3 kwietnia 2012 o godz. 10:36

Areopagitica

/wp-content/uploads/2012/04/areoMIlton

„Areopagitica” należy do najważniejszych tekstów pisanych przeciwko cenzurze, w obronie wolności wypowiedzi, czy szerzej – w obronie prawdy i swobodnej wymiany myśli. Jej autor, John Milton, wielki XVII-wieczny angielski humanista, sam był w pewnym sensie buntownikiem, sprzeciwiał się ograniczaniu swobód nie tylko pisarstwem, ale także czynem, nie bojąc się zarówno ostro krytykować kościół, jak i władze świeckie. Nazywany był „pierwszym piórem rewolucji” jako bliski współpracownik Olivera Cromwella. Ironią jest, że wprowadzeniu swobód wypowiedzi i zniesieniu cenzury w 1653 roku sprzeciwił się sam Cromwell, odrzucając zawarte w tekście Miltona tezy. Cromwell, który przyjął w kwietniu 1653 roku tytuł Lorda Protektora, sam miał dyktatorskie zapędy, a cenzura służyła mu utrzymywaniu w ryzach krytyki – „myśli buntowniczej”, jak sam argumentował. Miltonowi nie dane było dożyć wprowadzenia postulowanych w „Areopagitica” swobód, zasiał jednak bezpowrotnie ferment, który ostatecznie w 1689  roku znalazł wyraz w słynnej „Deklaracji Praw” (Bill of Rights), ograniczającej prawa królewskie, de facto przekazując je w ręce Parlamentu, a także wprowadzającej swobodę wypowiedzi przed Parlamentem (art. 9: „Wolność mów, rozpraw lub postępowania w parlamencie nie ma być oskarżana ani badana przed jakimkolwiek trybunałem lub w jakimkolwiek miejscu poza parlamentem”). Był to początek nowoczesnej demokracji. „Deklaracja Praw” wyprzedziła o sto lat francuską Deklarację Praw Człowieka i Obywatela (Déclaration des droits de l’Homme et du Citoyen) z jej słynnym artykułem 11: „Wolna wymiana myśli i poglądów jest jednym z najcenniejszych praw człowieka; każdemu obywatelowi zatem wolno przemawiać, pisać i drukować swobodnie z zastrzeżeniem, że za nadużycie tej wolności odpowiadać będzie w wypadkach, przewidzianych przez ustawę”. Dodajmy, że w znacznym stopniu dzięki inspiracji i działalności Johna Miltona już w 1695 roku całkowicie zniesiono cenzurę w Anglii, na wiele lat wcześniej niż w innych państwach europejskich.
„Areopagitica” powstała w formie mowy – jak głosi tytuł: „w obronie wolności druku do Parlamentu Anglii”. John Milton zaczął nad nią pracować po wydaniu 14 marca 1643 przez angielski Parlament dekretu wprowadzającego instytucję cenzorską, obligującego wydawców do uzyskania zezwolenia na wydanie każdej nowej pozycji. Ostatecznie powstała w formie przewrotnego pamfletu, będącego jednocześnie ostrą krytyką instytucji kościelnych. Milton wydał ją w druku w 1644 roku bez zgłaszania cenzorom, co było decyzją zgodną z głoszonymi przezeń poglądami, jednak brawurową w tamtych czasach. Ostatecznie nie poniósł żadnych konsekwencji, był już wówczas postacią zbyt znaną i cenioną, nie tylko w Anglii, ale też w innych krajach europejskich.

