9 stycznia 2015 o godz. 20:04

Eros spracowany

Kazimierz Bolesław Malinowski na łamach „Lampy” dzieli się swoimi odczuciami po przeczytaniu powieści „Kobiety to męska specjalność”.

Łukasz Gołębiewski to prozaik wszechstronny. Pisał powieści z życia sfer punkowych („Xenna moja miłość”, „Melanże z Żyletką”), kryminalno-sensacyjne („Bandyci Rodriguez”), sensacyjno-kryminalne („Bomba w windzie”), podróżnicze, historyczne. Tę i ową już tu recenzowałem. A najnowszą opiszę wam teraz. Nosi ona tytuł „Kobiety to męska specjalność” i, macie rację, jest ona o przygodach Erosa. Kto miałby jakieś inne konotacje dla tytułu, to je odrzuci popatrzywszy na okładkę, a tam, a tam, dwa wielkie półksiężyce nagich pośladków damskich oddzielonych głębokim cieniem między nimi przepaści. Wypięta pupa zapraszająco się uśmiecha.

Eros w omawianej powieści jest wyposażony nie w łuk ze strzałką, ale pistolet maszynowy z powiększonym magazynkiem. Przeszywa kolejne, składające się na opowieść, opowiadania długimi seriami, właściwie to ogień ciągły. Ratatatata trach trach trach. Ciężar obsłużenia wszystkich trafionych przez Eroamora pośladków spoczywa na bohaterze literacie Cyprianie Bykowskim. Postać dana jest zblazowanym literatem, alkoholikiem-kiperem, oraz posiada kotkę, jedyną stałą partnerkę w tym damskim przeciągu. Bykowski narratoruje swoje pożycie z niewiastami, starając się wydobyć z ich licznych postaci cechy szczególne, specyfikę urody, charakteru, odmienności upodobań łóżkowych i tak dalej, żeby było na bogato w temacie, wydawałoby się, zajeżdżonym jak stara kobyła. Małe, duże, rude, chude, blądy, cycate, kapryśne, durne, przebiegłe, rasowe, intelektualistki, dechy, wulkany i lodowce. Rozdziały ułożone alfabetycznie – Agnieszka, Barbara, Celina (ten o Celinie zaczyna się dowcipnie cytatem z L.E Celine’a) i tak dalej, aż do Zuzki (cytat ze Stefana Zweiga). Te historyjki zrazu zdają się mieć pewien urok, ale monotonia i przewidywalność akcji go katrupi. Jedno zdanie z opowiadania Mariana Pankowskiego Paraśka co ją Tiutiuń uwiódł zapadło mi w pamięci na glanc: „Kici kici, stempel, i kopa”. Ono ładnie charakteryzuje pewien typ podejścia do erotyki w literaturze. Omawiana książka jest idealną egzemplifikacją tego podejścia. Autor chce opowiedzieć przygody, a opisuje w bombastycznym stylu uszminkowanym na blazę nieszczęście nieposkromionego taśmowego fornikatora. Autor jest skandalistą i nie kryje tego, lud pragnie wyrazistych smaków: „Wsadź sobie w cipę świńskie ucho – krzyczę wściekły i trzaskam drzwiami. Nigdy więcej moja noga tu nie postanie. A najlepsze prezerwatywy są o smaku chuja – śpiewa Stasio”.
A jednak zadaje ważne pytania: „Czy pragnienie, żądzę, można oceniać w kategoriach moralnych? I jak mamy traktować perwersje? I co jest perwersją? Nekrofilia i pedofilia na pewno, ale czy homoseksualizm?”. Więc od pewnego momentu zainteresowanie lekturą zaczęło mi wracać, w postaci niezdrowego zainteresowania czekającymi mię jeszcze ułomnościami stylistycznymi. Czy to jest perwersją? Nurzamy się w nieczystości i w niej odnajdujemy nasze krótkie chwile szczęścia. Więc nurzam się ze zgryźliwym uśmieszkiem, i on nagle mi rzednie na twarzy, kiedy trafiam na rozpaczliwe międzywytryskowe wyznanie: „Jestem pisarzem skandalistą. Moja literatura ocieka seksem, brudem, brutalnością, wulgaryzmami i alkoholem. (…) Za swój wizerunek płacę wątrobą, trzustką, układem nerwowym, szarymi komórkami, ale też znudzeniem, zniechęceniem, rozczarowaniem i lękami. Czy warto? Ile jeszcze takich samych książek chcę napisać?”. Tyleż co kopulacyjnych jest w tych opowiadaniach ustępów dotyczących delektacji trunkami. Jak na konesera przystało. Sprawiają wrażenie cierpliwie przepisanych z folderków reklamowych i etykiet Jałowa mechanika tej prozy łamie się tu i ówdzie, odsłaniając potencjalny potencjał autora. Te prześwity to za mało, żeby w głowie po lekturze tej książki zostało coś więcej niż ulga, że to już finał.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

