Komentarze autora

31 marca 2021 o godz. 23:44

Covidowa porażka

poland-vs-england-flags-on

Anglia-Polska na Wembley. Bez Lewandowskiego, który jest kontuzjowany, w ogóle w dość dziwnym ustawieniu, Michał Helik, który nie sprawdził się w meczu z Węgrami wyszedł w pierwszym składzie. W tym meczu stał się współautorem straconego przez Polskę gola, faulując w polu karnym, inna sprawa, że był to faul, na który sędzia mógł przymknąć oko. Harry Kane pewnie wykorzystał jedenastkę i… długo nic się nie działo. Anglicy sprawiali wrażenie, jakby nie chcieli nam zrobić krzywdy, a nasi wyglądali na wystraszonych chłopców do bicia. Po przerwie wszedł za Świderskiego Milik, potem za Helika Jóźwiak. Polacy zaczęli lepiej grać w środku pola, częściej mieliśmy piłkę, choć nie było żadnych zrywów, kontrataków, indywidualnych akcji. Konsekwentna gra do przodu jednak się opłaciła i w 58. minucie po podaniu Milika wyrównał Moder. Anglicy poderwali się, ale nie jakoś przekonująco, wyglądało na to, że dowieziemy remis do końca. Niestety, w 84. minucie po zagraniu Stonesa Harry Maguire pokonał Szczęsnego i skończyły się marzenia o remisie na Wembley. Mecz, który nie przejdzie do historii, piłkarze obu drużyn grali jakby im brakowało powietrza. Takie covidowe skojarzenie niech posłuży za tytuł dla przegranego przez Polskę spotkania.

28 marca 2021 o godz. 23:18

Jak muchy w smole

andorra-vs-poland-soccer-match-national-colors

Drugi mecz w eliminacjach do mistrzostw Świata, słaby jak ten pierwszy. Puste trybuny na Łazienkowskiej, Polska w bojowym ustawieniu, w ataku: Lewandowski-Milik-Piątek. Amatorzy z Andory nie zlękli się jednak i skutecznie rozbijali nieporadne polskie szarże. W 30 minucie Lewandowski strzelił gola, potem drugiego w 55. minucie i zszedł z boiska. Gra była nudna, powolna, aby się zbytnio nie zmęczyć. Strasznie się to oglądało. Sousa zrobił pięć zmian, znów można by myśleć, że trafił ze zmianami, bo ostatniego gola zdobył debiutujący i wprowadzony w 63. minucie Karol Świderski, a podawał do niego wprowadzony trzy minuty wcześniej Kamil Grosicki. Nowy trener na razie eksperymentuje i wychodzi obronną ręką, ale gra jest taka sama jak za czasów Brzęczka. Prawdziwy sprawdzian będzie 31 marca w meczu z Anglią na Wembley.

26 marca 2021 o godz. 00:33

Towarzysko z Węgrami

images

Remisem zakończył się mecz Węgry-Polska w Budapeszcie, pierwszy występ Polaków pod wodza nowego trenera. Media okrzyknęły Paulo Sousę genialnym strategiem zanim rozegrał z polską kadrą pierwszy mecz. Tymczasem spotkanie w walce o awans do Mistrzostw Świata przypominało raczej mecz towarzyski, przynajmniej jeśli popatrzymy na motorykę i oszczędzanie sił przez zawodników. Po sześciu minutach było 1:0 dla Węgrów, po ewidentnych błędach polskiej obrony. Pierwsza połowa bardzo słaba, zresztą w wykonaniu obydwu drużyn. W drugiej znów niefrasobliwa gra doprowadziła do straty kolejnego gola, 52 minuta i 2:0 dla Węgier. Dramat? Ze zwrotem akcji. Po utracie drugiej bramki Sousa zrobił trzy zmiany, za Sebastiana Szymańskiego wszedł Kamil Jóźwiak, za Jakuba Modera Krzysztof Piątek i za Michała Helika Kamil Glik. W ciągu dwóch minut było już 2:2, strzelili Piątek i Jóźwiak. Cóż, można powiedzieć, że Polacy nie w pełni wykorzystali nagłą przewagę i przy stanie 2:2 nie pociągnęli dalej, ale też trener Węgrów wyciągnął wnioski i wprowadził trzy zmiany. W 78. minucie radość gospodarzom dał Orban, ale nie prezydent, lecz gracz RB Leipzig. Gol z niczego, Szczęsny słabo wznowił grę, oddaliśmy inicjatywę i skończyły się marzenia o trzech punktach wywiezionych z Budapesztu. Najładniejszy gol meczu padł w 82, minucie, Lewandowski huknął po podaniu Bereszyńskiego. 3:3, bardzo towarzyski wynik. Jakie wnioski? Kadra jest słaba, brakuje zaangażowania. Obrona do wejścia Glika była rozsypana, Glik jest tu naturalnym przywódcą i nie wiadomo dlaczego nie zagrał od początku. Na plus nowemu trenerowi trzeba zapisać to, ze potrafi odważnie reagować na to, co dzieje się na boisku. Niby to powinno być oczywiste, ale jego obaj poprzednicy przy stanie 0:2 czekaliby ze zmianami do końca meczu, by potem na ekranie przeanalizować błędy. Trener kadry narodowej nie nauczy nikogo jak grać w piłkę, ale ma podejmować strategiczne decyzje. Może nie najlepiej Sousa wybrał skład wyjściowy, ale na pewno wiedział, kiedy najwyższy czas dokonać rewolucji na boisku. Z ocenami należy się wstrzymać do meczu z Anglią, z Węgrami zagraliśmy towarzysko, utrwalamy tradycję: Lengyel, Magyar – két jó barát!

