13 marca 2013 o godz. 20:29

Badania czytelnictwa Biblioteki Narodowej

Cywilizacja bez książki
/wp-content/uploads/2013/03/czytelnictwo-2013-4

„Ludzie formalnie wysoko wykształceni w sensie kulturowym już niekoniecznie są inteligentami. 34 proc. Polaków z wykształceniem wyższym nie przeczytało w ciągu ostatniego roku żadnej książki, 20 proc. w ciągu ostatniego miesiąca nie przeczytało tekstu o objętości trzech stron lub dłuższego artykułu w prasie, 17 proc.  nie przypomina sobie, żeby w ciągu ostatniego roku czytało jakąkolwiek prasę” – do tak zatrważających wniosków dochodzą w swoim komentarzu do badań Biblioteki Narodowej Roman Chymkowski we współpracy z Izabelą Koryś i Olgą Dawidowicz-Chymkowską, analizując ostatnie dane dotyczące czytelnictwa w Polsce.
„Przyjmując, że ilościową miarą bycia rzeczywistym czytelnikiem jest deklaracja przeczytania siedmiu lub więcej książek w ciągu roku, należy podtrzymać twierdzenie sprzed dwóch lat o stabilności tej kategorii społecznej (kilkuprocentowe wahania głównego wskaźnika czytelnictwa w trzech ostatnich badaniach wynikają z odpowiedzi, jakich udzielali czytelnicy sporadyczni). W 2012 roku osób, które można uznać za rzeczywistych czytelników, było 11 proc. Warto przypomnieć, że w ciągu dekady 1994-2004 odsetek takich osób wynosił 22-24 proc. i to właśnie spadek do obecnego poziomu, jaki dokonał się pomiędzy 2004 a 2008 rokiem, należy uznać za najważniejszą zmianę w postawach Polaków wobec czytania książek” – alarmują autorzy komentarza do badania.

39 proc. Polaków czyta incydentalnie, reszta wcaleZ badań wynika, że w 2012 roku incydentalny kontakt z książką zadeklarowało 39 proc. Polaków, a książka jest tu rozumiana zarówno jako beletrystyka, jak i jako encyklopedia czy e-book (przy czym autorzy komentarza nie wyjaśniają, czy np. hasła w Wikipedii również traktowane są w badaniu jako kontakt z książką; swoją drogą sam nie wiem jak należy traktować Wikipedię). Badania wskazują na 5 proc. spadku czytelnictwa książek w stosunku do 2010 roku i jeden procent więcej niż w katastrofalnym – w świetle tych analiz – 2008 roku.
Pisałem wielokrotnie, że można mieć zastrzeżenie do jakości tych badań (szczególnie w 2008 roku), co niesłychanie utrudnia tego typu porównania w czasie, nie mniej bardzo zły stan czytelnictwa w ostatnim okresie jest wyraźnie widoczny, znajduje też potwierdzenie w danych z rynku wydawniczego i księgarskiego, który w okresie 2011-2012 notował spadki. Trudno też nie przyznać racji autorom komentarza, których wymowę dobrze oddają śródtytuły raportu: „Czytelnictwo ustabilizowało się na niskim poziomie”, „Starsi dają zły przykład”, „Młodzi niedoczytani” czy „Czytają dzieci rodziców wykształconych”.

