4 lutego 2014 o godz. 14:05

Darmowy podręcznik z mojej emerytury!

Wiadomo już, z czego rząd zamierza finansować kiełbasę wyborczą, jaka w ekspresowym terminie ma trafić na nasze stoły. Ekspresowa kiełbasa może być surowa i niedoprawiona, ale darmowa. Otóż rozdając kiełbasę, rząd jednocześnie zabiera przyszłość, iście diabelski to chwyt, tyle, że Faust podpisywał cyrograf świadomie i z korzyścią bardziej wymierną niż darmowy podręcznik, choć w tamtych czasach pewnie byłby to sporo wart inkunabuł na pergaminie, oprawiony w skórę, złocony i zdobiony kosztownymi kamieniami. Czasy jednak się zmieniły, a kiesa rządowa pusta, więc i nagroda skromna, dobrze że choć papierowa, za rok, może dwa, będzie już tylko wirtualna. Jakże rozdawanie wirtualnych kiełbas wzbogaci przyszłą politykę! A tak całkiem serio, to rząd zagarnął ponad 150 miliardów złotych naszych oszczędności emerytalnych, które wpłacaliśmy od 14 lat do OFE. Potrzebował, na łatanie dziur w budżecie i obietnice w rodzaju darmowych podręczników, więc zabrał – czytam w „Rzeczpospolitej”, że z funduszu emerytalnego każdego obywatela zniknęło 18273 zł. Toż za to mógłbym kupić podręczniki do wszystkich przedmiotów, dla wszystkich kolegów mojego syna i jeszcze by mi zostało w kieszeni na szklaneczkę dobrej whisky. Przepraszam, ale tak rozdawać to każdy chce! Mateusz Pawlak w „Rzeczpospolitej” zwraca uwagę na zachwianie zaufania do instytucji państwowych, ale i finansowych, bo taki będzie efekt ograbienia obywateli z połowy ich funduszy emerytalnych. W cywilizowanym świecie rzecz niepojęta, ale też w cywilizowanym świecie nikt nie myśli, ze uszczęśliwi masy jednym, państwowym podręcznikiem. Niemal nigdy nie zgadzam się z publicystycznymi ocenami „Rzeczpospolitej”, której autorzy widzą Polskę w barwach czarno-czarnych, ale w tym przypadku trudno nie przyznać racji, gdy czytamy: „ponad 150 miliardów złotych naszych oszczędności zdeponowanych w stworzonym i firmowanym przez państwo systemie emerytalnym zostanie w karygodny sposób przez to samo państwo zagrabione”. Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego władza pokazuje, że bliżej jej niestety do standardów azjatyckich. W Chinach dzieci też uczą się z darmowych, państwowych podręczników. Za pieniądze podatników, rzecz jasna. Nie chcę kiełbas wyborczych. Chcę płacić za przyszłość swoją i kolejnych pokoleń, chce mieć pewność, że jeśli wykupię obligacje państwowe, to dostanę to, co mi państwo gwarantuje. Teraz tej pewności nie mam, a za darmowy podręcznik bardzo dziękuję.