7 stycznia 2021 o godz. 12:40

Dzicz na Kapitolu

wybory-usa

Dzicz wdarła się na amerykański Kapitol. Dewastowali wnętrza i robili sobie selfie, podjudzeni przez psychopatę Trumpa. Policja imperium bezradna w obliczu szturmu dzikusów. Niebywała żenada. Świat się śmieje. Podobno cztery osoby zabite, bo dzicz w Ameryce może przecież mieć broń. Nauka dla całego świata – czy w prawie biernym wyborczym nie powinno być wymagane poświadczenie od psychiatry o zdolności wykonywania służby publicznej? Przy okazji można by to rozszerzyć o: wojskowych, policjantów i nauczycieli.

18 listopada 2020 o godz. 22:57

Byle do przodu

embed-only-nations-league-2018

Przegraliśmy 1:2 ostatni mecz w Lidze Narodów. Dobrze zaczęliśmy, agresywnie, już w piątek minucie Kamil Jóźwiak strzelił gola, którego ładnie sobie wypracował, mijając holenderskich obrońców. Potem mecz przypominał grę w piłkarzyki, czyli piłka latała od jednej strony boiska, do drugiej. Dużo sił tracili piłkarze obydwu drużyn, mogło się to podobać, ale też więcej w tym było błędów obrony, niż finezji. Holendrzy grali w myśl prostej strategii – byle do przodu, Polacy nastawili się na kontry, więc sytuacji pod obydwoma bramkami nie brakowało, ale wykończenia akcji były jakieś nonszalanckie, równie nieudane, jak gra obrońców. Oczywiście, w porównaniu do meczu z Włochami Polska wyglądała dużo lepiej, ale mam wrażenie, że przynajmniej w 50% dlatego, że Holendrzy na wiele pozwalali, ich obrońcy byli wciąż spóźnieni, podobnie jak u nas spóźniał się do akcji z przodu Lewandowski. W przerwie Lewandowskiego zastąpił Piątek, któremu bardziej się chciało grać w piłkę, ale nie dostawał zbyt wielu podań, a nie jest to zawodnik, który sam potrafi wypracować akcję. W drugiej połowie Holandia grała swoje, czyli do przodu, co w końcu przyniosło najpierw wyrównanie z rzutu karnego w 77. minucie, potem wygraną po bramce Wijnalduma w 84. minucie. Po stracie tej bramki polscy piłkarze już nawet nie mieli ambicji na remis. Przegrali mecz, który z powodzeniem można było zakończyć remisem, wystarczyło chcieć grać do końca, ale tych chęci zabrakło. Patrząc na drużynę Polską jako całość i porównując dwa ostatnie mecze, wydaje się, że z reprezentacją na dobre powinien rozstać się Linetty, który więcej szkodzi niż pomaga. Wciąż niemrawy jest Zieliński, natomiast Jóźwiak i Płacheta wnieśli dużo siły, prędkości i energetyki do gry. W pechowym momencie wszedł Grosicki, po jego wprowadzeniu straciliśmy oba gole, ale to jest piłkarz, który ma pomysł na grę i pracuje na całym boisku, jak kiedyś Kuba Błaszczykowski, czy Lewandowski, jeśli akurat nie strzela focha. Dwie porażki w ciągu trzech dni obnażyły prawdę o potędze polskiej reprezentacji. O Mistrzostwach Europy na razie nie ma co myśleć, bo przed nami jeszcze jesień, zima i wiosna, covid na pewno zbierze żniwa.

