15 grudnia 2018 o godz. 22:35

3M: Miasto, mafia & miłość

3M
Fragment nowej powieści.

Wstałem z poczuciem, że jestem spóźniony. I z bólem głowy. Zerknąłem na zegarek, ósma rano, wcześnie, Piszczuś patrzy zdziwiony, dlaczego tak rano się budzę? Nie wiem, Piszczusiu, to jakieś wewnętrzne niepokoje.
Dałem kotom jeść, wziąłem zimny prysznic, wyszedłem. Bez celu. Zjadłem śniadanie w barze, ciepła bułka z serem i salami, do tego cola z lodem. Niezdrowo, ale kto myśli o zdrowiu, kiedy wokół tyle śmierci?
Czarny mercedes zahamował z piskiem, omal nie dostałem zawału.
– Wsiadaj – Wilczyca uśmiechała się pogodnie. – Jesteś mi potrzebny.
Odetchnąłem z ulgą i ulokowałem się na tylnym siedzeniu. Mam taki nawyk, że zawsze siadam z tyłu, jak do taksówki. Wilczyca wyglądała pięknie.
– Jedziemy na wycieczkę za miasto.
– Chętnie – odpowiedziałem i nie pytałem o nic. Niech się dzieje przygoda, na razie nic nie potrzebuję wiedzieć.
– Do Zalesia – doprecyzowała.
– Proszę bardzo – odwdzięczyłem się entuzjazmem. Naprawdę miałem ochotę z nią jechać. Nie ważne czy do Zalesia, czy do Zadupia, to bez znaczenia. – Ładny mercedes – skomplementowałem.
Przez resztę drogi opowiadała mi o swoim samochodzie. Wilczyca uwielbia samochody. Uwielbia nowe technologie, telefony komórkowe, tablety, gadżety. Lubi mechanikę, silniki, zapach spalin, brud smaru. Kupuje stare graty, grzebie w nich, później przerabia, dopieszcza, robi z nich prawdziwe unikaty, lusterka od ciężarówki, reflektory od amfibii, spojlery od ferrari, dwadzieścia anten sterczy jakby to był stwór kolczasty. Nie ma drugiego takiego samochodu. Szyby przyciemnione, kolor czarny jak w karawanach.
Wilczyca prowadzi szybko, pewnie, łamie wszystkie przepisy. Nie dotyczą jej znaki drogowe, światła, ograniczenia prędkości. Jest jak Batman w swoim Batmobile. Nie zdziwiłbym się, gdyby pod zderzakami były działa, wyrzutnie rakiet czy karabiny maszynowe. Jak trąbi, to trąbi wściekle. Ale nie denerwuje się, prowadzi uśmiechnięta, sprawia jej to frajdę.
Mi w sumie też. Trochę żałuję, że usiadłem z tyłu. Ta ekscytująca jazda sprawia, że chętnie był ją złapał za kolano, za udo, sprawdził czy założyła majtki, jestem pewien, że nie, nie przypominam sobie, żebym ją kiedyś widział w majtkach. Szczerzy zęby do lusterka, jakby odgadywała moje myśli. Nie mówimy nic.
Wjeżdżamy na kemping nad jeziorkiem. Zostawiamy mercedesa na parkingu. Prowadzi mnie do jakiegoś drewnianego domku. Syfiaste te domki, zbudowane chyba w innych czasach, kiedy ludzie w Polsce nie mieli jeszcze pojęcia o komforcie spędzania wolnego czasu. Przed domkiem, na leżaku, w czarnych okularach, wyleguje się kolega Mareczek. Okutany, bo wieje, pod kocem, ale leżakuje jak panisko. Tyle, że to taki sam bieda-leżak, jak bieda-domek i bieda-kemping. Wilczyca wyjmuje z torby trzy puszki piwa Tyskie, na codzień pracuje w Kampanii Piwowarskiej, gdzie zajmuje się marketingiem, albo sprzedażą, albo czymś tam, dostaje te piwa i zawsze ma gdzieś jakieś puszki poupychane. Podaje nam po piwie Tyskie, jest ciepłe, na pewno paskudne, nie będę próbował, trzymam jednak, bo tak trzeba.
Zaczynamy wojenną naradę.
