21 marca 2010 o godz. 21:57

Alicja po drugiej stronie lustra

/wp-content/uploads/2010/03/kapelusznik-alice
Tytuł filmu Tima Burtona "Alicja w Krainie Czarów" wprowadza nieco w błąd, gdyż nie jest to historia znana z pierwszej powieści Lewisa Carrolla, na marginesie jednej z moich ulubionych książek, którą w przekładzie Antoniego Marianowicza znam niemal na pamięć (przekład dialogów filmowych bazuje na nazewnictwie wprowadzonym przez Macieja Słomczyńskiego, mamy zatem np. Marcowego Zająca a nie Szaraka bez Piątej Klepki, a swoją drogą tłumaczeń na polski pierszej "Alicji" było siedem, z czego pierwsze, z 1910 roku, przepadło bez śladu - nie zachował się ani jeden egzemplarz). Film w większym stopniu nawiązuje do kontynuacji przygód Alicji - "Po drugiej stronie lustra" (w Warszawie na ul. Ząbkowskiej jest knajpa o takiej nazwie, w której ulokowałem zakończenie przedostatniego rozdziału mojej powieści "Złam prawo", kończy go zresztą cytat z "Alicji" w przekładzie Marianowicza; zaś nowy polski przekład "Po drugiej stronie lustra" ukazał się w tym roku w tłumaczeniu Bogumiły Kaniewskiej, nakładem oficyny Vesper). Kontekstów odnoszących się do "Alicji" znajdziemy w kulturze mnóstwo, tu chwalę się własną książką, bo to w końcu mój blog, ale też przy okazji dodam, że jedna z moich ulubionych płyt Siouxsie & The Banschees została zainspirowana drugą częścią "Alicji", nosi zresztą tytuł "Through the Looking-Glass". Wracając jednak do filmu, bo wciąż zmieniam wątki, i pomijając jego wprowadzający fanów "Alicji" w błąd tytuł - jest rewelacyjny. Wspaniałe scenografie, animacje komputerowe, pięknie wyobrażony świat marzeń sennych, urocza Alicja, jeszcze bardzie uroczy Kot Dziwak (który w filmie nie nazywa się Dziwakiem), pląsający Kapelusznik, niezwykłe animacje zwierząt. Całość zrobiona z wyobraźnią i rozmachem, obok "Opowieści z Narnii" to chyba najlepsza ekranizacja prozy dziecięcej (czy "Alicja" jest dla dzieci?, szczególnie zaś "Po drugiej stronie lustra"... mam wątpliwości). Mi się zresztą podobało bardziej od "Opowieści z Narnii", ale to też bardziej kameralna opowieść, więc reżyser dysponował innymi środkami.
Film obejrzałem w 3D - efekty przemyślane, bez efekciarstwa tak typowego dla wielu produkcji Disneya, perspektywa buduje tu plan, tło zresztą najczęściej rozmywa się jak we śnie, jest nieostre jak w fotografii, w której ustawiono ostrość na pierwszy plan, tylko w nielicznych przypadkach 3D wykorzystano do efektów specjalnych (ten kończący film, z motylem, jest zresztą rewelacyjny). Oglądałem wersję z dubbingiem bo strasznie męczą mi się oczy gdy czytam napisy w 3D. Na ogół nie lubię dubbingu, ale tu został dobrze dobrany do postaci - znakomita Figura jako Czerwona Królowa oraz Pazura jako Kapelusznik.
Powtarzający się w filmie cytat, który pozostaje jako myśl przewodnia: "Powiem ci coś w sekrecie, tylko wariaci są coś warci", oczywiście oddaje atmosferę tego zwariowanego filmu, choć nie do końca precyzyjnie zaplanowanej prozy Carrolla, dla którego nie wariactwo lecz wyobraźnia była istotą dzieciństwa.
Kto odpowie na pytanie: jaka jest różnica między gawronem a sekretarzykiem?
A między krukiem a piórnikiem?
Idźcie do kina na "Alicję", a na powyższe pytania spróbujcie znaleźć odpowiedź we własnym zakresie. Ja głowię się nad tym od dziecka... i wciąż nie jestem pewien... Dlatego milczę w tej sprawie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Urocza Alicja

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

i jej zwariowany towarzysz

5 komentarzy dla “Alicja po drugiej stronie lustra

  1. ...

    Byłam z córeczką. Moim zdaniem to jest film dla dzieci, bo są zachowane proporcje między dobrem a złem, bo nie ma bezmyślnej przemocy, bo Kapelusznik jest taki uroczy :-)
    Młoda zauważyła, że niektórzy dorośli przyszli bez dzieci…
    – Pewnie to książka ich dzieciństwa – szepnęłam jej do uszka.
    Polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

18 stycznia 2019 o godz. 18:09

Profesjonaliści

Niedaleko mnie otworzyli nowy sklep sieciowy z winem i mocnymi alkoholami. Firma na rynku od wielu lat, nie będę wymieniał nazwy. Mają dziewięć sklepów w województwie Mazowieckim. Własna selekcja win, ciekawa oferta alkoholi mocnych. Pytam sprzedawcę o butelkę armaniaku, żeby mi kilka zdań powiedział, co to i skąd? Zadowolony z siebie, odpowiada, że wprawdzie nic nie wie o tym, o co pytam, ale może mi polecić koniak „bardzo dobry dla restauracji”. Odpowiadam grzecznie, że ja chcę coś „bardzo dobrego do domu” i pytam o butelkę z amerykańską whiskey, wymieniając nazwę z etykiety. Pan długo szuka, choć butelka na wprost mnie, wreszcie z uśmiechem od ucha do ucha oświadcza: „ja jestem od niedawna w tej branży, jeszcze nie wszystko znam”.

