Strona Łukasza Gołębiewskiego

Witam Was na mojej stronie, którą redaguję wspólnie z Wami - moimi czytelnikami. Strona powstała w styczniu 2007 roku i początkowo wyłącznie poświęcona była powieści "Xenna moja miłość". Od tamtej pory odwiedziło ją ponad dwa miliony osób! Nigdy nie spodziewałem się takiego zainteresowania, dziękuję Wam za to.

W dziale komentarze staram się na bieżąco pisać o tym, co mnie obchodzi. W galeriach znajdziecie moje fotki, w tym możliwie pełną dokumentację spotkań autorskich. Są tu też recenzje, wywiady oraz rozmaite aktualności - zarówno te od wydawcy - o moich książkach, jak i wszelkie inne, także te, które sami nadsyłacie.

Pozostańcie w buncie!

Do zobaczenia na koncertach i spotkaniach autorskich. 

Aktualności Zobacz wszystkie

8 czerwca 2021 o godz. 17:52

Tribute to Kelner

186145843_2862298174009193_2099680343803410838_n

24 lipca o godz. 19.00 startuje koncert pamięci Pawła Kelnera Rozwadowskiego – TZN Xenna i DEUTER Tribute to Kelner na Letniej Scenie VooDoo. Deuter w ostatnim składzie wraz z zaproszonymi gośćmi-przyjaciółmi zagrają najważniejsze utwory formacji założonej przez Kelnera w 1980 roku.

30 maja 2021 o godz. 14:11

Aqua Vitae do czytania online

Na platformie Issuu jest już najnowszy numer magazynu „Aqua Vitae”. Zapraszamy do lektury online, a numer drukowany już za tydzień.

28 maja 2021 o godz. 13:16

Zmarł Paweł Szwed

Pod każdym względem był człowiekiem Wielkiego Formatu. Ze swoja aparycją, zainteresowaniami, elegancją, wiedzą, erudycją, mógłby być politykiem lub dyplomatą. Zaczynał jako dziennikarz, wtedy się poznaliśmy, na początku lat 90. XX wieku. Szybko jednak odszedł od dziennikarstwa i został wydawcą, redaktorem, opiekunem pisarzy. Był redaktorem w dawnym stylu, mecenasem, doradcą, często spiritus movens dzieł literackich, kreatorem. Potrafił znajdować debiuty, ale też utrzymać przy sobie wielkie nazwiska, i to zarówno kiedy pracował w bogatym Bertelsmannie, jak i w małym wydawnictwie Wielka Litera. Pogodny, mądry, wielki duchem, a jednocześnie skromny. Po prostu życzliwy. Zmarł na Covid w wieku zaledwie 54 lat. Pozostanie na zawsze w pamięci przyjaciół i w annałach polskiej literatury.

11 kwietnia 2021 o godz. 17:56

Nowy numer „Aqua Vitae”

aquavitae_2-38

Ukazał się nowy numer (2/2021) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. 64 strony wieści z branży alkoholowej.

17 lutego 2021 o godz. 21:34

Nowy numer „Aqua Vitae”

AV_cover-37

Ukazał się nowy numer (1/2021) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. 80 stron wieści z branży alkoholowej. Wewnątrz m.in.: rozmowa z Krzysztofem Kaczorem, twórcą Drake Distillery * najlepsze alkohole 2020 roku * najlepsze debiuty na polskim rynku alkoholowym 2020 roku * pełen przegląd oferty polskich niezależnych bottlerów * o sytuacji w Polmosie Łańcut * o arcydziełach whiskey Beamów * whiskey Waterford z Irlandii * okowity z Korczyna * rumy z Jamajki * wyjątkowych charakter starej Metaxy * historia alkoholi z Tarnowa * a także: liczne recenzje alkoholi, nowości z branży, recenzje książek o alkoholach, relacje z degustacji. Zapraszamy do lektury.

7 lutego 2021 o godz. 18:15

Aqua Vitae do czytania online

Na platformie Issuu jest już najnowszy numer magazynu „Aqua Vitae”, a w nim m.in. rozmowa z Krzyszztofem Kaczorem, twórcą Drake Distillery, najlepsze alkohole 2020 roku i polskie debiuty alkoholowe w 2020 roku. Zapraszamy do lektury online, a numer drukowany już za tydzień.

