20 grudnia 2014 o godz. 16:52

Czy Obama zmieni USA?

President_Barack_Obama
Nie mam wątpliwości, że prezydenta formatu Baracka Obamy Stany Zjednoczone nie miały od bardzo, bardzo dawna. Przerasta nie tylko swoich nieudolnych poprzedników, mazgajowatego Clintona, nepotycznych i awanturniczych Bushów, ale także Ronalda Reagana, który uchodził za polityka wielkiego formatu. Reagan żył w ciekawych czasach, natomiast Obama ma umiejętność zjednywania ludzi, zrobił dla wizerunku USA na świecie więcej niż ktokolwiek. I choć uważałem za skandaliczne przyznanie mu na początku prezydentury pokojowej nagrody Nobla, to trzeba przyznać, że wiele zrobił by udowodnić, że nie był to groteskowy gest sztokholmskich emerytów.


Ostatnio o Obamie jest głośno z kilku powodów. Przede wszystkim odtajnił informacje na temat bestialskiego traktowania więźniów przez agentów CIA. W mediach pojawiły się komentarze, że to szkodzi wizerunkowi USA i jego sojuszników. Otóż nic bardziej błędnego. Najbardziej szkodziły kłamstwa amerykańskiej administracji, bo opinia publiczna na świecie od dawna znała prawdę. Obama przyznał winę, a jednocześnie dał jasny sygnał – bestialstwo nie może być odpowiedzią na przemoc. Kraje demokratyczne w inny sposób wymierzają kary, nie w tajnych więzieniach udręczając nielegalnie przetrzymywanych tam zakładników. Działania CIA to czarna plama, której prezydent USA się wstydzi. Dla świata to sygnał wielkiej zmiany, ale też pewnej nowej wrażliwości w polityce mocarstwa. Jeśli sojusznicy USA uważają, że kłamstwo jest lepsze niż prawa, choćby trudna do przyjęcia, to cóż z nich za sojusznicy?
Kilka dni temu Obama symbolicznie zakończył zimną wojnę, przywracając pełnię stosunków dyplomatycznych i gospodarczych z Kubą. To jasny sygnał – świat idzie do przodu, patrzymy w przyszłość, zamykamy stare żale, bo nic z rozdrapywania ran nie wynika. Chcemy świata otwartego i demokratycznego, ale nie będziemy narzucać własnej wersji demokracji. Kuba dostała wreszcie szansę, jestem pewien, że z niej skorzysta. To niezwykle ważna decyzja, także w świetle poczynań Rosji. Polityka Putina staje się jeszcze bardziej odosobniona w świecie, a i zwyczajnie anachroniczna. Dając Kubie prawo do samostanowienia, w jakimś sensie Obama dał prztyczka w nos Putinowi, a na pewno pokazał, jak zachowują się nowoczesne mocarstwa.
Kolejny temat – afera wokół ataku koreańskich hakerów na firmę Sony Pictures w związku z filmem wyśmiewającym przywódcę dyktatorskiego państwa. Obama potępił Sony, które zastraszone wycofało film z dystrybucji, wskazując, że to bezprecedensowy zamach na wolność słowa i że demokracja nie powinna takiemu terrorowi ulegać. Ma absolutnie rację. Filmu nie znam, podejrzewam, że jest niewiele wart, ale twórcy mają prawo do krytyki, pastiszu, groteski – w granicach dozwolonych prawem, choć z naruszeniem (czasami) dobrego smaku. Obama zapowiedział reakcję – zapewne atak hakerów amerykańskich na instytucje polityczne Korei Północnej. I to jest też wielki historyczny zwrot w reagowaniu na gwałt. W sposób współmierny, a nie emocjonalny i gwałtowny. W sposób nowoczesny! Bez ofiar w ludziach, krzywdząc wyłącznie osoby odpowiedzialne za zło. Mam nadzieję, że to także otwarcie nowych zasad reagowania na nieprawości w różnych częściach świata.