Wilczyca przez ostatnie dni dowiedziała się więcej niż ja przez ostatnie tygodnie, być może wie więcej niż policja i służby specjalne. Zna imiona, albo ksywy, podaje lokalizację, mówi jakby już strzelała z automatu, co, kto, gdzie, kiedy, jak, dlaczego. Mareczek chce jej przerwać, ale zamyka usta, widząc karcące Wilcze spojrzenie. Jest piękna, kiedy tak do nas przemawia, nie interesuje mnie, co mówi, nie interesuje mnie, co ma się stać, chcę ją zerżnąć, najlepiej od razu, może być w tym domku drewnianym. Nie taki jest jednak Wilczy plan. Mareczek potulnie pakuje swój tobołek, gniecie pustą puszkę po piwie Tyskie, Wilczyca swojej nie gniecie, wrzuca do stojącego kosza, wylewa się, więc nie wypiła do końca, ja nie wypiłem wcale, wyrzucam więc puszkę pełną i nie otwartą, nie lubię piwa, ani Tyskiego, ani żadnego. Znów do mercedesa, tym razem siadam z przodu, Mareczek niezadowolony z tyłu, ale go uprzedziłem, jedziemy na akcję, nie obchodzi mnie, co to za akcja, dobrze, że coś się dzieje, że nie muszę siedzieć w domu ze swoimi kotami, ze swoimi lękami, że jestem tu, z przodu, obok Wilczycy, a ona ma sukienkę powyżej kolan i czerwone, za krótkie, pończochy. Gestem niby obojętnym unoszę nieco sukienkę, odsłaniam apetyczne udo. Wilczyca szczerzy zęby, nic nie mówi, ale szczerzy wrogo, jakby kąsnąć miała, więc na razie nie sprawdzam, czy jest bez majtek. Fantazjuję, że na pewno bez.
– Skup się! – krzyczy i jednocześnie boleśnie szczypie. – Przestań fantazjować.
Czyta w myślach, cholera jedna.
– Parkujemy na skraju lasu. Podchodzimy od tyłu pod ich willę. Przechodzimy ogrodzenie, mam do tego potrzebny sprzęt. Po drugiej stronie ogrodzenia jest dalej las. Są kamery, ale nie obejmują całości terenu – opowiada Wilczyca, co ma się zdarzyć.
Opowiada o tym, w czym mam brać udział i ja.
– Ja wchodzę od strony tarasu, wy dziesięć kroków za mną, wychodzimy na otwartą przestrzeń i od razu zaczynamy strzelać, nie ważne, czy ktoś tam jest, strzelamy bez przerwy, niech myślą, że to komandosi. Kiedy rzucę na taras granat, wy padacie na ziemię, ale nie przestajecie strzelać. Na prawo od tarasu jest pusty basen, tam wskakujemy. Rzucam kolejny granat i czekamy w ciszy na ich ruch.
Nie myślę już o tym, czy jest bez majtek. Kurwa, w co znowu się wpakowałem? Odwracam głowę, Mareczek z tyłu blady, ale oczy mu się świecą z podniecenia. Tak, jemu to się na pewno podoba.
Robimy po kolei wszystko, co zaplanowała. Parkujemy, Wilczyca rozdaje broń, karabiny, granaty takie i takie, pistolety, sprzęt do wspinaczki, kamizelki kuloodporne, hełmy, okulary. Wyglądam jak Robocop. Skradamy się, przechodzimy przez ogrodzenie, ciężko, ten arsenał waży chyba tonę, a ja słaby jestem, źle spałem w nocy, mało zjadłem na śniadanie, kogo to obchodzi, mnie to obchodzi, ale nikt się tu ze mną nie liczy. Jest akcja, są rozkazy, jest nasz Wilczy dowódca z wyszczerzonymi zębami. Zeskakujemy, drzewa, biegniemy w ciszy, dyszę i sił nie mam, ale biegnę dziesięć kroków za Wilczycą, przepisowo, wojskowo. Ona wypada na otwartą przestrzeń i ratatatata z automatu, strzela przed siebie. My strzelamy gdzieś w górę, na boki, nie do przodu, bo ją zastrzelimy, a bez niej to przecież nie wiadomo, co i jak. Nie słuchałem podczas narady wojennej, nie wiem jaki jest plan B, jeśli jest, jaki plan odwrotu, co na wypadek śmierci dowódcy Wilczego, naszego. Ratatata, bum, granat, ratatarata, bum granat i hop do basenu, i bum granat. I cisza. Cisza. Cisza. Nikt do nas nie strzela. Nikt się nie poddaje, nikt nie błaga o litość, nikt nie krzyczy z bólu, jeśli ktoś tam kona, to robi to w ciszy. Wyczołgujemy się z basenu. Czołgamy się w stronę tarasu, tam płomienie, śmierć i zniszczenie.
Porozrzucane trupy, ręka, noga, mózg na ścianie. Rozpoznaję poszarpane kobiece ciało, to ta Bułgarka z ruin fabryki Schichta. Wilczyca zrobiła dobre rozpoznanie terenu i uderzyła skutecznie, z zaskoczenia. Obok trzy męskie trupy. Wilczyca wyjmuje z plecaka gaśnicę i wchodzi do płonącej willi. Mareczek za nią. Ja zostaję.
