9 marca 2012 o godz. 10:51

Abc… Łukasza Gołębiewskiego

Na stronie Sabinkat1.blogspot.com ukazał się materiał pt. "Abc... Łukasza Gołębiewskiego". Autorka bloga pisze: Przyznaje się, to było dla mnie wielkie wyzwanie.
Po niesamowitej lekturze "Złam prawo" postanowiłam zaprosić pana Łukasza do udziału w Abc. Przyznaję się też do tego, że kilka razy mazałam wiadomość, zanim się przełamałam...
Jakie było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam, że pan Łukasz przyjął zaproszenie :) :) :)

Poniżej odpowiedzi na ABC.

Alkohol – to moje hobby
Biblioteki-  kiedyś lubiłem przeglądać biblioteczne fiszki, teraz zastąpiły je komputerowe katalogi, w dobie cyfryzacji wszystko stało się zbyt proste, a w bibliotece najbardziej lubię zapach zakurzonych książek, tego się nie da podrobić.
Chamstwo – nie znoszę jak ludzie zachowują się zbyt głośno, rozpychają się i robią wokół siebie cyrk, tak się składa, że zwykle są to faceci z byczymi karkami oraz brzydko starzejące się kobiety
Debiut – dawno temu w czasopiśmie "Dzień Dobry", czasopismo dawno nie istnieje, a ja piszę zupełnie inne rzeczy niż wówczas, więc do debiutu nie wracam
Erotyka w literaturze -  lubię sensualność i brak dosłowności, słowa nie są w stanie oddać w pełni seksualnego napięcia i chyba dobrze, bo pozostaje przestrzeń dla wyobraźni czytelnika, tej przestrzeni nie daje kino, najbardziej lubię sceny erotyczne u hiszpańskiego pisarza Antonio Munoza Moliny, są bardzo delikatne, ale podoba mi się też wulgarność czy perwersja u Philippa Rotha i Henry-ego Millera.
Filmoteka -  nie oglądam filmów, chyba że potrzebuję tego do pisania, np. gdy potrzebuję scenografii, kostiumów, detali etc. Ulubione: "I twoją matkę też", "Pulp fiction" i "Leon zawodowiec"
Groteska – bawią mnie gry słów i komizm sytuacji, zdecydowanie bliższy mi jest gorzki humor niż świat Monty Pythona
Hobby – alkohol J
Idylla – łąka rozgrzana słońcem, muzyka i bliskość kobiecego ciała
Jarocin-  najważniejsze wspomnienia okresu dojrzewania, byłem m.in. w 1984 roku, czyli na najlepszym w historii festiwalu. Mam w Jarocinie wielu przyjaciół, na festiwale od kilku lat nie jeżdżę
Koty – mam dwa, śliczną dziewczynkę i niegrzecznego chłopca. Są rodzeństwem, ale zupełnie niepodobni.
Literatura piękna – wielka przygoda, od fabuły bardziej interesuje mnie konstrukcja narracji, dialogów, postaci, można powiedzieć, że sprawy techniczne, ale zachwyca mnie na jak wiele sposobów można opowiadać proste historie
Muzyka – tylko punk rock i głównie na koncertach, rzadko słucham w domu, gdzie potrzebuję ciszy, skupienia. Muzyka kształtowała w największym stopniu moją wrażliwość, moje potrzeby estetyczne.
Narkotyki  – im jestem starszy tym więcej mam wobec narkotyków obaw.
Optymizm – zawsze mam go za mało.
Przyjaciele – nie przywiązuję się łatwo do ludzi, chyba jestem za bardzo nieufny, a może zbyt egocentryczny.
Rynek książki – moja praca, źródło dochodów, moje kajdany.
Seks -  jak narkotyki, im jestem starszy, tym więcej obaw. Problem w tym, że rzeczywistość zbyt często rozczarowuje w stosunku do pragnień czy wyobrażeń, dlatego czasem lepiej pozostać w świecie fantazji.
"Śmierć Książki" – niestety śmierć książki papierowej jest coraz bliżej. Szkoda.
Talent – nie bardzo wierzę w talent. Na pewno dotyczy on geniuszy, ale mnie nie. Gdy myślę o swojej twórczości to wyłącznie w kategoriach pracy i techniki pisarskiej. Nie ma w tym spontaniczności.
Urlopuję w…  urlopuję tak często jak się tylko da, raczej w miastach niż nad morzem czy w górach, ale każde miejsce jest dobre, wszystko zależy od nastroju.
Wywiady – przez ponad 10 lat byłem dziennikarzem działu kultury "Rzeczpospolitej", sam przeprowadziłem tak wiele wywiadów, spisywałem tak wiele odpowiedzi, że teraz chyba łatwo mi przychodzi udzielanie własnych.
Zloty – z wiekiem jestem coraz mniej towarzyski. I wcale mi tego nie brakuje.
Życie – za krótkie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

