27 grudnia 2012 o godz. 19:10

50 twarzy kryzysu, czyli książka A.D. 2012

/wp-content/uploads/2012/12/Wywiad-GW-12

Małgorzata I. Niemczyńska rozmawia z Łukaszem Gołębiewskim o sytuacji na rynku wydawniczym. Wywiad ukazał się 27 grudnia 2012 roku w "Gazecie Wyborczej".

Rok 2011 był dla branży wydawniczej bardzo trudny, m.in. ze względu na wprowadzenie podatku VAT – niższe przychody, redukcja zatrudnienia, spadek efektywności. A jaki był 2012?
– Nie odbiliśmy się od dna, ale też nie było znacząco gorzej. Spadek przychodów ze sprzedaży książek w 2012 roku powinien być minimalny, zapewne 1-2 proc. Pamiętajmy jednak, że to nie jest duży rynek. Wartość rocznej sprzedaży książek, czyli ok. 2,7 mld zł, to zaledwie tyle, ile w 2011 roku wyniosła sprzedaż huty Celsa z Ostrowca Świętokrzyskiego, i mniej, niż wynoszą przychody Spółdzielni Mleczarskiej „Mlekpol” z Grajewa. Wartość wszystkich sprzedanych książek w Polsce to niespełna 3 procent (sic!) przychodu spółki PKN Orlen. Druga połowa roku okazała się zdecydowanie lepsza, m.in. dzięki superbestsellerom – „50 twarzom Greya” i „Trafnemu wyborowi”, czyli pierwszej powieści autorki „Harryego Pottera” dla dorosłych. Bestsellery, których sprzedaż znacznie przekracza 100 tys. egzemplarzy, wpływają na cały rynek, przyciągają ludzi do księgarń. Wciąż aktualne pozostają jednak wszystkie wcześniejsze problemy – zmiany cywilizacyjne, oczekiwania młodego odbiorcy, że treści w sieci powinny być bezpłatne, trudności w znalezieniu modelu biznesowego, który by zastąpił wpływy ze sprzedaży mediów papierowych – nie tylko książek, także gazet. A na to wszystko nakłada się kryzys gospodarczy, cięcia budżetowe w Unii Europejskiej, no i ten nieszczęsny VAT wprowadzony w trudnym momencie, na dokładkę w wysokości 23 proc. na e-booki.
Mijający rok to był czas najgorętszych debat na temat dostępności treści w internecie, jak np. sprawy ACTA czy Chomikuj.pl. Jakie powinniśmy wyciągnąć z nich wnioski dla branży wydawniczej?
– Przede wszystkim nie zamykać się na potrzeby klienta i nie oskarżać młodych ludzi, że są piratami czy złodziejami. Jednocześnie pilnie potrzebny jest model, który pozwoli z jednej strony sprostać oczekiwaniom młodych odbiorców (szybko i najlepiej za darmo), z drugiej będzie chronił interesy finansowe producentów, wydawców i autorów. Takim rozwiązaniem wydaje się abonament, udostępnianie zasobów cyfrowych do dowolnego korzystania w ramach stałych opłat miesięcznych. To jest pomysł, który od lat wcielają w życie nadawcy telewizji kablowych. Nikt się nie zastanawia, ile kosztuje wyprodukowanie jednego reportażu z Afryki w Animal Planet, a jednak każda ze stron dostaje to, czego potrzebuje: widz – tani i łatwo dostępny przekaz, nadawca i producent – wynagrodzenie. Myślę, że systemy abonamentowe na dobre rozgoszczą się już w przyszłym roku i będą dobrą alternatywą dla takich serwisów jak Chomikuj.pl.
A co do samego Chomikuj.pl – od początku byłem za tym, żeby wydawcy wystąpili przeciwko serwisowi z pozwem zbiorowym, bo serwis ten stał się symbolem braku poszanowania praw autorskich, a społeczeństwo musi mieć poczucie, że w państwie prawo jest przestrzegane. Dobrze więc, że ten pozew został złożony.
Firma Legimi, która jako pierwsza próbowała wprowadzić abonamentową sprzedaż e-booków (w cenie 19 zł za miesiąc z dostępem do 5 tys. tytułów), zawiesiła ją po dwóch dniach z powodu protestu wydawców. Gdy usługa „czytaj bez limitu” powróciła po kilku tygodniach, była już uboższa o 3 tys. tytułów!
– W tym przypadku zadecydował, jak sądzę, brak znajomości realiów rynku wydawniczego. Firma Legimi jest bardzo sprawna informatycznie, ale nie uzgodniła nowego systemu sprzedaży z wydawcami, wystartowała niejako bez ich wiedzy i bez aprobaty. Reakcja była nerwowa, bo oto pojawia się zupełnie nowa, nieznana usługa, ale ktoś ją wprowadza tylnymi drzwiami. Legimi nie chciało ujawniać wcześniej projektu, bo chciało być pierwsze; wiadomo – pierwszy zgarnia śmietankę. Wielu wydawców tego nie zaakceptowało. Zamiast start-upu w wielkim stylu był falstart. Ale to nie przekreśla systemów abonamentowych. Zwłaszcza że w ślad za Legimi z własnymi propozycjami zapewne pójdą w przyszłym roku giganci – Agora, operatorzy telefonii komórkowych i inni.