21 grudnia 2020 o godz. 18:06

X-mas

Bad Santa celebrating Christmas at home alone, he is smoking a cigar and drinking beer

Niech moc będzie z Wami!

17 grudnia 2020 o godz. 12:29

Nowy numer Aqua Vitae

AV_cover-36

Ukazał się nowy numer (6/2020) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. 84 strony wieści z branży alkoholowej.

29 października 2020 o godz. 22:57

Nowy numer „Aqua Vitae”

cover_5-35

Ukazał się nowy numer (5/2020) magazynu o mocnych alkoholach „Aqua Vitae”. W numerze m.in.: * Polska premiera Angostura Cocoa * Dictador z beczek po tokaju * Trendy na rynku taniej wódki * Definicje alkoholi w UE * Rozmowa – Marek Sypek, prezes Stock Polska * Japońskie skarby whisky * Kilchoman od kuchni * Dym z Wyspy Mull * Premiera Glenmorangie 1996 * Historia marki Haberfeld * Gin z beczek po kalwadosie * Głóg na brandy * a także: liczne recenzje alkoholi, nowości z branży, recenzje książek o alkoholach, relacje z degustacji. Zapraszamy do lektury.

24 września 2020 o godz. 22:16

„Mocne alkohole w Polsce 2020”

Mocne Alkohole w Polsce 2020

23 września drukarnia Print Group ze Szczecina dostarczyła nam jeszcze pachnące farbą drukarską egzemplarze trzeciego wydania publikacji „Mocne alkohole w Polsce”. Ponad pół tony papieru, ponad 300 stron druku – wszyscy producenci, większość importerów – łącznie ponad sto firm, a także biogramy ludzi z branży. Już można zamawiać.

Ostatnie wpisy

olo

czy to jest pisanie po wypiciu alkoholu p.Gołębiewski - na temat wyrobów alkoholowych ?

21 kwietnia 2021 o godz. 23:29

Pierwsza dawka przyjęta

covid moderna

Dzisiaj o 17.15 pierwsze szczepienie na Covid. Stadion Narodowy. Parking bezpłatny, dobra informacja, pacjenci wpuszczani co kwadrans, każda kolejka do szczepień osobno ustawiona według harmonogramu, czyli kwadransami. Żołnierze kierują z punktu do punktu, w maskach, w mundurach. Scenografia Stadionu Narodowego, wojsko i służby medyczne, i karnie ustawione kolejki ludzi, każdy w maseczce, każdy karnie stoi w swoim szeregu. Jak w filmie futurologicznym z lat 70. Najpierw rejestracja, okazanie dowodu, „dzisiaj szczepimy moderną”, informuje młody człowiek przy komputerze. Miała być Astra Zeneca, ale jaka to różnica? Szczepią za darmo, trzeba brać, tylu już znajomych przecież umarło, nie dożyli do szczepień. Schody ruchome na poziom zero, z poziomu minus trzy. Tu też żołnierze. „Proszę podejść do żołnierza”, mówi żołnierz, wszyscy bezosobowi, żołnierz A do żołnierza B, potem do żołnierza C. Dwa formularze. „Jakieś pytania?”, młody człowiek w białym fartuchu przyjmuje formularze, nie przegląda ich. Pytam czy są jakieś przeciwwskazania po szczepieniu, to znaczy, czy można pić alkohol? „Można, wszystko można, byleby dożyć terminu drugiego szczepienia”, odpowiada mi młody człowiek i wcale się nie uśmiecha, więc to nie żart. Żołnierz D kieruje do stanowiska szczepienia. Podwijamy rękaw, ukłucie, żadnego plastra, gazy, kierują do żołnierza E. I do kolejnego okienka, termin zapisu. Dziesięć minut oczekiwania, aż zostanę wyczytany, bez nazwiska, jestem Łukasz G, który idzie do żołnierza F, dostaje papierek. Schody ruchome na poziom minus trzy. Pierwsza dawka przyjęta.

