19 stycznia 2013 o godz. 12:48

Elektricni Orgazam znów w Warszawie

Poszedłem wczoraj na koncert Elektricni Orgazam do Teatru Rozmaitości. Jechałem bez przekonania, bilet 55 zł, teatr, na dworze zimno… To wszystko jakoś zniechęcało, ale Elektricni Orgazam to legenda, no i „Igra Rock’n’roll cela Jugoslavia” :) No i pojechałem, i bynajmniej nie żałowałem. Elektricni Orgazam to nigdy nie była do końca moja melodia, ale też trudno było tego nie lubić. Uchodzili za prekursorów punka w bloku socjalistycznym, ale taki to był punk, jak Jugosławia była w bloku. Grali rock’n’roll z nerwem. Jest problem z porównywaniem do czegokolwiek zespołów z byłych krajów socjalistycznych, bo one do niczego porównywać się nie dają. Czyli nie było to bynajmniej nigdy ani Ramones, ani nic w stylu Joan Jett, a mimo wszystko gdzieś blisko, tyle, że z klawiszami, z elementami ludycznymi w stylu balkan rock. Jeśli miałbym ich porównać do jakiegoś zespołu, który grał i gra w tym obszarze geopolitycznym, to do węgierskiego Bikini. Tyle, że dla mnie Bikini jest jednak o poziom wyżej. Kiedy nagrywali płytę „Harmonajzer” to brzmiało bardziej surowo niż dziś, powiedzmy jak nasza wczesna Republika, w żadnym razie nie jak KSU, choć zaczynali później niż nasz pierwszy punk z Ustrzyk Dolnych. Na jugosłowiańskiej scenie zawsze wolałem Pankrti (dziś to Słowenia, wspaniały trzypłytowy album „Zaboj”), ale to nie jest tak, że Elektricni Orgazam to jakieś jugolskie Lady Pank. Koncert w Teatrze Rozmaitości mojego zdania o zespole nie zmienił ani na tak, ani na nie. Mają energię, pozytywną energię, to zespół na duże festiwale, nie na sceny klubowe. Byłem zdziwiony, bo do teatru (bądź co bądź!) przyszło bardzo dużo ludzi i nie mało starych punków (niektórzy z nastoletnią latoroślą), a Jugole (teraz Serbowie?) absolutnie nie przygotowali żadnego planu B. Zagrali 100% możliwości, zero odpuszczania, nie to, że ustalona godzinka grania – grali prawie dwie, 24 kawałki. Grali w Polsce w 1981 roku, na początku swoje kariery, i pewnie ten warszawski koncert był dla nich ważny. Zostali zresztą niezwykle ciepło powitani i bez dwóch zdań na takie powitanie (i pożegnanie) zasłużyli. Zagrali największe hity z „Igra Rock’n’roll cela Jugoslavia” na czele, ale grane potem utwory z nowej płyty wcale się nie różnią od tych starych. Wciąż jest to Balkan rock. Technicznie super (zwłaszcza w porównaniu z płytą „Harmonajzer”), koncepcyjnie tak sobie. Wyszedłem zadowolony, że byłem, widziałem, słyszałem, nagrałem, ale też z taką myślą, że oni jednak Kryzysowi czy Brygadzie Kryzys nigdy nie dorastali. Być może wiedza ma nie jest dostateczna, ale ileś lat żyję, i ileś lat słucham muzyki – wydaje mi się, że co najmniej do 1982 roku w żadnym innym kraju „demokracji ludowej” nie powstała scena porównywalna z Polską. Potem już różnie bywało, ale początki są jak najbardziej nasze. W 1980 roku, kiedy zaczynał grać Elektricni Orgazam my mieliśmy już takie zespoły jak: Kryzys, Deadlock, Tilt, KSU czy Nocne Szczury, a zaraz potem: Brak, SS 20 i TZN Xenna.

Komentarz dla “Elektricni Orgazam znów w Warszawie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

21 kwietnia 2018 o godz. 18:11

Dwudziesty numer „Aqua Vitae”

AV_cover 20

Ukazał się dziewiętnasty numer magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

21 kwietnia 2018 o godz. 17:47

Rozmowy z robotem

images

Coraz częściej chcąc coś załatwić, musimy rozmawiać z robotami. Najczęściej dotyczy to reklamacji. Trudno to nazwać inaczej, jak brakiem szacunku dla klienta. Zamiast rozmawiać z człowiekiem, mam wybierać opcje 1, 2, 3 itd., jakbym rozwiązywał test. Ciekawe, że ci mędrcy od komunikacji z klientem nie wymyślili zasady odwrotnej, jak chcą mi coś sprzedać, przedłużyć umowę, wcisnąć nową usługę, to dzwoni do mnie miła pani a nie robot. Czy nie przyszło im do głowy, że w drugą stronę klient też woli rozmawiać z człowiekiem, niż klikać cyfry w telefonie? Drogi rzeczniku praw konsumenta, ratuj nas przed robotami! Jest tyle idiotycznych zakazów w tym kraju, czy nie można by dołożyć do nich jednego mądrego ukazu dla wszystkich biur obsługi klienta, że człowiek o swoich problemach rozmawia z człowiekiem?