15 listopada 2020 o godz. 23:06

Różne szybkości myślenia

embed-only-nations-league-2018

„Potrafili nas zaskoczyć szybkością swojego myślenia”, komentator dobrze podsumował pierwszą połowę meczu Włochy-Polska w Lidze Narodów. Włosi nas zdominowali w sposób absolutny, do tego stopnia, że graliśmy do tyłu, zupełnie bezradni w środku pola, oddając wiele miejsca przy atakach rywala. Włosi do przodu, szybko, kombinacyjnie, z pomysłem na grę. W 21. minucie sędzia nie uznał bramki Insigne, ale widać było, że bramka wcześniej czy później musi wpaść. W 27. minucie wyraźnie już zmęczony Krychowiak dosłownie położył się na Belottim w polu karnym. Nie wiadomo po co, spreparował rzut karny i po strzale Jorginho przegrywamy 0:1. Bynajmniej zdobyta bramka nie spowolniła gry Włochów. Dalej robili swoje, niemiłosiernie ośmieszając naszych pomocników, konstruując piękne koronkowe akcje, jak ta z 41. minuty zakończona strzałem Bernardeschiego. Polacy nie tylko ruszali się jak muchy w smole, ale też wyraźnie ociężale reagowali na tak choćby oczywiste sytuacje, jak wyrzut piłki z autu w okolicy pola karnego. Głupi faul Krychowiaka był dobrym obrazkiem tego spóźnionego myślenia, ale niestety nie jedynym. Przykry widok. Druga połowa zaczęła się dużo lepiej. Trzy zmiany: za Modera Góralski, za Jóźwiak Grosicki i za Szymańskiego Zieliński. Grosicki od razu wniósł dynamikę i logikę, zaczęło to wyglądać dużo lepiej w środku pola, już nie było tej żenującej gry do tyłu. Góralski wyszedł jednak z postanowieniem, że da upust chuligańskim nawykom, już za pierwszy faul powinien był dostać czerwoną kartkę, dostał za drugi, osłabiając drużynę. Dopiero w 74. minucie z boiska zszedł Linetty, który chyba popełniał najwięcej błędów i sprawiał wrażenie przerażonego grą. Tyle, że Milik, który w ogóle nie gra w piłkę od dawna, nie wniósł żadnej dodatkowej jakości. W 83. minucie fenomenalne podanie Insigne do Berardiego i powinno być 2:0. Świetny mecz zagrał Insigne. Dwubramkowa porażka to łagodny wymiar kary za stateczną grę w pierwszej połowie, za chamskie faule Góralskiego, za bezmyślne zagrania w obronie, za to, że nie stworzyliśmy żadnej groźnej sytuacji pod włoską bramką. Żeby jednak oddać sprawiedliwość, trzeba podkreślić, że Włosi zagrali świetny mecz. Pewnie inny skład wyjściowy naszej drużyny dałby więcej emocji kibicom, ale nie koniecznie przełożyłby się na lepszy wynik. Włochów trudno było dzisiaj zatrzymać.