Nie grozi nam analfabetyzmPrzy czym mitem jest, że dawni czytelnicy książek papierowych, obecnie czytają e-booki. „Tylko 2 proc. osób nieczytających w 2012 roku kiedykolwiek czytało e-booka. Korzystanie z e-booków charakteryzuje przede wszystkim tych, którzy czytają siedem i więcej książek w ciągu roku, wśród nich aż 20 proc. przynajmniej raz miało w przeszłości do czynienia z książka elektroniczną” – czytamy w analizie badań. Jednocześnie jednak kompetencje czytelnicze Polaków wcale się nie zmniejszają, nie grozi nam wtórny analfabetyzm, jak próbują straszyć media, następuje zwyczajnie odwrót od książki jako zapisu linearnego, a więc przedefiniowanie czytelniczego uczestnictwa w kulturze. Przedefiniowanie moim, ale też autorów badań zdaniem, szalenie niebezpieczne. Pod znakiem zapytania stoi przyszłość fabuły (warto w następnych badaniach takie pytanie sformułować wprost), w szczególności powieści, ale zapewne też reportażu i eseistyki – jako dłuższych form wypowiedzi. W świetle badań w 2012 roku aż o 6 proc. wzrosła liczba osób, które zadeklarowały, że w ciągu ostatniego miesiąca przeczytały tekst o długości co najmniej trzech stron (nie ważne czy w książce, gazecie czy w internecie). Pomijając wspomniane już wątpliwości dotyczące porównywalności badań, to znów wnioski są absolutnie słuszne. Autorzy raportu podsumowują: „zwiększanie się liczby ludzi, którzy mają wystarczające kompetencje i motywację, aby obcować ze stosunkowo długimi tekstami, a jednocześnie unikają lektury książek, wydaje się szczególnie dobitnie świadczyć o malejącej roli tych ostatnich w całości współczesnych praktyk czytelniczych. Można dodać, że ta reorientacja na inne niż czytanie książek formy obcowania z tekstem, dotyczy także tych kategorii respondentów, w przypadku których spadek zainteresowania książkami w ostatnim czasie zaznaczył się szczególnie silnie – nastolatków oraz osób z wykształceniem wyższym. Warto zauważyć, że najmłodsi czytelnicy wykazują tendencję do tego, by nie czytać książek w całości. Z jednej strony wynika to zapewne ze sposobu nauczania języka polskiego, z drugiej wiąże się z dostępnością bardziej syntetycznych form tekstowych – wpisów na blogach czy portalach społecznościowych – które łatwiej i lepiej zaspokajają pewien repertuar potrzeb czytelniczych niż na przykład narracja powieściowa”. Wydaje się, że tendencja ta będzie się nasilać i prawdopodobnie już dotyczy także innych niż literatura mediów, w tym takich jak film czy nawet muzyka. Natychmiastowy dostęp do wszelkich treści, łatwość skakania z leksji do leksji (fragmentów tekstów połączonych hiperlinkiem), ale i łatwość przeskakiwania pomiędzy formami przekazu, w tym przewijania cyfrowych fragmentów muzyki i obrazu – wszystko to sprawia, że obecnie obcowanie z kulturą (mediami) bardziej przypomina skakanie pilotem po kanałach telewizyjnych niż uczestnictwo w przekazie w skupieniu, że o żmudnym czytaniu książki nie wspomnę. Konsument z zadowoleniem przyjmuje wielomedialną papkę, na ogół bez skupienia, a już z pewnością bez skupienia należnego lekturze fabuły czy eseistyki. Wystarczy wejść na YouTube i zobaczyć jak pocięte są filmy fabularne – na fragmenty, które mają po 7-8 minut, żeby przekonać się, że czeka nas kultura poćwiartowana, wyzbyta z pierwotnej intencji twórcy. Przynajmniej dawnej intencji, bo twórcy będą musieli szukać nowych form ekspresji, przystosowanych do oczekiwań i percepcji widza / czytelnika. Te badania czytelnictwa, jak i wiele innych badan przeprowadzanych w ostatnich latach w Europie Zachodniej, dowodzą, że kończy się pewna forma uczestnictwa w kulturze – oparta na linearnym przekazie od twórcy do odbiorcy. Odbiorca aspiruje do miana co najmniej (współ)twórcy, a jego potrzeba nie tylko zaburza, wręcz niszczy dotychczasowy linearny przekaz. Nie wiemy jak w tej rzeczywistości odnajdzie się dawny przemysł wydawniczy (producencki, nagraniowy, filmowy etc)?, czy znajdzie się miejsce dla księgarń?, jaka rola przypadnie bibliotekom?, pewne jest natomiast, że twórcy formę nowej komunikacji wypracują. Tylko, że jej otwarty charakter z jednej strony może eliminować jakiegokolwiek pośrednika, z drugiej – rodzi obawy o jakość produkowanych treści. Czy w ogóle uda się zachować jakiekolwiek sito – choćby w postaci redaktora i korektora (pozostając w świecie tekstu)? Mam co do tego obawy, a z drugiej trony – nie wyobrażam sobie, żeby kultura wysoka bez takiego sita mogła się rozwijać. To samo dotyczy oczywiście prasy. Sztandarowy przykład Wikipedii, jako udanego przedsięwzięcia nowej kultury opartej na entuzjazmie amatorów, jest być może budujący, ale pamiętajmy, że wciąż osamotniony. Ani jedno dzieło, które powstało w internecie, nie tylko nie dostało literackiej nagrody Nobla, ale na dobrą sprawę ani jedno w ogóle nie zwróciło uwagi jakichkolwiek opiniotwórczych gremiów, przy czym nie wydaje mi się, żeby powodem był konserwatyzm krytyków. Po prostu wysokiej jakości treści wciąż powstają z udziałem redaktora, korektora, dobrego tłumacza.