Wiadomo już, z czego rząd zamierza finansować kiełbasę wyborczą, jaka w ekspresowym terminie ma trafić na nasze stoły. Ekspresowa kiełbasa może być surowa i niedoprawiona, ale darmowa.
Otóż rozdając kiełbasę, rząd jednocześnie zabiera przyszłość, iście diabelski to chwyt, tyle, że Faust podpisywał cyrograf świadomie i z korzyścią bardziej wymierną niż darmowy podręcznik, choć w tamtych czasach pewnie byłby to sporo wart inkunabuł na pergaminie, oprawiony w skórę, złocony i zdobiony kosztownymi kamieniami. Czasy jednak się zmieniły, a kiesa rządowa pusta, więc i nagroda skromna, dobrze że choć papierowa, za rok, może dwa, będzie już tylko wirtualna. Jakże rozdawanie wirtualnych kiełbas wzbogaci przyszłą politykę!
A tak całkiem serio, to rząd zagarnął ponad 150 miliardów złotych naszych oszczędności emerytalnych, które wpłacaliśmy od 14 lat do OFE. Potrzebował, na łatanie dziur w budżecie i obietnice w rodzaju darmowych podręczników, więc zabrał – czytam w „Rzeczpospolitej”, że z funduszu emerytalnego każdego obywatela zniknęło 18273 zł. Toż za to mógłbym kupić podręczniki do wszystkich przedmiotów, dla wszystkich kolegów mojego syna i jeszcze by mi zostało w kieszeni na szklaneczkę dobrej whisky. Przepraszam, ale tak rozdawać to każdy chce!
Mateusz Pawlak w „Rzeczpospolitej” zwraca uwagę na zachwianie zaufania do instytucji państwowych, ale i finansowych, bo taki będzie efekt ograbienia obywateli z połowy ich funduszy emerytalnych. W cywilizowanym świecie rzecz niepojęta, ale też w cywilizowanym świecie nikt nie myśli, ze uszczęśliwi masy jednym, państwowym podręcznikiem. Niemal nigdy nie zgadzam się z publicystycznymi ocenami „Rzeczpospolitej”, której autorzy widzą Polskę w barwach czarno-czarnych, ale w tym przypadku trudno nie przyznać racji, gdy czytamy: „ponad 150 miliardów złotych naszych oszczędności zdeponowanych w stworzonym i firmowanym przez państwo systemie emerytalnym zostanie w karygodny sposób przez to samo państwo zagrabione”.
Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego władza pokazuje, że bliżej jej niestety do standardów azjatyckich. W Chinach dzieci też uczą się z darmowych, państwowych podręczników. Za pieniądze podatników, rzecz jasna.
Nie chcę kiełbas wyborczych. Chcę płacić za przyszłość swoją i kolejnych pokoleń, chce mieć pewność, że jeśli wykupię obligacje państwowe, to dostanę to, co mi państwo gwarantuje. Teraz tej pewności nie mam, a za darmowy podręcznik bardzo dziękuję.

4 komentarzy dla “Darmowy podręcznik z mojej emerytury!

  1. Łukasz, to nie tylko kiełbasa surowa i cuchnąca (podejrzana), bo jednak najpierw musieli buchnąć kasę z OFE, ale potem kiedy już będzie podręcznik (choć w to nie wierzę!), to tę kiełbasę zaczną drążyć robaki. A poza tym taki podręcznik jednak trochę naród zajmie (dyskusje, za, przeciw etc…), a tu na boczku przejdą ustawy większego kalibru. Kolejne udupienie obywateli, ukryte podatki, ulgi dla zagraniczniaków. Ze zdumieniem patrzę na to, co się dzieje. Najpierw okazało się, że urodzona w Warszawie, tamże studiująca, potem pracująca, tamże podatki płacąca nie jestem jednak warszawianką i moje córki też nie, bo jak poinformowano mnie gros podatków wraca do gminy Izabelin. Na pytanie ile nikt nie potrafił mi odpowiedzieć. Chciałabym dostawać taki wydruk (jak np. w Anglii) na co idą podatki. Podręcznik darmowy miałabym w dupie, bo dzieci dorosły i ich to nie dotyczy, gdyby nie był przeze mnie sponsorowany z pieniądze, które mi buchnęli. Teraz rozpocznie się narodowa dyskusja, co ma być w podręczniku. Więc jeśli ktoś ma odbiornik TV w domu, to puszczać mu będą przez najbliższe miesiące fajną komedię. Tyle tylko że jej produkcja strasznie droga – chyba najdroższa w historii polskiego „kina” – komedia dokumentalna.

  2. Najsmutniejsze jest to, ze tzw władza już nawet przestała się pytać i liczyć z opinią obywateli. Wszystko sie zaczelo Po 1989 roku, w „wolnej” Polsce gdy wasaty rewolucjonista:-) obiecal 100 milionow!!! …ludzie uwierzyli! …bo ludzie niezaleznie od wieku, plci, kraju oraz kontynentu zamieszkania, ustroju politycznego, etc …kochaja bajki:-). A przeciez to w sumie takie proste: obiecac i nie dać a zaraz potem zabrac to co jeszcze zostalo …smutne

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

14 listopada 2017 o godz. 23:38

Fynf und cfancyś

„Cały Zachód jest jak elektryczne wesołe miasteczko podłączone do prądu. Tak samo migające światełkami, bez względu na to, czy się weselisz, czy właśnie zdychasz w metrze”. ~Michał Witkowski

10 listopada 2017 o godz. 23:05

Udany eksperyment

20171110_213351-001

Wynik 0:0 w Warszawie w meczu z Urugwajem, ale mecz mógł się podobać. Dynamiczny, dużo akcji, dużo dalekich podań, jednocześnie efektywna gra obrony. Zagraliśmy w eksperymentalnym ustawieniu i z tak utytułowanym rywalem dawaliśmy sobie dobrze radę. Polska była w tym meczu lepsza, zwłaszcza w drugiej połowie stwarzaliśmy dużo sytuacji. Niestety, zabrakło skuteczności.