Piotr

Chyba najlepszym zawodem na naszej planecie, a przynajmniej najlepiej płatnym jest bycie piłkarzem. Trener na trochę gorzej, bo jak kopacze nie potrafią nawet trafić w piłkę, to i tak winien jest trener. Było kiedyś, że odstawiony na boczny tor Leo Beenhakker, dostał propozycję trenowania reprezentacji Trynidadu i Tobago. Skwapliwie skorzystał, zanim zatrudnił go postkomunistyczny moloch w postaci PZPN. Na podobnej zasadzie pracę otrzymał Paulo Sousa . Tyle wiedział o polskiej piłce i na tyle zwracał na nią uwagę, jak Don Leo i każdy przeciętny kibic w Europie na Tobago. Leo się jednak całkiem nieźle wywiązał z tego Tobago.... Sousa robotę wziął, bo akurat siedział na zasiłku, a 70.000 euro miesięcznie na drzewie nie rośnie. Za tę kasę wygooglował sobie piłkarzy i rozpoczął eksperymenty w meczach o punkty. Jakby co nie poszło, to największy szef szefów co zjadł wszystkie rozumy tego świata, czyli niejaki Boniek dał mu świetną wymówkę w postaci braku czasu na jakiekolwiek treningi. I przynajmniej za te pierwsze 70.000 euro co dostał na początek, nie wystawił Lewandowskiego na obronie. Ani na bramce. To już jest sukces.

31 marca 2021 o godz. 23:44

Covidowa porażka

poland-vs-england-flags-on

Anglia-Polska na Wembley. Bez Lewandowskiego, który jest kontuzjowany, w ogóle w dość dziwnym ustawieniu, Michał Helik, który nie sprawdził się w meczu z Węgrami wyszedł w pierwszym składzie. W tym meczu stał się współautorem straconego przez Polskę gola, faulując w polu karnym, inna sprawa, że był to faul, na który sędzia mógł przymknąć oko. Harry Kane pewnie wykorzystał jedenastkę i… długo nic się nie działo. Anglicy sprawiali wrażenie, jakby nie chcieli nam zrobić krzywdy, a nasi wyglądali na wystraszonych chłopców do bicia. Po przerwie wszedł za Świderskiego Milik, potem za Helika Jóźwiak. Polacy zaczęli lepiej grać w środku pola, częściej mieliśmy piłkę, choć nie było żadnych zrywów, kontrataków, indywidualnych akcji. Konsekwentna gra do przodu jednak się opłaciła i w 58. minucie po podaniu Milika wyrównał Moder. Anglicy poderwali się, ale nie jakoś przekonująco, wyglądało na to, że dowieziemy remis do końca. Niestety, w 84. minucie po zagraniu Stonesa Harry Maguire pokonał Szczęsnego i skończyły się marzenia o remisie na Wembley. Mecz, który nie przejdzie do historii, piłkarze obu drużyn grali jakby im brakowało powietrza. Takie covidowe skojarzenie niech posłuży za tytuł dla przegranego przez Polskę spotkania.

28 marca 2021 o godz. 23:18

Jak muchy w smole

andorra-vs-poland-soccer-match-national-colors

Drugi mecz w eliminacjach do mistrzostw Świata, słaby jak ten pierwszy. Puste trybuny na Łazienkowskiej, Polska w bojowym ustawieniu, w ataku: Lewandowski-Milik-Piątek. Amatorzy z Andory nie zlękli się jednak i skutecznie rozbijali nieporadne polskie szarże. W 30 minucie Lewandowski strzelił gola, potem drugiego w 55. minucie i zszedł z boiska. Gra była nudna, powolna, aby się zbytnio nie zmęczyć. Strasznie się to oglądało. Sousa zrobił pięć zmian, znów można by myśleć, że trafił ze zmianami, bo ostatniego gola zdobył debiutujący i wprowadzony w 63. minucie Karol Świderski, a podawał do niego wprowadzony trzy minuty wcześniej Kamil Grosicki. Nowy trener na razie eksperymentuje i wychodzi obronną ręką, ale gra jest taka sama jak za czasów Brzęczka. Prawdziwy sprawdzian będzie 31 marca w meczu z Anglią na Wembley.