Prezydent poruszył też bardzo trudną i ważną kwestię nielegalnych imigrantów w USA, dając im zielone światło – nie będą dłużej zaszczutymi psami. Mogą spać bezpiecznie i pracować uczciwie. Myślę, że to pierwszy krok ku zmianie polityki imigracyjnej i większej otwartości granic mocarstwa.
Obama ma odwagę przeciwstawiać się swoim oponentom, jest zdecydowany, zdaje się nie być uwikłanym w gry interesów amerykańskiej gospodarki. Ma swoje zdanie, kieruje się własną moralnością. Taki powinien być mąż stanu. Obama jest politykiem wielkiego formatu i mam nadzieję, że znajdzie godnego następcę, choć będzie to niezwykle trudne.
Zanim jego prezydentura się skończy jeszcze kilka spraw wymaga uregulowania. Po pierwsze, kwestia palestyńska. Aby w pełni zasłużył na pokojową nagrodę Nobla, powinien uznać prawo Palestyńczyków do własnego państwa w obecnych granicach Izraela. Coraz więcej państw europejskich podziela takie stanowisko, tracąc cierpliwość dla konfrontacyjnej polityki izraelskich władz. Po drugie – Irak, Iran, państwo islamskie. Tu sprawa jest niezwykle trudna, uważam, że Obama postępuje rozważnie, przede wszystkim nie chcąc eskalować konfliktu. Ale tematy te wymagają rozwiązania. I to we współpracy z państwami muzułmańskimi – nie tylko Turcją i Arabią Saudyjską. Terroryzm, stan ciągłego napięcia na Bliskim Wschodzie, nie są także w smak większości polityków i oligarchów przemysłowych w świecie arabskim. Współdziałanie da tu więcej niż akcje odwetowe. Obama jest w trudnej sytuacji, gdyż naprawia błędy swoich poprzedników, którzy doprowadzili do eskalacji nienawiści.
Jest też trudny temat Putina, Rosji i Ukrainy. Obama i tu zachowuje rozwagę, ale skala zagrożenia prawdopodobnie jest doceniana w Pentagonie. Putin destabilizuje świat w nie mniejszym stopniu niż dżihadyści. Jednocześnie stoi na czele atomowego imperium. Izolacja Rosji będzie złym rozwiązaniem, konfrontacja jeszcze gorszym. Czy Obama ma pomysł na Rosję? Na razie tego nie widać.
My, Polacy, oczekujemy od Obamy, że wreszcie zostaną zniesione dla nas wizy do USA. Jest to niezrozumiała forma szykanowania nas, i to w sytuacji, kiedy Polska jest jednym z ważniejszych sojuszników USA, a jednocześnie członkiem Unii Europejskiej.
Mam nadzieję, że prezydentura Obamy odmieni Amerykę na dobre. Wizerunek USA jako mocarstwa zdaje się być lepszy niż kiedykolwiek. Ma to ogromne znaczenie, gdyż służy stabilizacji na świecie. Im mniej nienawiści do USA, tym mniej terroryzmu, mniej zagrożeń.
Obama jest na półmetku swojej drugiej elekcji. Znacznie ciekawszej niż ta pierwsza. Ma jeszcze sporo czasu by zadziwić świat. I myślę, że zadziwi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

