11 lipca 2016 o godz. 00:18

Chrzanić taką piłkę

fra-por
Portugalia mistrzem Europy. To nie żart. Osiągnęli to samo, co Grecja w 2004 roku. Pokazali kibicom, że można grać nudny futbol i sięgać po najwyższe trofea. Poza meczem z Walią Portugalia nie zagrała ani jednego dobrego meczu. Pozwoliła wbić trzy gole Węgrom. Szczęśliwie wygrała z Polską w rzutach karnych. Wcześniej równie szczęśliwie z lepiej od niej grającą Chorwacja w dogrywce. Teraz wygrała z lepszą Francją, strzelając gola tuż przed końcem dogrywki. Chrzanić taką piłkę.


Francja przez cały mecz przeważała. Od pierwszej minuty grała szybko, agresywnie, Portugalia była zagubiona, miała problem z utrzymaniem piłki. W 11. minucie Griezmann był bliski strzelenia bramki głową, Rui Paricio z trudem obronił. Chwilę później bliski zdobycia gola był Giroud. W 32. minucie zniesiono na noszach przerośnięte Bobo, w jego miejsce wszedł Ricardo Quaresma z piękną fryzurą, wyciętymi na łbie liśćmi laurowymi. Smutne Bobo nie mogło dokończyć meczu, ale Portugalczycy bez swojego gwiazdorka zaczęli lepiej grać. Nadal jednak przeważała Francja. W 34. minucie świetnie strzelał Sissoko. Po sennym początku drugiej połowy w 66. minucie doskonałej sytuacji nie wykorzystał Griezmann. Dopiero w 80. minucie była pierwsza stuprocentowa sytuacja dla Portugalii, ale Lloris pokazał, że nie przypadkowo został wybrany najlepszym bramkarzem turnieju, obronił strzał Naniego i sekundę potem dobitkę. W 83. minucie petardę posłał Sissoko, Patricio jednak też świetnie dziś bronił. I jeszcze 92. minuta, Gignac, który wszedł za Giroud, trafił w słupek.
Dogrywka. W 104. minucie Lloris z wielkim trudem obronił strzał z bliska Edera. W 108. minucie sędzia, słabo spisujący się, podyktował rzut wolny dla Portugalii za zagranie ręką Kościelnego, choć to Portugalczyk dotykał piłki ręką. Omal nie wpadła bramka, piłka odbiła się od poprzeczki, ale minutę później wyrwał się obrońcom Eder i strzelił na wagę zwycięstwa. Według mnie to ten nieprawidłowy rzut wolny ze 108. minuty miał wpływ na następne zdarzenie. Francja rozegrała dużo lepszy mecz, ale to Portugalia sięgnęła po Puchar Europy. Bez Ronaldo, bohaterem został Eder. Wygrał nudny futbol. Szkoda.
Podsumowując całe Euro – to były słabe mistrzostwa, mało bramek, dużo gry defensywnej. Ale miały swoje fajne chwile, przede wszystkim zachwycająca gra Walii, bezkompromisowość Islandii, wielka waleczność Węgier, ale i Albanii. Blamaż Anglii i Rosji. No i bardzo dobra gra Polaków. Byliśmy lepsi od Portugalii, ale co z tego, Francja też była lepsza. Zabrakło nam szczęścia, to my mogliśmy grać dziś w finale. Ale przypadek Portugalii pokazuje, że szczęście w futbolu znaczy bardzo wiele.

Komentarz dla “Chrzanić taką piłkę

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

16 sierpnia 2018 o godz. 21:13

Nowy numer Aqua Vitae

AV_cover 22

Ukazał się nowy numer (4/2018) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

9 sierpnia 2018 o godz. 21:36

Leopold Tyrmand: Filip

filip-b-iext50293206

Ostatnia powieść jaką Tyrmand opublikował przed opuszczeniem Polski. Wyszła w 1961 roku, autor „Złego” opuścił na stałe kraj w 1965. Wojna widziana zza kulis, daleko od frontu, daleko od biedy, a przecież strach i niepewność to stałe elementy życia bohaterów, w tym tytułowego Filipa. Akcja rozgrywa się głównie we Frankfurcie, mieście, w którym jest zbyt wiele majątku Rothschildów by Alianci mieli je bombardować. Przynajmniej tak sobie mówią mieszkańcy, także cyniczni Niemcy, którym nie spieszno walczyć w imię ej mrzonki o Tysiącletniej Rzeszy. Filip jest Polakiem, byłym studentem archeologii, przedostał się do Niemiec z fałszywymi dokumentami z terenów Litwy i podjął pracę jako kelner w dość dobrze prosperującym Park Hotelu. Udaje urodzonego w Warszawie Francuza. Pracuje w międzynarodowym towarzystwie kelnerów, których walka z faszyzmem sprowadza się do tego, że plują kierownikowi hotelu do kawy. Wojnę oglądamy z boku, z przymrużeniem oka, bo łatwiej obracać lęki w żart niż stawiać im czoło. „Człowiek sam już nie wie, po której stronie jest i czego chce”, mówi bohater tej książki i tak jest istotnie. Niby każdy Niemiec to wróg, ale los zrządza, że Filip zakochuje się w młodziutkiej i pięknej Niemce. Nie waha się też korzystać z pomocy Niemców, kiedy tylko nadarza się okazja.