Jak ocenia Bartłomiej Paszylk: „Pamflet »Areopagitica« Johna Miltona był pierwszym stanowczym i popartym argumentami głosem przeciwko cenzurze utworów literackich”. Andrzej Dróżdż, który dokonał pierwszych fragmentów przekładów „Areopagitica” na język polski, pisał: „Antyutopijne, antycenzorskie argumenty, jakich użył Milton w swojej rozprawie, należą do najlepszych osiągnięć sztuki retorycznej. Pisał, że mędrzec pozostanie mędrcem bez względu na rodzaj przeczytanej książki, a głupcowi nie pomoże ani nie zaszkodzi żadna książka, co więcej, ów głuptas może źle zrozumieć tekst dopuszczony do publikacji, choćby nawet było to Pismo Święte, i będzie rozgłaszał swoje teorie, demoralizując nimi innych jemu podobnych. Nie ma więc reguły, na której można by oprzeć i uzasadnić istnienie cenzury. Milton używał wielu argumentów, by uwolnić książki spod władzy znienawidzonych stacjonariuszy. Apelował do rozsądku i żądał zastanowienia się, czy cenzorzy rzeczywiście mogą uwięzić prawdę”.
W innym ciekawym tekście zatytułowanym „John Milton a wolność słowa” Andrzej Dróżdż naświetla sytuacją w Anglii w połowie XVII stulecia. „W 1644 roku Anglią wstrząsały napięcia społeczne. Kwestia całkowitej wolności druku wywoływała żarliwe spory i protesty ze strony polityków o umiarkowanych poglądach, którym wydawało się, że zniesienie cenzury pogrąży państwo w chaosie. Milton podjął się trudu wytłumaczenia im, że nic takiego nie nastąpi, a jednocześnie – nawiązując do wcześniejszych o dwieście lat rozważań Richardusa de Bury’ego, z równie wzruszającą szczerością składał książkom hołd i użalał się nad ich losem z powodu prześladowań, na jakie są narażone ze strony ludzi okrutnych i niewykształconych. Podczas lektury traktatu Johna Miltona przypominają się żałosne ubolewania ksiąg w »Philobiblonie«, ksiąg cierpiących z powodu lenistwa, ignorancji i głupoty, wojen i brudu. W XIV wieku księgi nie były narażone na prześladowania ze strony cenzorów, dopiero od połowy XVI wieku stali się ich największymi wrogami; skazywali je na niepamięć przez niedopuszczenie do druku, na koszmarne przeróbki, a jakże często, mimo nadania im »licencji«, także i na »śmierć« w płomieniach” .
Oddajmy jednak głos samemu Miltonowi, choćby po to by podziwiać precyzję tej mistrzowskiej retoryki („Areopagitica” uważana jest zresztą za jego najwybitniejszy utwór prozatorski). „Książki nie są jedynie martwymi przedmiotami, lecz zawierają w sobie potencjał życia i mogą działać z mocą równą duszy, która je zrodziła. Zaiste, zawarta jest w nich, jak w fiolce, najczystsza esencja intelektu, którego są potomstwem”. I dalej: „Zabić książkę to niemal jak zabić człowieka: kto zabija człowieka, zabija istotę rozumną, stworzoną na obraz Boga, lecz kto niszczy dobrą książkę, zabija rozum sam w sobie, obraz Boga w samej swej istocie. Niejeden człowiek jest dla tej ziemi ciężarem; dobra książka natomiast to cenna, życiodajna krew najwyższego ducha, która przechowywana i strzeżona jak skarb, daje życie po życiu. Prawdą jest, iż żadna epoka nie jest w stanie przywracać życia – co nie stanowi może wielkiej straty – a przełomowe rewolucje nierzadko doprowadzają do bezpowrotnej utraty odrzuconej prawdy, z braku której błądzą całe narody. Winniśmy zatem starannie rozważyć, jakie działania podejmujemy przeciwko żywym owocom pracy osób publicznych, kiedy niszczymy to bogate życie, które jest w książkach chronione i przechowywane; może się bowiem zdarzyć, iż w ten sposób dopuścimy się swoistego morderstwa lub nawet dojdzie do męczeństwa, a w przypadku całego nakładu jest to już rodzaj masakry. Nie będzie to zniszczenie tylko życia, lecz cios wymierzony w eteryczny piąty pierwiastek – tchnienie samego rozumu – odbierający nie życie, lecz nieśmiertelność”.
