8 stycznia 2009 o godz. 20:37

Disorder i ja

Czas strasznie szybko leci, właśnie dziś oglądałem próbne wydruki "Disordera" z drukarni (tzw. ozalidy). Za 10 dni książka będzie wydrukowana, znów czekają mnie spotkania autorskie, które bardzo lubię, bo to okazja by poznać się z Wami. Powiem szczerze, nie jestem zachwycony tą książką. Sam najbardziej lubię "Melanże" bo udało mi się w tej powieści być tak bardzo lakonicznym i oszczędnym w słowach (i emocjach) jak tylko potrafiłem. "Disorder" według mnie jest nierówny, może dlatego, że powstawał długo, miałem ponad półroczną przerwę w pisaniu i chyba czytelnik zobaczy ten rozłam - początek jest pisany w formie mniej lub bardziej zabawnych anegdot, a dalej koncentruję się głównie na autodestrukcji bohatera.
Mój kolega Krzysztof Masłoń, świetny krytyk literacki, z którym nie tylko od kilkunastu lat pracuję (przez ponad 10 lat w "Rzeczpospolitej" a obecnie w "Magazynie Literackim KSIĄŻKI"), ale który jest też dla mnie swego rodzaju dziennikarskim guru, powiedział mi - z przekąsem - po przeczytaniu "Disordera": "Bohater boi się niemal wszystkiego, oddziela się od swoich lęków tylko po alkoholu. Ale napić się do spodu też boi, bo – powiada – chce żyć! Nie wie dlaczego, ale chce. Podpowiadam: – bo życie jest piękne. Ale co ma na ten temat do powiedzenia Disorder? Z wyraźnie przez C2H5OH spustoszonym mózgiem...". Dodał, że czyta się dobrze, ale postać bohatera go odrzuca.
Już niedługo dowiem się, jak Wy oceniliście moją nową powieść. Przyznam, że czekam na te oceny z pewnym niepokojem, zwłaszcza, że nie za bardzo potrafię sobie poradzić z następną powieścią. Na razie jest raczej pewne, że w maju 2009 wyjdzie kontynuacja "No Future Book", esej o przyszłości książki pod wstępnym tytułem "E-książka|book. Szerokopasmowa kultura". Bardzo bym chciał wydać kolejną powieść w 2010 roku, ale nie mogę tego obiecać, mam jeden tekst rozgrzebany, nie wiem jednak czy będę chciał/potrafił go ukończyć, poza tym pomysły na dwie inne powieści... i ciągle bardzo mało czasu by się za to zabrać, zwłaszcza, że obiecałem Kubie, że napiszemy wspólnie książkę o naszej ubiegłorocznej podróży autostopem po Ukrainie...
Wracając jednak do "Disordera", sam dziś bardziej lubię te "smutniejsze" fragmenty, zwłaszcza końcówkę tej książki, która jest właściwie monologiem bohatera, pisanym niemal jednym tchem, to taki fragment, który trudno jest czytać na głos, bo jest w nim duży ładunek emocji, a niewiele pauz. Wciąż też sam potrafię się śmiać z niektórych fragmentów, z nieporadności mojego bohatera - zwłaszcza w relacjach z kobietami. Bo w przeciwieństwie do tego nadętego dupka z "Xenny", bohater "Disordera" jest zwykłym nieudacznikiem, facetem kompletnie przegranym - na własne życzenie w dodatku.
Czekam zatem na Wasze opinie po lekturze, fragmenty książki znajdziecie w sekcji do czytania, ale to są dwa fragmenty pisane jeszcze w 2006 roku, potem je przerabiałem, więc w książce z pewnością będzie to trochę inaczej napisane.