Czytanie czytaniu nie równeWarto tu przytoczyć niezwykle ciekawy fragment analizy zatytułowany „Są dwa różne sposoby czytania”. Autorzy raportu piszą: „Jak dowodzą eksperymentalne badania laboratoryjne przeprowadzone przez BN we współpracy Ośrodkiem Przetwarzania Informacji, czytanie tekstu linearnego i hipertekstu to dwie bardzo różne sytuacje, przy czym owe różnice dotyczą nie tylko fizjologicznego aspektu czytania (sakady i fiksacje gałki ocznej), ale także procesów poznawczych zachodzących w umyśle człowieka czy wielkości angażowanej w czytanie pamięci operacyjnej. Badania te pokazały również, jak typowe dla sposobu organizacji wielu serwisów internetowych środki osłabiają koncentrację na lekturze linearnych komunikatów pisanych. Krok dalej – w ślad za intuicjami wyrażonymi w pracach amerykańskich uczonych – pozwalają wykonać badania jakościowe przeprowadzone przez BN we współpracy z Grupą IQS w listopadzie 2012 roku. Uzyskane na drodze wywiadów narracyjnych autorozpoznania wysoko wykształconych czytelników świadczą o tym, że codzienne obcowanie z komunikatami zorganizowanymi w formie krótkich wypowiedzi hipertekstowych, którym towarzyszą materiały audiowizualne, formatuje umysły ich użytkowników w taki sposób, że coraz trudniej jest im skupić się na lekturze stosunkowo długiego linearnego tekstu. Być może to właśnie stałe podleganie oddziaływaniu elektronicznych form komunikacji tekstowej – obok specyfiki współczesnej dydaktyki języka polskiego – wyjaśnia, dlaczego najmłodsi badani szczególnie często przyznają się do czytania jedynie fragmentów książek. Wypowiedzi badanych wskazują na to, że w świadomości społecznej wyraźnie zarysowują się dwa pojęcia czytania. Z jednej strony jest to, które odnosi się do czynności będącej dobrowolnym czytaniem w czasie wolnym drukowanego kodeksu zawierającego prozę literacką lub popularnonaukową. Z drugiej strony jest wymuszone czynnikami zewnętrznymi czytanie użytkowe. Te dwa rodzaje czytania badani bardzo wyraźnie różnicują. Czytanie użytkowe w coraz większym stopniu wydaje się być związane z krótkimi formami tekstowymi dostępnymi w internecie użytkowanym za pomocą wielorakich urządzeń – komputerów stacjonarnych i przenośnych, tabletów czy smartfonów. Czytanie w sensie bardziej tradycyjnym jest praktyką bycia gdzie indziej, oderwania – przynajmniej do pewnego stopnia – od przymusów doraźnej bezpośredniości codziennych obowiązków; z tego punktu widzenia lektura tego rodzaju przedstawia się jako praktyka ekskluzywna właściwa tym, którzy nie tylko posiadają dostateczne kompetencje kulturowe, ale także dysponują czasem niepoddanym segmentacji na krótkie odcinki”. 