31 października 2020 o godz. 15:41

Political fiction

4270494099_de86a7a38b_b

Pobawię się w prognozę na najbliższe dni. Kaczyński zostaje pozostawiony przez Zjednoczoną Prawicę, usunięty z PiS i rządu, odchodzi w niesławie, a najgłośniej zrzucają na niego winę Ci, którzy najgorliwiej mu usługiwali. Prezydent kreuje się na męża opatrznościowego i próbuje wokół siebie przebudować obóz władzy. Następuje rozłam w Zjednoczonej Prawicy i premier Morawiecki składa dymisję. Misję utworzenia rządu „Zgody Narodowej” otrzymuje Jarosław Gowin, który zaprasza do współpracy opozycję, oferując najtrudniejsze w obecnej chwili resorty – zdrowia, rolnictwa, może szkolnictwa. Opozycja dostaje też RPO dla załagodzenia sytuacji w kraju. Z jakichś powodów okazuje się, że Julia Przyłębska została nieprawidłowo wybrana i następują zmiany w Trybunale Konstytucyjnym, kwestia aborcji zostaje zupełnie odsunięta do czasu wybrania nowego składu sędziów, a de facto ad acta. Sejm powołuje komisję śledczą do rozliczenia Ziobry i jego ludzi, Sasina i Szumowskiego. Panowie stają się kozłami ofiarnymi swoich niedawnych kolegów, ale nikt nie roni za nimi łez, jak nie ronił za Banasiem. Szybko zasądzone zostają dla byłych ministrów kary więzienia, ale prezydent stosuje prawo łaski, tłumacząc, że działali pod presją pandemii.  Telewizja Polska, której władze w panice próbują ustalić, gdzie aktualnie znajduje się koryto, na wszelki wypadek emituje niemal wyłącznie filmy z dawnych lat. W rządzie „Zgody Narodowej” trwają kłótnie o stanowiska. W tym czasie dzienna liczba zarażonych Covid przekracza 50 tys. Do końca 2020 roku liczba ofiar Covid w Polsce przekracza liczbę ofiar II wojny światowej, gospodarka jest w ruinie, skasowane są wszystkie programy socjalne, brakuje lekarzy, miejsc w szpitalach i w kostnicach, ale Polska jest pierwszym na świecie krajem, gdzie została osiągnięta odporność populacyjna na wirusa. W 2021 rok wkraczamy z hasłami odbudowy biologicznej narodu, a stery władzy, w wyniku zamachu stanu, przejmują ugrupowania skrajnie nacjonalistyczne. Polska zostaje usunięta z Unii, większość państw nakłada na nasz kraj sankcje. Pomocną dłoń wyciągają jedynie Łukaszenko z Putinem, którzy z aprobatą przyglądają się procesowi przemian w kraju nad Wisłą. Wszystkiego dobrego!

14 października 2020 o godz. 23:26

Brzęczek Litościwy

embed-only-nations-league-2018

Mecz Polska-Bośnia we Wrocławiu, ładny wynik, 3:0, a mimo to jestem zły na Brzęczka, bo skradł widowisko. Bośniacy wprawdzie wyszli na boisko bez kompleksów, ale szybko zostali skarceni, w piętnastej minucie czerwona kartka i powietrze z nich uszło. Polacy mogli w pierwszej połowie strzelić co najmniej cztery bramki, skończyło się na dwóch. Zmarnowana stuprocentowa sytuacja Lewandowskiego w 22. minucie, ale co się odwlecze… W 40. minucie Lewandowski huknął z kilku metrów i bramkarz Bośniaków nie miał nic do powiedzenia. Tuż przed przerwą na 2:0 podwyższył grający być może swój najlepszy mecz w kadrze Karol Linetty. Zapowiadała się ostra kanonada w drugiej połowie i bardzo wysoka wygrana Polaków. Lewandowski podwyższył na 3:0, świetną okazję miał Grosicki… Wszystko wyglądało znakomicie, piłkarze się roztańczyli, i wtedy Jerzy Brzęczyk Litościwy postanowił zepsuć święto, oszczędzić Bośniaków i nogi swoich najlepszych graczy, czyniąc ostatnie 35 minut śmiertelnie nudnym widowiskiem. Nie wiem, czy zmiennikom brakowało ambicji? Po zejściu z boiska Lewandowskiego i Grosickiego można było odnieść wrażenie, że dalej gramy w dziewiątkę. Bez pomysłu na jakikolwiek atak, na utrzymanie wyniku, który był dobry, ale – na Boga – trzeba szanować czas kibiców, jeśli ktoś w dzisiejszych czasach poświęca 90 minut uwagi, to wypada przynajmniej próbować coś zaoferować w zamian. Nowe przepisy, które dopuszczają pięć zmian w meczu nie sprawdzają się, trenerzy za szybko, za często dokonują zmian, kosztem widowiska. Bośniacy mogą Brzęczkowi podziękować, litościwie oszczędził im kompromitacji.