22 grudnia 2018 o godz. 14:55

Wódka z eliksirem

„Bez potrzeby, a co dzień, kto gorzałkę pije, / Błaźnieje i sam nie wie, co się w głowie wije, / Próżniak z niego ospały, jak wilk do roboty, / Mało co lub nic dobry, zapada w suchoty”. ~Serafin Gamalski „Wódka z eliksirem” (1729)

20 grudnia 2018 o godz. 13:52

Bądźcie szczęśliwi!

Man_dressed_as_Santa_Claus_smoking_a_cigarette

Dostojnego Mikołaja i lekkiego kaca życzę wszystkim moim drogim czytelnikom. Bądźcie szczęśliwi, jeśli potraficie. Jak nie potraficie, to nie bądźcie. Szczęście to towar deficytowy. Być umiarkowanie zadowolonym też można Mery, mery i koci, koci.

19 grudnia 2018 o godz. 20:52

Królestwo

692496-352x500

Czytelnicy „Króla” raczej nie oczekiwali kontynuacji i nowa powieść Szczepana Twardocha jest pewnym zaskoczeniem, choć jednocześnie trzeba autorowi przyznać, że uniknął wtórności, przynajmniej w wymiarze literackim, bo kwestia światopoglądowa czy polityczna, to osobny temat. W nowej powieści czytelnik poznaje wojenne losy Jakuba Szapiro i bliskich mu osób – żony, dwóch kochanek i dwóch synów. „Król” był książką łobuzerską o silnie socjalistycznym zabarwieniu, tu mamy natomiast wstrząsającą relację Żydów, którzy próbują przeżyć najgorszy koszmar – wywłaszczenie, getto, likwidację getta, powstanie Warszawskie. To wstrząsająca książka o zagładzie, w której Jakub Szapiro z charyzmatycznego herszta bandy przeistacza się w zaszczutą, bezwolną ofiarę. Jakże inna jest atmosfera obydwu powieści, jakże inna kondycja psychiczna tych samych przecież ludzi. Przed wojną i w czasie wojny, dwa całkowicie oddzielone od siebie światy, choć na scenie zdarzeń ci sami aktorzy. Niesamowicie Twardoch potrafi opowiadać o ludzkich losach, o przeznaczeniu, o winie i karze. Mamy tu plejadę postaci drugoplanowych, których dzieje nie są tylko uzupełnieniem głównego toku narracji, one tworzą historię.

19 grudnia 2018 o godz. 00:23

Belferska grypa

Nauczyciele na chorobowym. Świetny przykład dziatwie dają. Nie chcesz iść do roboty, to symuluj, że chorujesz. I skombinuj zwolnienie. Pięknie.

15 grudnia 2018 o godz. 22:38

Miasto, mafia & miłość

okladka_3m

Cztery lata pisałem, trzy razy zmieniałem tytuł, dwa razy koncepcję fabuły. Jest. Moja nowa powieść ma tytuł „3M” i ukaże się w pierwszym kwartale 2019 roku. Jest miasto, jest mafia, jest miłość, ale są tez trzy koty. Miasto Warszawa, mafia bułgarska, a miłość nieudana. Dużo trupów i optymistyczne zakończenie, żeby nie zostawiać czytelnika w złym humorze.

15 grudnia 2018 o godz. 22:35

3M: Miasto, mafia & miłość

Fragment nowej powieści.

10 grudnia 2018 o godz. 08:44

Wizyta w Palírna Samotišky

Samotisky (6)

Na obrzeżach Ołomuńca w 1996 roku została otwarta nowoczesna destylarnia przetwarzająca owoce – Palírna Samotišky. Lokalni sadownicy mogą tu przedestylować własne owoce, ale firma ma w ofercie także pięć własnych destylatów oraz prowadzi skład podatkowy.

9 grudnia 2018 o godz. 18:38

Wizyta w destylarni Palírna U Zeleného Stromu

U Zeleneho Stromu 2018-11-28 10-47-59

Uwieczniona na etykietach data założenia firmy, to 1518 rok. To by znaczyło, że Palírna U Zeleného Stromu (Gorzelnia Pod Zielonym Drzewem) jest najstarszą destylarnią nie tylko w Czechach, ale w ogóle na świecie. Na pewno są drugim pod względem wielkości producentem mocnych alkoholi w Czechach, po Stocku. Co do historii, to jak zwykle sporo tu marketingu, ale oficjalnie w 2018 roku świętowali pięćsetlecie, wypuszczając m.in. bardzo limitowaną edycję wódki Stará Myslivecká, która leżakowała przez osiem lat w beczkach z amerykańskiego dębu. Na rynek trafiło 299 numerowanych karafek.

9 grudnia 2018 o godz. 15:49

Porady markiza z Griñón

„Dobre wino jest sztuką, która rozkwita wraz z wolnością; dobre wino jest zatem radosną esencją wolności” (Carlos Falcó „Wino. Porady markiza z Griñón)