Wychodzą po długich jak wieczność dziesięciu albo piętnastu minutach, Wilczyca niesie pod pachą dużego rosyjskiego kota, jest wystraszony i próbuje się wyrwać, ale ona trzyma go w stalowym uścisku swych Wilczych szponów. Mareczek, który się krztusi i pluje, wyprowadza za rękę jakąś bardzo młodą dziewczynkę, lat piętnaście na oko, chudą i niezbyt ładną, ale też niezbyt brzydką, kaczątko takie, młode i jeszcze nie opierzone, może kiedyś będzie z niej łabędź.
– Może kiedyś będzie z niej łabędź – mówię, wskazując na chudą dziewczynę, mówię, bo wydaje mi się, że coś powiedzieć trzeba, że jak coś powiem, to moje tchórzostwo zostanie odpuszczone. Wilczyca szczerzy w uśmiechu zęby. Odpuszczone.
– Spieprzamy – rzuca nasza przywódczyni, a mi nie trzeba tego dwa razy powtarzać. Biegnę do mercedesa tak, jakbym codziennie trenował jogging w hełmie, ciężkiej kamizelce, z plecakiem, granatami i kałasznikowem.
Spieprzamy. Wilczyca prowadzi, ja obok niej, z tyłu Mareczek i pochlipująca kupka dziewczęcego nieszczęścia, zestresowany kot rosyjski u mnie na kolanach. Jedziemy do centrum Warszawy, Wilczyca parkuje przed jakimś urzędem do spraw uchodźców, każe dziewczynce wysiadać, zostawia ją zasmarkaną na chodniku i po rosyjsku jej mówi, do których drzwi ma się skierować. Nie wiem, czy dziewczynka rozumie, chlipie dalej.
– Nie nasza sprawa – mówi Wilczyca i już znów jedziemy.
Wiezie Mareczka na Żoliborz, tu mu każe wysiadać, on chce coś powiedzieć, ale karci go srogim spojrzeniem. Każe mu wziąć kota i opiekować się nim. Oddaję z żalem, ale Piszczuś by mi nie wybaczył, gdybym przyjął rosyjskiego biedaka do domu.
Potem, łamiąc wszelkie przepisy, nie zważając na światła, znaki drogowe i innych uczestników ruchu, jedzie uśmiechnięta znów w stronę Piaseczna, znów w stronę Zalesia. Włącza muzykę, TV Smith śpiewa.
Expensive being poor
And the car is of the road
But I never had a car
But I pay more for food
But the supermarkets too far
Wilczyca mu wtóruje, fałszując przeraźliwie.
It’s expensive being poor
Dojeżdżamy na ponury kemping, zostawiamy samochód na brudnym parkingu, idziemy do cuchnącego grzybem i wilgocią domku, Wilczyca nie ma na sobie majtek, kochamy się wściekle, ona wbija we mnie zęby, ja biernie się poddaję, nie kochaliśmy się tak jeszcze nigdy, nie pragnąłem jej tak jeszcze nigdy, potem opadamy z sił, ona otwiera dwa piwa Tyskie, a ja piję chciwie, choć nie lubię piwa, ale strasznie mi się chce po tym wszystkim pić.
A potem idziemy do baru na rybkę z frytkami, a potem do sklepu po wódkę, jest tylko Żubrówka Biała, niech będzie Żubrówka Biała, na ciepło, z plastikowych kubeczków, trudno, trzymamy się za ręce, idziemy przez las, pijani od słów, mówimy sobie wszystko to, co nie jest prawdą, ale co mamy ochotę powiedzieć, idąc przez las. Mrówki, igliwie, mech, żywica, cudowny, zaczarowany las, piani od słów, pijani ciepłą Żubrówką Białą, już nie z plastikowych kubeczków, już z butelki, dużo leję do gardła, ona też dużo leje do gardła, śmiejemy się, kręcimy w kółko, tańczymy dziki taniec.
Zgasić światło i wyłączyć muzykę
Tańczyć nago dziki taniec
Tańcząc w ciszy i w ciemności mogę się potykać, mogę gubić krok
Tańcząc w ciszy i w ciemności nie jestem żołnierzem,
Nie jestem częścią całości
Nie jestem dokładnie dopasowanym elementem szeregu.
Spokój!
Wilczyca znika gdzieś w ciemności drzew. Wilczyca wyłania się gdzieś z ciemności drzew. Mrówki, mech, igliwie, żywica, deszcz, chłód, jesteśmy nadzy, jesteśmy pijani, jesteśmy przez chwilę szczęśliwi.