26 marca 2021 o godz. 00:33

Towarzysko z Węgrami

images

Remisem zakończył się mecz Węgry-Polska w Budapeszcie, pierwszy występ Polaków pod wodza nowego trenera. Media okrzyknęły Paulo Sousę genialnym strategiem zanim rozegrał z polską kadrą pierwszy mecz. Tymczasem spotkanie w walce o awans do Mistrzostw Świata przypominało raczej mecz towarzyski, przynajmniej jeśli popatrzymy na motorykę i oszczędzanie sił przez zawodników. Po sześciu minutach było 1:0 dla Węgrów, po ewidentnych błędach polskiej obrony. Pierwsza połowa bardzo słaba, zresztą w wykonaniu obydwu drużyn. W drugiej znów niefrasobliwa gra doprowadziła do straty kolejnego gola, 52 minuta i 2:0 dla Węgier. Dramat? Ze zwrotem akcji. Po utracie drugiej bramki Sousa zrobił trzy zmiany, za Sebastiana Szymańskiego wszedł Kamil Jóźwiak, za Jakuba Modera Krzysztof Piątek i za Michała Helika Kamil Glik. W ciągu dwóch minut było już 2:2, strzelili Piątek i Jóźwiak. Cóż, można powiedzieć, że Polacy nie w pełni wykorzystali nagłą przewagę i przy stanie 2:2 nie pociągnęli dalej, ale też trener Węgrów wyciągnął wnioski i wprowadził trzy zmiany. W 78. minucie radość gospodarzom dał Orban, ale nie prezydent, lecz gracz RB Leipzig. Gol z niczego, Szczęsny słabo wznowił grę, oddaliśmy inicjatywę i skończyły się marzenia o trzech punktach wywiezionych z Budapesztu. Najładniejszy gol meczu padł w 82, minucie, Lewandowski huknął po podaniu Bereszyńskiego. 3:3, bardzo towarzyski wynik. Jakie wnioski? Kadra jest słaba, brakuje zaangażowania. Obrona do wejścia Glika była rozsypana, Glik jest tu naturalnym przywódcą i nie wiadomo dlaczego nie zagrał od początku. Na plus nowemu trenerowi trzeba zapisać to, ze potrafi odważnie reagować na to, co dzieje się na boisku. Niby to powinno być oczywiste, ale jego obaj poprzednicy przy stanie 0:2 czekaliby ze zmianami do końca meczu, by potem na ekranie przeanalizować błędy. Trener kadry narodowej nie nauczy nikogo jak grać w piłkę, ale ma podejmować strategiczne decyzje. Może nie najlepiej Sousa wybrał skład wyjściowy, ale na pewno wiedział, kiedy najwyższy czas dokonać rewolucji na boisku. Z ocenami należy się wstrzymać do meczu z Anglią, z Węgrami zagraliśmy towarzysko, utrwalamy tradycję: Lengyel, Magyar – két jó barát!

7 stycznia 2021 o godz. 12:40

Dzicz na Kapitolu

wybory-usa

Dzicz wdarła się na amerykański Kapitol. Dewastowali wnętrza i robili sobie selfie, podjudzeni przez psychopatę Trumpa. Policja imperium bezradna w obliczu szturmu dzikusów. Niebywała żenada. Świat się śmieje. Podobno cztery osoby zabite, bo dzicz w Ameryce może przecież mieć broń. Nauka dla całego świata – czy w prawie biernym wyborczym nie powinno być wymagane poświadczenie od psychiatry o zdolności wykonywania służby publicznej? Przy okazji można by to rozszerzyć o: wojskowych, policjantów i nauczycieli.