John Milton nadawał książkom antropomorficzny charakter, zwracał uwagę na ścisły związek pomiędzy dziełem, autorem i czytelnikiem, stawiając znak równości między krzywdą zadaną książce (wolności słowa) a zadaną człowiekowi (jego intelektowi, pragnieniu poznania, swobodzie ekspresji). „Niezdrowym jadłem nawet najzdrowszy organizm z trudem się pożywi, lecz na tym właśnie polega różnica między pokarmem a książkami, że złe książki ostrożnemu i roztropnemu czytelnikowi służą pod wieloma względami ku pouczeniu i przestrodze, ucząc go odkrywania prawdy i obalania fałszu”. I dalej: „Jeżeli prawdą jest, iż mądry człowiek, niczym pilny poszukiwacz, może odnaleźć złoto w najbardziej zaśmieconym tomie, a głupiec pozostanie głupcem zarówno z najlepszą księgą, jak i bez niej, zaiste nie ma powodu, dla którego mielibyśmy uczonego pozbawiać możliwości poszerzania wiedzy, próbując ograniczyć głupcowi to, co – nawet ograniczone – nie uchroni go przed głupotą. Gdyby bowiem bez wyjątku stosować zasadę nakazującą trzymać z dala od ludzi teksty, które się dla nich nie nadają, powinniśmy, zgodnie z opinią nie tylko Arystotelesa, ale także Salomona i naszego Zbawiciela, nie gwarantować głupcom dostępu do dobrych ksiąg, lecz raczej niechętnie go im udzielać, ponieważ pewnym jest, iż lepszy użytek uczyni mędrzec z byle pamfletu niż głupiec z Pisma Świętego”.
Milton nie obawiał się przeciwstawić głupiemu cenzorowi (także inkwizytorowi – odwołując się do doświadczeń hiszpańskich i włoskich) mądrego czytelnika. Dowodził też, że żaden cenzor nie ma prawa stawiać się ponad autorem dzieła, przewrotnie pisał, że mądry cenzor szybo zaniechałby swego fachu, w zawodzie tym pozostaną tylko karierowicze, służalcy i głupcy. Odwoływał się także do Parlamentu słusznie zwracając uwagę, że cenzura upokarza światłą władzę, bo mądry rząd nie boi się ani krytyki, ani schizmy, ani nowych teorii, zdając sobie sprawę, że z cenzurą czy bez, różnorodność poglądów jest nieunikniona. Różnorodność stanowi o potędze wiedzy, jest motorem zmian, a Anglię chciał Milton widzieć w awangardzie postępu. Jak się okazało, miał po temu prawo.
W swojej obszernej analizie „Areopagitica” Andrzej Dróżdż zauważa: „Prowadzona przez Miltona walka z cenzurą to także walka z ciasnotą poglądów, aprioryzmem, pokładaniem zaufania w twierdzenia nieuzasadnione. Milton odwoływał się w niej do teologii moralnej, ponieważ przeciwnicy cenzury używali właśnie najczęściej argumentów religijnych. Z wezwania św. Pawła »Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie!«, uczynił znaczącą dla siebie dewizę. Dowodził, że skoro Bóg dał człowiekowi wolną wolę, to nie powinniśmy poprawiać jego dzieła. Jeżeli wiara jest świadoma i silna, to nie powinna ulec marnym podszeptom innowierców i heretyków. Zwolennikami cenzury – twierdził – są głównie ci, którzy sami nie są pewni swojej wiary, bądź dają się uwieść grzesznym podszeptom” . Sam Milton zaś pisał: „Podczas gdy niejeden dłużnik i przestępca spokojnie się przechadza bez żadnego nadzoru, nieszkodliwe książki nie mogą ruszyć się na krok bez dozorcy na stronie tytułowej. Zwykłych obywateli nie mniej to obraża, bowiem jeśli tak skutecznie trzymamy nad nimi pieczę, że nie odważymy się pozwolić im nawet na lekturę angielskiego pamfletu, czyż nie świadczy to o tym, iż mamy ich za lekkomyślnych, omylnych i niestałych ludzi, o tak chwiejnej wierze i niewielkim rozumie, że mogą przyjmować jedynie to, czym nakarmi ich cenzor?”.
Wezwanie Johna Miltona nie dotyczyło tylko doraźnej reakcji na dekrety z marca 1643 roku, ale dotykało kwestii fundamentalnych dla rozwoju nieskrępowanej myśli i wciąż aktualnych. „Przed wszystkimi innymi wolnościami, dajcie mi wolność poznawania, wypowiadania się i prowadzenia dysput w zgodzie z własnym sumieniem” – pisał.
Wśród wartości nadrzędnych znalazła się także prawda, a w jej opozycji fałsz. Bo ograniczanie prawdy poprzez ograniczanie swobody wypowiedzi, to wprowadzanie jej przeciwieństwa, to otwieranie wrót dla kłamstwa, dla przemilczeń, dla oportunizmu. Kłamstwo nie służy nikomu, ani postępowej władzy (za jaką uważał Milton angielski Parlament), ani obywatelom. „Prawda znalazła się w niebezpieczeństwie, wyrządzamy jej szkodę wprowadzając cenzurę oraz zakazy i niedowierzając jej sile” – wołał. Prawda wymaga wymiany myśli. „Prawda i nauka nie należą do towarów, na które można wprowadzić monopol”.
Są w „Areopagitica” fragmenty, które brzmią niemalże jak anarchistyczne przesłanie (czyż Milton sam nie był anarchistą?) i wyprzedzają myśl XIX-wieczną na temat roli państwa. „Państwo sprawuje nade mną rządy, lecz nie będzie za mnie myśleć” – pisał i słowa te mogą stanowić niejako motto dla całego dzieła. Myślenie jest bowiem rzeczą prywatną, podobnie jak książki, które mamy zamiar ustawić na swoich regałach, z którymi mamy przyjemność obcować. Zaskakujące, że dziś, w XXI wieku, wciąż nie brakuje osób, które zdają się myśleć inaczej, próbując cenzurować, nadzorować i ograniczać.