12 lutego 2018 o godz. 22:44

Z Arystofanesa

Aristophanes_-_Project_Gutenberg_eText_12788

„Jak się nałykał wszelkich dobrych rzeczy, wnet jął skakać i tańczyć, rechotać, grzmieć zadem niczym oślina, co się nażarła jęczmienia, i nuż walić mnie krzycząc: „Kto pije, ten bije!”. ~Artystofanes „Osy”

11 lutego 2018 o godz. 22:41

O winie

„Picie wina – to jest życie, degustacja wina – to nauka, rozmowa o winie – to sztuka”. ~Henri Beraud

8 lutego 2018 o godz. 17:42

„Aqua Vitae” pierwszy numer w nowym roku

AV_cover 19

Ukazał się dziewiętnasty numer magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

27 stycznia 2018 o godz. 15:51

Dzika biblioteka

dzika-biblioteka

Paweł Dunin Wąsowicz musiał napisać biografię, bo trudno mówić o autobiografii. Na to drugie jest zbyt nieśmiały, na to pierwsze, jak najbardziej, jest dość ciekawy. Ciekawy siebie, swoich korzeni, swojego miasta i miejsca. Jest też zbyt uważnym, nałogowym, czytelnikiem, by wypuścić o sobie rzecz interesującą wyłącznie dla samego autora. „Dzika biblioteka” Pawła to pozornie autobiografia. Raczej podążałbym śladem tytułu tej książki – to chaotyczna opowieść o lekturach, o dorastaniu do dużej powagi literackiej. Bo jak inaczej to nazwać? Frontman Dunio jest poważnym czytelnikiem. W dawnych czasach miałby szanowaną posadę lektora. W czasach współczesnych, kiedy lektor nie jest już w cenie, jest outsiderem. Dystans Dunia jest bezcenny. Ale jego osobisty stosunek do literatury w tej książce przysłonił nieśmiały dystans. Jest w tej autobiografii coś z piosenek, które pisze Paweł – delikatny ekshibicjonizm, dżentelmeński takt, szacunek do ludzi, ale przede wszystkim – szacunek do samego siebie. Jeżeli ktoś, kto odwiedzi księgarnię, pomyśli, a co mnie ten facet obchodzi, będzie tylko częściowo wiedział, co odrzuca. To książka o świetnym redaktorze, ale przede wszystkim książka o umiejętności czytania ze zrozumieniem. Wiem, słaba rekomendacja, kogo to obchodzi? Mogę jedynie poradzić – uczcie się od Dunia, on się na pewno skrzywi z niesmakiem, ale warto go potraktować jako przewodnika po dzikiej bibliotece. A dzika biblioteka, to nasza współczesna Aleksandria, nie ulegajmy złudzeniom uporządkowaniu Google. Czy można gustom autora zaufać bardziej niż Google? Nie. Ale nie jest to ranking rekomendacji, a uczciwa opowieść o własnych wyborach, doświadczeniach i gustach. Opowieść faceta, który zęby zjadł na czytaniu rękopisów i książek w okładkach. Wielki szacunek dla Wiesława Uchańskiego, prezesa wydawnictwa Iskry, że taka książka wyszła.

