/A z 25 marca 1988 roku). Zespół folwarczny z II połowy XIX wieku, wpisany po nr 2149/A z 31 marca 1988 roku, w którego skład wchodzi: gorzelnia, budynek gospodarczy przy gorzelni, spichlerz. Więcej informacji na temat długoletniej historii obiektów na stronie www.au.poznan.pl.

30 lipca 2014 o godz. 10:36

Atlantico

SONY DSC

marka bardzo dobrego rumu z Dominikany, destylowanego w części z przefermentowanego soku z trzciny cukrowej, w części z melasy, spirytus jest mieszany. Dostępny w wersji białej Platino (zaskakująco słodki) oraz starzonych systemem Solera. Reserva to mieszanka rumów o różnym wieku, w smaku słodkie z nutą suszonych owoców egzotycznych. Private Cask to wspaniały słodki rum z nutą syropu klonowego, dębiny i toffi, leżakował przez co najmniej 25 lat.

29 lipca 2014 o godz. 10:57

Ruiny starej gorzelni we wsi Lubosz

SONY DSC

Nietypowy kwadratowy komin to wizytówka gorzelni w Luboszu, zbudowanej tuż obok parafialnego kościoła z lat 20. XIX wieku oraz dworu. Wieś leży przy drodze krajowej 24 w województwie wielkopolskim, powiecie międzychodzkim, gminie Kwilcz. Gorzelnia została zamknięta kilkanaście lat temu, obecnie zniszczone budynki z czerwonej cegły świecą pustką i nie ma żadnych planów zagospodarowania niszczejącego zakładu. Gorzelnia wchodzi w skład zespołu folwarcznego z II połowy XIX/XX wieku, wpisanego do rejestru zabytków nr rejestrowy: 2373/A z 29 maja 1995 roku. Kompleks tworzą: gorzelnia, stajnia i dom mieszkalny, spichlerz, trzy stodoły, cielętnik ze stelmacharnią i kuźnią oraz obora. Obok gorzelni jest zespół dworski: modernistyczny dwór z 1915 roku (zabytek – nr rejestrowy: 2350/A z 11 kwietnia 1995), oficyna z 1895 roku (nr rej.: 2369/A z 22 maja 1995 roku), park z II połowy XIX wieku i przy kościele cmentarz rodowy Bardtów z II połowy XIX wieku (nr rej.: 2545/A z 12 czerwca 1995 roku). W parku o powierzchni 13 ha można podziwiać okazy dwustuletnich cisów, dębów i buków. Całość została wybudowana w czasie, gdy właścicielami włości Lubosz była rodzina Bardtów. Ta niemiecka rodzina nabyła majątek w XIX wieku i gospodarzyła tu do 1945 roku. Najprawdopodobniej ostatnimi właścicielami byli Johanna Mathilde Bardt z Massenbachów i jej syn Hans Jurgen Bardt.

29 lipca 2014 o godz. 10:25

Arktická jemná

SONY DSC

tania czeska wódka czysta, produkowana w Granette & Starorežná, robiona do sieci dyskontowych. Ma zaledwie 30% i jest nic nie warta.