15 stycznia 2018 o godz. 18:45

Włochaty z Dezerterem

wlochaty dezerter

Włochaty, Dezerter i Aporia wystąpią razem na trzech koncertach: 23.02 Olsztyn, 24.02 Lubawa i 24.03 Głogów. Do zobaczenia na koncertach.

27 grudnia 2017 o godz. 15:45

U.K. Subs w Pogłosie

SONY DSC

28 stycznia w klubie Pogłos (Warszawa, ul. Burakowska 12) wystąpi legenda punk rocka, U.K. Subs. Przed nimi zagra Antidotum. Start – godz. 19.30. Bilety już w sprzedaży – jedynie 320 sztuk. Przedsprzedaż – 70 zł, na bramce w dniu koncertu – 80 zł.

24 grudnia 2017 o godz. 17:04

Marry Mary

Bad-Santa-Drinking-Game

What is the name of Santa Claus wife? Mary Christmas

15 grudnia 2017 o godz. 20:30

Ostatni Jedi

small_432811621

Po tragifarsie, jaką było „Przebudzenie Mocy”, spodziewałem się najgorszego, więc nie mogłem się rozczarować. Film jest lepszy niż poprzednia część, nie tak straszliwie wtórny i nie ma tak wielu okropnych scen z zupełnie innego gatunku kina, czyli jakichś głupich komediowych zachowań Finna, najbardziej groteskowej z postaci wprowadzonych w sadze nr VII. Film można podzielić na trzy części fabularne. Flota Najwyższego Porządku próbuje zniszczyć resztki oddziałów Rebeliantów. Mamy walki gwiezdne, popisy pilotów myśliwców i kino science-fiction w najlepszym wydaniu. Drugi wiodący wątek, to nauka młodej Rey w samotni Luke’a Skywalkera. Nudy, a Mark Hamill wygląda, niestety, jak spasiony pijak, nie jak rycerz Jedi. Na dokładkę okazuje się, że jest człowiekiem, co się kulom nie kłaniał. Na szczęście dla Rebelii, Rey jest tak zdolna, że wystarczą jej dwie lekcje pod okiem zmęczonego życiem skacowanego starca i już zostaje mistrzem Jedi. Jest też trzeci wątek tego filmu – rozterki wewnętrzne Bena Solo vel Kylo Rena i jego duchowe relacje z Rey. Poza tym są sceny magiczne jak z „Harry’ego Pottera”, przykro na to patrzeć. W pierwszym filmie J.J. Abrams uśmiercił najciekawszą postać w nowej sadze, czyli Hana Solo. Miałem nadzieję, że jednak pojawi się w kolejnej odsłonie „Gwiezdnych Wojen” w jakichś reminiscencjach, ale gdzie tam – nie ma czasu na reminiscencje, gdy mamy jedną kosmiczna batalię za drugą a do tego pojedynki na świetlny oręż. W tej części uśmierceni zostają kolejni ważni bohaterowie, Luke Skywalker i kreatura zwana Snoke. Nie żal mi ich, ale wolałbym wśród ofiar widzieć durnego Finna. Nie doczekanie moje, znów clown zostaje bohaterem, takich to „Gwiezdnych Wojen” doczekałem. Już po nakręceniu „Ostatniego Jedi” zmarła Carrie Fisher i podobno jej spadkobiercy nie zgodzili się by w kolejnym epizodzie „Star Wars” pojawił się jej komputerowy awatar, więc twórcy filmu zostali pozbawieni kolejnej kluczowej postaci. Z dawnego cyklu pozostali tylko Chewbacca i androidy. Słabo. Z przykrością wyznam, że Epizodu IX nie oczekuję z niecierpliwością. W kinie się wynudziłem.