15 lutego 2019 o godz. 20:11

Kartka ze Lwowa (10) Dawna fabryka wódek Jana Muszyńskiego

Muszynski Old Distillery (1)

Na ulicy Drukarskiej, która dochodzi do lwowskiego Rynku, pod numerem 3 znajduje się kamienica „Pod Matką Boską”, która kiedyś należała do lwowskiego kupca Stancla Szolca. W podwórzu budynku mieściły się liczne magazyny towarów. W lokalu parterowym na początku XIX w. mieściła się fabryka likierów i wódek Jana Muszyńskiego.

14 lutego 2019 o godz. 09:10

Kartka ze Lwowa (9) Muzeum Farmacji

Muzeum Farmacji we Lwowie (11)

Przy samym Rynku na ulicy Drukarskiej pod numerem 2 mieści się niezwykłe muzeum. Wejście do sal muzealnych biegnie przez działającą tu od 1775 roku do dziś aptekę. Poszczególne pomieszczenia to interesujące wnętrza apteczne z bogatym wyposażeniem. Trasę kończy się w świetnie zachowanych piwnicach wraz z pracownią alchemiczną. Czynne w godzinach 9.-19.00. Bilet kosztuje 30 hrywien.

13 lutego 2019 o godz. 15:34

Kartka ze Lwowa (8) Muzeum Etnografii i Rzemiosła Artystycznego

Muzeum Etnograficzne (2)

Pod numerem 15 Prospektu Swobody w dawnym budynku Galicyjskiej Kasy Oszczędności, wybudowanej w latach 1874-1891 wg projektu Juliana Zachariewicza, mieści się obecnie Muzeum Etnografii i Rzemiosła Artystycznego. Utworzone w 1951 roku na bazie Muzeum Przemysłu Artystycznego oraz Muzeum Towarzystwa Naukowego im. Szewczenki. Na attyce budynku zauważyć można grupę rzeźb pt. Oszczędność, której autorem był Leonardo Marconi. Wnętrze jest imponujące – monumentalne marmurowe schody, bogato zdobione ściany i sufity. Znajdują się tu zbiory folklorystyczne akcentujące przeszłość Ukrainy. Ciekawa ekspozycja znajduje się na pierwszym piętrze – polski plakat Art Déco, plakaty Alfonsa Muchy, plakaty antyalkoholowe z lat 20. XX wieku, kolekcja starych butelek, w tym z zakładów Baczewski czy Kosecki. Jest też bardzo ładna kolekcja kielichów, kieliszków i karafek z różnych okresów dziejów miasta.

12 lutego 2019 o godz. 08:22

Kartka ze Lwowa (7) Wizyta w fabryce wódek Hetman

Hetman (19)

Горілчаний завод Гетьман ulokowany jest we Lwowie naprzeciwko dawnego zakładu Baczewskiego. Firma odwołuje się zresztą bezpośrednio do tradycji wódek Baczewskiego, w materiałach informacyjnych umieszczona jest data 1782, kiedy powstał zakład Baczewskiego (jeszcze nie ten po drugiej stronie ulicy, ale 44 km od Lwowa), a na butelkach wódek Monopoly jest charakterystyczna rycina przedstawiająca starą fabrykę Baczewskiego w XIX wieku. W rzeczywistości jednak historia marki wódki Hetman sięga 1996 roku, zaś obecny lwowski zakład powstał w 2002 roku w miejscu dawnej rozlewni win owocowych.

11 lutego 2019 o godz. 08:46

Kartka ze Lwowa (6) Lwowski Zakład Likierów i Wódek

Lvivski Gorichanyi Zavod (2)

Львівський лікеро-горілчаний завод mieści się w starym kompleksie fabrycznym, firma powstała w 1931 roku, jako gorzelnia i rektyfikacja. Kontynuowała działalność wcześniejszych Zakładów Produkcji Wódek nr 10 we Lwowie, działających w innej lokalizacji od 1842 roku. Znacjonalizowana w 1939 roku, w latach ZSRR była jednym z trzech największych zakładów produkujących alkohol na Ukrainie (mimo zlikwidowania własnej rektyfikacji), oferując wódki i likiery oraz ocet, działając wówczas jako Lwowski Zakład Likierów i Wódek nr 2. Obecnie firma jest własnością grupy Ukrspirt. W latach 1995-1996 zakład został zmodernizowany i rozbudowany. Mają osiem własnych sklepów firmowych, zatrudniają 360 osób. Ich oferta obejmuje ok. 70 produktów alkoholowych, w tym wiele rodzajów wódek i likierów. Wódki poddawane są filtracji węglem drzewnym i piaskiem kwarcowym. Firma nadal jest jednym z głównych na Ukrainie producentów octu.

10 lutego 2019 o godz. 09:54

Kartka ze Lwowa (5) Z dawnej fabryki Baczewskiego pozostały ruiny

Baczewski old distillery (2)

Brama pomalowana na mało gustowny łososiowy róż a nad nią napis Almazinstrument, za nią budynek dawnego dworu, na szczycie poddasza ozdobiony datą 1782, przy bramie tablica pamiątkowa – tutaj swoją fabrykę miał Layb Baczeles, który do historii przeszedł jako Józef Adam Baczewski. Na tablicy pamiątkowej, założonej całkiem niedawno, lakoniczna informacja, że w 1782 roku powstała fabryka alkoholi we wsi Wybranówka (to ok. 44 km od Lwowa), że obecne budynki fabryczne w większości powstały w 1908 roku według projektu architekta Władysława Sadłowskiego, a wcześniej Baczewski zakupił we Lwowie dwór hrabiów Cieleckich. Po II wojnie światowej mieścił się tutaj zakład Almazinstrument, produkujący narzędzia ścierne z diamentową warstwą roboczą. Wtedy też kolejny raz kompleks był przebudowany.