Ale czy da się wprowadzić sprzedaż abonamentową w taki sposób, żeby się opłacała autorom? Gdzie w tym wszystkim jest pisarz?
– Pisarz otrzymuje normalne, wynikające z umowy wynagrodzenie, bo każda udostępniona w abonamencie książka jest rejestrowana przez statystyki pobrań. Obecnie przyjmowany system rozliczeń zakłada wynegocjowaną między wydawcą a operatorem usługi abonamentowej cenę, rozliczaną po potrąceniu marży. Ale czytelnik tej ceny nie zna, tak jak nie za ceny odcinka serialu widz programu w telewizji kablowej. Dzięki temu treści przestają konkurować ceną, wyznacznikiem popytu stają się jakość i skuteczna promocja. To bardzo ciekawy model.
E-booki to przyszłość, więc rozmowa o nich wydaje się dzisiaj szczególnie ważna, ale ich rynek wciąż jednak w Polsce raczkuje. Kiedy to się zmieni?
– Rynek publikacji elektronicznych rozwija się, a mijający rok był przełomowy. Obserwowaliśmy kilka ważnych zjawisk m.in.: niemal powszechną rezygnację z zabezpieczeń DRM, czyli informatycznych ograniczeń w korzystaniu z pliku, na rzecz bardziej przyjaznego dla klienta znaku wodnego, ponaddwukrotne poszerzenie oferty e-booków w języku polskim, start platformy Publio, pierwszą próbę sprzedaży w abonamencie. Sprzedano ponad 100 tys. czytników e-booków oraz około trzech razy tyle tabletów, i to bez okresu gwiazdkowego, za który nie mamy danych. Wydawcy zdają sobie sprawę, że to ich przyszłość, i to już niedługa. Klient znajduje alternatywę dla Chomikuj.pl, ma coraz bogatszą ofertę i wiele promocji. Wartość legalnie sprzedawanych książek w plikach wzrosła w 2012 roku z 23 mln do ok. 55 mln zł. To nie jest jeszcze duży rynek, ale już zauważalny – ok. 2,6 proc. wartości sprzedaży wszystkich książek. A pamiętajmy, że są duże bariery rozwoju – przede wszystkim łatwy dostęp do nielegalnie umieszczanych plików oraz wspomniana już stawka 23 proc. VAT na e-booki. Wciąż liczba pobrań nielegalnych w stosunku do legalnych ma się mniej więcej jak sto do jednego. Być może zatem polski rynek e-booków wart jest już nawet 600 mln zł.
Ale czy rozwój tego rynku może mieć wpływ na czytelnictwo?
– Internet, który jest przecież złożony ze znaków, w ogóle sprawia, że czytamy więcej. Tylko czytanie na ekranie nie jest tym samym, czym czytanie książki, a zwłaszcza fabuły. Trudno dziś prognozować. Wydaje się, że łatwa dostępność tanich (często już za złotówkę) tabletów oraz prognozowany abonament na treści sprawią, że dostęp do książek czy prasy niemal nie będzie ograniczony. Ale czy dzięki temu będziemy więcej czytali? Nie wiem. Oby.
Gdy mowa o badaniach czytelnictwa, w mediach dominuje kasandryczna wizja świata analfabetów. Podawane są statystyki, że ponad połowa Polaków nie czyta. Prawda jest jednak taka, że nigdy dużo nie czytaliśmy – ani w Rzeczypospolitej szlacheckiej, ani w mitologizowanym pod tym względem PRL. I wcale jakoś dramatycznie nie odstajemy od średniej europejskiej. Nie oszukujmy się: może poza Niemcami, Francją, Szwajcarią, Rosją czytanie nie jest ulubioną rozrywką ludzkości. Statystyczny Polak czyta mniej więcej tyle, ile bogaty Belg, nie jest też zatem prawdą, że nie czytamy, bo książki są drogie. To kolejny mit lub łatwa wymówka. Na pewno jednak nie czytamy, bo mamy coraz mniej czasu na to, żeby spędzić czas w ciszy i skupieniu – i to jest ogromna szansa dla e-booków i audiobooków, które mogą być dostępne niemal w dowolnym momencie.
Jak nie być Kasandrą? W chwili, gdy rozmawiamy, ważą się losy Świata Książki w związku z wycofywaniem się z Polski grupy Weltbild. Skoro podobne problemy ma czwarte pod względem wielkości wydawnictwo w kraju, to jak mają sobie radzić małe oficyny?
