Strona Łukasza Gołębiewskiego

Witam Was na mojej stronie, którą redaguję wspólnie z Wami - moimi czytelnikami. Strona powstała w styczniu 2007 roku i początkowo wyłącznie poświęcona była powieści "Xenna moja miłość". Od tamtej pory odwiedziło ją ponad dwa miliony osób! Nigdy nie spodziewałem się takiego zainteresowania, dziękuję Wam za to.

W dziale komentarze staram się na bieżąco pisać o tym, co mnie obchodzi. W galeriach znajdziecie moje fotki, w tym możliwie pełną dokumentację spotkań autorskich. Są tu też recenzje, wywiady oraz rozmaite aktualności - zarówno te od wydawcy - o moich książkach, jak i wszelkie inne, także te, które sami nadsyłacie.

Pozostańcie w buncie!

Do zobaczenia na koncertach i spotkaniach autorskich. 

Aktualności Zobacz wszystkie

9 lutego 2020 o godz. 15:09

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 31

Ukazał się nowy numer (1/2020) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

3 lutego 2020 o godz. 15:12

Razem z Wolfem

84084679_2708457749230020_4353442494050992128_o

Dołączyłem do ekipy Wolf & Oak. Podziwiam dzieło Michała Płucisza, który nie tylko potrafi robić świetne alkohole, ale jest też geniuszem w ich promocji i sprzedaży. W ciągu kilku lat zbudował markę, której wartość będzie rosnąć. A już wkrótce rozpocznie działalność destylarnia Wolf & Oak, połączona z przestrzenią degustacyjną, restauracyjną i noclegową. Od dziś jestem w Radzie Nadzorczej firmy Wolf and Oak Distillery S.A. Aktualnie trwa sprzedaż akcji w Wolf & Oak, więc każdy może do nas dołączyć.

27 grudnia 2019 o godz. 23:27

Nowy rok

20-new-years-sloshed

Gotowy na najgorsze…

20 grudnia 2019 o godz. 18:16

Wesołych!

xmas

Bądźcie szczęśliwi i zdrowi!

20 grudnia 2019 o godz. 13:51

Nowa powieść przedpremierowo w Legimi

3m legimi

Nowa powieść „3M Miasto, Mafia & Miłość” przedpremierowo dostepna jest w serwisie Legimi, zarówno w abonamencie, jaki i jako pojedynczy plik. Wersja e-pub, mobi i pdf. W abonamencie: 6,99 zł, w Klubie Mola Książkowego – 9 zł, indywidualni kliencie – 18 zł. Liczba stron: 162.

15 grudnia 2019 o godz. 21:26

Wciąż się uczę

Dyplom

9 grudnia wziąłem udział w warsztatach średniowiecznej destylacji. W niewielkich glinianych alembikach każdy mógł przedestylować wino w niezbyt mocną, ale za to bardzo aromatyczną okowitę. Mały alembik wewnątrz pokryty jest szkliwem, co zabezpieczało tego typu urządzenia przed przypaleniami i szybkim zużyciem. Zobaczymy na ile odpędów wystarczy mi mój alembik, który zabrałem z warsztatów.

15 grudnia 2019 o godz. 18:28

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover 30

Ukazał się nowy numer (6/2019) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury.

7 grudnia 2019 o godz. 19:45

Olga Tokarczuk

Noblowskie wystąpienie Olgi Tokarczuk mistrzowskie. Jakby zatrzymała czas dla całej Europy. Mówiła o sobie, a mówiła o nas. Mówiła o przedmiotach, a mówiła o ludziach. Mówiła o przeszłości a zapowiadała przyszłość. Kręcąc gałkami starego radia wystawiała na próbę naszą wrażliwość. To wystąpienie, to być może jeden z najpiękniejszych, najbardziej poruszających utworów literackich Olgi. Bo chyba nikt nie miał wątpliwości, że opowieść i literatura stanowią jedność.