2 komentarzy dla “3M: Miasto, mafia & miłość

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pole komenatarz jest wymagane.

Zobacz ostatnie wpisy

19 września 2020 o godz. 12:54

CBA do roboty!

file-20190212-174894-1upmhar

Jak powiedział Kaczyński, sprawa dobrego traktowania zwierząt jest ponadpartyjna i ponadpolityczna, to kwestia przyzwoitości, człowieczeństwa. Dlaczego zatem tak wielu polityków, także z obozu rządzącego wykazało się brakiem przyzwoitości? Na to pytanie powinni poszukać odpowiedzi dziennikarze śledczy i panowie od korupcji z CBA. Mogę zrozumieć od biedy polityków z PSL, ale reszta? A już szczególnie ci, dla których poparcie dla bestialstwa oznaczać będzie koniec kariery politycznej…? Brak przyzwoitości akurat nie specjalnie dziwi, ale ta nagła wolta i autodestrukcja musi mieć drugie dno, to nie jest tylko tak, że kilkudziesięciu posłów chciało zamanifestować brak serca dla zwierząt. Oni muszą być umoczeni po uszy, powiązani łapówkami i zastraszeni szantażami, żeby głosować wbrew własnym interesom. „Jak nie zagłosujesz przeciwko piątce dla zwierząt, to ujawnimy to i owo, mamy to nagrane…” – podejrzewam, że taki był powód samobójczych zachowań i wypowiedzi wielu polityków. Zostali tak skutecznie zaszantażowani, że nie mieli już wyjścia. Tyle, że teraz wiadomo gdzie szukać powiązań z tzw. lobbystami, czyli w praktyce szantażystami.

8 września 2020 o godz. 23:49

Zwyrodnialcy

mink-934581_1280

Nie obejrzałem i nie obejrzę filmu „Krwawy biznes futerkowców” Janusza Schwertnera, bo takie sceny zwyczajnie za bardzo mnie bolą, zostają w podświadomości, nie dają w nocy spać. Ale słucham i czytam, bo dużo o tym w mediach, także za sprawą Kaczyńskiego, który zapowiedział ustawę zabraniającą znęcania się nad zwierzętami. Brawo! Mam nadzieję, że zwyrodnialcy, którzy znęcają się nad zwierzętami nie tylko stracą swoje fortuny i pozycje towarzyskie, ale też pójdą siedzieć, bo z zebranych materiałów wynika, że to są sprawy kryminalne i już powinny nastąpić aresztowania bydlaków. Ale w tej sprawie są nie tylko zwyrodnialcy, lecz także przestępcy, którzy ich kryli, którzy im ułatwiali prowadzić kryminalne biznesy. To są politycy, z ministrem rolnictwa na czele, to są urzędnicy przeprowadzający różne kontrole, to wreszcie ojciec Rydzyk, który w zamian za korzyści finansowe (czyli łapówki) dawał zwyrodnialcom ochronę. Mam nadzieję, że ci, co brali pieniądze, ci co dawali przyzwolenie na męczenie zwierząt, także pójdą siedzieć. Czas oczyścić Polskę z kanalii i dewiantów. Kaczyński dziś jest bohaterem dnia. Choć jeszcze większym jest dziennikarz Onetu Janusz Schwertner, który miał odwagę pokazać mafijne interesy i krzywdę zwierząt.