13 października 2020 o godz. 22:55

Dla kogo zero tolerancji?

Pseudorolnicy straszą, ze zablokują wszystkie drogi. Jak nasi politycy są tacy mocni, żeby karać za brak maseczek i gadać o swoim „zero tolerancji”, to dlaczego nie potrafią sobie poradzić z rozwydrzoną hołotą, która udaje rolników? Tu nagle są tolerancyjni? Mandaty za blokowanie ulic, a jak nie poskutkuje, to rozpędzić. I dlaczego prokuratura jeszcze nie zajęła się powiązaniami pomiędzy politykami a tzw. branżą futerkową? Kto dawał i brał łapówki, niech idzie siedzieć. Ani grosza z moich podatków dla oprawców zwierząt!

11 października 2020 o godz. 22:57

Dobry mecz

embed-only-nations-league-2018

Po zwycięstwie 5:1 nad Finlandią nie komentowałem. Bo nie wiedziałem, czy to przypadek, czy to zła dyspozycja rywala… Mecz z Włochami rozbudził jednak we mnie optymistyczny entuzjazm. Graliśmy jak równy z równym, choć Włosi ewidentnie kilka dobrych sytuacji sknocili. Kolejny świetny mecz Modera, bez kompleksów, ofensywnie, z pomysłem. Bereszyński, Kędziora, Glik byli mocnymi punktami w strefie defensywnej. Świetna akcja w 89. minucie i szkoda, że Linetty nie trafił. Dlaczego Grosicki wszedł pod koniec meczu? Jak wszedł, to dodał energii. Dlaczego został zdjęty Lewandowski? Nie był to jego najlepszy mecz, ale taki zawodnik powinien grać do końca, bo nigdy nie wiadomo, kiedy trafi do niego akurat TA piłka. Może jednak jakaś kontuzja. Mecz dobry, wynik dobry i sprawiedliwy. Jak tak ma być dalej, to ja poproszę. Koronawirus ewidentnie pomógł Brzęczkowi

6 października 2020 o godz. 23:00

Język dyktatury

intolerance

Ministerstwo zdrowia znów zapowiada zamordyzm. Mandaty za brak maseczek, nazwali to „polityka zero tolerancji”. Co to jest za język? Język dyktatury. Zero tolerancji, bo nasi politycy nie wiedzą, co to tolerancja. Moją obywatelską postawą od dzisiaj będzie zero tolerancji dla władzy. Po kompromitacjach Szumowskiego i kłamstwach Morawieckiego, że koronawirus już nie groźny, powinni sypać popiół na tępe głowy, a nie straszyć ludzi swoim brakiem tolerancji.

19 września 2020 o godz. 12:54

CBA do roboty!

file-20190212-174894-1upmhar

Jak powiedział Kaczyński, sprawa dobrego traktowania zwierząt jest ponadpartyjna i ponadpolityczna, to kwestia przyzwoitości, człowieczeństwa. Dlaczego zatem tak wielu polityków, także z obozu rządzącego wykazało się brakiem przyzwoitości? Na to pytanie powinni poszukać odpowiedzi dziennikarze śledczy i panowie od korupcji z CBA. Mogę zrozumieć od biedy polityków z PSL, ale reszta? A już szczególnie ci, dla których poparcie dla bestialstwa oznaczać będzie koniec kariery politycznej…? Brak przyzwoitości akurat nie specjalnie dziwi, ale ta nagła wolta i autodestrukcja musi mieć drugie dno, to nie jest tylko tak, że kilkudziesięciu posłów chciało zamanifestować brak serca dla zwierząt. Oni muszą być umoczeni po uszy, powiązani łapówkami i zastraszeni szantażami, żeby głosować wbrew własnym interesom. „Jak nie zagłosujesz przeciwko piątce dla zwierząt, to ujawnimy to i owo, mamy to nagrane…” – podejrzewam, że taki był powód samobójczych zachowań i wypowiedzi wielu polityków. Zostali tak skutecznie zaszantażowani, że nie mieli już wyjścia. Tyle, że teraz wiadomo gdzie szukać powiązań z tzw. lobbystami, czyli w praktyce szantażystami.