3 listopada 2017 o godz. 19:48

Nowe wydanie przewodnika po Albanii

albania light

W Wydawnictwie Pascal ukazało się nowe wydanie przewodnika po Albanii, którego jestem współautorem. Dwa poprzednie ukazały się: w 2013 roku w serii „Praktyczny Przewodnik” i w 2014 roku w serii „Przewodnik Ilustrowany”. Obecna edycja ukazała się w podręcznej, kieszonkowej, serii „Light”. Więcej informacji można znaleźć na stronie wydawnictwa Pascal: http://pascal.pl/albania-pascal-lajt,8,4814.html, ja tymczasem polecam zwiedzania Albanii, najbardziej niezwykłego zakątka Europy.

1 listopada 2017 o godz. 00:08

Kryzys w Hydrozagadce

SONY DSC

8 listopada w klubie Hydrozagadka (Warszawa, ul. 11 Listopada 25) zagra Kryzys, a wcześniej ID. Bilety: 25 zł w przedsprzedaży i 35 zł w dniu koncertu. Start – godz. 20.00.

31 października 2017 o godz. 19:35

Prowadź swój pług przez kości umarłych

„Najlepiej rozmawia się samemu ze sobą. Przynajmniej nie dochodzi do nieporozumień”. ~Olga Tokarczuk

26 października 2017 o godz. 00:53

Pierwsze urodziny Pogłosu

22712382_1889093428086292_4620225699089097730_o

26 października na Pierwszych urodzinach Pogłosu (Warszawa, ul. Burakowska 12) zagrają: The Stubs, Brudne Dzieci Sida i Bräinëater. Start – godz. 19.30, bilety – 20 zł.

18 października 2017 o godz. 18:21

Pijak

23195d99-62cf-4d42-8d0c-fb6cfc50e330

„Oczywiście piłem nie zawsze, właściwie to od niedawna zacząłem pić. Przedtem czułem wstręt do alkoholu, co najwyżej wypiłem kufel piwa, wino wydawało mi się kwaśne, a sam zapach wódki przyprawiał mnie o mdłości. Ale potem nadszedł czas, kiedy zaczęło mi się źle powodzić…” ~Hans Fallada.

8 października 2017 o godz. 20:39

Szampan na Narodowym

wc russia

Ostatni mecz w eliminacjach do Mistrzostw Świata w Rosji dostarczył kibicom sporo emocji. Błyskawicznie strzelona bramka Mączyńskiego, nieco przypadkowa, Zieliński strzelał niecelnie, ale stał tam Mączyński, nie patrzył, huknął, bramkarz mógł tylko patrzeć jak piłka wpada do siatki. Przez chwilę Czarnogóra próbowała podjąć równorzędną walkę, przeprowadzili trzy groźne akcje, ale w 17. minucie dostali drugi cios. Świetnie wypracował akcję Zieliński, wrzucił w pole karne Lewandowskiemu, a ten precyzyjnie podał do wbiegającego Grosickiego i 2:0.

8 października 2017 o godz. 13:55

W „Aqua Vitae” o książce „Irlandzka whiskey”

W numerze 5/2017 magazynu „Aqua Vitae” Bogumił Rychlak recenzuje najnowszą książkę Łukasza Gołębiewskiego pt. „Irlandzka whiskey”.

8 października 2017 o godz. 13:52

Irlandzka whiskey (2017)

cover_irish whiskey

Zamieszkujący tereny dzisiejszej Szkocji Piktowie malowali jeszcze na niebiesko ciała, kiedy Irlandczycy destylowali swój trunek. Po latach posuchy irlandzka whiskey wraca szturmem na światowe rynki. Obecnie jest najszybciej rosnącą kategorią alkoholi. Nowe destylarnie powstają każdego roku w każdym regionie wyspy. Książka jest pierwszym w języku polskim przewodnikiem po świecie irlandzkiej whiskey. Można ją wziąć ze sobą w podróż, mieć w kieszeni odwiedzając puby, słuchając takich pieśni jak „Whikey In The Jar” czy „Molly Malone”. Najpopularniejsze zespoły wykonujące irlandzki folk, to The Dubliners i The Pogues. Obydwie grupy mają własne whiskey! Książka przedstawia nie tylko whisky, lecz także zabytki i miejsca w Irlandii warte odwiedzenia, kiedy podróżujemy szlakiem starych i nowych destylarni.