6 września 2020 o godz. 18:26

Sztuka degustacji

Sztuka degustacji_cover

Kompendium wiedzy dla każdego, kto chce potraktować alkohol z odrobiną uwagi, nie tylko jako element biesiady, ale jak coś wyjątkowego, co ma swój aromat, smak, swoją historię, miejsce, recepturę. To książka dla osób, które chcą rozmawiać o tym, co mają w kieliszku, dzielić się własnymi doświadczeniami i odczuciami, mówić o rzeczach uniwersalnych i subiektywnych językiem smakosza, osoby wtajemniczonej. Znajdziemy w tej książce informacje podstawowe, o tym jakie są alkohole, jak powstają? Także podstawowe informacje o winie i winorośli oraz o mocnych alkoholach. Jak degustować alkohol? W jakiej temperaturze, w jakim kieliszku? Jak oceniać, jak nazywać, jak oceniać? Wiedzę i umiejętności będziemy doskonalić podczas kolejnych spotkań i rozmów przy kieliszku.

6 września 2020 o godz. 18:21

Bogumił Rychlak o „Sztuce degustacji”

Sztuka degustacji_cover

Podczas gdy alkohol, a zwłaszcza jego konsumpcja sprowadza się do bardzo atawistycznych pragnień, autor w swojej najnowszej książce stara się odwrócić tę negatywną przypadłość i sprowadzić nas na szerokie tory degustacji, czyli tak naprawdę istoty próbowania alkoholu. Bo wszak nie pijemy dla efektu upojenia, ale dla poznania smaków, a przynajmniej tak należy to czynić. W przeciwieństwie do pozostałych pozycji pióra Łukasza Gołębiewskiego, ta jest bardzo bezpośrednia, dzięki czemu czytelnik nie musi doszukiwać się drugiego dna (niekoniecznie butelki czy kieliszka), ale w myśl zasady kawa na ławę ma wszystko, co najistotniejsze, podawane w sposób przemyślany, nieskomplikowany, acz ciekawy. Poza ogólnym omówieniem różnorodności trunków, książka poprzez wprowadzenie paru dosłownie kropel ciekawostek, anegdot związanych z tymi trunkami, ożywia nie tylko samą degustację, czyli kosztowanie książki i zawartych w niej myśli, ale też traktuje czytelników na równi z autorem. Na tym właśnie skupia się część praktyczna, czyli omówienie jak  degustacja wygląda, na co należy zwrócić uwagę itd., itd Nie ma tutaj zadętości pana wszystkowiedzącego, czy nudnego elaboratu o bądź, co bądź, piciu, ale przyjacielska pogawędka o tym i owym, jeśli chodzi o szeroko pojętą degustację. Mimo że nie jest to książka dla koneserów w kategorii „degustacja od A do Z”, sprawdzi się bardzo dobrze i umili na pewno niejedno spotkanie towarzysko-degustacyjne.

30 sierpnia 2020 o godz. 12:51

Sztuka degustacji

Sztuka degustacji_cover

Ta książka to kompendium wiedzy dla każdego, kto chce potraktować alkohol z odrobiną uwagi, nie tylko jako element biesiady, ale jak coś wyjątkowego, co ma swój aromat, smak, swoją historię, miejsce, recepturę. To książka dla osób, które chcą rozmawiać o tym, co mają w kieliszku, dzielić się własnymi doświadczeniami i odczuciami, mówić o rzeczach uniwersalnych i subiektywnych językiem smakosza, osoby wtajemniczonej. Znajdziemy w tej książce informacje podstawowe, o tym jakie są alkohole, jak powstają? Także podstawowe informacje o winie i winorośli oraz o mocnych alkoholach. Jak degustować alkohol? W jakiej temperaturze, w jakim kieliszku? Jak oceniać, jak nazywać, jak oceniać? Wiedzę i umiejętności będziemy doskonalić podczas kolejnych spotkań i rozmów przy kieliszku.

15 sierpnia 2020 o godz. 22:04

Nowy numer „Aqua Vitae”

cover_av2020-4

Ukazał się nowy numer (4/2020) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury. W numerze m.in.: Stock inwestuje w Lublinie * Największe marki alkoholi na świecie * Zarządzanie zmianą – analiza * Rozmowa – Michał Płucisz i Stanley Smarduch * Cauim – prekolumbijski trunek Indian * Premiera whisky Kilchoman Loch Gorm 2020 * Spotkanie z destylarnią Glen Scotia * O tequili i mezcalu * Whisky Artist – artyści z Paryża * Amerykańska MGD Distillery * Czym jest dunder w rumie? * Wizyta w destylarni Agnes * Podole Wielkie otwarte dla odwiedzających * Historia – Przeworsk i inni * a także: liczne recenzje alkoholi, nowości z branży, recenzje książek o alkoholach, relacje z degustacji.