18 listopada 2020 o godz. 22:57

Byle do przodu

embed-only-nations-league-2018

Przegraliśmy 1:2 ostatni mecz w Lidze Narodów. Dobrze zaczęliśmy, agresywnie, już w piątek minucie Kamil Jóźwiak strzelił gola, którego ładnie sobie wypracował, mijając holenderskich obrońców. Potem mecz przypominał grę w piłkarzyki, czyli piłka latała od jednej strony boiska, do drugiej. Dużo sił tracili piłkarze obydwu drużyn, mogło się to podobać, ale też więcej w tym było błędów obrony, niż finezji. Holendrzy grali w myśl prostej strategii – byle do przodu, Polacy nastawili się na kontry, więc sytuacji pod obydwoma bramkami nie brakowało, ale wykończenia akcji były jakieś nonszalanckie, równie nieudane, jak gra obrońców. Oczywiście, w porównaniu do meczu z Włochami Polska wyglądała dużo lepiej, ale mam wrażenie, że przynajmniej w 50% dlatego, że Holendrzy na wiele pozwalali, ich obrońcy byli wciąż spóźnieni, podobnie jak u nas spóźniał się do akcji z przodu Lewandowski. W przerwie Lewandowskiego zastąpił Piątek, któremu bardziej się chciało grać w piłkę, ale nie dostawał zbyt wielu podań, a nie jest to zawodnik, który sam potrafi wypracować akcję. W drugiej połowie Holandia grała swoje, czyli do przodu, co w końcu przyniosło najpierw wyrównanie z rzutu karnego w 77. minucie, potem wygraną po bramce Wijnalduma w 84. minucie. Po stracie tej bramki polscy piłkarze już nawet nie mieli ambicji na remis. Przegrali mecz, który z powodzeniem można było zakończyć remisem, wystarczyło chcieć grać do końca, ale tych chęci zabrakło. Patrząc na drużynę Polską jako całość i porównując dwa ostatnie mecze, wydaje się, że z reprezentacją na dobre powinien rozstać się Linetty, który więcej szkodzi niż pomaga. Wciąż niemrawy jest Zieliński, natomiast Jóźwiak i Płacheta wnieśli dużo siły, prędkości i energetyki do gry. W pechowym momencie wszedł Grosicki, po jego wprowadzeniu straciliśmy oba gole, ale to jest piłkarz, który ma pomysł na grę i pracuje na całym boisku, jak kiedyś Kuba Błaszczykowski, czy Lewandowski, jeśli akurat nie strzela focha. Dwie porażki w ciągu trzech dni obnażyły prawdę o potędze polskiej reprezentacji. O Mistrzostwach Europy na razie nie ma co myśleć, bo przed nami jeszcze jesień, zima i wiosna, covid na pewno zbierze żniwa.

Arek Cieślowski

Skupmy się na Krychowiaku! Kto Twoim zdaniem był ostatnim AŻ! tak beznadziejnym piłkarem w reperezentacji? Oglądamy na różnych kontynentach mecze kadry bez udziału Grzesia Przez Wiesia z Woreczkiem i nawet jeżeli wynik nie porażał oraz nie ma zwycięstwa ( głównie były ) to nikt nie potyka się o własne nogi i nie oddaje piłki przeciwnikom. Radziecki Trop! Futrzany Ludzik jest moim antyidolem i zaczynam się zastanawiać nad tym, że być może szantażuje ( bardzo popularne ostatnio ) czymś poprzedniego i obecnego trenera, bo nie widzę żadnego sensu aby ta niedojda reprezentowała nasz kraj!

15 listopada 2020 o godz. 23:06

Różne szybkości myślenia

embed-only-nations-league-2018

„Potrafili nas zaskoczyć szybkością swojego myślenia”, komentator dobrze podsumował pierwszą połowę meczu Włochy-Polska w Lidze Narodów. Włosi nas zdominowali w sposób absolutny, do tego stopnia, że graliśmy do tyłu, zupełnie bezradni w środku pola, oddając wiele miejsca przy atakach rywala. Włosi do przodu, szybko, kombinacyjnie, z pomysłem na grę. W 21. minucie sędzia nie uznał bramki Insigne, ale widać było, że bramka wcześniej czy później musi wpaść. W 27. minucie wyraźnie już zmęczony Krychowiak dosłownie położył się na Belottim w polu karnym. Nie wiadomo po co, spreparował rzut karny i po strzale Jorginho przegrywamy 0:1. Bynajmniej zdobyta bramka nie spowolniła gry Włochów. Dalej robili swoje, niemiłosiernie ośmieszając naszych pomocników, konstruując piękne koronkowe akcje, jak ta z 41. minuty zakończona strzałem Bernardeschiego. Polacy nie tylko ruszali się jak muchy w smole, ale też wyraźnie ociężale reagowali na tak choćby oczywiste sytuacje, jak wyrzut piłki z autu w okolicy pola karnego. Głupi faul Krychowiaka był dobrym obrazkiem tego spóźnionego myślenia, ale niestety nie jedynym. Przykry widok. Druga połowa zaczęła się dużo lepiej. Trzy zmiany: za Modera Góralski, za Jóźwiak Grosicki i za Szymańskiego Zieliński. Grosicki od razu wniósł dynamikę i logikę, zaczęło to wyglądać dużo lepiej w środku pola, już nie było tej żenującej gry do tyłu. Góralski wyszedł jednak z postanowieniem, że da upust chuligańskim nawykom, już za pierwszy faul powinien był dostać czerwoną kartkę, dostał za drugi, osłabiając drużynę. Dopiero w 74. minucie z boiska zszedł Linetty, który chyba popełniał najwięcej błędów i sprawiał wrażenie przerażonego grą. Tyle, że Milik, który w ogóle nie gra w piłkę od dawna, nie wniósł żadnej dodatkowej jakości. W 83. minucie fenomenalne podanie Insigne do Berardiego i powinno być 2:0. Świetny mecz zagrał Insigne. Dwubramkowa porażka to łagodny wymiar kary za stateczną grę w pierwszej połowie, za chamskie faule Góralskiego, za bezmyślne zagrania w obronie, za to, że nie stworzyliśmy żadnej groźnej sytuacji pod włoską bramką. Żeby jednak oddać sprawiedliwość, trzeba podkreślić, że Włosi zagrali świetny mecz. Pewnie inny skład wyjściowy naszej drużyny dałby więcej emocji kibicom, ale nie koniecznie przełożyłby się na lepszy wynik. Włochów trudno było dzisiaj zatrzymać.