– To rzeczywiście bardzo niefortunna informacja. Świat Książki wprowadzał w 1994 roku do Polski wysokie standardy edytorskie, był jednym z symboli sukcesów dużego zagranicznego inwestora na naszym rynku książki. Firma popełniła jednak strategiczny błąd, który drogo ją kosztował – opierała swój biznes na drukowanych, bardzo kapitałochłonnych katalogach rozsyłanych do pół miliona czytelników, podczas gdy liczba kupujących spadała z roku na rok. Przychody Świata Książki spadły w latach 2005-10 o 25 proc. Myślę jednak, że decyzja o wycofaniu się właściciela z Polski – najpierw Bertelsmanna, teraz Weltbildu – to nie efekt ogólnej mizerii naszego rynku, ale skutek kryzysu gospodarczego w Europie i strategii wycofywania się z mniej rentownych przedsięwzięć. Niemniej dla rynku to może być decyzja fatalna w skutkach. Jeśli nikt nie przejmie majątku Świata Książki, to miliony egzemplarzy książek z ich magazynów trafią na wyprzedaże, trudno będzie konkurować z wielką podażą ich taniej, wyprzedawanej oferty. A pozostaje pytanie: co z prawami autorskimi? Przecież oni wydawali m.in. Głowackiego, Rylskiego, Pilcha… Czy te prawa zostaną rozproszone, zlicytowane? Co z 40 księgarniami, które prowadziła firma? Mam nadzieję, że ten dorobek nie zostanie roztrwoniony.
Świat Książki obok np. poradników czy popularnych czytadeł wydawał jednak sporo wartościowej literatury. Czy to ma oznaczać koniec takiego profilu wydawniczego?
– Na pewno nie. Może nie być Świata Książki, ale to nie znaczy, że nie będzie wartościowej literatury. Jeśli wspomnianych praw nie przejmie jeden wydawca, książki autorów Świata Książki będą się ukazywać np. w Znaku, Wydawnictwie Literackim czy W.A.B. Przecież to nie był jedyny wydawca wartościowej literatury!
Czy może teraz dojść do przetasowania sił na rynku? Opracowany przez Bibliotekę Analiz ranking wydawnictw pokazuje, że w czołówce właściwie od lat zmienia się niewiele.
– Tak, teraz zapewne dojdzie do zmian, a Weltbild nie będzie jedyną firmą, która wycofa się z polskiego rynku. Wzrastać będzie pozycja wydawnictw edukacyjnych i profesjonalnych, one są najlepiej przygotowane do cyfrowych realiów. Wyraźnie widać wzrost znaczenia firm, które w ostatnich latach zgromadziły duże kapitały, jak Olesiejuk czy Znak – z powodzeniem konkurują one z zagranicznymi potentatami, a nawet ich przeganiają. Co do inwestycji Empiku w wydawnictwa, to nie widzę, by one znacząco rosły. Chyba Empik nie ma wyrazistej strategii ich wzrostu. Natomiast co innego, gdyby Empik przejął aktywa po Świecie Książki – wtedy stałby się hegemonem, a to by nie było dla rynku bezpieczne.
Jakie jeszcze zmiany może przynieść rok 2013?
– Nie jestem optymistą. To może być bardzo trudny rok. Alternatywa między książką papierową a cyfrową będzie sprawiać, że ta pierwsza będzie coraz droższa, a ta druga coraz powszechniej używana, choć być może coraz mniej czytana, bo treści cyfrowe przywykliśmy traktować w sposób użytkowy. Według mnie wartość rynku spadnie z co najmniej czterech powodów: kryzys w Unii Europejskiej i znacznie mniej subwencji (pamiętajmy, że np. niskie ceny druku w Polsce zawdzięczamy w ostatnich latach w dużym stopniu dotacjom z UE, jakie dostały zakłady poligraficzne), po drugie – bardzo duża podaż tanich książek, po trzecie – zmiany ogólnocywilizacyjne, czyli cyfryzacja, po czwarte – niż demograficzny. Wszystko to są negatywne czynniki od wydawców niezależne. Co mogą zrobić wydawcy, żeby odwrócić zły trend? Wylansować nowego „Harryego Pottera”, czyli całkiem serio – budować modę na czytanie wśród młodych. To się w ostatnich latach nieźle udawało, po „Potterze” przyszła saga „Zmierzch”, na pewno wcześniej czy później pojawi się kolejny supercykl dla nastolatków. A dorośli w 2013 roku chyba śmielej sięgać będą po erotykę – po sukcesie „50 twarzy Greya” wydawcy szykują prawdziwy wysyp literatury mniej lub bardziej erotycznej. Jako pisarza, autora kilku skandalizujących powieści, bynajmniej mnie to nie martwi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