8 września 2020 o godz. 23:49

Zwyrodnialcy

mink-934581_1280

Nie obejrzałem i nie obejrzę filmu „Krwawy biznes futerkowców” Janusza Schwertnera, bo takie sceny zwyczajnie za bardzo mnie bolą, zostają w podświadomości, nie dają w nocy spać. Ale słucham i czytam, bo dużo o tym w mediach, także za sprawą Kaczyńskiego, który zapowiedział ustawę zabraniającą znęcania się nad zwierzętami. Brawo! Mam nadzieję, że zwyrodnialcy, którzy znęcają się nad zwierzętami nie tylko stracą swoje fortuny i pozycje towarzyskie, ale też pójdą siedzieć, bo z zebranych materiałów wynika, że to są sprawy kryminalne i już powinny nastąpić aresztowania bydlaków. Ale w tej sprawie są nie tylko zwyrodnialcy, lecz także przestępcy, którzy ich kryli, którzy im ułatwiali prowadzić kryminalne biznesy. To są politycy, z ministrem rolnictwa na czele, to są urzędnicy przeprowadzający różne kontrole, to wreszcie ojciec Rydzyk, który w zamian za korzyści finansowe (czyli łapówki) dawał zwyrodnialcom ochronę. Mam nadzieję, że ci, co brali pieniądze, ci co dawali przyzwolenie na męczenie zwierząt, także pójdą siedzieć. Czas oczyścić Polskę z kanalii i dewiantów. Kaczyński dziś jest bohaterem dnia. Choć jeszcze większym jest dziennikarz Onetu Janusz Schwertner, który miał odwagę pokazać mafijne interesy i krzywdę zwierząt.

14 sierpnia 2020 o godz. 11:21

Oszust gorszy od złodzieja?

zalewa

W mediach huczy na temat dziennikarza z TVP Lublin. Tomasz Zalewa rozrzucał śmieci po Placu Lecha Kaczyńskiego w Lublinie, żeby pokazać, że miasto nie dba o porządek. W odpowiedzi miasto wyemitowało nagranie z kamery monitoringu, jak Zalewa grzebie po śmietnikach i bałagani. Zalewę wywalili od razu z telewizji, i słusznie, jak ktoś nie wie, że dziennikarz opisuje rzeczywistość, a nie ją inscenizuje, to nie może być dziennikarzem. Może iść do pracy w teatrze, cyrku, filmie… Jedyne co mnie w tym wszystkim dziwi, to jak to jest możliwe, że przy obecnych przepisach dotyczących ochrony danych osobowych, można takiego Zalewę z imienia i nazwiska pokazywać publicznie jak grzebie w śmieciach? Jak do sklepu wejdzie złodziej i zostanie nagrany przez kamerę jak kradnie, to prawo nie pozwala przyczepić na drzwiach zdjęcia złodzieja z napisem „tego pana nie obsługujemy”. Ale jak dziennikarz grzebie w śmietniku, to miasto Lublin może sobie puszczać wideo z monitoringu ku uciesze gawiedzi. W sumie nie wiem, kto gorszy, złodziej, czy oszust, pewnie to zależy od skali, ale jednak prawo chyba jest takie samo dla przedsiębiorcy, jak dla rajcy miejskiego?

10 sierpnia 2020 o godz. 19:37

Chuligani

brutality-152819_1280

Pan Giertych mądrze stwierdził, że chuligan jest chuliganem i kulturalnym ludziom nie wypada stać po stronie łachmyty. Problem w tym, że nieraz w historii naszej i nienaszej chuliganem okrzyknięty był ten, kto się reżimowi władzy nie podoba. A władza obecna lubi pokazywać siłę i brak szacunku dla prawa, czyli sama od chuliganów też niewiele się różni. Okazuje się również, że w policji nie brakuje chuliganów. To co ma robić kulturalny człowiek, żeby samemu nie zostać chuliganem?

12 lipca 2020 o godz. 21:57

Leniuszek vs Kłamczuszek

vote-voting-voting-ballot-box

Dane exit-pool pokazują to, o czym było wiadomo, że połowa Polaków będzie miała po wyborach kaca. Obaj kandydaci dostali prawie tyle samo głosów. Swojego głosu nie oddałem. Słuchając komunikatów obu sztabów wyborczych dowiadywałem się, że wybór jest między Leniuszkiem a Kłamczuszkiem. Jak w przedszkolu. Licytacja, kto więcej obieca przybrała poziom takiej żenady, że postanowiłem być od tego z daleka. Te wybory doprowadziły do jeszcze większych podziałów, do jeszcze większej wrogości dwóch obozów politycznych, które dawno są skompromitowane. Wygląda to słabo, ale w takiej Polsce żyjemy od lat. Nawet ogromny kryzys w jakim znalazł się świat, nie dał impulsu do czegoś nowego, pozytywnego. Przekaz wyborczy był albo negatywny, albo zbudowany na obietnicach rozdawnictwa. Którykolwiek z nich wygrał, czekają nas bardzo trudne lata.