24 listopada 2019 o godz. 20:57

Nowa powieść już niebawem

3-m-nowe-1

Tak to jakoś będzie wyglądać. Projekt okładki: Agnieszka Herman, wydawca: Biblioteka Słów, dziewczyna na okładce przypadkowa :O

17 listopada 2019 o godz. 17:10

Sztuka średniowiecznej destylacji

Zaproszenie Sztuka destylacji

Zapraszamy 8 grudnia na godz. 19.00 na niezwykłe warsztaty średniowiecznej destylacji. Naszym gościem będzie Michał Szymański, archeolog, specjalizujący się w dawnych technologiach wyrobu alkoholi – piwa, wina i destylatów. W ramach ceny biletu – 300 zł – każdy uczestnik otrzyma na własność w pełni sprawny ceramiczny alembik do destylacji.

Ostatnie wpisy

20 lutego 2020 o godz. 18:13

W samolocie z Panamy

20200219_212209

Wystartowaliśmy przed czasem, siedzę obok czarnej Afryki płci żeńskiej, w samolocie światła wyłączone, piję rum z butelki, samolot pędzi jakby go prowadził pijany maszynista z Bekecsaba do Giuli. To mi się teraz przypomina… Jak ja się wtedy bałem. Rozbujane wagony, szalony maszynista, może pijany, może tylko nienormalny. W sumie dwa wagoniki, czterech pasażerów, straceńcza jazda jak na rollercoster, sto na godzinę lub coś w tym stylu, wszystko się trzęsie, umieram ze strachu, bo za mało mam w sobie palinki, za mało unicum, za mało węgierskiego rumu. Nie trwa to długo, a trwa to bardzo długo, jak ten lot teraz z Panamy do Trynidadu, Port of Spain. Niby to tylko trzy godziny w zamknięciu, ale to dla mnie kolejne trzy godziny, jestem w podróży ponad 24 h, spałem mało, piłem mało, nie jestem przygotowany na szalonego maszynistę z pociągu do Giuli, który zasiadł za sterami EMB-190 Copa Airlines. Cuchnie w samolocie moczem, grzybami, cholera wie, czym, ale zapach grzybów przytłacza, jest nie do wytrzymania, jakby smażyli boczniaki na smalcu. Oczywiście, takie loty się długo wspomina, jeśli człowiek przeżyje. Kolejne wspomnienie… Lot z Moskwy do Erewania na początku lat 90., samolot trzypoziomowy, śmigła. Na dolnym poziomie żywy inwentarz – kozy, kury, owce, na targ. Warzywa między kurami i baranami. Smród zaszczanych toalet. Nie ma klimatyzacji, ale każdy ma wiatraczek nad fotelem, można sobie pstryknąć. Do wyboru wino białe i czerwone, obydwa słodkie. I wódka, wziąłem wódkę. Lądowanie na trawie. Taki był lot do Erewania na początku lat 90. Albo inne wspomnienie… Lot z Limy do Iquitos, z międzylądowaniem dwa razy w dżungli na trawie, Boeingiem odrzutowym, nie jakąś Dakotą… To też dobre wspomnienie. W samolocie lecą Indianie na targ, Indianie z targu… Lot nad amazońską dżunglą to nieustające turbulencje. Samolocik mały, rzucany w lewo i w prawo. Żadnej kontroli bagażu, płacisz sto dolców i lecisz. Lądujesz na klepisku, wita cię Krokodyl Dundee i zaprasza na kajmana z rusztu. Brzmi jak bredzenie somnambulika, ale tak było. Kajmany, szaman, cumaseba, piranie i Amazonka. Tak było kiedyś. Tu i teraz w sumie nie jest tak źle. Roznoszą alkohole. Podwójny rum to dwie setki, pełna szklanka Abuelo i mrugnięcie okiem stewarda. Rum podobno siedmioletni, ale raczej dałbym mu trzy lata. Aromat miodu, skóry, lekko nafty, migdałów, śliwek, herbaty. W smaku brakuje mu charakteru, ani nie słodki, ani nie cierpki, ani nie ciężki, ani nie lekki. Nuta likierowego wina w ustach, miód, słodkie śliwki, słodkie gruszki. Dużo miodu w finiszu, za słodki jak na styl Panamy, choć może smakować. A z każdą porcją rumu leci się lżej. A nawet zapomniałem, że w ogóle lecę, leją rum, to jakbym w barze siedział, kołysze, bo to rum, bo to bar piratów, jak ma nie kołysać po rumie?! Jeszcze tylko półtorej godziny i będzie gorący Trynidad, Port of Spain. Już nie straszno, a ciekawie, zmęczenie się dopomina, ale przygoda przecież zawsze bierze górę nad zmęczeniem. A steward jest przemiły, proponuje kolejną dużą szklankę rumu Abuelo. Znów to mrugnięcie okiem, czuję się omal jak Hemingway. W Polsce dochodzi piąta rano, ale staram się nie zasypiać i trzymać fason. W końcu nie co dzień człowiek leci na Karaiby.