25 stycznia 2018 o godz. 15:54

W PR2

Łukasz Gołębiewski będzie dziś gościem audycji Krzysztofa Jakubowskiego „O wszystkim z kulturą”. Polskie Radio PR2, godz. 18.00. Zapraszamy do słuchania.

15 stycznia 2018 o godz. 18:45

Włochaty z Dezerterem

wlochaty dezerter

Włochaty, Dezerter i Aporia wystąpią razem na trzech koncertach: 23.02 Olsztyn, 24.02 Lubawa i 24.03 Głogów. Do zobaczenia na koncertach.

27 grudnia 2017 o godz. 15:45

U.K. Subs w Pogłosie

SONY DSC

28 stycznia w klubie Pogłos (Warszawa, ul. Burakowska 12) wystąpi legenda punk rocka, U.K. Subs. Przed nimi zagra Antidotum. Start – godz. 19.30. Bilety już w sprzedaży – jedynie 320 sztuk. Przedsprzedaż – 70 zł, na bramce w dniu koncertu – 80 zł.

24 grudnia 2017 o godz. 17:04

Marry Mary

Bad-Santa-Drinking-Game

What is the name of Santa Claus wife? Mary Christmas

15 grudnia 2017 o godz. 20:30

Ostatni Jedi

small_432811621

Po tragifarsie, jaką było „Przebudzenie Mocy”, spodziewałem się najgorszego, więc nie mogłem się rozczarować. Film jest lepszy niż poprzednia część, nie tak straszliwie wtórny i nie ma tak wielu okropnych scen z zupełnie innego gatunku kina, czyli jakichś głupich komediowych zachowań Finna, najbardziej groteskowej z postaci wprowadzonych w sadze nr VII. Film można podzielić na trzy części fabularne. Flota Najwyższego Porządku próbuje zniszczyć resztki oddziałów Rebeliantów. Mamy walki gwiezdne, popisy pilotów myśliwców i kino science-fiction w najlepszym wydaniu. Drugi wiodący wątek, to nauka młodej Rey w samotni Luke’a Skywalkera. Nudy, a Mark Hamill wygląda, niestety, jak spasiony pijak, nie jak rycerz Jedi. Na dokładkę okazuje się, że jest człowiekiem, co się kulom nie kłaniał. Na szczęście dla Rebelii, Rey jest tak zdolna, że wystarczą jej dwie lekcje pod okiem zmęczonego życiem skacowanego starca i już zostaje mistrzem Jedi. Jest też trzeci wątek tego filmu – rozterki wewnętrzne Bena Solo vel Kylo Rena i jego duchowe relacje z Rey. Poza tym są sceny magiczne jak z „Harry’ego Pottera”, przykro na to patrzeć. W pierwszym filmie J.J. Abrams uśmiercił najciekawszą postać w nowej sadze, czyli Hana Solo. Miałem nadzieję, że jednak pojawi się w kolejnej odsłonie „Gwiezdnych Wojen” w jakichś reminiscencjach, ale gdzie tam – nie ma czasu na reminiscencje, gdy mamy jedną kosmiczna batalię za drugą a do tego pojedynki na świetlny oręż. W tej części uśmierceni zostają kolejni ważni bohaterowie, Luke Skywalker i kreatura zwana Snoke. Nie żal mi ich, ale wolałbym wśród ofiar widzieć durnego Finna. Nie doczekanie moje, znów clown zostaje bohaterem, takich to „Gwiezdnych Wojen” doczekałem. Już po nakręceniu „Ostatniego Jedi” zmarła Carrie Fisher i podobno jej spadkobiercy nie zgodzili się by w kolejnym epizodzie „Star Wars” pojawił się jej komputerowy awatar, więc twórcy filmu zostali pozbawieni kolejnej kluczowej postaci. Z dawnego cyklu pozostali tylko Chewbacca i androidy. Słabo. Z przykrością wyznam, że Epizodu IX nie oczekuję z niecierpliwością. W kinie się wynudziłem.

3 grudnia 2017 o godz. 14:06

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 18

Ukazał się osiemnasty numer magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.