29 czerwca 2020 o godz. 23:17

Kowid

being-alone-alone-archetype-archetypes

Brzmi jak Zbowid, albo jak Covid, ale tak sobie wyobrażam dalszą drogę Hołowni – Komitet Obrony Wolności i Demokracji. Tylko wszystko to już było. Hołownia ma lepszą aparycję, a Kukiz lepszy głos. Wynik wyborów to dla mnie zaskakująco kompromitująca porażka Kosiniaka-Kamysza, zaskakujący i niezrozumiały sukces Bosaka. Poza tym nic mnie nie dziwi. Lewica kolejny raz zakpiła sama z siebie. Polaryzacja sceny nienawiści ma się dobrze – PO-PiS to nie jest żaden wybór. Albo może delikatny, między nieudacznictwem a dyktaturą. Chciałoby się czegoś innego, ale nie ma. Nie głosowałem. Mam od cholery roboty. Nawet wsiałem na rower, podjechałem pod mój punkt wyborczy, ale zabrakło im kart do głosowania, kolejka była na dwie godziny. Sorry Vinnetou, ale aż tyle czasu to ja nie mam, muszę zapierdalać. W drugiej turze zamówię sobie głosowanie do domu. A podsumowując wątek tego jak i za ile głosować, to skoro mogę płacić blikiem, to dlaczego nie mogę tak samo głosować? Wiem, wiem, jestem obojętny na sprawy ojczyzny i narodu, ale wydaje mi się, że skoro moje 100 zł jest bezpieczne w transakcji online, to głos też jakoś przeleci. Ale to dygresja, nie jestem ekspertem od zabezpieczeń online. Gdybym miał oddać głos, to bym głosował na Kosiniaka-Kamysza, czyli dobrze, że nie oddałem, bo głupio jest głosować na sromotnie przegranych. Ale może też i głupio na wygranych… Jak listonosz przyniesie zestaw na drugą turę, to spróbuję, doświadczenie mnie jednak uczy, że wygrywa ten, kto pracuje, a nie ten, co głosuje. Chociaż, co ja tam wiem… pewnie wygrywa ten, co bliżej koryta, a ja pracuję żeby mu sfinansować podatkami pensję.

14 czerwca 2020 o godz. 18:08

Ucho igielne

Mysliwski_Ucho-igielne_500pcx

Wspaniała opowieść, kolejna jego wielka książka Wiesława Myśliwskiego. Nigdzie się nie zaczyna, nigdzie się nie kończy, zawiera w sobie wiele różnych opowieści, nie dokończonych, urwanych, ale razem składają się na opowieść o ludzkim losie, o przemijaniu, o krótkotrwałości wszystkiego. Co z tego jak się rozwinie ta, czy inna historia, skoro zawsze każda z nich będzie miała koniec, los nasz napiętnowany jest końcem. Bohater jest profesorem historii, ale to książka o tym, że nie ma jednej historii, że nie ma ogólnej historii, są tylko fragmenty, są relacje, wspomnienia, które znaczą tyle tylko, ile chcemy im poświęcić uwagi. Oczywiście, są też sprawy bezwzględne, wykraczające poza los jednostki, w „Uchu igielnym” mamy w tle drugą wojnę światową, getto, komunizm i to, co po komunizmie. Są nieszczęścia, kataklizmy, wykraczające poza te pojedyncze głosy, poza opowieści o miłościach, rozczarowaniach, ambicjach, niedomaganiach, chorobach, jakiejś śmierci, jakiejś niedogodności, jakiejś chwili radości, sukcesu. „Ucho igielne” opowiada jednak przede wszystkim o tych wszystkich drobnych rzeczach, na które składa się nasze życie, do ram historii jakoś każdy się musi dostosować, a to jak to zrobi, to już jego sztuka wyboru, albo umiejętność, dojrzałość, albo fart zwyczajny. Bohater raz jest dojrzały, raz nie jest, raz jest stary, raz młody, bo przeplatają się narracje z różnych okresów jego życia, ale i wiek nie ma znaczenia, bo człowiek może być i stary i młody zarazem, niezależnie od wieku. Czym zaś jest tytułowe „Ucho igielne”? Ludzką niemożliwością. W Biblii czytamy, że „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego”. Jest też wieczną poczekalnią, miejscem, które filtruje marzenia i pragnienia, pozbawia wiary, że warto dalej próbować. Nie warto. Bohater powieści Myśliwskiego raczej ucieka niż poszukuje, raczej porzuca, niż zdobywa, raczej tęskni, niż pragnie. Nie on jest tu bowiem ważny, lecz pamięć pojedynczych osób, składająca się na pozbawioną linearności opowieść o wspólnym losie. Czy bogaty, czy biedny, czy ślepy, czy garbaty, czy wielbłąd, los każdego jest na koniec jednakowy. Dlatego powieść się urywa, znasz, czytelniku, zakończenie.