Sytuacja polityczna w Anglii od połowy XVII wieku

Lata życia Johna Miltona to wyjątkowo burzliwy okres w historii Anglii, który zaowocował ostatecznie narodzinami monarchii parlamentarnej, a w efekcie angielskiej demokracji. Wcześniej jednak, w 1642 roku król Karol I (panujący w latach 1625-1649) wypowiedział wojnę Parlamentowi. Doprowadziło to do wojny domowej trwającej do 1645 roku, zakończonej klęską króla (został obalony i ostatecznie ścięty) i wielkim sukcesem militarnym Olivera Cromwella, który stał się narodowym bohaterem i miał odgrywać dużą rolę polityczną w państwie w następnych latach, aż do śmierci w 1658 roku. Rządy Cromwella – od 1653 roku noszącego tytuł Lorda Protektora – w coraz większym stopniu zmierzały jednak ku dyktaturze, a Anglia wciąż wstrząsana była wewnętrznymi walkami. Po śmierci Olivera funkcję Lorda Protektora przejął jego syn Richard Cromwell, nie na długo jednak, gdyż już w 1660 roku uchwalono restytucję dynastii Stewartów i koronowano syna Karola I – króla Karola II. W 1661 roku ciało Olivera Cromwella wywleczono z grobu, publicznie powieszono, a potem zakopano w przypadkowym miejscu, do dziś nie wiadomo gdzie. Lata rządów Karola II to dalsze konflikty z Parlamentem, a jednocześnie liczne ustawy ograniczające wpływy kleru w państwie. Karol II zmarł w 1685 roku, jego następcą był Jakub II, ostatni katolicki król Anglii i ostatni, który rządził w sposób absolutny. W trzy lata później wybuchła tzw. Chwalebna Rewolucja (Glorious Revolution), a w 1689 roku uchwalono Deklarację Praw, przyjętą już przez Wilhelma III, wprowadzającą ostatecznie monarchię parlamentarną.