Dbać o czytającą mniejszośćTo są rozważania tylko częściowo obok wyników badań czytelnictwa. Badania Biblioteki Narodowej nie pokazują bowiem, że mamy durne społeczeństwo, które nie czyta książek, raczej wynika z nich, że jesteśmy świadkami cywilizacyjnej zmiany. Ludzie już nie będą czytać więcej niż dotychczas, dawne czasy nie wrócą. Tym bardziej dbać należy o tę grupę, która jeszcze chce czytać! Rolą wydawcy, księgarza, bibliotekarza, dziennikarza w najbliższych latach będzie „dopieszczanie” tej czytającej mniejszości. Jak najpilniej trzeba też zmienić programy nauczania w szkole, tak by w maksymalny sposób pobudzały zainteresowanie czytaniem w formie tradycyjnej, nie czytanie fragmentaryczne. Kultura pokawałkowana, napisałbym, że okaleczona, czeka nas nieuchronnie, ale oby okres przejściowy trwał na tyle długo, byśmy zdążyli znaleźć takie formy dbałości o przekaz, które nowej kulturze zapewnią porównywalnie wysoką jakość.
O kogo zatem należy dbać? Badania częściowo dają na to odpowiedź: „Jak zwykle, czytanie książek deklaruje więcej kobiet niż mężczyzn. Bardziej rozbudowane narzędzie pozwoliło także stwierdzić, że kobiety czytają więcej książek i oddają się lekturze z większą częstotliwością niż mężczyźni. Gdy badanych poproszono o wskazanie motywów, dla których sięgnęli po czytaną książkę, kobiety częściej niż mężczyźni wskazywały relaks i rozrywkę, czytelnicy zaś częściej niż czytelniczki preferowali lektury służące ich rozwojowi i poszerzeniu wiedzy o świecie. Poziom czytelnictwa książek rośnie wraz z wykształceniem badanych. Z wyższym wykształceniem szczególnie wyraźnie wiąże się czytelnictwo bardziej systematyczne (od 1 do 6 książek rocznie czyta 30 proc. czytelników ze średnim wykształceniem i 40 proc. – z wyższym, powyżej 6 książek rocznie – tylko 11 proc. badanych ze średnim wykształceniem i 23 proc. z wyższym). Wykształceni respondenci częściej niż przeciętnie czytają dla celów zawodowych (choć i u nich nie zdarza się to często – po książkę z tego powodu sięga 8 proc. czytelników z wyższym wykształceniem i 4 proc. wszystkich czytelników) oraz z chęci poszerzenia wiedzy i dla własnego rozwoju. Ludzie wykształceni także częściej niż przeciętnie wymieniają książki, które przeczytali w całości”. I dalej: „Wiele wskazuje na to, że czytanie książek to zachowanie habitusowe – „dziedziczone” po rodzicach. Wyższe wykształcenie przynajmniej jednego z rodziców silnie koreluje z nawykiem czytania”. Autorzy badania konstatują też, z czym trudno się nie zgodzić, że: „poziom bibliotek w dużym stopniu decyduje o czytelnictwie”.
Do tego dodałbym jeszcze znaczenie rosnącej liczby wartościowych blogów poświęconych literaturze, z ambitnymi omówieniami kontekstów, ale i z bieżącą informacją o tym, co warto czytać i dlaczego warto. Nie bez znaczenia są kampanie społeczne wspierające czytanie dzieciom oraz dofinansowanie profesjonalnych mediów poświęconych kulturze, a z czasem pewnie także dofinansowanie (np. w formie stypendiów) pracy redaktorów i profesjonalnych tłumaczy. Bez świadomej polityki państwa kultura w jej dotychczasowym wymiarze długo nie przetrwa. A będę się upierał, że na nowe formy przekazu społeczeństwo nie jest jeszcze przygotowane, a już na pewno nie są na nie przygotowane media, w tym wydawcy książek i prasy. Rozpoznajmy najpierw nowe formy ekspresji i nowe potrzeby odbiorcy, nauczmy się je zaspokajać na wysokim poziomie, a wówczas dopiero będziemy mogli poddać się rygorowi cywilizacyjnych przemian, które w znacznym stopniu zostały uruchomione (i zainspirowane) przez technologię.