9 lutego 2019 o godz. 09:56

Kartka ze Lwowa (4) Nalewki ze Lwowa

Nalewki zi Lwowa (6)

Наливки зі Львова to sieć sklepów i barów oraz marka nalewek. Mają swoje punkty we Lwowie, Kijowie, Odessie, Charkowie, Dnieprze i w Warszawie w Blue City. Oryginalny wystrój, pastelowe kolory, grafiki w stylu galicyjskich karykatur, bańki z nalewkami, butelki różnych objętości, od setki zaczynając, możliwość degustacji także w formie „desek degustacyjnych” (4×30 ml dowolnych smaków) – to tworzy klimat. Za koncept odpowiada Holding Akurat – sieć sklepów, restauracji, kawiarni, barów, parków rozrywki, usługi hotelarskie, łowieckie i nalewkarnie. Poza nalewkami robią wina owocowe. Nalewki zestawiane są z naturalnych komponentów na: trawach, ziołach, korzeniach, jagodach, owocach i warzywach, a także kawowe i czekoladowe nalewki. To ponad 30 smaków, moc od kilkunastu procent do ponad pięćdziesięciu, w tym np.: na czerwonych burakach, dyni, korzeniu żeń-szenia, płatkach róż, liściach melisy. Jest kilka oryginalnych kompozycji ziołowych: Karpatski, 12 Ziół, Stary Lwów.

8 lutego 2019 o godz. 08:38

Kartka ze Lwowa (3) Pijana Wiśnia

Dzika Wisnia Lw (2)

П’яна Вишня to ukraiński koncept barowy. Mają swoje lokale we Lwowie i Kijowie, a teraz także w Warszawie przy Nowym Świecie. Wewnątrz wszystko w barwach czerwono-wiśniowych. Wiśniówka nastawiana jest w szklanych baniakach, mocnym alkoholem zalewane są wiśnie razem z pestkami, do tego cukier. Czyli tradycyjna nalewka wiśniowa, tyle, że bardzo lekka, o mocy jedynie 17,5%. Przemiły, naturalny zapach wiśni, pestki, migdałów. W smaku czysta wiśnia, już niemal bez smaku pestki. Cierpka.

7 lutego 2019 o godz. 18:16

Kartka ze Lwowa (2) Lwowski „sałogon”

Salo (2)

Bar Sało to kultowe miejsce na mapie Lwowa, przy głównym Prospekcie Svobody, niemal naprzeciwko pomnika Mickiewicza. Schodzi się w dół, tam wystrój trochę jak w laboratorium, gdzie bada się otłuszczone wątroby i zgubne skutki picia wódki pod plastry słoniny. Kanapy w kolorze i formie przypominają sało. W menu słonina na wiele sposobów, klasycznie do chlebka i ogóreczka, w formie smalcu, ale też dania ciepłe ze słoniną, czekoladki ze słoniną (pralinki) czy słoninowe sushi. Jest sałogon – cukrówka jednokrotnej destylacji, własnej roboty. Jest ciekawa wódka z orzechów – fermentowane są zielone orzechy (plus cukier i drożdże robią swoje). Obydwa trunki, choć cierpkie w smaku, o mocy 48%, doskonale pasują do słoniny. Są tu też bardziej wymyślne nastojki, czyli nalewki, np. na korzeń mandragory czy klasyka – na korzeń chrzanu. Nie jest przesadnie drogo i na pewno to miejsce trzeba we Lwowie odwiedzić, bo pomysł jest unikatowy.

6 lutego 2019 o godz. 21:32

Kartka ze Lwowa (1)

20190205_133214

Bilety Ryanair do Lwowa kupiłem poniżej 150 zł w obie strony. Plus bagaż rejestrowany, bo wiedziałem, że będę w drogę powrotną wiózł wódki, jakimi mnie obdaruje lwowski producent. Nocleg w samym centrum – samodzielne mieszkanie – 65 zł za dobę. Bilet na trolejbus z lotniska do centrum – 5 hrywien (jakieś 70 groszy). I tak oto jestem we Lwowie, spaceruję Prospektem Swobody, popijam we lwowskich barach, jedzenie znakomite, restauracje bajeczne, wódka dobra i tania, na każdym rogu kuszą domowe nalewki, nie na każdym rogu, ale coraz częściej dostępny samogon. Ciężko jest lekko żyć.