Życie Johna Miltona

John Milton (ur. 9 grudnia 1608 w Londynie, zm. 8 listopada 1674 w Londynie) przeszedł do historii głównie jako autor poematu epickiego „Raj utracony”. Był przede wszystkim poetą, ale także znakomitym publicystą o ostrym piórze i dużym krytycyzmie.
Życiorys Johna Miltona relacjonuje obszernie Wikipedia, gdzie czytamy, że urodził się w rodzinie zamożnego londyńskiego notariusza. Uczęszczał do londyńskiej St. Paul School, a w latach 1624-1632 studiował nauki humanistyczne w Christ’s College w Cambridge. W trakcie studiów poznał kilka języków, w tym grekę i łacinę, w której pisał poezję. Po zdobyciu stopnia naukowego wrócił do rodzinnego domu w Horton, niedaleko Colebrook, w którym spędził pięć kolejnych lat. Po śmierci matki wybrał się w 1638 w podróż po Europie. Najpierw odwiedził Paryż, gdzie spotkał się z Grocjuszem, słynnym ambasadorem królowej Szwecji. Następnie przez Niceę dotarł do Włoch.
Pierwszym znaczącym dziełem Miltona była oda On the Morning of Christ’s Nativity („Hymn na Boże Narodzenie”) z 1629 roku, opisująca upadek pogańskiego świata wraz z narodzeniem Chrystusa.
W latach 1632-1638 kiedy przebywał w Horton, w Buckinghamshire porzucił na dobre myśl o jakiejkolwiek karierze zawodowej, postanawiając poświęcić się nauce i pisaniu. W Horton powstał m.in. dyptyk poetycki L’Allegro („Wesoły”) i Il Penseroso („Zadumany”). Około 1634 roku powstały dramaty poetyckie – niedokończony Arcades oraz Comus. Ostatnim wczesnym dziełem w języku angielskim była pełna aluzji do mitologii dwustuwersowa elegia Lycidas z 1637 roku. Powstanie jej zainspirowała śmierć znanego Miltonowi z Cambridge Edwarda Kinga, młodego uczonego, który zginął w katastrofie morskiej.
W 1638 roku znów pojechał do Włoch, przebywał we Florencji, Rzymie i Neapolu, gdzie zetknął się m.in. z: Galileuszem, Manso (mecenasem Torquato Tasso i Mariniego) i śpiewaczką Leonorą Baroni, której głos opisał jako „głos samego Boga”. Wtedy też powstało pięć sonetów miłosnych ku czci włoskiej damy, poznanej tuż przed powrotem do ojczyzny.
Tymczasem w Anglii trwała walka króla z parlamentem, a Milton zaangażował się w sprawy polityczne. Na okres aż dwudziestu lat, do restauracji monarchii, zamilkł prawie zupełnie jako poeta, powstało wtedy zaledwie kilkanaście sonetów.
Trzydziestopięcioletni Milton ożenił się z szesnastoletnią Mary Powell, wywodzącą się ze spokrewnionej z Miltonami rodziny rojalistów o obcych mu poglądach religijnych i politycznych. Małżeństwo okazało się pomyłką – młoda żona odeszła po pół roku, co sprowokowało Miltona do napisania czterech traktatów na temat rozwodu, którego ówczesne prawo nie uznawało. Wydał je bez zatwierdzenia cenzury, a nawet bez swojego nazwiska na okładce. Sugerował dopuszczalność rozwodu w wypadku wzajemnego niedopasowania małżonków lub bezdzietności. Podczas wojny domowej, w 1645 roku, Mary wróciła jednak do Johna Miltona, który zajął się nią oraz jej rodziną, po tym jak rząd Cromwella skonfiskował jej cały majątek. Urodziła dwoje dzieci i zmarła przy porodzie trzeciego.
W latach 1641 i 1642 ukazało się 5 traktatów o tematyce religijnej, będących przede wszystkim purytańską krytyką katolicyzmu. Najważniejsze z nich to Of Reformation Touching Church Discipline in England („O reformacji kościoła w Anglii”) i The Reason of Church Government Urged Against Prelaty („Racja istnienia rządu kościelnego”). W 1644 roku wydana została broszura Education, mówiąca o konieczności reformy państwowych uniwersytetów, oraz „Areopagitica”.
Milton pracował u boku Cromwella, który mianował go sekretarzem do spraw korespondencji zagranicznej (w języku łacińskim) przy Radzie Państwa. W tym okresie, po egzekucji Karola I w 1649 roku, powstała m.in. broszura Pro populo anglicano defensio („Obrona narodu angielskiego”). Żmudna praca w kancelarii doprowadziły Miltona w 1657 roku do ślepoty.
W tym samym roku po raz drugi się ożenił – z Catharine Woodcock, która zmarła przy urodzeniu dziecka 15 miesięcy później.
Upadek dyktatury Cromwella i restauracja monarchii w osobie Karola II w 1660 roku spowodowały przejściowe trudności w życiu Miltona – „pierwszego pióra” rewolucji. Udało mu się jednak powrócić do spokojnego życia i do poezji, u boku trzeciej żony – Elisabeth Minshull oraz córek. Czytały one ociemniałemu poecie książki i spisywały dyktowane przez niego utwory.
Owoce dojrzałej twórczości Miltona to opublikowany w 1667 roku wielki poemat epicki Paradise Lost („Raj utracony”) oraz Paradise Regained („Raj odzyskany”) i napisana w tradycji Sofoklesa tragedia Samson Agonistes („Samson walczący”) – oba utwory z 1671 roku.
Milton, a w szczególności jego „Raj utracony”, był inspiracją dla wielu twórców, m.in. Williama Blake’a, Percy Bysshe Shelleya, Williama Wordswortha. Operę „Raj utracony” stworzył w 1978 roku Krzysztof Penderecki.
Twórczość Johna Miltona przekładali na język polski m.in.: Jacek Przybylski, Franciszek Ksawery Dmochowski, Władysław Bartkiewicz, Konstanty Ildefons Gałczyński, Jan Kasprowicz, Aleksander Mierzejewski, Jerzy Pietrkiewicz, Czesław Miłosz i Maciej Słomczyński. Obecne tłumaczenie „Areopagitica” jest pierwszym pełnym jakie ukazuje się po polsku.