18 maja 2020 o godz. 13:05

Biedaki, nie dostali w rządzie premii!

emilewicz

Wicepremier Emilewicz zabrała głos w sprawie uposażeń pracowników państwowej administracji. „Premier Morawiecki i tak wstrzymał dodatkowe nagrody w całej administracji. To bardzo trudne dla nas” – powiedziała w rozmowie z Radiem Zet. O, to biedaki! Ludzie tracą pracę, mają obcinane zarobki, a elity płaczą nad brakiem dodatkowych nagród! Wstyd takie rzeczy mówić. Policja pałuje protestujących, a jedyna odpowiedź rządu, to użalanie się, że przyjdzie poczekać na wstrzymana premię! (nie zabraną, żeby przekazać na inne cele, a wstrzymaną, pewnie zostanie wypłacona ze stosownymi odsetkami, sic!).

17 maja 2020 o godz. 13:35

Gaz na ulicach

SONY DSC

Wczoraj rozbisurmaniona przez rząd policja w Warszawie brutalnie zaatakowała protestujących przedsiębiorców. Zasłaniając się koronawirusem policja nadużywa uprawnień z pełną dowolnością, dając po łapach tym, którzy są niewygodni. A państwowe radio, zdejmuje z anteny nieprzychylne władzy piosenki. Komuno wróć! Przedsiębiorcy wystosowali całkowicie słuszne i w części bardzo proste do natychmiastowego wprowadzenia postulaty, m.in.: „maksymalna, odpowiednia do skali kryzysu redukcja w administracji publicznej, obniżenie wynagrodzeń do minimalnej krajowej w ministerstwach, agencjach, funduszach skarbu państwa, zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na finansowanie wsparcia dla MSP i obniżki danin – ZUS, podatków i VAT”. Tylko przyklasnąć. Do tego chcieli dymisji premiera i ministra zdrowia, ale to chyba na zasadzie, że w przypadku negocjacji będzie od czego odstąpić. Urzędasy i ministrowie mogli dać godny Chrześcijan przykład solidarności ze społeczeństwem i zrezygnować z apanaży, a władza z komfortu świty służalców, korona z głowy dyrektorowi departamentu nie spadnie jak sam wykona proste czynności, które na co dzień deleguje zastępcom i podwładnym. Protestujący nie wzięli jednak pod uwagę prostego wyjścia władzy – nie będzie negocjacji, będzie przemoc. Gaz, w ruch poszły pałki, a wytłumaczenie proste – w czasach pandemii skupiska ludzi są nielegalne. Reżim kocha pandemię, a policja, tak jak w czasach, kiedy była milicją, z radością przyłącza się do tańca przemocy, wszak pacyfiści raczej nie wybierają pracy w mundurze. Bezkarna przemoc, policmajster psychopata, który nie tak dawno zamordował młodego chłopaka w Koninie pozostanie jednym z symboli tych zarażonych czasów. Wirus nienawiści rozprzestrzenił się w Polsce tak skutecznie, że stał się epidemią straszniejszą od koronawirusa.

escort bayan trabzon escort bayan yalova escort bayan edirne escort bayan manisa bursa görükle escort