Edit

Sprzedam Carpatia 1998 za 350zl

Arek

Zgadzam się. Dobra, krótka recenzja. Niestety bardzo podobne odczucia. 40 lat minęło jak jeden dzień i to chyba jedyny powód do dumy, bo wszystkie 9 części obejrzałem w kinach a do tego w różnych miejscach i na różnych kontynentach. Mam nadzieję, że wytwórnia oraz producenci nie zdecydują się na kontynuację, ale z drugiej strony kury znoszącej złote jajka się podobno nie zabija ...

17 stycznia 2020 o godz. 20:22

Gwiezdne rozczarowanie

star-wars-rise-of-skywalker

Nie spieszyłem się do kina na ostatnią część „Gwiezdnych Wojen”, bo recenzje pojawiały się złe, a jakoś miałem przeczucie, że zasadnie. Niestety. Kiedyś to było monumentalne widowisko, ale ta część i dwie poprzedzające, to jest bajeczka fantasy. Nowa trylogia nie wykreowała nowych bohaterów. Najlepszą rolą był Han Solo, którego pogrzebano jednak już w pierwszym filmie. Rozdarty, mazgajowaty Kylo Ren, to postać jak z „Harry’ego Pottera”, jeden z niegrzecznych uczniów. W niczym nie dorównywał ani pierwszym Sithom, ani Palpatine, anie Waderowi-Anakinowi. Nawet tragizm jego wyborów nie został ciekawie pokazany. Niedojrzały jako człowiek, to jak ma być bohaterem? Po drugiej stronie panienka Rey, pozbawiona seksapilu, jak postać z filmów walki. Waleczna, ale nic nie wnosi. Ona jako spadkobierczyni tysiąca pokoleń Jedi? I co ona po sobie pozostawi poza wygranymi pojedynkami? Ucieka w samotność, zakopuje świetlne miecze i nadaje sobie nazwisko Skywalker. Jakim tytułem? Bo latała myśliwcem Luke’a i używała jego miecza, przez chwilę ją szkolił… Mroczna postać imperatora Palpatine jest tak martwa jak Lord Voldemorth, niestety, znów ciśnie się to porównanie z „Harry Potterem”. Na dokładkę nieskończenie długie życie niczego go nie uczy, powtarza stare błędy. Najbardziej w całej trylogii irytuje błazeńska rola Czarneckiego, czyli Finna, facet jest bezdennie głupi, więc po śmierci Lei zostaje generałem Rebelii do spółki z niewiele od niego mądrzejszym Poe Dameronem. Jacy generałowie, taka i ich rebelia, jedna bitwa z cyklu „to my ocalimy świat”. W tle pojawiają się jeszcze wyciągnięte z lamusa postaci, jak Lando Carlissian i żałośnie cofnięty w rozwoju C-3PO. Jedyna mocna postać to Chewbacca, dobrze, że z niego nie zrobili podobnego pajaca jak z C-3PO. Słaba fabuła, nieciekawe postaci, nawet napięcia brakowało, bo wszystko przewidywalne. Co po tym filmie, a właściwie po całej nowej trylogii „Star Wars” pozostanie? Trochę ładnych scenografii, kilka atrakcyjnych pojedynków, strzelanin, pościgów i ucieczek. Czyli tak naprawdę nic, bo wszystko to jest i w innych filmach, zresztą nie gorzej pokazywane. Wielkie rozczarowanie.

Joanna

Jaka cena?

Mariusz

zabity generał chwalił się, że po wyjściu wojsk amerykańskich to on decyduje kto będzie w rządzie irackim, czuł się w Bagdadzie jak u siebie w domu. Nie wiem czy Amerykanie uzgadniali akcję z Irakijczykami ale należy wątpić ze względu na sytuację którą wcześniej opisałem.