Wstęp zatytułowany "W imię wolności", pochodzi z wydanej właśnie po polsku książki Johna Miltona, do kupienia w wydawnictwie Jirafa Roja.

Komentarz dla “Areopagitica

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

18 maja 2018 o godz. 21:29

Kolejny odcinek w Koktajle.tv

Zapraszamy na drugi odcinek z serii Akademia Brandy Pliska z Koktajl.TV. Łukasz Gołębiewski, redaktor naczelny magazynu o alkoholach „Aqua Vitae” opowie jak powinno się pić i podawać koniak, dlaczego w takim kieliszku oraz czy powinno się go podgrzewać. Zapraszamy!

18 maja 2018 o godz. 13:04

Przyjaciel książki

frend2-001

Jak ktoś w dzieciństwie zaprzyjaźni się z książką, to mu tak na resztę życia zostaje.

15 maja 2018 o godz. 12:46

Mocne alkohole w Polsce 2018

OkladkaRMA

Książka „Mocne alkohole w Polsce 2018” to pozycja pionierska, bo choć mieliśmy na rynku różne publikacje w podobnym tonie, czy to własne wydawnictwa ówczesnych Polmosów czy „Almanach wódek polskich”, wszystkie one były kroplą w morzu potrzeb. Co więcej, ograniczały się do swojego „poletka”.

15 maja 2018 o godz. 08:15

Kartka z podróży – Spacerem po Treviso

_DSC6498

Z Włoch wracałem z lotniska Treviso, a że miałem jeszcze kilka godzin do odlotu, więc postanowiłem zrobić spacer po mieście. Przecina je rzeka Sile, wzdłuż jej lewego brzegu ciągną się fragmenty murów starego miasta, w które wbija się systemem fos i kanałów. Tu gdzieś zostawiłem samochód (znalezienie wolnego miejsca do parkowania zajmuje sporo czasu) i ruszyłem w labirynt uliczek.

14 maja 2018 o godz. 08:43

Kartka z podróży – Wizyta w destylarni Castagner

Castagner-010

W małej wiosce Vazzola, u podnóża gór Conegliano, w samym sercu win prosecco, kilkanaście kilometrów od Treviso, swoją ogromną, nowoczesną destylarnię ma rodzina Castagner. Roberto Castagner założył firmę w 1996 roku i bardzo szybko stał się jednym z największych producentów (6 mln l rocznie, ok. 12% udziału w rynku grappy). – Być może dlatego, że nie miałem w rodzinie poprzedników związanych z wytwarzaniem grappy, podszedłem do jej produkcji w sposób innowacyjny. Nie wstydzę się tego, że produkujemy grappę na skalę przemysłową, że nie jesteśmy firmą rzemieślniczą, bo wiem, że nie mielibyśmy tak mocnej pozycji na rynku, gdyby nie przemawiała za nami jakość produktów – mówi Roberto Castagner.