14 sierpnia 2020 o godz. 11:21

Oszust gorszy od złodzieja?

zalewa

W mediach huczy na temat dziennikarza z TVP Lublin. Tomasz Zalewa rozrzucał śmieci po Placu Lecha Kaczyńskiego w Lublinie, żeby pokazać, że miasto nie dba o porządek. W odpowiedzi miasto wyemitowało nagranie z kamery monitoringu, jak Zalewa grzebie po śmietnikach i bałagani. Zalewę wywalili od razu z telewizji, i słusznie, jak ktoś nie wie, że dziennikarz opisuje rzeczywistość, a nie ją inscenizuje, to nie może być dziennikarzem. Może iść do pracy w teatrze, cyrku, filmie… Jedyne co mnie w tym wszystkim dziwi, to jak to jest możliwe, że przy obecnych przepisach dotyczących ochrony danych osobowych, można takiego Zalewę z imienia i nazwiska pokazywać publicznie jak grzebie w śmieciach? Jak do sklepu wejdzie złodziej i zostanie nagrany przez kamerę jak kradnie, to prawo nie pozwala przyczepić na drzwiach zdjęcia złodzieja z napisem „tego pana nie obsługujemy”. Ale jak dziennikarz grzebie w śmietniku, to miasto Lublin może sobie puszczać wideo z monitoringu ku uciesze gawiedzi. W sumie nie wiem, kto gorszy, złodziej, czy oszust, pewnie to zależy od skali, ale jednak prawo chyba jest takie samo dla przedsiębiorcy, jak dla rajcy miejskiego?

10 sierpnia 2020 o godz. 19:37

Chuligani

brutality-152819_1280

Pan Giertych mądrze stwierdził, że chuligan jest chuliganem i kulturalnym ludziom nie wypada stać po stronie łachmyty. Problem w tym, że nieraz w historii naszej i nienaszej chuliganem okrzyknięty był ten, kto się reżimowi władzy nie podoba. A władza obecna lubi pokazywać siłę i brak szacunku dla prawa, czyli sama od chuliganów też niewiele się różni. Okazuje się również, że w policji nie brakuje chuliganów. To co ma robić kulturalny człowiek, żeby samemu nie zostać chuliganem?

7 sierpnia 2020 o godz. 12:17

Nowy numer Aqua Vitae online

Udostępniliśmy już bezpłatnie do czytania najnowszy numer magazynu Aqua Vitae. Oczywiście wszyscy prenumeratorzy i sprzedawcy otrzymają egzemplarz także w formie papierowej. Jeżeli będziecie chcieli nas wesprzeć, to zajrzyjcie proszę tutaj: https://zrzutka.pl/spirits i wpłaćcie co łaska. A oto link do najnowszego numeru: https://issuu.com/spirits.com.pl/docs/aquavitae_4-34_-_internet.

12 lipca 2020 o godz. 21:57

Leniuszek vs Kłamczuszek

vote-voting-voting-ballot-box

Dane exit-pool pokazują to, o czym było wiadomo, że połowa Polaków będzie miała po wyborach kaca. Obaj kandydaci dostali prawie tyle samo głosów. Swojego głosu nie oddałem. Słuchając komunikatów obu sztabów wyborczych dowiadywałem się, że wybór jest między Leniuszkiem a Kłamczuszkiem. Jak w przedszkolu. Licytacja, kto więcej obieca przybrała poziom takiej żenady, że postanowiłem być od tego z daleka. Te wybory doprowadziły do jeszcze większych podziałów, do jeszcze większej wrogości dwóch obozów politycznych, które dawno są skompromitowane. Wygląda to słabo, ale w takiej Polsce żyjemy od lat. Nawet ogromny kryzys w jakim znalazł się świat, nie dał impulsu do czegoś nowego, pozytywnego. Przekaz wyborczy był albo negatywny, albo zbudowany na obietnicach rozdawnictwa. Którykolwiek z nich wygrał, czekają nas bardzo trudne lata.

escort bayan trabzon escort bayan yalova escort bayan edirne escort bayan manisa bursa görükle escort