31 marca 2018 o godz. 19:36

Szpital przemienienia

„Jestem zawsze skrępowany w sobie. Wolny mogę być tylko w ludziach, o których piszę, a i to jest złudzenie”. ~Stanisław Lem

17 marca 2018 o godz. 13:21

Zabrania się zabraniać

stupidity_quote

Zakazują nam milczeć, / nakazują nie mówić nic / zakazują nam śpiewać / a my śpiewamy, olał ich… Śpiewał na początku lat 80. zespół Bikini z Torunia. Przypomniała mi się ta piosenka w związku z tym, że władza zakazała nam robić zakupy w niedziele, nadając sobie jednocześnie przywilej wyboru tych niedziel, kiedy jednak będziemy mogli nacieszyć się pchaniem wózka.  W związku z tym w soboty tłok, kolejki, szaleństwo i żądza mordu w oczach współobywateli na zakupach. Strach pomyśleć, co dzieje się w sklepach typu Ikea, skoro mały Lidl nie nadąża z obsługą sobotnich zakupowiczów. A co będzie z czynszami w galeriach handlowych? Pójdą w górą, żeby właściciel galerii mógł sobie powetować brak klientów w niedzielę, czy w dół, bo sklep traci jeden dzień obrotu? Mędrcy od zabraniania myśleli o tym, czy nie?

12 lutego 2018 o godz. 22:44

Z Arystofanesa

Aristophanes_-_Project_Gutenberg_eText_12788

„Jak się nałykał wszelkich dobrych rzeczy, wnet jął skakać i tańczyć, rechotać, grzmieć zadem niczym oślina, co się nażarła jęczmienia, i nuż walić mnie krzycząc: „Kto pije, ten bije!”. ~Artystofanes „Osy”

11 lutego 2018 o godz. 22:41

O winie

„Picie wina – to jest życie, degustacja wina – to nauka, rozmowa o winie – to sztuka”. ~Henri Beraud

8 lutego 2018 o godz. 17:42

„Aqua Vitae” pierwszy numer w nowym roku

AV_cover 19

Ukazał się dziewiętnasty numer magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

27 stycznia 2018 o godz. 15:51

Dzika biblioteka

dzika-biblioteka

Paweł Dunin Wąsowicz musiał napisać biografię, bo trudno mówić o autobiografii. Na to drugie jest zbyt nieśmiały, na to pierwsze, jak najbardziej, jest dość ciekawy. Ciekawy siebie, swoich korzeni, swojego miasta i miejsca. Jest też zbyt uważnym, nałogowym, czytelnikiem, by wypuścić o sobie rzecz interesującą wyłącznie dla samego autora. „Dzika biblioteka” Pawła to pozornie autobiografia. Raczej podążałbym śladem tytułu tej książki – to chaotyczna opowieść o lekturach, o dorastaniu do dużej powagi literackiej. Bo jak inaczej to nazwać? Frontman Dunio jest poważnym czytelnikiem. W dawnych czasach miałby szanowaną posadę lektora. W czasach współczesnych, kiedy lektor nie jest już w cenie, jest outsiderem. Dystans Dunia jest bezcenny. Ale jego osobisty stosunek do literatury w tej książce przysłonił nieśmiały dystans. Jest w tej autobiografii coś z piosenek, które pisze Paweł – delikatny ekshibicjonizm, dżentelmeński takt, szacunek do ludzi, ale przede wszystkim – szacunek do samego siebie. Jeżeli ktoś, kto odwiedzi księgarnię, pomyśli, a co mnie ten facet obchodzi, będzie tylko częściowo wiedział, co odrzuca. To książka o świetnym redaktorze, ale przede wszystkim książka o umiejętności czytania ze zrozumieniem. Wiem, słaba rekomendacja, kogo to obchodzi? Mogę jedynie poradzić – uczcie się od Dunia, on się na pewno skrzywi z niesmakiem, ale warto go potraktować jako przewodnika po dzikiej bibliotece. A dzika biblioteka, to nasza współczesna Aleksandria, nie ulegajmy złudzeniom uporządkowaniu Google. Czy można gustom autora zaufać bardziej niż Google? Nie. Ale nie jest to ranking rekomendacji, a uczciwa opowieść o własnych wyborach, doświadczeniach i gustach. Opowieść faceta, który zęby zjadł na czytaniu rękopisów i książek w okładkach. Wielki szacunek dla Wiesława Uchańskiego, prezesa wydawnictwa Iskry, że taka książka wyszła.

25 stycznia 2018 o godz. 15:54

W PR2

Łukasz Gołębiewski będzie dziś gościem audycji Krzysztofa Jakubowskiego „O wszystkim z kulturą”. Polskie Radio PR2, godz. 18.00. Zapraszamy do słuchania.

15 stycznia 2018 o godz. 18:45

Włochaty z Dezerterem

wlochaty dezerter

Włochaty, Dezerter i Aporia wystąpią razem na trzech koncertach: 23.02 Olsztyn, 24.02 Lubawa i 24.03 Głogów. Do zobaczenia na koncertach.