13 maja 2018 o godz. 08:03

Kartka z podróży – Valdobiaddene

_DSC6441

Valdobiaddene, stolica prosecco, miasteczko otoczone wzgórzami i winnicami (ponad 6500 ha upraw w regionie), na każdym wzgórzu kościół, w dole winiarnie, wśród nich m.in. Mionetto, producent najbardziej popularnego w Polsce wina musującego, ale też Altaneve, Masottina i innych – jest tu ponad 3000 winiarzy, którzy rocznie dostarczają na światowe rynki ok. 600 tys. hektolitrów wina. Szlak prosecco ciągnie się przez miasteczko, przez wzgórza, przez winnice. Jak na stolicę wina z bąbelkami miasteczko jest zaskakująco senne, przy rynku jest dobrze zaopatrzony sklep z winem, jest kilka restauracji, wine-bar, ale życie towarzyskie nie koncentruje się w mieście, lecz na otaczających je pagórkach, na winnicach, do których autokary każdego dnia przywożą setki turystów z całego świata. Większość winnic ma parcele, które pozwalają na posługiwanie się oznaczeniem DOCG Prosecco di Conegliano Valdobbiadene lub po prostu DOCG Valdobbiadene Prosecco. Nie wszystkie są winami musującymi, bo w Valdobbiadene z tych samych winogron glera robi się też wina spokojne, w dodatku także z nazwą Prosecco na butelce (z dopiskiem tranquillo). Tańsze butelki robione są w zbiornikach ciśnieniowych, czyli metodą Charmata, droższe metoda tradycyjną, z fermentacją w butelkach. Właściwie każdy liczący się producent stosuje tu obydwie metody. Ze względu na ciśnienie w butelce wina dzielone są na spumante (minimum 3 bary) i frizzante (1-2,5 bara i to jest zdecydowana większość produkcji), a także wspomniane spokojne wina tranquillo. Drugi podział charakteryzuje poziom cukru, od najbardziej wytrawnych brut, przez extra dry, dry i demi sec. Robione zawsze z białych winogron (lub prawie wyłącznie, bo apelacja dopuszcza niewielki udział winogron pinot noir), ale coraz częściej spotykamy różowe prosecco, które nie jest czystym winem, lecz zawiera dodatek soków owocowych.

12 maja 2018 o godz. 08:17

Kartka z podróży – Bassano del Grappa

_DSC6217

Otoczone górami Grappa miasto Bassano jest kolebką włoskiej grappy, tu działa m.in. najstarsza wciąż czynna destylarnia – Blo. Nardini z 1779 roku, jest tu piękne muzeum grappy zorganizowane przez Jacopo Poli, w promieniu kilku kilometrów są jeszcze dwie destylarnie – Poli i Capovilla. Nie od regionalnego trunku, lecz od gór pochodzi drugi człon nazwy miasta, dodany zresztą dopiero w 1928 roku. Krystalicznie czyste źródła spływające ze wzgórz, a także porastające je winnice, niewątpliwie przyczyniły się do tego, że to tu właśnie grappa jest alkoholem absolutnie wyjątkowym.

11 maja 2018 o godz. 08:21

Kartka z podróży – Wizyta w destylarni Poli

Poli-098

Firmę założył w 1898 roku Giobatta Poli, wciąż jest ona w rodzinnych rękach, zarządzana już przez czwarte pokolenie. Firma mieści się w wiosce Schiavon, tuż obok kolebki grappy – miasteczka Bassano del Grappa. Rodzina Poli żyje w tym regoionie od XIV wieku, kiedyś prowadzili tawernę w wiosce Gomarolo, potem przenieśli się do Schiavon, zajmowali się handlem winem i otworzyli mała destylarnię. Na początku XX wieku Giovanni Poli był pierwszym w okolicy właścicielem samochodu i telefonu. Obecnie destylarnia mieści się w tym samym miejscu, w którym powstała, z charakterystycznym kominem z czasów, kiedy alembiki były ogrzewane węglem. Firmą zarządzają Jacopo, Andrea i Barbara Poli. Destylarnia jest otwarta dla zwiedzających, działa też przy niej wspaniale urządzone muzeum grappy. Drugie muzeum grappy rodzina Poli ma w Bassano del Grappa – w XV-wiecznym pałacu (Poli Museo Della Grappa). W obu prezentowane są stare maszyny, książki, butelki, jest to część wielkiej kolekcji Jacopo Poli, który ma także wielką bibliotekę książek o alkoholach, a i sam jest autorem książki o grappie. Wizyty są bezpłatne, a Jacopo Poli często sam oprowadza swoich gości po zakładzie w Schiavon.

10 maja 2018 o godz. 08:34

Kartka z podróży – Wizyta w Capovilla

Capovilla-013

Vittorio Capovilla założył destylarnię w 1986 roku, na przedmieściach Bassano del Grappa. Wcześniej pracował w branży winiarskiej. Swój pierwszy alembik samodzielnie skonstruował w 1975 roku z części, które przewoził z Austrii. Pozwalał na destylację 300 l. Obecnie Capovilla robi 40-50 tys. butelek rocznie, mają też małą destylarnię Marie-Galante na Gwadelupie, gdzie robią rum typu agricole (m.in. marka Rhum Rhum). Mają też 4 ha własnych sadów, poza grappą i brandy w ofercie jest szeroki wybór wysokiej jakości destylatów owocowych, a nawet destylaty z piwa.

9 maja 2018 o godz. 17:03

Koktajle TV o koniaku