Arek Cieślowski

Cudownie! Tak będzie Zapomniałeś wspomnieć o asteroidzie!!!

31 października 2020 o godz. 15:41

Political fiction

4270494099_de86a7a38b_b

Pobawię się w prognozę na najbliższe dni. Kaczyński zostaje pozostawiony przez Zjednoczoną Prawicę, usunięty z PiS i rządu, odchodzi w niesławie, a najgłośniej zrzucają na niego winę Ci, którzy najgorliwiej mu usługiwali. Prezydent kreuje się na męża opatrznościowego i próbuje wokół siebie przebudować obóz władzy. Następuje rozłam w Zjednoczonej Prawicy i premier Morawiecki składa dymisję. Misję utworzenia rządu „Zgody Narodowej” otrzymuje Jarosław Gowin, który zaprasza do współpracy opozycję, oferując najtrudniejsze w obecnej chwili resorty – zdrowia, rolnictwa, może szkolnictwa. Opozycja dostaje też RPO dla załagodzenia sytuacji w kraju. Z jakichś powodów okazuje się, że Julia Przyłębska została nieprawidłowo wybrana i następują zmiany w Trybunale Konstytucyjnym, kwestia aborcji zostaje zupełnie odsunięta do czasu wybrania nowego składu sędziów, a de facto ad acta. Sejm powołuje komisję śledczą do rozliczenia Ziobry i jego ludzi, Sasina i Szumowskiego. Panowie stają się kozłami ofiarnymi swoich niedawnych kolegów, ale nikt nie roni za nimi łez, jak nie ronił za Banasiem. Szybko zasądzone zostają dla byłych ministrów kary więzienia, ale prezydent stosuje prawo łaski, tłumacząc, że działali pod presją pandemii.  Telewizja Polska, której władze w panice próbują ustalić, gdzie aktualnie znajduje się koryto, na wszelki wypadek emituje niemal wyłącznie filmy z dawnych lat. W rządzie „Zgody Narodowej” trwają kłótnie o stanowiska. W tym czasie dzienna liczba zarażonych Covid przekracza 50 tys. Do końca 2020 roku liczba ofiar Covid w Polsce przekracza liczbę ofiar II wojny światowej, gospodarka jest w ruinie, skasowane są wszystkie programy socjalne, brakuje lekarzy, miejsc w szpitalach i w kostnicach, ale Polska jest pierwszym na świecie krajem, gdzie została osiągnięta odporność populacyjna na wirusa. W 2021 rok wkraczamy z hasłami odbudowy biologicznej narodu, a stery władzy, w wyniku zamachu stanu, przejmują ugrupowania skrajnie nacjonalistyczne. Polska zostaje usunięta z Unii, większość państw nakłada na nasz kraj sankcje. Pomocną dłoń wyciągają jedynie Łukaszenko z Putinem, którzy z aprobatą przyglądają się procesowi przemian w kraju nad Wisłą. Wszystkiego dobrego!