31 komentarzy dla “Disorder i ja

  1. Disorder i ja

    Rzeczywistość, postrzegana przez naszego buntownika to gęsta pajęczyna zakazów, nakazów i uwarunkowań, to cielesne i duchowe więzienie, zniewalające jednostkę rozbudowanym systemem nienaruszalnych prawideł. Bohaterowie świadomie wybierają los wyrzutków, społecznych pasożytów, niepożądanych obywateli. To mierzenie się z samym sobą, swoimi lękami, tęsknotami, nadziejami i smutkami. Na przekór wszystkiemu ciągną swój pijacki żywot, nawet za cenę utraty najbliższych. Powiedzielibyśmy- buntownicy bez powodu? Niedojrzali outsiderzy, uciekający od obowiązków? A może właśnie buntownicy z jasno wytyczonym celem- obrony własnej tożsamości, uciekający od gombrowiczowskiego „upupienia”? Zwolennicy innego stylu życia, nieprzystosowani do funkcjonowania w społeczeństwie konsumpcyjnym, zasadzającym się na takich wartościach, jak dom, praca, gromadzenie dóbr materialnych, stabilizacja? Książka mocna, do bólu szczera, budzi emocje, frustruje, zaciekawia barwnością języka, bezlitośnie odkrywa przed czytelnikiem ludzkie ułomności. Niczym tanie wino, po którym nie ma się kaca. Z tym tematem zamierzam się zmierzyć w pracy licencjackiej, więc myślę, że będę zaglądać tu częściej. Pozdrawiam!

      • Disorder i ja

        Chętnie to zrobię, jeśli masz takie życzenie. Z resztą wszelkie uwagi w tym temacie są dla mnie cenne i na pewno zostaną przeze mnie uwzględnione w pracy. Póki co dziękuje za natchnienie i tych kilka przyjemnych chwil, spędzonych przy książce. Miło wrócić wspomnieniami do beztroskich czasów „załoganctwa”, pomieszkiwania na skłotach, poczuć w ustach smak taniego wina. Zatęskniłam za tym, bo moje życie potoczyło się trochę inaczej….Nie, nie, nie stałam się jakąś tam „kurwą” systemu, ale w miarę ustabilizowałam swoje życie, choć niektóre schematy codzienności czasem bardzo ciążą, oj ciążą….
        Moim marzeniem nigdy sie nie zatrzymywać. Pozdrawiam.

      • Disorder i ja

        Chętnie to zrobię, jeśli masz takie życzenie. Z resztą wszelkie uwagi w tym temacie są dla mnie cenne i na pewno zostaną przeze mnie uwzględnione w pracy. Póki co dziękuje za natchnienie i tych kilka przyjemnych chwil, spędzonych przy książce. Miło wrócić wspomnieniami do beztroskich czasów \”załoganctwa\”, pomieszkiwania na skłotach, poczuć w ustach smak taniego wina. Zatęskniłam za tym, bo moje życie potoczyło się trochę inaczej….Nie, nie, nie stałam się jakąś tam \”kurwą\” systemu, ale w miarę ustabilizowałam swoje życie, choć niektóre schematy codzienności czasem bardzo ciążą, oj ciążą….
        Moim marzeniem nigdy sie nie zatrzymywać. Pozdrawiam.

  2. może dopisać alternatywne zakonczenie… jak to pojawił się dawca wątroby, potem pojawiło się olśnienie i zerwanie z nałogiem no a w międzyczasie wielka punkowa miłość aż po grób a disorder został politykiem :P… ale sama wiem że takie zakonczenie nie pasowało by zupełnie do książki…. cały czas jestem wściekła na głównego bohatera i w sumie jest mi go żal… :)
    Ale książka jak zwykle dobra (tylko krótka – ale to już mówiłam)…

    Pisz, wydawaj i przyjedz na spotkanie autorskie do krakowa – mam nadzieje że nie przegapie….

    eh….

  3. Not Fount

    Donoszę uprzejmie, że sekcja „do czytania” (przynajmniej u mnie) nic nie wyświetla.
    A poza tym, to można nablubrać wiele i w uczonym tonie. Dla mnie, w literaturze ważne jest przełamywanie schematów. Nudziarstwo jest grzechem śmiertelnym. Taki typ jak Łukasz, jak szczerze coś z siebie daje, to zawsze czymś zaskoczy. I dobrze, że tak. A „Melanże” bardziej mi się podobały niż „Xenna”, więc oczekuję utrzymania kursu wznoszącego.

  4. W oczekiwaniu

    cierpliwie czekam na tę książkę i czekać będę na następne. Już nie jestem taka sponiewierana po \”Melanżach\”. Znalazłam odpowiedź na zakończenie.