15 lipca 2018 o godz. 19:47

Piękny finał

8122a612371550e6f5227a6f78c32acb

Francja i Chorwacja, to absolutnie dwie najlepsze drużyny na tym Mundialu, choć Chorwacja, która awansowała na Mistrzostwa po barażach, bynajmniej nie należała do faworytów. Ich finałowy mecz w pełni pokazał wielkość, klasę zawodników i drużyn. Z Mundialem wcześniej pożegnali się Ronaldo, Neymar, Messi, bo nie grali w drużynie, grali dla siebie. Dla mnie Modrić, Mbappe, Mandżukić, Griezman, Perisić czy Lloris – to są prawdziwe gwiazdy. Przynajmniej tego Mundialu. Wygrała Francja, ale Chorwacja grała do końca pięknie.

15 lipca 2018 o godz. 14:20

Francja czy Chorwacja?

World-Cup-trophy-664059

Już za kilka godzin będziemy wiedzieli, kto zostanie mistrzem świata w Rosji, Francja czy Chorwacja? Kibicować będę Chorwatom, ale stawiam na wygraną Francuzów. Luka Modrić to prawdopodobnie najinteligentniejszy piłkarz jaki biega współcześnie po boiskach, ale Mbappe jest dla niego za szybki. Mandżukić potrafi wspaniale wymierzyć strzał, ale Griezman potrafi jeszcze lepiej. Rakitić, Perisić harują jak konie pociągowe, czy to jednak wystarczy na Pogbę, Pavarda, Umtitiego? Subasić jest świetnym bramkarzem, ale Lloris jest najlepszym golkiperem na tym Mundialu. Stawiam na Francję, niezależnie jednak od tego, kto wygra, pewne jest, że w finale rosyjskiego Mundialu spotykają się najlepsze na tym turnieju drużyny. Godne siebie. Mają wspaniałych piłkarzy. Chorwaci mają bardziej zgrabny zespół, Francuzi mają większą szybkość. Z piłkarzy obu zespołów można stworzyć Dream Team, nikogo więcej nie zapraszając. Za trzy godziny czeka nas wielkie widowisko.

14 lipca 2018 o godz. 18:23

Nagi król

maxresdefault

Belgia z brązem. Drugi raz pokonała na rosyjskim Mundialu Anglików. Poprzednio było tylko 1:0, ale grały rezerwowe składy. teraz już wymiar kary był wyższy, choć wygrana 2:0 bardziej była efektem żenującej nieudolności strzeleckiej Anglików, a nie wielkiej gry Belgów. Harry Kane zostanie prawdopodobnie królem strzelców Mundialu w Rosji, strzelił sześć bramek, w tym cztery z rzutów karnych. Gdyby jednak wybierać króla zmarnowanych sytuacji, to Kane miałby szansę na drugą koronę. Angielska młodzież osiągnęła w Rosji i tak bardzo dużo, mieli sporo szczęścia w układzie drabinki, najpierw wygrana w karnych z Kolumbią, potem słabiutka Szwecja, ale kiedy przyszło do gry z naprawdę dobrymi drużynami, okazało się, że angielski król jest nagi. Tyle wart, co jego korona (króla strzelców). A Belgia – cóż, rasowa drużyna, ale jednak nie na wielki finał, trzecie miejsce to jest sprawiedliwa pozycja.