Arek

Mnie akurat nie martwi najbardziej to, że Trump zabił irańskiego generała, ponieważ gdyby poszperać w najnowszej historii USA to praktycznie każdy z poprzedników szukał guza i próbował rozpętać jakiś konflikt militarny aby zwiększyć swoje szanse na reelekcję. Martwi mnie natomiast to, że zabicie irańskiego polityka to następstwo nalotu na Bagdad a nie Teheran. Irak to niepodległe państwo i albo wyraził zgodę na przelot nad terytorium oraz atak na własną infrastrukturę albo też Amerykanom zaczęło się wydawać, że już nikogo o nic nie muszą pytać, bo jako jedyni mają licencję na zabijanie ...kogokolwiek i gdziekolwiek. Przestałem się emocjonować większością spraw politycznych i koncentruję na tym co się dzieje w moim kraju, ale w związku z zaistniałym faktem zacząłem się zastanawiać czy na przykład któremuś z amerykańskich przywódców nie wpadnie do głowy pomysł zbombardowanie Ottawy lub Toronto tylko dlatego, że w jednym z hoteli będzie przebywał zaproszony przez rząd Kanady a nielubiany przez USA polityk lub wojskowy z kraju, znajdującego się na czarnej liście "wyzwolicieli świata"?

Mariusz

Trump chce pozować na „silnego człowieka”. Obama miał egzekucję bin Ladena i on chce mieć swój „triumf” w wojnie z terrorem. Ostatecznie ten irański generał maczał palce w niemal wszystkich zamachach i walkach na Bliskim Wschodzie od Syrii po Jemen. Tym niemniej stosowanie bliskowschodnich standardów w polityce „najbardziej demokratycznego państwa świata” jest cokolwiek żenujące.

13 stycznia 2020 o godz. 17:15

Whisky Galore

816PHDG9hIL

„To miłość sprawia, że świat się kręci? Nie koniecznie. Whisky sprawia, że kręci się dwa razy szybciej”. ~Compton Mackenzie

Joanna

Jaka cena?

Joanna

Jestem zainteresowana .prosze o nr. Tel..abym mogla umowic szczegoly

4 stycznia 2020 o godz. 14:14

Colas Breugnon

Romain_Rolland_1915

„Robaki to nasi ostatni władcy”. ~ Romain Rolland

3 stycznia 2020 o godz. 14:48

Trump zabójca

Donald_Trump_Caricature_by_DonkeyHotey

Czytam od rana o wydarzeniach w Iranie, gdzie Amerykanie zabili, na polecenie prezydenta Trumpa, generała Sulejmaniego, nie formalnego, ale faktycznego szefa spraw zagranicznych Iranu. Komentarz Jędrzeja Bieleckiego w „Rzeczpospolitej” został zatytułowany: „Zabójstwo Sulejmaniego pomoże Trumpowi w reelekcji”. Jakże współczuć należy Amerykanom, że przyszło im żyć w takich czasach, z prezydentem, który zostaje zabójcą, by wygrywać wybory. Przecież to koszmar jakiś! Świat stanął na głowie. Zgodnie z definicją, „Zabójstwo to przestępstwo umyślne polegające na pozbawieniu człowieka życia. Surowiej karanymi formami zabójstwa są te, do których doszło w wyniku udziału w zbrodni wojennej lub wskutek zamachu terrorystycznego. Zabójstwo może być spowodowane silną determinacją wyładowania agresji, korzyściami majątkowymi sprawcy kosztem ofiary, efektem sprzecznych interesów zabójcy i ofiary (…). Około 10% zabójstw popełnianych jest z czystej agresji, np. podczas rabunku. 90% zabójstw ma charakter zemsty, będąc formą odpłaty za czyny wcześniej popełnione przez ofiarę wobec sprawcy lub jego bliskich. (…) Zabójstwo jest zasadniczo przestępstwem powszechnym”. Sądzę, że Jędrzej Bielecki rozmyślnie użył słowa „zabójstwo”, w podobnym duchu piszą światowe agencje. Rzecz warta głębszego zastanowienia, zwłaszcza, że odpowiedzią na to zabójstwo, będą inne mordy i gwałty. Szaleństwo amerykańskiego prezydenta, który ubiega się o reelekcję, może drogo kosztować cały świat.

Rado

Mam na sprzedaż większą ilość Carpati 1998 i 1999. W kartonie i skrzynce prosto ze sklepu monopolowego. Cena 250 + koszty przesyłki.