Komentarz dla “Badania czytelnictwa Biblioteki Narodowej

  1. elita

    A ja dzisiaj zwróciłem bibliotece ok. 20 pożyczonych ze trzy tygodnie temu (i przeczytanych) książek. To kurwa wychodzi, że ja jakaś elita kultury jestem… Szkoda tylko, że w kraju tworzonym przez kretynów i półanalfabetów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

7 stycznia 2021 o godz. 12:40

Dzicz na Kapitolu

wybory-usa

Dzicz wdarła się na amerykański Kapitol. Dewastowali wnętrza i robili sobie selfie, podjudzeni przez psychopatę Trumpa. Policja imperium bezradna w obliczu szturmu dzikusów. Niebywała żenada. Świat się śmieje. Podobno cztery osoby zabite, bo dzicz w Ameryce może przecież mieć broń. Nauka dla całego świata – czy w prawie biernym wyborczym nie powinno być wymagane poświadczenie od psychiatry o zdolności wykonywania służby publicznej? Przy okazji można by to rozszerzyć o: wojskowych, policjantów i nauczycieli.

21 grudnia 2020 o godz. 18:06

X-mas

Bad Santa celebrating Christmas at home alone, he is smoking a cigar and drinking beer

Niech moc będzie z Wami!

17 grudnia 2020 o godz. 12:29

Nowy numer Aqua Vitae

AV_cover-36

Ukazał się nowy numer (6/2020) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. 84 strony wieści z branży alkoholowej.

18 listopada 2020 o godz. 22:57

Byle do przodu

embed-only-nations-league-2018

Przegraliśmy 1:2 ostatni mecz w Lidze Narodów. Dobrze zaczęliśmy, agresywnie, już w piątek minucie Kamil Jóźwiak strzelił gola, którego ładnie sobie wypracował, mijając holenderskich obrońców. Potem mecz przypominał grę w piłkarzyki, czyli piłka latała od jednej strony boiska, do drugiej. Dużo sił tracili piłkarze obydwu drużyn, mogło się to podobać, ale też więcej w tym było błędów obrony, niż finezji. Holendrzy grali w myśl prostej strategii – byle do przodu, Polacy nastawili się na kontry, więc sytuacji pod obydwoma bramkami nie brakowało, ale wykończenia akcji były jakieś nonszalanckie, równie nieudane, jak gra obrońców. Oczywiście, w porównaniu do meczu z Włochami Polska wyglądała dużo lepiej, ale mam wrażenie, że przynajmniej w 50% dlatego, że Holendrzy na wiele pozwalali, ich obrońcy byli wciąż spóźnieni, podobnie jak u nas spóźniał się do akcji z przodu Lewandowski. W przerwie Lewandowskiego zastąpił Piątek, któremu bardziej się chciało grać w piłkę, ale nie dostawał zbyt wielu podań, a nie jest to zawodnik, który sam potrafi wypracować akcję. W drugiej połowie Holandia grała swoje, czyli do przodu, co w końcu przyniosło najpierw wyrównanie z rzutu karnego w 77. minucie, potem wygraną po bramce Wijnalduma w 84. minucie. Po stracie tej bramki polscy piłkarze już nawet nie mieli ambicji na remis. Przegrali mecz, który z powodzeniem można było zakończyć remisem, wystarczyło chcieć grać do końca, ale tych chęci zabrakło. Patrząc na drużynę Polską jako całość i porównując dwa ostatnie mecze, wydaje się, że z reprezentacją na dobre powinien rozstać się Linetty, który więcej szkodzi niż pomaga. Wciąż niemrawy jest Zieliński, natomiast Jóźwiak i Płacheta wnieśli dużo siły, prędkości i energetyki do gry. W pechowym momencie wszedł Grosicki, po jego wprowadzeniu straciliśmy oba gole, ale to jest piłkarz, który ma pomysł na grę i pracuje na całym boisku, jak kiedyś Kuba Błaszczykowski, czy Lewandowski, jeśli akurat nie strzela focha. Dwie porażki w ciągu trzech dni obnażyły prawdę o potędze polskiej reprezentacji. O Mistrzostwach Europy na razie nie ma co myśleć, bo przed nami jeszcze jesień, zima i wiosna, covid na pewno zbierze żniwa.