Arek Cieślowski

Wiesz, że lubię Twoje pomeczowe komentarze i zawsze odliczam minuty po zakończeniu każdego aby przeczytać opinię kolegi eksperta. Wiesz, że dostaję białej gorączki gdy w podstawowym składzie pojawia się Krychowiak. ...dzisiaj się nie pojawił, więc jestem bardzo zadowolony z jego absencji oraz wyniku i dam mu spokój ( najwyraźniej nie mogę się powstrzymać bo przecież zgodnie z powiedzeniem: Nie potrafisz pomóc to nie przeszkadzaj. Krótko. Jeżeli chcesz się liczyć i być traktowany w drużynowej dyscyplinie sportowej to zaczynasz na pełnych obrotach i na jeszcze wyższych kończysz. Wroga trzeba dobić a nie pieściśc się z nim 20-25 minut. Wynik poleciał w świat, ale nasi kolejni rywale w grupie obejrzą sobie na spokojnie i wyciągną wnioski. Żeby nie było, że się nie cieszę z wygranej, ale pamiętam z dawnych czasów, że największy "opierdol" dostawaliśmy od trenera nie po przegranym spotkaniu, ale właśnie wygranym i wrzeszczał na nas, pytając dlaczego nie było więcej strzałów i bramek.

14 października 2020 o godz. 23:26

Brzęczek Litościwy

embed-only-nations-league-2018

Mecz Polska-Bośnia we Wrocławiu, ładny wynik, 3:0, a mimo to jestem zły na Brzęczka, bo skradł widowisko. Bośniacy wprawdzie wyszli na boisko bez kompleksów, ale szybko zostali skarceni, w piętnastej minucie czerwona kartka i powietrze z nich uszło. Polacy mogli w pierwszej połowie strzelić co najmniej cztery bramki, skończyło się na dwóch. Zmarnowana stuprocentowa sytuacja Lewandowskiego w 22. minucie, ale co się odwlecze… W 40. minucie Lewandowski huknął z kilku metrów i bramkarz Bośniaków nie miał nic do powiedzenia. Tuż przed przerwą na 2:0 podwyższył grający być może swój najlepszy mecz w kadrze Karol Linetty. Zapowiadała się ostra kanonada w drugiej połowie i bardzo wysoka wygrana Polaków. Lewandowski podwyższył na 3:0, świetną okazję miał Grosicki… Wszystko wyglądało znakomicie, piłkarze się roztańczyli, i wtedy Jerzy Brzęczyk Litościwy postanowił zepsuć święto, oszczędzić Bośniaków i nogi swoich najlepszych graczy, czyniąc ostatnie 35 minut śmiertelnie nudnym widowiskiem. Nie wiem, czy zmiennikom brakowało ambicji? Po zejściu z boiska Lewandowskiego i Grosickiego można było odnieść wrażenie, że dalej gramy w dziewiątkę. Bez pomysłu na jakikolwiek atak, na utrzymanie wyniku, który był dobry, ale – na Boga – trzeba szanować czas kibiców, jeśli ktoś w dzisiejszych czasach poświęca 90 minut uwagi, to wypada przynajmniej próbować coś zaoferować w zamian. Nowe przepisy, które dopuszczają pięć zmian w meczu nie sprawdzają się, trenerzy za szybko, za często dokonują zmian, kosztem widowiska. Bośniacy mogą Brzęczkowi podziękować, litościwie oszczędził im kompromitacji.

13 października 2020 o godz. 22:55

Dla kogo zero tolerancji?

Pseudorolnicy straszą, ze zablokują wszystkie drogi. Jak nasi politycy są tacy mocni, żeby karać za brak maseczek i gadać o swoim „zero tolerancji”, to dlaczego nie potrafią sobie poradzić z rozwydrzoną hołotą, która udaje rolników? Tu nagle są tolerancyjni? Mandaty za blokowanie ulic, a jak nie poskutkuje, to rozpędzić. I dlaczego prokuratura jeszcze nie zajęła się powiązaniami pomiędzy politykami a tzw. branżą futerkową? Kto dawał i brał łapówki, niech idzie siedzieć. Ani grosza z moich podatków dla oprawców zwierząt!

escort bayan trabzon escort bayan yalova escort bayan edirne escort bayan manisa bursa görükle escort