5 sierpnia 2018 o godz. 17:44

Miasto dla mieszkańców!

CCI20160104_0003

Dlaczego cykliści ścigają się po ulicach Warszawy a nie na torach wyścigowych? Jeszcze trochę a wypuszczą na ulice konie ze Służewca. Dużo jest w mieście bezsensownych zakazów, czy nie można by jeszcze dołożyć zakazu maratonów, wyścigów, rajdów oraz demonstracji? Biegacze do lasu, cykliści na tory, rolnicy do brony, a politycy na ring! Ulice miasta dla mieszkańców, nie dla sportowców i frustratów!

4 sierpnia 2018 o godz. 22:50

Jabłkowa Warka

Szlak-jablkowy

Zrobiłem sobie wycieczkę rowerową do Warki. Przyjemna trasa wzdłuż sadów, jabłka i gruszki, pod którymi uginają się gałęzie drzew. Im bliżej Warki, tym liczniejsze po drodze zakłady przetwórstwa jabłek, tłocznie soków, fabryki cydrów…

2 sierpnia 2018 o godz. 09:21

Kartka z podróży – w Brześciu

20180719_204822

Nocleg załatwiany przez białoruskie biuro podróży. Hotel Vesta ma trzy gwiazdki, drogie pokoje, ale wewnątrz wygląda jak skansen ZSRR. Stare, śmierdzące dywany, najbrzydsze meble z Emilki… Rozpacz.

1 sierpnia 2018 o godz. 08:42

Kartka z podróży – Białoruś

20180721_141546

Żeby pojechać do Brześcia czy Grodna nie potrzebujesz wizy czy przepustki. Na granicy w Połowcach nie ma kolejek. Jest trochę formalności. Dostaje się deklarację celną, 50 pozycji drobnym druczkiem, bukvami, po kwadransie dałem za wygraną. okazało się, że wystarczy pójść do odpowiedniego okienka, zapłacić równowartość ok. 30 zł, podać swój pesel i powiedzieć, ze nic się nie przewozi. Pani daje wydruk z komputera i gotowe. A zatem niby nie ma żadnych opłat na granicy, a jednak…

31 lipca 2018 o godz. 19:02

Akademia Brandy – odcinek 5

Łukasz Gołębiewski, redaktor naczelny magazynu „Aqua Vitae” opowiada jak zaczęła się historia Metaxy i dlaczego Metaxa nie jest brandy. Zapraszamy do kolejnego odcinka Akedemii Brandy z Pliską.

31 lipca 2018 o godz. 09:49

Kartka z podróży – Stara gorzelnia w Wierzchowicach

20180719_170945

Obecnie po Białoruskiej stronie granicy znajduje się wieś Wierzchowice (Вярховічы), gdzie zachowały się pozostałości dawnych dóbr magnackich Sapiehów, m.in. stary spichlerz, a także przy wyjeździe z wioski w kierunku Brześcia – okazała gorzelnia, będąca częścią późniejszego folwarku rodziny Rothów. Stanęła w miejscu wcześniejszego browaru, w 1908 roku. Długi budynek, otynkowany obecnie od frontu na błękit, zieleń, róż, wyblakłą czerwień. Spirytus produkowano tu aż do 1985 roku, kiedy to Michaił Gorbaczow, w ramach swojej kampanii abstynenckiej nie zamienił gorzelni na krochmalnię. Do dziś przerabia się tu ziemniaki zamiast na alkohol, to na mączkę skrobiową.

30 lipca 2018 o godz. 21:07

Alkoholowe dzieje Polski – czasy rozbiorów i powstań

Besala

„Alkoholowe dzieje Polski” Jerzego Besali, to książka bardziej o obyczajach Polaków, niż o alkoholu. Pełna relacji pamiętnikarskich i kronikarskich, ale też anegdot. Drugi tom, przedstawiający Polskę pod zaborami, w znacznie większym stopniu niż pierwszy opiera się na materiale źródłowym, niż na spekulacjach autora. podobnie jednak jak pierwszy, tak i ten, pisany jest w luźnym stylu publicystycznym, w myśl zasady – najważniejsze, żeby nie zanudzić czytelnika.

30 lipca 2018 o godz. 17:10

Z Prusa

„Cywilizacja ma dwa przeciwległe bieguny. Jednym jest szynk, drugim księgarnia”. ~ Bolesław Prus (1882)