15 listopada 2020 o godz. 23:06

Różne szybkości myślenia

embed-only-nations-league-2018

„Potrafili nas zaskoczyć szybkością swojego myślenia”, komentator dobrze podsumował pierwszą połowę meczu Włochy-Polska w Lidze Narodów. Włosi nas zdominowali w sposób absolutny, do tego stopnia, że graliśmy do tyłu, zupełnie bezradni w środku pola, oddając wiele miejsca przy atakach rywala. Włosi do przodu, szybko, kombinacyjnie, z pomysłem na grę. W 21. minucie sędzia nie uznał bramki Insigne, ale widać było, że bramka wcześniej czy później musi wpaść. W 27. minucie wyraźnie już zmęczony Krychowiak dosłownie położył się na Belottim w polu karnym. Nie wiadomo po co, spreparował rzut karny i po strzale Jorginho przegrywamy 0:1. Bynajmniej zdobyta bramka nie spowolniła gry Włochów. Dalej robili swoje, niemiłosiernie ośmieszając naszych pomocników, konstruując piękne koronkowe akcje, jak ta z 41. minuty zakończona strzałem Bernardeschiego. Polacy nie tylko ruszali się jak muchy w smole, ale też wyraźnie ociężale reagowali na tak choćby oczywiste sytuacje, jak wyrzut piłki z autu w okolicy pola karnego. Głupi faul Krychowiaka był dobrym obrazkiem tego spóźnionego myślenia, ale niestety nie jedynym. Przykry widok. Druga połowa zaczęła się dużo lepiej. Trzy zmiany: za Modera Góralski, za Jóźwiak Grosicki i za Szymańskiego Zieliński. Grosicki od razu wniósł dynamikę i logikę, zaczęło to wyglądać dużo lepiej w środku pola, już nie było tej żenującej gry do tyłu. Góralski wyszedł jednak z postanowieniem, że da upust chuligańskim nawykom, już za pierwszy faul powinien był dostać czerwoną kartkę, dostał za drugi, osłabiając drużynę. Dopiero w 74. minucie z boiska zszedł Linetty, który chyba popełniał najwięcej błędów i sprawiał wrażenie przerażonego grą. Tyle, że Milik, który w ogóle nie gra w piłkę od dawna, nie wniósł żadnej dodatkowej jakości. W 83. minucie fenomenalne podanie Insigne do Berardiego i powinno być 2:0. Świetny mecz zagrał Insigne. Dwubramkowa porażka to łagodny wymiar kary za stateczną grę w pierwszej połowie, za chamskie faule Góralskiego, za bezmyślne zagrania w obronie, za to, że nie stworzyliśmy żadnej groźnej sytuacji pod włoską bramką. Żeby jednak oddać sprawiedliwość, trzeba podkreślić, że Włosi zagrali świetny mecz. Pewnie inny skład wyjściowy naszej drużyny dałby więcej emocji kibicom, ale nie koniecznie przełożyłby się na lepszy wynik. Włochów trudno było dzisiaj zatrzymać.

