26 czerwca 2013 o godz. 23:57

Anti Flag w Proximie

/wp-content/uploads/2013/06/Anti-Flag-7

Od lat marzyłem żeby zobaczyć ich na scenie. To był mój przedostatni zespół na „muzycznej liście marzeń”. Widziałem na scenie Crass i Conflict, Lou Reeda i Patti Smith, Tarakany, Ine Kafe, Fialky i Houbę, La Fraction, Sex Pistols, Vice Squad, Anti Nowhere League, Subhumans, Zounds, Poison Idea, Angelic Upstarts, Cock Sparrera, Sham 69 i 999, G.B.H. i Exploited, oraz masę innych zespołów, których słuchałem jako szczaw oraz takich, które polubiłem później. Byłem na koncertach wszystkich czołowych kapel polskiej sceny: Siekiery, Moskwy, Deutera, Dezertera TZN Xenny, Braku, Kryzysu i Brygady Kryzys, Tiltu i WC, Ewy Braun i Złodziei Rowerów. Nie widziałem na żywo Post Regimentu, ale wciąż mam nadzieję, że jeszcze się reaktywują. Nie widziałem Clash i Ramones i już nie zobaczę. Nie widziałem Berurier Noir – i to jest moje ostatnie muzyczne marzenie, potem można umierać. Gdy byłem nastolatkiem, nie tylko nie myślałem, że kiedykolwiek zobaczę coś więcej niż U.K. Subs, ale też nie przyszłoby mi o głowy, że gdy będę po 40., te zespoły dalej będą koncertowały, a Europa pozbawiona będzie granic.
Anti Flag to dla mnie zespół absolutnie wyjątkowy, jak Subhumans, późne odkrycie, bo oni grają „dopiero” od 20 lat. To melodyjny anarchopunk, bardzo mocno wyrastający z amerykańskiej sceny – czerpiący inspirację choćby z dokonań Angry Samoans, ale absolutnie obojętny na tradycję anarchopunka europejskiego. Muzyka przejmująca, zarówno ze względu na teksty, jak i świetny, trochę rozpaczliwy wokal Justina Sane’a. Zespół miał zaskakująco niewiele zmian w składzie i równie zaskakująco wyrównany repertuar. Wiele ich piosenek ma charakter hymnów, czy manifestów. Treści zdecydowanie lewicowe, alterglobalistyczne, a przede wszystkim antyamerykańskie, niezależnie czy krajem rządzi Bush czy Obama, oni są przeciw, pokazują obłudę polityków, rolę wielkich korporacji w rządzeniu światem. Teksty przemyślane, głębokie, zaangażowane. Skutecznie promują też idee D.I.Y., większość swoich płyt wydali samodzielnie. Melodyjna muzyka, której nie powstydziłoby się 999, powoduje, że te piosenki wpadają  ucho, a treści stają się tym bardziej nośne. Przyznam, że pierwszymi pięcioma płytami byłem oczarowny do tego stopnia, że prawie nie słuchałem niczego innego („Die for the Government”, 1996, „Their System Doesn’t Work for You”, 1998, „A New Kind of Army”, „Underground Network”, 2001 i „Mobilize”, 2002). Cóż, pięć bardzo dobrych płyt pod rząd, to niesłychanie dużo, nie wymieniłbym nawet dziesięciu zespołów, które mogłyby się czymś takim – w moim odczuciu – pochwalić. Przy czym kolejne płyty też były bardzo dobre („The Terror State”, 2003, „For Blood and Empire”, 2006, „A Benefit For Victims of Violent Crime”, 2007, „The Bright Lights of America”, 2008, „The People or The Gun”, 2009 i „The General Strike”, 2012) także trzymały poziom, tylko było na nich mniej utworów tak mocnych, tak przemawiających, albo może to ja się zestrzałem i już radykalizm Anti Flag przestał mnie tak mocno kręcić.
Wczoraj Anti Flag zagrało w Warszawie. To był świetny koncert. Na otwarcie „Turncoat”, kto wie czy nie ich najfajniejszy kawałek, uwielbiam go, więc wciągnęli mnie bez reszty w swój świat. Potem takie hity jak: „Underground Network”, „911 For Peace”, „Death Of a Nation”, „One Trillion Dollars”, „Die For The Government”, zagrali też covery Ramonesów „KKK Took My Baby Away” czy „Sheena Is a Punk Rocker”. Łącznie zagrali ponad 20 kawałków, zero znużenia, sto procent radości z grania. Zabrakło do pełni szczęście „Protest Song” i „Their System Doesn’t Work for You”, ale zderzenie rzeczywistości z marzeniami wypadło na korzyść rzeczywistości, a to się prawie nigdy nie zdarza.

Komentarz dla “Anti Flag w Proximie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