3 grudnia 2017 o godz. 14:06

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 18

Ukazał się osiemnasty numer magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

1 grudnia 2017 o godz. 22:11

Polska kontra reszta świata

000716YWE23CDWHO-C122-F4

Znamy wszystkie grupy, w których zagrają finaliści Piłkarskich Mistrzostw Świata w Rosji. Polska znalazła się w ostatniej grupie i wylosowała Kolumbię, Senegal i Japonię. Nie należy lekceważyć żadnego z tych rywali. Nie gra nam się dobrze z drużynami z innych kontynentów, wystarczy przypomnieć nasze mecze z Ekwadorem, Koreą, Kamerunem, Maroko… Na pewno bardzo ważny będzie mecz otwierający rywalizacje, dobrze, że tu przeciwnikiem będzie Kolumbia, czyli rywal najmocniejszy. Piłkarze z kraju, w którym kartele narkotykowe mają wciąż wiele do powiedzenia, piłkarze są motywowani nie tylko sportowo, o czym świat sportowy miał już okazję boleśnie się przekonać. Pomijając jednak wątki pozasportowe, jest to mocny rywal, na pewno nie łatwiejszy niż Meksyk, z którym niedawno przegraliśmy. Senegal na pewno nie będzie chłopcem do bicia. Drużyna tego kraju doszła przecież kiedyś do ćwierćfinału Mistrzostw Świata. Afrykanie grają ambitnie, chcą się pokazać światu, bo to dla nich często przepustka do lepszego świata. W tym gronie Japonia wydaje się być przeciwnikiem najmniej wymagającym, ale im tez nie brak ambicji, potrafią być nieprzewidywalni.

26 listopada 2017 o godz. 19:30

Hans Fallada: Pijak

23195d99-62cf-4d42-8d0c-fb6cfc50e330

Jedna z klasycznych książek o upadku człowieka nadużywającego alkoholu. Jej bohater, Erwin Sommer, był dobrze prosperującym kupcem. Pewnego dnia jednak interesy zaczęły iść coraz gorzej, jednocześnie psuć się zaczęły relacje z żoną i, jak to często bywa, nieszczęśnik zaczął zaglądać do kieliszka.

23 listopada 2017 o godz. 17:35

Jack Juniper

Henry_Fielding_c_1743_etching_from_Jonathan_Wild_the_Great

„Liberty, Property and Gin forever!”. ~Jack Juniper (właśc. Henry Fielding)

14 listopada 2017 o godz. 23:38

Fynf und cfancyś

„Cały Zachód jest jak elektryczne wesołe miasteczko podłączone do prądu. Tak samo migające światełkami, bez względu na to, czy się weselisz, czy właśnie zdychasz w metrze”. ~Michał Witkowski

10 listopada 2017 o godz. 23:05

Udany eksperyment

20171110_213351-001

Wynik 0:0 w Warszawie w meczu z Urugwajem, ale mecz mógł się podobać. Dynamiczny, dużo akcji, dużo dalekich podań, jednocześnie efektywna gra obrony. Zagraliśmy w eksperymentalnym ustawieniu i z tak utytułowanym rywalem dawaliśmy sobie dobrze radę. Polska była w tym meczu lepsza, zwłaszcza w drugiej połowie stwarzaliśmy dużo sytuacji. Niestety, zabrakło skuteczności.