31 października 2020 o godz. 15:41

Political fiction

4270494099_de86a7a38b_b

Pobawię się w prognozę na najbliższe dni. Kaczyński zostaje pozostawiony przez Zjednoczoną Prawicę, usunięty z PiS i rządu, odchodzi w niesławie, a najgłośniej zrzucają na niego winę Ci, którzy najgorliwiej mu usługiwali. Prezydent kreuje się na męża opatrznościowego i próbuje wokół siebie przebudować obóz władzy. Następuje rozłam w Zjednoczonej Prawicy i premier Morawiecki składa dymisję. Misję utworzenia rządu „Zgody Narodowej” otrzymuje Jarosław Gowin, który zaprasza do współpracy opozycję, oferując najtrudniejsze w obecnej chwili resorty – zdrowia, rolnictwa, może szkolnictwa. Opozycja dostaje też RPO dla załagodzenia sytuacji w kraju. Z jakichś powodów okazuje się, że Julia Przyłębska została nieprawidłowo wybrana i następują zmiany w Trybunale Konstytucyjnym, kwestia aborcji zostaje zupełnie odsunięta do czasu wybrania nowego składu sędziów, a de facto ad acta. Sejm powołuje komisję śledczą do rozliczenia Ziobry i jego ludzi, Sasina i Szumowskiego. Panowie stają się kozłami ofiarnymi swoich niedawnych kolegów, ale nikt nie roni za nimi łez, jak nie ronił za Banasiem. Szybko zasądzone zostają dla byłych ministrów kary więzienia, ale prezydent stosuje prawo łaski, tłumacząc, że działali pod presją pandemii.  Telewizja Polska, której władze w panice próbują ustalić, gdzie aktualnie znajduje się koryto, na wszelki wypadek emituje niemal wyłącznie filmy z dawnych lat. W rządzie „Zgody Narodowej” trwają kłótnie o stanowiska. W tym czasie dzienna liczba zarażonych Covid przekracza 50 tys. Do końca 2020 roku liczba ofiar Covid w Polsce przekracza liczbę ofiar II wojny światowej, gospodarka jest w ruinie, skasowane są wszystkie programy socjalne, brakuje lekarzy, miejsc w szpitalach i w kostnicach, ale Polska jest pierwszym na świecie krajem, gdzie została osiągnięta odporność populacyjna na wirusa. W 2021 rok wkraczamy z hasłami odbudowy biologicznej narodu, a stery władzy, w wyniku zamachu stanu, przejmują ugrupowania skrajnie nacjonalistyczne. Polska zostaje usunięta z Unii, większość państw nakłada na nasz kraj sankcje. Pomocną dłoń wyciągają jedynie Łukaszenko z Putinem, którzy z aprobatą przyglądają się procesowi przemian w kraju nad Wisłą. Wszystkiego dobrego!

29 października 2020 o godz. 22:57

Nowy numer „Aqua Vitae”

cover_5-35

Ukazał się nowy numer (5/2020) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. W numerze m.in.: * Polska premiera Angostura Cocoa * Dictador z beczek po tokaju * Trendy na rynku taniej wódki * Definicje alkoholi w UE * Rozmowa – Marek Sypek, prezes Stock Polska * Japońskie skarby whisky * Kilchoman od kuchni * Dym z Wyspy Mull * Premiera Glenmorangie 1996 * Historia marki Haberfeld * Gin z beczek po kalwadosie * Głóg na brandy * a także: liczne recenzje alkoholi, nowości z branży, recenzje książek o alkoholach, relacje z degustacji. Zapraszamy do lektury.

