Pogoda w całej Polsce paskudna, Strękowa Góra w potokach deszczu, mamy prawdziwy rock na bagnie, bo ziemia zamieniła się w błoto, trawa w grzęzawisko. Współczuję organizatorom, a trzeba przyznać, że festiwal przygotowany jest znakomicie. Jeszcze nie byłem na tak sprawnie przebiegającej imprezie muzycznej w naszym kraju, jeden zespół wchodzi po drugim, nie ma przerw, nie ma opóźnień, nie ma kiedy piwa się napić… Bo, niestety, kraniki z piwem oddzielone są od sceny, ale może i to się w przyszłości zmieni. Wkurwiają tylko stojący pod sceną niewyżyci ochroniarze, którzy wyraźnie nie załapali, że festiwal punkowy to nie to samo, co impreza w remizie i że pogo nie trzeba przerywać bo to nie bijatyka, a parasol to nie motyka. Dobór kapel – pierwsza klasa, także tych litewskich, w ogóle dużo punków zjechało z Litwy, trochę osób z Czech, pomimo deszczu i wiatru wszyscy dobrze się bawią. Nagłośnienie i scena jak na Ope’er prawie. Jeżeli Rock na Bagnie przetrwa, to będziemy mieli wreszcie festiwal tej klasy co czeskie Mighty Sounds czy Pod Parou. Za rok można by wprowadzić zespoły konkursowe i małą scenę oraz bardzie umiędzynarodowić Rock na Bagnie (może by zaprosić: Białoruś, Łotwę, Estonię, Rosję?). Przyznam, że do występu Moskwy (1. w nocy) wczoraj nie dotrwałem, bardzo żałuję, nadmiar środków rozgrzewających sprawił jednak, że po północy opadłem z sił, cóż – taki wiek :) Rewelacyjny był Dariusz Dusza ze swoim nowym zespołem Redakcja, trzeba przyznać, że znalazł charyzmatycznego wokalistę. Bardzo dobry koncert dał The Bill, oni grają już 25 lat i zdążyli nabrać dystansu sami do siebie, co dało korzystny efekt. Z zespołów litewskich najbardziej podobało mi się wczoraj Ruberoid’as, publiczność zaś najlepiej przyjęła grające street-oi Lucky Strike. Jak na razie nie pada, ale wciąż jest zimno i wietrznie. Dziś w nocy gra TZN Xenna, wcześniej m.in. Profanacja i Przeciw, a i na Litwinów warto popatrzeć. Jeśli ktoś chce dziś dojechać, to niech bierze pelerynę, no i liczy się z tym, że pole namiotowe to grzęzawisko. |