14 lipca 2018 o godz. 14:18

Chyba Belgia?

thumb2-england-vs-belgium-4k-group-g-football-28-june-2018

Gin czy Genever? Komu mam kibicować dziś wieczorem? Mimo historyczno-kulturowych związków między narodami, piłkarsko to są obecnie jakby inne kontynenty. Naszpikowana gwiazdami Belgia przypomina mi inną narodową reprezentację na B – z Ameryki Południowej. Młoda i nieopierzona Anglia zaś… cóż, nie pamiętam żebym z taka przyjemnością oglądał grę Anglików. Robią błędy, marnują sytuację, Kane to jeszcze ani nie Lineker, ani nie Shearer, ani nawet nie Rooney, ale uczy się dopiero, a już jest królem strzelców Mundialu z dorobkiem sześciu goli. Anglia jednak już raz grała na tym Mundialu z Belgami i poległa 0:1, pomimo dobrej gry. Myślę, że przez te dwa tygodnie sporo się zmieniło w mentalności każdej z drużyn, obydwie są bardziej doświadczone, mądrzejsze. O ile jednak przybyło cennych doświadczeń, to przecież nie przybyło umiejętności. Belgia tak samo jak na początku turnieju, tak i teraz jest zespołem zwyczajnie lepszym. Będę kibicował młodym Anglikom, ale jeśli mam uczciwe obstawiać wynik, to jednak ten mecz raczej wygrają Belgowie. Stawiam na 1:0 dla Belgów. Czyli raczej jednak Genever

11 lipca 2018 o godz. 23:03

Chorwacja w finale!

croatia_england

Tym razem Modrić i spółka nie musieli czekać do rzutów karnych, rozstrzygnęli wynik w dogrywce. Emocjonujący mecz, w którym Chorwacja rosła z minuty na minutę. Zaskakujące, że motorycznie chorwaccy weterani okazali się być lepsi od angielskiej młodzieży.

11 lipca 2018 o godz. 19:18

Jestem za Chorwacją

maxresdefault

Jeśli nie teraz, to nigdy. Najlepszym chorwackim piłkarzom blisko już do zakończenia kariery. Przemawiają za nimi doświadczenie i zgranie. Ale i Anglii nie brakuje atutów – młodość, świeżość, szybkość. Podoba mi się nowa angielska drużyna, to zespół, nie indywidualności. Szczerze mówiąc szanse w tym meczu są bardzo wyrównane. Chorwaci mają za sobą dogrywki i rzuty karne, na pewno mieli trudniejszą drogę do półfinału, więc są bardziej zmęczeni, ale podczas meczu o taką stawkę to nie powinno mieć znaczenia, bo każdy da z siebie wszystko. Obie drużyny grają podobnie, ofensywnie, skrzydłami, bardziej z przodu niż w środku pola. To będzie dawało okazję do kontr, a pod tym względem doświadczeni Chorwacji są groźniejsi. Będę im kibicował, więc nie mogę stawiać na Anglię. Ponieważ jednak Chorwaci w fazie play-off obydwa mecze zremisowali, to dlaczego nie miałoby być i tak samo teraz? Stawiam na 2:2 i rzuty karne. Dla Chorwacji, rzecz jasna.

10 lipca 2018 o godz. 22:05

Francja w finale!