14 października 2020 o godz. 23:26

Brzęczek Litościwy

embed-only-nations-league-2018

Mecz Polska-Bośnia we Wrocławiu, ładny wynik, 3:0, a mimo to jestem zły na Brzęczka, bo skradł widowisko. Bośniacy wprawdzie wyszli na boisko bez kompleksów, ale szybko zostali skarceni, w piętnastej minucie czerwona kartka i powietrze z nich uszło. Polacy mogli w pierwszej połowie strzelić co najmniej cztery bramki, skończyło się na dwóch. Zmarnowana stuprocentowa sytuacja Lewandowskiego w 22. minucie, ale co się odwlecze… W 40. minucie Lewandowski huknął z kilku metrów i bramkarz Bośniaków nie miał nic do powiedzenia. Tuż przed przerwą na 2:0 podwyższył grający być może swój najlepszy mecz w kadrze Karol Linetty. Zapowiadała się ostra kanonada w drugiej połowie i bardzo wysoka wygrana Polaków. Lewandowski podwyższył na 3:0, świetną okazję miał Grosicki… Wszystko wyglądało znakomicie, piłkarze się roztańczyli, i wtedy Jerzy Brzęczyk Litościwy postanowił zepsuć święto, oszczędzić Bośniaków i nogi swoich najlepszych graczy, czyniąc ostatnie 35 minut śmiertelnie nudnym widowiskiem. Nie wiem, czy zmiennikom brakowało ambicji? Po zejściu z boiska Lewandowskiego i Grosickiego można było odnieść wrażenie, że dalej gramy w dziewiątkę. Bez pomysłu na jakikolwiek atak, na utrzymanie wyniku, który był dobry, ale – na Boga – trzeba szanować czas kibiców, jeśli ktoś w dzisiejszych czasach poświęca 90 minut uwagi, to wypada przynajmniej próbować coś zaoferować w zamian. Nowe przepisy, które dopuszczają pięć zmian w meczu nie sprawdzają się, trenerzy za szybko, za często dokonują zmian, kosztem widowiska. Bośniacy mogą Brzęczkowi podziękować, litościwie oszczędził im kompromitacji.

13 października 2020 o godz. 22:55

Dla kogo zero tolerancji?

Pseudorolnicy straszą, ze zablokują wszystkie drogi. Jak nasi politycy są tacy mocni, żeby karać za brak maseczek i gadać o swoim „zero tolerancji”, to dlaczego nie potrafią sobie poradzić z rozwydrzoną hołotą, która udaje rolników? Tu nagle są tolerancyjni? Mandaty za blokowanie ulic, a jak nie poskutkuje, to rozpędzić. I dlaczego prokuratura jeszcze nie zajęła się powiązaniami pomiędzy politykami a tzw. branżą futerkową? Kto dawał i brał łapówki, niech idzie siedzieć. Ani grosza z moich podatków dla oprawców zwierząt!

11 października 2020 o godz. 22:57

Dobry mecz

embed-only-nations-league-2018

Po zwycięstwie 5:1 nad Finlandią nie komentowałem. Bo nie wiedziałem, czy to przypadek, czy to zła dyspozycja rywala… Mecz z Włochami rozbudził jednak we mnie optymistyczny entuzjazm. Graliśmy jak równy z równym, choć Włosi ewidentnie kilka dobrych sytuacji sknocili. Kolejny świetny mecz Modera, bez kompleksów, ofensywnie, z pomysłem. Bereszyński, Kędziora, Glik byli mocnymi punktami w strefie defensywnej. Świetna akcja w 89. minucie i szkoda, że Linetty nie trafił. Dlaczego Grosicki wszedł pod koniec meczu? Jak wszedł, to dodał energii. Dlaczego został zdjęty Lewandowski? Nie był to jego najlepszy mecz, ale taki zawodnik powinien grać do końca, bo nigdy nie wiadomo, kiedy trafi do niego akurat TA piłka. Może jednak jakaś kontuzja. Mecz dobry, wynik dobry i sprawiedliwy. Jak tak ma być dalej, to ja poproszę. Koronawirus ewidentnie pomógł Brzęczkowi

escort bayan trabzon escort bayan yalova escort bayan edirne escort bayan manisa bursa görükle escort