      • W oczekiwaniu

        w tv leciał jakiś film. Nie pamiętam bo biegałam miedzy kuchnią, a pokojem ale cytat utkwił mi w głowie. Jakis starszy pan siedzący przy stole z przejętą miną wygłosił do kamery:\”Pismo mówi: Jeśli deprawujesz to lepiej zabij.\” Nie pasuje mi \”Pismo mówi\” do ogólnej koncepcji książki i nie sądzę by bohater nią własnie się kierował. Bardziej pasuje mi koncepcja rytualnego morderstwa, o którym kiedyś wspomniałeś. Nie wiem czy nie popukasz się w głowę jak to przeczytasz ale widać ja musiałam sobie jakoś to wyjaśnić.

        • W oczekiwaniu

          Nie zabił dlatego, że deprawował. Zabił bo nie umiał z nią żyć. Zabił bo nie umiał żyć bez niej. Poza tym zabijając przejął całkowitą kontrolę nad jej ciałem, tak należy odczytywać metaforę przecież wypchania Żyletki. Zabijając mógł poczuć się bezpiecznie. Zabił by „utrwalić”, to taj jak z przyszpileniem pięknego motyla – ginie, ale przecież zginąłby i tak, a na szpilce, za szkłem, można go przez lata podziwiać. Gdyby nie moja awersja do formaliny, która straszliwie cuchnie, to równie dobrze bohater mógłby zamknąć swoją Żyletkę w takim formalinowym akwarium…

    • We śnie

      hm, ten tego… źle to wygląda, tzn. nie ruszyłem się z miejsca za bardzo, tzn. zapętliłem się, zacząłem mnożyć wątki, potem zacząłem pisać od początku… Teraz sytuacja wygląda tak, że mam rozgrzebane trzy wersje \”We śnie\” i każda jest do niczego. Ale ponieważ powstało sporo tekstu, to pewnie wrócę do tego… Tylko raczej jeszcze nie jestem całkiem gotowy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

9 sierpnia 2018 o godz. 21:36

Leopold Tyrmand: Filip

filip-b-iext50293206

Ostatnia powieść jaką Tyrmand opublikował przed opuszczeniem Polski. Wyszła w 1961 roku, autor „Złego” opuścił na stałe kraj w 1965. Wojna widziana zza kulis, daleko od frontu, daleko od biedy, a przecież strach i niepewność to stałe elementy życia bohaterów, w tym tytułowego Filipa. Akcja rozgrywa się głównie we Frankfurcie, mieście, w którym jest zbyt wiele majątku Rothschildów by Alianci mieli je bombardować. Przynajmniej tak sobie mówią mieszkańcy, także cyniczni Niemcy, którym nie spieszno walczyć w imię ej mrzonki o Tysiącletniej Rzeszy. Filip jest Polakiem, byłym studentem archeologii, przedostał się do Niemiec z fałszywymi dokumentami z terenów Litwy i podjął pracę jako kelner w dość dobrze prosperującym Park Hotelu. Udaje urodzonego w Warszawie Francuza. Pracuje w międzynarodowym towarzystwie kelnerów, których walka z faszyzmem sprowadza się do tego, że plują kierownikowi hotelu do kawy. Wojnę oglądamy z boku, z przymrużeniem oka, bo łatwiej obracać lęki w żart niż stawiać im czoło. „Człowiek sam już nie wie, po której stronie jest i czego chce”, mówi bohater tej książki i tak jest istotnie. Niby każdy Niemiec to wróg, ale los zrządza, że Filip zakochuje się w młodziutkiej i pięknej Niemce. Nie waha się też korzystać z pomocy Niemców, kiedy tylko nadarza się okazja.

5 sierpnia 2018 o godz. 17:44

Miasto dla mieszkańców!

CCI20160104_0003

Dlaczego cykliści ścigają się po ulicach Warszawy a nie na torach wyścigowych? Jeszcze trochę a wypuszczą na ulice konie ze Służewca. Dużo jest w mieście bezsensownych zakazów, czy nie można by jeszcze dołożyć zakazu maratonów, wyścigów, rajdów oraz demonstracji? Biegacze do lasu, cykliści na tory, rolnicy do brony, a politycy na ring! Ulice miasta dla mieszkańców, nie dla sportowców i frustratów!