france

Świetny mecz. Od początku szybka, agresywna gra obu drużyn. Świetną okazję Belgia miała w 22. minucie, ale fenomenalnie broni Lloris, kto wie, czy to nie najlepszy bramkarz tego Mundialu. Dla równowagi, w 40. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Pavard, Courtois obronił akrobatycznie wyciągniętą nogą. Druga połowa równie fantastyczna jak pierwsza, mecz wart finału. W 51. minucie po rzucie rożnym bramkę głową strzelił Umtiti. Ile już takich bramek padło na tym Mundialu? Cóż jednak to ma za znaczenie, czy gol jest piękny, czy pospolity, pamiętamy tylko o wyniku. A tu więcej goli nie było. Mimo to mecz był równie pasjonujący jak ten Francja-Argentyna, gdzie mieliśmy pięć bramek. W ostatnich sekundach na 2:0 powinien był strzelić Tolisso, ale to już nie miało żadnego znaczenia. Francja wygrała, bo jest lepiej poukładana. W Belgach jest moc, ale muszą się jeszcze nauczyć pokory. Dzisiaj obydwie drużyny zaprezentowały równy poziom i wspaniałą grę w każdej formacji. W meczu o trzecie miejsce Belgia jest faworytem, zaś Francja powinna sięgnąć po mistrzostwo świata.

10 lipca 2018 o godz. 19:40

Oczywiście, że Francja

France-squads-match-schedule-fifa-2018-563x353

Za chwilę mecz Francja-Belgia, walka o finał. Belgia ma znakomitych piłkarzy, Francja ma na dokładkę świetny zespół. Belgowie grają z nonszalancją, wychodzą na boisko w przekonaniu, że wygrana i tak przyjdzie. Dotąd im się udawało, ale w meczu z Japonią byli bliscy kompromitacji. Na mecz z Francja wyjdą pewnie z nieco większym respektem, droga Francuzów do półfinałów imponuje. Jest niezwykle szybki Mbappe, ale jest też Griezmann, który potrafi i z daleka i z bliska, i z boku i z wyskoku strzelać gole. Na pewno będzie pasjonujący mecz. Stawiam na 2:1 dla Francji. Bo dla mnie to oczywiste, że wygra Francja.

9 lipca 2018 o godz. 17:07

Wizyta w zakładzie R. Jelínek

Jelinek 2018-014

Region Vizovicki od wieków słynie z wyrobu śliwowicy i innych owocowych destylatów. Podobnie jak nasze Łącko, obfituje w sady owocowe, szczególnie zaś śliwki różnych odmian, także sprowadzanych tu z: Niemiec, Austrii, Węgier czy Serbii. Z najstarszych dokumentów wynika, że co najmniej w XVII wieku wypalano tu śliwkowe okowity. Przed wojną działało tu kilka destylarni, z których największą była gorzelnia Karela Singera na północnych obrzeżach miasteczka. Singer odkupił w 1895 roku zakład od Simona Frischa i zaczął go rozbudowywać. W podobnym czasie swoją niewielką destylarnię otworzył Zygmunt Jelínek, który prowadził w Vizovicach gospodę. W tym czasie w miasteczku działały także gorzelnie: Moryca Weissa, Jana Haby, Franciszka Kalendy, Antoniego Kalendy i Jozefa Bajera. Około 1894 roku sadownicy i gorzelnicy utworzyli w Vizovicach spółdzielnię, zbudowali własny młyn i nową destylarnię Razov, by lepiej konkurować na rynku ówczesnego imperium Austro-Węgierskiego. W latach 20. XX wieku synowie Zygmunta Jelínka – Rudolf i Vladimir – zbudowali bocznicę kolejową prowadzącą do destylarni, podpisali umowę z francuskim producentem koniaków J. Denis na licencyjny wyrób winiaku w Vizovicach, rozpoczęli też eksport, m.in. do USA. W 1926 roku bracia się rozstali, Vladimir prowadził gospodę i otworzył nową, małą destylarnię, Rudolf zaś budował imperium oparte na śliwowicy. Strzałem w dziesiątkę okazało się być wprowadzenie koszernych wyrobów, najpierw śliwowicy i jałowcówki, potem kolejne okowity zyskiwały certyfikaty koszerności, bardzo cenione na rynku amerykańskim.

8 lipca 2018 o godz. 19:20

Wizyta w destylarni Metelka

Metelka 1-001

Metelka to jeden z najbardziej cenionych na Morawach producentów absyntów i jeden z czołowych czeskich wytwórców likierów, w szczególności emulsyjnych – jajecznych i mlecznych. Sami nie destylują, kupują gotowy alkohol. Ich zakład w Vizovicach znajduje się po sąsiedzku z ich głównym inwestorem, czyli znaną ze śliwowicy firmą R Jelinek. Mają tu linię do butelkowania (butelkują także na czeski rynek licencyjne rumy i giny), zestawialnię i mieszalnię likierów, perkolatory do maceracji ziół na absynty.