9 sierpnia 2018 o godz. 21:36

Leopold Tyrmand: Filip

filip-b-iext50293206

Ostatnia powieść jaką Tyrmand opublikował przed opuszczeniem Polski. Wyszła w 1961 roku, autor „Złego” opuścił na stałe kraj w 1965. Wojna widziana zza kulis, daleko od frontu, daleko od biedy, a przecież strach i niepewność to stałe elementy życia bohaterów, w tym tytułowego Filipa. Akcja rozgrywa się głównie we Frankfurcie, mieście, w którym jest zbyt wiele majątku Rothschildów by Alianci mieli je bombardować. Przynajmniej tak sobie mówią mieszkańcy, także cyniczni Niemcy, którym nie spieszno walczyć w imię ej mrzonki o Tysiącletniej Rzeszy. Filip jest Polakiem, byłym studentem archeologii, przedostał się do Niemiec z fałszywymi dokumentami z terenów Litwy i podjął pracę jako kelner w dość dobrze prosperującym Park Hotelu. Udaje urodzonego w Warszawie Francuza. Pracuje w międzynarodowym towarzystwie kelnerów, których walka z faszyzmem sprowadza się do tego, że plują kierownikowi hotelu do kawy. Wojnę oglądamy z boku, z przymrużeniem oka, bo łatwiej obracać lęki w żart niż stawiać im czoło. „Człowiek sam już nie wie, po której stronie jest i czego chce”, mówi bohater tej książki i tak jest istotnie. Niby każdy Niemiec to wróg, ale los zrządza, że Filip zakochuje się w młodziutkiej i pięknej Niemce. Nie waha się też korzystać z pomocy Niemców, kiedy tylko nadarza się okazja.

5 sierpnia 2018 o godz. 17:44

Miasto dla mieszkańców!

CCI20160104_0003

Dlaczego cykliści ścigają się po ulicach Warszawy a nie na torach wyścigowych? Jeszcze trochę a wypuszczą na ulice konie ze Służewca. Dużo jest w mieście bezsensownych zakazów, czy nie można by jeszcze dołożyć zakazu maratonów, wyścigów, rajdów oraz demonstracji? Biegacze do lasu, cykliści na tory, rolnicy do brony, a politycy na ring! Ulice miasta dla mieszkańców, nie dla sportowców i frustratów!

4 sierpnia 2018 o godz. 22:50

Jabłkowa Warka

Szlak-jablkowy

Zrobiłem sobie wycieczkę rowerową do Warki. Przyjemna trasa wzdłuż sadów, jabłka i gruszki, pod którymi uginają się gałęzie drzew. Im bliżej Warki, tym liczniejsze po drodze zakłady przetwórstwa jabłek, tłocznie soków, fabryki cydrów…

2 sierpnia 2018 o godz. 09:21

Kartka z podróży – w Brześciu

20180719_204822

Nocleg załatwiany przez białoruskie biuro podróży. Hotel Vesta ma trzy gwiazdki, drogie pokoje, ale wewnątrz wygląda jak skansen ZSRR. Stare, śmierdzące dywany, najbrzydsze meble z Emilki… Rozpacz.

1 sierpnia 2018 o godz. 08:42

Kartka z podróży – Białoruś

20180721_141546

Żeby pojechać do Brześcia czy Grodna nie potrzebujesz wizy czy przepustki. Na granicy w Połowcach nie ma kolejek. Jest trochę formalności. Dostaje się deklarację celną, 50 pozycji drobnym druczkiem, bukvami, po kwadransie dałem za wygraną. okazało się, że wystarczy pójść do odpowiedniego okienka, zapłacić równowartość ok. 30 zł, podać swój pesel i powiedzieć, ze nic się nie przewozi. Pani daje wydruk z komputera i gotowe. A zatem niby nie ma żadnych opłat na granicy, a jednak…

31 lipca 2018 o godz. 19:02

Akademia Brandy – odcinek 5

Łukasz Gołębiewski, redaktor naczelny magazynu „Aqua Vitae” opowiada jak zaczęła się historia Metaxy i dlaczego Metaxa nie jest brandy. Zapraszamy do kolejnego odcinka Akedemii Brandy z Pliską.

31 lipca 2018 o godz. 09:49

Kartka z podróży – Stara gorzelnia w Wierzchowicach

20180719_170945

Obecnie po Białoruskiej stronie granicy znajduje się wieś Wierzchowice (Вярховічы), gdzie zachowały się pozostałości dawnych dóbr magnackich Sapiehów, m.in. stary spichlerz, a także przy wyjeździe z wioski w kierunku Brześcia – okazała gorzelnia, będąca częścią późniejszego folwarku rodziny Rothów. Stanęła w miejscu wcześniejszego browaru, w 1908 roku. Długi budynek, otynkowany obecnie od frontu na błękit, zieleń, róż, wyblakłą czerwień. Spirytus produkowano tu aż do 1985 roku, kiedy to Michaił Gorbaczow, w ramach swojej kampanii abstynenckiej nie zamienił gorzelni na krochmalnię. Do dziś przerabia się tu ziemniaki zamiast na alkohol, to na mączkę skrobiową.

30 lipca 2018 o godz. 21:07

Alkoholowe dzieje Polski – czasy rozbiorów i powstań

Besala

„Alkoholowe dzieje Polski” Jerzego Besali, to książka bardziej o obyczajach Polaków, niż o alkoholu. Pełna relacji pamiętnikarskich i kronikarskich, ale też anegdot. Drugi tom, przedstawiający Polskę pod zaborami, w znacznie większym stopniu niż pierwszy opiera się na materiale źródłowym, niż na spekulacjach autora. podobnie jednak jak pierwszy, tak i ten, pisany jest w luźnym stylu publicystycznym, w myśl zasady – najważniejsze, żeby nie zanudzić czytelnika.

30 lipca 2018 o godz. 17:10

Z Prusa

„Cywilizacja ma dwa przeciwległe bieguny. Jednym jest szynk, drugim księgarnia”. ~ Bolesław Prus (1882)

28 lipca 2018 o godz. 11:14

Dzisiaj Nancy Regan

20180601_201555

Dzisiaj o godz. 18.00 koncert zespołu Nancy Regan pt. „Początki Polskiej Sceny Alternatywnej”. Martyna Załoga wykona utwory zespołów, które dały początek polskiej scenie alternatywnej. Po koncercie muzyka live przy ognisku. Wstęp wolny.