4 sierpnia 2018 o godz. 22:50

Jabłkowa Warka

Szlak-jablkowy

Zrobiłem sobie wycieczkę rowerową do Warki. Przyjemna trasa wzdłuż sadów, jabłka i gruszki, pod którymi uginają się gałęzie drzew. Im bliżej Warki, tym liczniejsze po drodze zakłady przetwórstwa jabłek, tłocznie soków, fabryki cydrów…

2 sierpnia 2018 o godz. 09:21

Kartka z podróży – w Brześciu

20180719_204822

Nocleg załatwiany przez białoruskie biuro podróży. Hotel Vesta ma trzy gwiazdki, drogie pokoje, ale wewnątrz wygląda jak skansen ZSRR. Stare, śmierdzące dywany, najbrzydsze meble z Emilki… Rozpacz.

1 sierpnia 2018 o godz. 08:42

Kartka z podróży – Białoruś

20180721_141546

Żeby pojechać do Brześcia czy Grodna nie potrzebujesz wizy czy przepustki. Na granicy w Połowcach nie ma kolejek. Jest trochę formalności. Dostaje się deklarację celną, 50 pozycji drobnym druczkiem, bukvami, po kwadransie dałem za wygraną. okazało się, że wystarczy pójść do odpowiedniego okienka, zapłacić równowartość ok. 30 zł, podać swój pesel i powiedzieć, ze nic się nie przewozi. Pani daje wydruk z komputera i gotowe. A zatem niby nie ma żadnych opłat na granicy, a jednak…

31 lipca 2018 o godz. 19:02

Akademia Brandy – odcinek 5

Łukasz Gołębiewski, redaktor naczelny magazynu „Aqua Vitae” opowiada jak zaczęła się historia Metaxy i dlaczego Metaxa nie jest brandy. Zapraszamy do kolejnego odcinka Akedemii Brandy z Pliską.

31 lipca 2018 o godz. 09:49

Kartka z podróży – Stara gorzelnia w Wierzchowicach

20180719_170945

Obecnie po Białoruskiej stronie granicy znajduje się wieś Wierzchowice (Вярховічы), gdzie zachowały się pozostałości dawnych dóbr magnackich Sapiehów, m.in. stary spichlerz, a także przy wyjeździe z wioski w kierunku Brześcia – okazała gorzelnia, będąca częścią późniejszego folwarku rodziny Rothów. Stanęła w miejscu wcześniejszego browaru, w 1908 roku. Długi budynek, otynkowany obecnie od frontu na błękit, zieleń, róż, wyblakłą czerwień. Spirytus produkowano tu aż do 1985 roku, kiedy to Michaił Gorbaczow, w ramach swojej kampanii abstynenckiej nie zamienił gorzelni na krochmalnię. Do dziś przerabia się tu ziemniaki zamiast na alkohol, to na mączkę skrobiową.

30 lipca 2018 o godz. 21:07

Alkoholowe dzieje Polski – czasy rozbiorów i powstań

Besala

„Alkoholowe dzieje Polski” Jerzego Besali, to książka bardziej o obyczajach Polaków, niż o alkoholu. Pełna relacji pamiętnikarskich i kronikarskich, ale też anegdot. Drugi tom, przedstawiający Polskę pod zaborami, w znacznie większym stopniu niż pierwszy opiera się na materiale źródłowym, niż na spekulacjach autora. podobnie jednak jak pierwszy, tak i ten, pisany jest w luźnym stylu publicystycznym, w myśl zasady – najważniejsze, żeby nie zanudzić czytelnika.

30 lipca 2018 o godz. 17:10

Z Prusa

„Cywilizacja ma dwa przeciwległe bieguny. Jednym jest szynk, drugim księgarnia”. ~ Bolesław Prus (1882)

28 lipca 2018 o godz. 11:14

Dzisiaj Nancy Regan

20180601_201555

Dzisiaj o godz. 18.00 koncert zespołu Nancy Regan pt. „Początki Polskiej Sceny Alternatywnej”. Martyna Załoga wykona utwory zespołów, które dały początek polskiej scenie alternatywnej. Po koncercie muzyka live przy ognisku. Wstęp wolny.